Jump to ratings and reviews
Rate this book

I odpuść nam nasze korpo

Rate this book
Twoje korpo runęło, przyjaciele cudem uchodzą z życiem (i to nie wszyscy),a ty i tak musisz iść jutro do roboty. Czy może być gorzej? No cóż ? zdecydowanie tak. Przynajmniej jeśli zapytacie Mateusza i Monikę, czyli znany nam z Na wieki wieków korpo zespół marketingu. Tym razem czeka na nich wyzwanie na międzywymiarową skalę i o międzywymiarowych konsekwencjach. Po tysiącach lat wygnania Lucyfer powraca do świata żywych ? a to nie jest zawodnik, który poddaje się bez walki.

Czy siła przyjaźni jest w stanie ocalić świat? Kto i dlaczego stworzył człowieka tak niedoskonałym? Jak wywabić plamy po kawie z ulubionego fotela?

Na te pytania, niestety, nie znajdziesz odpowiedzi w tej książce. Będą za to demony, wiedźmy, szybkie samochody, wolne media, a nawet smok (jeden). Ale przede wszystkim ? anioły. Dużo aniołów. I będzie też korpo, na wieki wieków, bo jak już w nie wpadniesz, to na amen.

Drugi i finałowy tom brawurowej serii urban fantasy, która za nic ma świętości oraz uczucia religijne. Nie dajemy gwarancji szczęśliwego zakończenia. Nie zwracamy wylanych łez ani nie płacimy odszkodowania za ataki śmiechu. Czytasz na własną odpowiedzialność!

538 pages, Paperback

Published November 20, 2024

1 person is currently reading
19 people want to read

About the author

Karo M. Nowak

2 books2 followers

Ratings & Reviews

What do you think?
Rate this book

Friends & Following

Create a free account to discover what your friends think of this book!

Community Reviews

5 stars
19 (48%)
4 stars
13 (33%)
3 stars
3 (7%)
2 stars
3 (7%)
1 star
1 (2%)
Displaying 1 - 18 of 18 reviews
Profile Image for Technikolore.
262 reviews6 followers
December 5, 2024
Tej książce złe oceny dają dwa typy ludzi: ci z dodatnią grupą krwi , którzy są zazdrośni i ci z ujemną, który nie chcieli, żeby ludzkosc wiedziała.

Jako, że ja się cieszę, że już wiedzą o naszym istnieniu to chyba nie mogę mieć zastrzeżeń. Tematykę anielską kocham, a tu jeszcze korpo-żarty, koty, drama, wyłamywanie się ze schematów (TEN ślub!!!) , jakieś dzikie końce świata, wierzenia słowiańskie, piekło, demony, więcej dramy, strajki jak za komuny, Lucyfer, którego wszyscy kochają, a on to sprytnie wykorzystuje, no i Florek, biedny skrzywdzony aniołek, któremu nie powinno się zabierać tego , co dla niego najważniejsze, bo będzie się wspinał po tej korpodrabinie aż... sami się przekonacie. Naprawdę świetna druga część, gdzie pierwsza to tak naprawdę był tylko zarys, wstępniak do czegoś większego, czego możemy doświadczać w tym tomie. Jeśli czegoś brakowało w części pierwszej, która skupiała się głównie na korporacji w świecie ludzi i pomniejszych intrygach, tak tutaj ciągle jak króliki z kapelusza wyskakują elementy wielkiego planu, a człowiek nie ma chwili wytchnienia od akcji i cierpienia bohaterów. Jedna z najlepszych książek 2024 roku dla mnie i choć mogłabym mówić dłużej to zaraz posypałabym spoilerami emocjonując się wszystkim.
Profile Image for Pożartestrony.
276 reviews8 followers
July 21, 2025
,, - Wojna, która skończy wszystkie wojny.
- Która to już taka? Trzecia?"

Muszę przyznać, że ten tom podobał mi się bardziej niż pierwszy chociaż długo się w niego wkręcałam. Mam w zasadzie podobne zarzuty jak przy pierwszym: moim zdaniem jest za długi i spokojnie można by zredagować nieco tekst żeby wywalić zbędne fragmenty.
Nadmiar postaci i wątków jest tu dość znaczącym problemem. W pewnym momencie trudno było mi się połapać, kto jest kim i o co komu w tym sporze tak w zasadzie chodzi, a już dojście po czyjej jest stronie było wyczynem.
Wciąż uwielbiam postaci Mateusza i Moniki. Doceniam również koty. Zawsze je uwielbiałam, ale teraz będę postrzegać ich oczy zupełnie inaczej :)
Nie lubię wątków miłosnych w książkach, ale Ariel i Florian pozostaną moim wyjątkiem.
Zaraźliwe ludzkie emocje napędzają bohaterów do walki, a czasem ich bitwy nie są wcale takie oczywiste i nie zawsze wybierają na nich dobre ścieżki. Czasem nie ma już odwrotu, a wtedy okazuje się, że chyba każdy posiada coś na wzór sumienia. Czytało się o tym wyśmienicie i ciekawie wyłapywało różne religijne smaczki. Uwielbiam też humor autorki.
Bawiłam się przednio!
265 reviews1 follower
December 26, 2025
Są takie chwile w życiu czytelnika, kiedy bierzesz do ręki drugi tom serii, którą absolutnie pokochałaś i chociaż Twoje serce mówi „tak”, to jednak z tyłu głowy coś szepcze: to nie może przebić jedynki. I wtedy Karo M. Nowak przychodzi z uśmiechem pełnym literackiej bezczelności, puka Cię w ramię i mówi: potrzymaj mi kawę. A potem… no cóż. Potem czytelnik zostaje z emocjonalną mielonką zamiast duszy, roztrzaskanym sercem, drżącymi rękami i głębokim przekonaniem, że nie jest gotowy ani na to, co właśnie przeczytał, ani na życie po tej książce.
Bo jeśli Na wieki wieków korpo było jazdą bez trzymanki, to I odpuść nam nasze korpo jest rollercoasterem, który w połowie trasy postanawia zrobić salto, zawrócić i jeszcze przyłożyć łopatą w czoło dla pewności. A Ty to wszystko przyjmujesz z niepokojąco rosnącą wdzięcznością.
Drugi tom zaczyna się tam, gdzie powinna kończyć się ludzka wytrzymałość: korporacja leży w gruzach, dosłownie i metaforycznie, przyjaciele ledwo uchodzą z życiem, a rzeczywistość przypomina mieszankę traumatycznego raportu BHP i apokaliptycznej kartoteki. Ale bohaterowie, jak to bohaterowie mają dużo większy problem: od jutro trzeba szukać nowej pracy.
Niby śmieszne, niby absurdalne, ale Karo M. Nowak potrafi ten absurd przekuć w absolutnie piekielnie funkcjonującą dramaturgię. Świat stoi na krawędzi międzywymiarowego kryzysu, a jednocześnie wszystko tu jest tak namacalne, tak swojsko ludzkie, że trudno nie wejść w tę rzeczywistość od pierwszego akapitu. Z zespół marketingu pozostali tylko Monika i Mateusz, który już nawet nie jest Mateuszem, zmaltretowani, poturbowani i obolali emocjonalnie - znów muszą stanąć do walki. Tym razem z przeciwnikiem, który nie ma nic wspólnego z KPI i kwartalnym raportem, a stawką w tym nierównym starciu jest świat. I to w sensie absolutnie dosłownym.
W drugim tomie autorka podkręca tempo do poziomu, przy którym brwi unoszą się same z siebie. Po tysiącach lat wygnania pękają ostatnie pieczęcie wiążące wspomnienia Jagona a on sam wynurza się z gruzów niczym feniks… taki trochę zakurzony i na kacu, ale jednak feniks! I znowu tak w czytelnika jak i bohaterów uderza jego niejednoznaczność, bo kiedy wydaje Ci się, że wiesz już co i jak, okazuje się, że ukrywał przed tobą kolejną wersję siebie. I kiedy ponownie wchodzi na scenę, to nie tak, że robi wielkie wejście, on po prostu przejmuje akcję. A jego obecność wpływa na wszystko: na dynamikę relacji , na świat, na to, jak odczuwasz każde wydarzenie. I wierz mi - w tej książce czuć wszystko. Każdy lęk. Każde zawahanie. Każde ukłucie nadziei, które autorka potrafi zgasić z chirurgiczną precyzją w trakcie kolejnej sceny.
To, jak Karo M. Nowak prowadzi bohaterów - to jest literacka magia. W pierwszym tomie pokochałam ich do szaleństwa, ale dopiero tutaj zrozumiałam, że ta miłość była tylko przedsmakiem tego, co ta historia ma do zaoferowania. Każda emocja jest tu podkręcona. Każde ryzyko większe. Każde zwycięstwo okupione takimi stratami, że człowiek zaczyna się zastanawiać, czy naprawdę chciał wygrać.
A jednak wszystko jest zrobione z takim wyczuciem i fantazją, że trudno nie przeżywać tego razem z bohaterami. Tu nie da się czytać na chłodno. Tu nie da się zdystansować. Kiedy bohaterzy cierpią - cierpisz razem z nimi. Kiedy wreszcie coś im się układa - Twoje serce rozkwita tak szybko, że prawie słyszysz trzask. A potem, kiedy autorka to niszczy w kolejnej scenie, zostajesz z otwartymi ustami, pustką pod mostkiem i jednym wielkim pytaniem: JAK? JAK TY MI TO MOGŁAŚ ZROBIĆ?
To, co dzieje się z emocjonalnym napięciem, przekracza zdolność normalnej percepcji. Jest wzlot - piękny, promienny, pełen szczęścia, które wlewa się w serce czytelnika jak ciepła herbata w grudniowy wieczór. A potem autorka… cóż. Depcze to ciepełko. Wylewa te herbatę na dywan. Podpala dywan. I pokazuje, że był to ulubiony dywan bohaterów, upsi.
To tempo, ten rytm, te zmiany - one nie są dziełem przypadku. To jest świadome sterowanie emocjami czytelnika. I działa jak perfekcyjnie zestrojony instrument. Wzloty są tak wysokie, że człowiek naprawdę czuje ciepło w sercu. Upadki tak gwałtowne, że tracisz grunt pod nogami.
A kiedy myślisz, że gorzej nie będzie - będzie.
I tutaj wracamy do charakterystycznego, absolutnie fenomenalnego humoru autorki. Ironia - ta inteligentna, szybka, błyskotliwa. Żart, który nie rozmywa emocji, ale pozwala oddychać między kolejnymi ciosami. Nastrój, który nie służy tylko rozbawieniu - on buduje bohaterów, pogłębia relacje, umożliwia zrozumienie tego, jak bardzo się wspierają i jak absurdalne są ich realia.
W drugim tomie struktura świata rozrasta się, pogłębia, mrocznieje. Jest więcej mitologii, więcej kosmicznych konsekwencji, więcej zagrożeń. Ale jednocześnie na każdym kroku pozostaje coś, co było sercem pierwszego tomu: to korporacyjne poczucie bezsilności i jednocześnie groteskowej obowiązkowości.
Demony, anioły, pradawne byty, wiedźmy i międzywymiarowe zagrożenia… wszystko to funkcjonuje w świecie, w którym nadal są grafiki, procedury i konieczność wysyłania maili. To kontrast, który tworzy wyjątkowy klimat - ten rodzaj urban fantasy, który nigdzie indziej nie istnieje.
Nie będę zdradzać, co dokładnie się dzieje. Ale powiem jedno: rzadko zdarza mi się mieć tak intensywną potrzebę rzucenia książką o ścianę i jednocześnie mocnego przytulenia jej do siebie. To jest zakończenie, które miażdży. Które rozbija. Które sprawia, że człowiek wstrzymuje oddech.
I tak, gdyby nie to, że autorka jednak zostawiła kilka światełek w tunelu, naprawdę poszłabym pod jej okno z widłami. Albo z winem. Albo z jednym i drugim.
Podsumowując: Jeśli myślałam, że pierwszy tom mnie rozjechał - byłam naiwna. Drugi tom mnie zmiażdżył, przeorał i wyniósł na poziom emocjonalnej hiperświadomości, na którym wszystkie inne książki będą musiały się teraz tłumaczyć. To jest absolutny majstersztyk. To jest literacka jazda ekstremalna. To jest urban fantasy, które nie tylko bawi i wzrusza - ono wchodzi do środka, przejmuje stery i zostaje.
Skali nie ma. Skala się skończyła. Skala wybuchła i poszła na emeryturę.
A ja - cóż - nadal dochodzę do siebie. I nadal w środku pytam: jak żyć po tej historii?
Profile Image for Blueberry.
155 reviews3 followers
December 16, 2024
Moje serce zostało złamane. Pierwszy tom był dobry, ten natomiast zmiata z planszy. Bardzo zżyłam się z postaciami. Florian, Lucyfer, Monika oraz Ariel dali mi wiele radości ale i smutku. Naprawdę cudowna historia 💜❤️💜
Profile Image for Karol Kollinger.
108 reviews1 follower
March 2, 2025
Redakcja mogłaby te tomiszcza ciutkę zmniejszyć. Trochę bardzo długo wkręcałem się w 1 tom. Ale pomysł mi się w końcu spodobał, reinterpretacja wątków historycznych i biblijnych też. Kłir wątki na plus. Trochę się pogubiłem w Cytadeli i Twierdzy Modlin, tej drugiej zdaje się być za mało w obu tomach, jak dla mnie. 2 tom ciut przydługi. Być może trzeba znać korporacyjne realia, by się w tej opowieści łatwiej/lepiej odnaleźć.
Profile Image for żyrafaczyta.
400 reviews8 followers
November 24, 2024
Karo M. Nowak ponownie przerosła samą siebie, tworząc kontynuację "Na wieki wieków korpo", która jest równie wciągająca, co zaskakująca. "I odpuść nam nasze korpo" to powieść, która nie pozwala oderwać się od czytania, a jej zakończenie pozostawia czytelnika z poczuciem niedosytu i chęcią więcej.
Autorka ma niepowtarzalny styl, który idealnie pasuje do opowiadanej historii. Język jest żywy, pełen wulgaryzmów (które jednak nie są nachalne i doskonale oddają charakter niektórych postaci), a jednocześnie bardzo obrazowy. Dzięki czemu czytelnik ma wrażenie, że uczestniczy w wydarzeniach na równi z bohaterami. Fabuła jest wielowątkowa, pełna zwrotów akcji i zaskakujących rozwiązań, ale jednocześnie logiczna i spójna. Karo zręcznie łączy ze sobą wątki, tworząc wielowymiarową opowieść, która porusza zarówno tematy uniwersalne, jak i bardzo współczesne.
Świat przedstawiony w powieści jest niezwykle oryginalny i intrygujący. Autorka umiejętnie łączy elementy urban fantasy z motywami biblijnymi, tworząc unikalną mieszankę, w której anioły, demony i ludzie współistnieją ze sobą w niezwykle złożonych relacjach. Autorka w genialny sposób ukazuje hierarchię aniołów, porównując ją do korporacyjnej struktury, co pozwala na głębsze zrozumienie motywacji bohaterów.
Jednym z najbardziej urzekających wątków powieści, jest przedstawiona relacja miłości między dwoma aniołami. Autorka w sposób naturalny i pełen ciepła opisuje ich uczucia, pokazując, że miłość nie zna granic, nawet w tak niezwykłym świecie jak ten stworzony przez Karo. Ten wątek dodaje powieści głębi i uniwersalności, stawiając ważne pytania o naturę miłości i akceptacji.
"I odpuść nam nasze korpo" to powieść, która porusza wiele ważnych tematów, takich jak miłość, przyjaźń, zdrada, władza, manipulacja i bunt. Autorka nie boi się poruszać trudnych kwestii, takich jak toksyczność korporacji czy dyskryminacja. Dzięki temu powieść ma nie tylko wymiar rozrywkowy, ale także skłania do refleksji.
Jednym z największych atutów tej powieści jest jej niezwykły humor. Autorka z łatwością przeplata poważne tematy z absurdalnymi sytuacjami, tworząc satyrę na współczesny świat, a zwłaszcza na korporacje. Ironia i sarkazm są obecne na każdej stronie, a czytelnik nie raz wybuchnie śmiechem, czytając o perypetiach aniołów i demonów. Jednakże, pomimo lekkiego tonu, powieść porusza także bardzo poważne tematy, które potrafią wycisnąć łzy. Autorka z niezwykłą wrażliwością opisuje ludzkie emocje, takie jak miłość, strach czy rozpacz, sprawiając, że czytelnik głęboko angażuje się w losy bohaterów.
Bohaterowie są doskonale wykreowani, wielowymiarowi i autentyczni. Czytelnik ma wrażenie, że zna ich od zawsze, śledzi ich wzloty i upadki, a także przeżywa wraz z nimi wszystkie emocje. Relacje między postaciami są niezwykle złożone i wiarygodne, a autorka w mistrzowski sposób opisuje ich ewolucję.
"I odpuść nam nasze korpo" to powieść, która potrafi wzruszyć, rozśmieszyć i zaskoczyć. To książka, która na długo pozostaje w pamięci i skłania do dyskusji. Gorąco polecam ją wszystkim miłośnikom fantastyki, a także tym, którzy szukają czegoś więcej niż tylko rozrywki.
Podsumowując: "I odpuść nam nasze korpo" to obowiązkowa pozycja dla fanów dobrej literatury. To powieść, która łączy w sobie wszystko to, co czyni dobrą książkę: wciągającą fabułę, oryginalnych bohaterów, piękny język, poruszające tematy, niezwykły humor i wartościową reprezentację społeczności LGBTQ+. Jest to książka, która pozostawi po sobie trwały ślad i na długo zapadnie w pamięć.
Profile Image for Stronisko.
462 reviews30 followers
November 21, 2024
Dziś przychodzimy do Was z kwintesencją korporacji zawartą w fantastycznym tytule “I odpuść nam nasze korpo” Karo M. Nowak, któremu patronujemy!

Jeśli nie czytaliście pierwszego tomu “Na wieki wieków korpo”, to teraz jest najlepszy moment, żeby go nadrobić. Dylogia rozpoczyna się wprowadzeniem do świata korporacji, zarówno tej ziemskiej, jak i anielskiej, ponieważ to anioły grają tutaj pierwsze skrzypce. W jednym z biurowców na warszawskim Mordorze zaczynają znikać ludzie - po prostu zostają wymazani z pamięci wszystkich. W akcję wmieszany zostaje team marketingu, który odkryje sekrety istnienia magii, duchów i bóg wie czego jeszcze. “I odpuść nam nasze korpo” jest bezpośrednią kontynuacją z akcją umiejscowioną tuż po wydarzeniach z poprzedniej części, teraz jednak bardziej niż w pierwszym tomie skupiamy się na strukturach w organizacji aniołów i nadchodzącej… apokalipsie (no bo czemu by nie?). 

Urban fantasy jakich ze świecą szukać! Po pierwsze słownictwo - jeśli niestraszne Wam dedlajny, targety, KPI i cała korpomowa, a do tego uwielbiacie lekkie pióro z humorystycznym zacięciem (uwierzcie nam, żart goni tutaj ironię, a ta próbuje nadążyć za galopującym poczuciem humoru) i potrzebujecie w swoim życiu rozbudowanej fabuły z aniołami w roli głównej (tak, potrzebujecie i nie ma co z tym dyskutować!), to nie możecie przejść obok tego tytułu obojętnie. Ale do rzeczy! Historia o losach ziemi i nieba (czy czegoś pomiędzy), w której odnajdziecie ekscentryczną Monikę, która odkrywa swoje prawdziwe ja, już-nie-praktykanta Mateusza, który odkrywa korpo od innej strony, czy też miłość Floriela i Ariela, dwóch aniołów, którzy świata poza sobą nie widzą. A, no i jest jeszcze postać Jagi/Jagona, ale tę tożsamość musicie odkryć już sami!

I jeszcze ważne! Dużo tu słowiańskości, nawiązań religijnych, przekleństw oraz (nie)śmiesznych joke’ów, więc sięgajcie po książki (bo przecież trzeba przeczytać obie w pakiecie!) na własną (i naszą) odpowiedzialność 😀.
Profile Image for Creative_M_Life.
255 reviews3 followers
November 20, 2024
Możesz myśleć, że to korpo skończyło z Tobą, a to Ty skończyłeś z nim.
Bądź Moniką, wyłam się ze schematów i przepoczwarz się jak Jagon. Bądź tym, który to wszystko rozpoczął i tym, który to wszystko zakończył. Upadek Twierdzy, bunt, rewolucja i przyjaźń.
Ta książka to niemy krzyk tych, którzy nie mają głosu lub boją się go użyć. To jesteśmy my wszyscy, którzy pragniemy wolności, a utknęliśmy w systemie. To głosy w*urwionych Pr-owców tych, którzy mają być mediatorami, choć niekiedy się nie da. To głosy menagerów, którzy są wykorzystywani do zysków i tabelek. To głos nas, małych szaraczków, którzy nie nauczyli się mówić "pi*rdol się". Oni wszyscy chcą nauczyć się żyć lub po prostu żyć.
W tej części spotkacie mateczkę depresję pomieszaną z alkoholizmem, pokochacie Jagona tak jak tylko można pokochać wolność. Zapanuje lekki chaos, cofniecie się o tysiące lat i może uda Wam się zrozumieć, że to co było nadal jest. Aspekty religijne jednych mogą urazić to dla mnie to co miało mieć wydźwięk – miało, a w dodatku szanuje za research i wiedzę. Czuć tutaj sci-fi na odległość i pachnie anielszczyzną doprawianą innymi bogami na przestrzeni wszystkich lat. Przecież Ziemia to swego rodzaju kurort, a ludzie są tak fascynujący. Uwielbiamy jak się nami rządzi, a kiedy próbujemy być indywidualni i wyłamać się ze schematów zostajemy na polu bitwy sami.
Przyjaźń to cenna rzecz i odnajdziecie ją tutaj w innej postaci. Uwielbiam styl autorki, nieco skomplikowany i chaotyczny (ponoć geniusze tak mają) połączyła coś co wydawało się, że nie można połączyć. Akcja leci na łeb na szyję, to czasami trzeba było odłożyć książkę i się zastanowić nad życiem. Znaleźć sens, odkryć to co jest ukryte. Wpisuje się w najlepszą dylogię wszech czasów.
Profile Image for czasem piszę książki.
15 reviews
June 9, 2025
KSIĄŻKA, PRZEZ KTÓRĄ NIE MOGĘ DOCZEKAĆ SIĘ KOŃCA ŚWIATA

Nie pamiętam, żeby kiedykolwiek zdarzyło mi się płakać podczas czytania książki. Raczej nic mnie nie rusza, nawet najsmutniejsze sceny, bo to przecież fikcja.

Ale tutaj? Przepłakałam całą książkę.

Zaczęło się niewinnie, od zachwytu: nad fabułą, ciężkim losem bohaterów, warsztatem. Zatrzymywałam się co chwilę, przy zupełnie zwyczajnych zdaniach, żeby kontemplować je niczym prawdę objawioną.

Ale pewne wydarzenia w połowie sprawiły, że pękło mi serce i to z tego powodu przepłakałam całą resztę.

Pamiętacie jak chwaliłam, że w pierwszym tomie Korpo autorka nie boi się uśmiercania głównych i ważnych bohaterów? Cóż, teraz to cofam. Są jednak granice, których nie powinno się przekraczać i postaci, których nie powinno się zabijać. Tym bardziej, gdy taka śmierć boli innych bohaterów. I tym bardziej jeśli chce się później w 75% książki zrzucić TAKĄ bombę.

Ale wiecie co jest najgorsze? Że ta jedna śmierć to była wisienka na torcie. Ta historia właśnie tego potrzebowała i nienawidzę siebie za to, że to kocham.

Z innych plusów, mamy tu bardziej rozwinięte anielskie korpo (choć jednocześnie trochę mało tego ziemskiego), oraz znane nam już postaci w nowej odsłonie. Monika zmaga się z nowymi problemami, Jagon wraca na łono ukochanej rodziny, a Mateusz… cóż, u niego niewiele się zmienia #nawiekiwiekówstażysta.

Wielką przemianę przechodzą aniołki, z Florielem i Arielem na czele, bowiem… zaczynają czuć różne uczucia. A nie powinni, bo są tylko algorytmami. Jak można się domyślić - będzie to nieco kłopotliwa sytuacja, która doprowadzi do pewnych drobnych niedogodności w anielskich strukturach.

Chyba nie muszę mówić, że gdy na scenę tanecznym krokiem wkracza one and only Lucyfer, który przynosi takie wspomnienia i wesołe nowiny, że Gabriel to swoje zwiastowanie Pannie Maryi może sobie wsadzić w kieszeń, to - cytując opis tomu pierwszego - świat wjeżdża na ostatnią prostą ku Sądowi Ostatecznemu. Samo planowanie Końca Świata ubawiło mnie i złagodziło trochę ból złamanego po tych wszystkich wydarzeniach serca. W ogóle, choć tak ciągle narzekam, to jest bardzo zabawna historia, przy której co chwilę wybuchałam śmiechem.

Ale żeby nie było, że tylko chwalę, to musze się przyczepić choć jednej rzeczy - rozjechała mi się trochę wojna. W scenie Jagona myślałam, że zaraz wszyscy się wymordują, scena Mateusza trzyma poziom napięcia, a potem wracamy do Moniki, u której okazuje się, że minęło już kilka tygodni, a wszystko nadal stoi, anioły wykonują swoją pracę, nikt nie walczy. Ale może to wina tego, że akurat wtedy przełączyłam się na audiobook i coś mogło mi umknąć.

Do listy “czemu ta historia jest idealną i powinno być takich więcej” dodaję też otwarte zakończenie. Oczywiście, że chciałabym poznać dalsze losy bohaterów, szczególnie gdy okazało się, że jednak ktoś to przeżył (nawet nie miałam na to nadziei), ale z drugiej strony, jest to po prostu idealna sugestia, że ta historia nadal się pisze. Nietoperz? Był. Wojny? Są. Apokalipsa zdaje się iść według planu.

Nie sądziłam, że kiedyś to powiem, ale nie mogę doczekać się Sądu Ostatecznego i z całego serca kibicuję pewnemu Jeźdźcy Apokalipsy, żeby osiągnął to, do czego dąży.
Profile Image for ElizaArtSoul.
57 reviews
December 7, 2024
Jeśli lubisz książki z genialnym humorem, szczyptą... taką większą... no możliwe, że naprawdę sporą... sarkazmu i jeszcze nie znasz Korpo Karo M. Nowak, to wielki błąd! Czytaj koniecznie, bo mamy już finał, równie świetny jak 1 tom!

Czy bawiło mnie tu prawie każde zdanie?
✅ TAK
Prawie, bo było też poważnie - anielska wojna, walka o wolność, dużo trudnych decyzji i załamań nerwowych - te sprawy.

Czy musiałam się powstrzymywać żeby nie zaznaczać każdej strony, bo nie miałoby to sensu i szybko zużyłabym wszystkie znaczniki?
✅ RÓWNIEŻ TAK

Uwielbiam to jak przedstawione zostały anioły w tej serii. Bardzo mi do nich pasuje taka wizja! Porównanie naszego świata i całego wszechświata do wielkiego korpo jest GENIALNE. Bohaterowie są świetnie wykreowani i bardzo różnorodni. Zdecydowanie zapadają w pamięć! Jest też Jagon, gwiazda programu, "ch*lerna primadonna" i jego wielkie ego - jedyny i niepodrabialny, którego teksty cytuje się jeszcze długo po przeczytaniu książki 😆

Wiele można wyciągnąć z tej dylogii, wiele przemyśleć i przede wszystkim świetnie się bawić!
Polecam wam to anielsko-ludzkie KORPO! 😇
Profile Image for Renata.
373 reviews9 followers
March 29, 2025
Podobały mi się postacie Moniki i Jagi, ale całe aniołkowe tło mnie męczyło na dłuższą metę.
Masa postaci i imion - i to z numerami - momentami mnie solidnie przytłaczały.
W samej końcówce dla mojej własnej satysfakcji brakło mi jeszcze przynajmniej jednej sceny.
4 reviews
June 5, 2025
Tom pierwszy wciągnął mnie bardziej, tutaj było trochę za dużo "romansu", za dużo egzaltacji u głównych bohaterów. Koncept Świętego Zarządu bardzo ciekawy i przemyślany, choć mam odczucie niedosytu. Ogólnie miło się czytało, ale raczej drugi raz do tej książki nie wrócę.
Profile Image for Snow_Lily_Books.
40 reviews1 follower
January 17, 2025
Pierwszy tom był świetny. To jest arcydzieło. Ale nadal nie mogę przeboleć tego co się dzieje koło 300 strony 😭
Profile Image for uri.
91 reviews4 followers
June 9, 2025
i niby dostaliśmy monikę, ale at what cost...
Displaying 1 - 18 of 18 reviews

Can't find what you're looking for?

Get help and learn more about the design.