Dlaczego ludzie powołani przez Boga chcą ze sobą skończyć? Czy porównywanie zasad działania Kościoła do mafii jest naprawdę przesadzone? Kim są kobiety mieszkające na co dzień z księżmi? Jak wygląda prawda o życiu zakonnic?
Zakrystia to odzierająca ze złudzeń książka na temat prawdziwego życia mieszkańców kurii i plebanii. Jeśli ktoś myślał, że o księżach wie już wszystko, na pewno się zdziwi. Szantażowani przez kochanki i chłopaków na godziny, mobbingowani przez przełożonych, duchowni odbierają sobie życie w kościele albo na plebanii. O swoich pragnieniach i drugim życiu nie mogą nikomu powiedzieć, przez co wikłają się w coraz większe kłopoty.
Opisane tu historie to gotowy scenariusz na trzymający w napięciu thriller o namiętności, chciwości i fasadowości życia kasty kapłańskiej.
Jeśli czytałeś już Plebanię, koniecznie zajrzyj do Zakrystii.
SMUTNY REPORTAŻ O OSOBACH ZWIĄZANYCH Z INSTYTUCJĄ KOŚCIOŁA Dlaczego smutny? Bo ukazuje tragizm i równię pochyłą Kościoła. To jak często księża , siostry zakonne, osoby współpracujące i sami parafianie zakłamują rzeczywistość dla idei. Dlaczego zapomnieliśmy o tym co najważniejsze? Gdzie podziała się miłość do Boga i drugiego człowieka? Gdzie jest wiara w to co głosił Jezus? Artur Nowak podejmuje się trudnego tematu opisującego jakie niechlubne uczynki skrywa Kościół? Autor próbuje też szukać odpowiedzi, dlaczego tak się stało? Gdzie zgubiliśmy pierwotną ideę i założenia wiary? Reportaż „Zakrystia” szokuje, prowokuje do zadawania pytań, ale też wskazuje, że w wielu przypadkach, to my sami ponosimy odpowiedzialność za to co się dzieje w Kościele, bo nie reagujemy. Wiecznie jest w nas lęk przed karą, konsekwencją, czujemy respekt przed instytucją Kościoła. Jednak tak naprawdę, to wielu księży, którzy idą z powołania prosi o wsparcie, prosi o modlitwę, szuka pomocy. Niestety często to ignorujemy. Autor, niczym śledczy, odsłania przed nami rzeczywistość, w której świętość często jest jedynie maską, a za nią kryją się ludzkie słabości, grzechy i mroczne sekrety. "Zakrystia" to książka, która wywoła wiele dyskusji. Niektórzy zarzucą autorowi, że uogólnia i że nie wszyscy księża są tacy sami. Inni z kolei docenią jego odwagę w poruszaniu tak trudnych tematów. Niezależnie od tego, po której stronie się staniemy, jedno jest pewne: "Zakrystia" to powieść, która nie pozwoli nam przejść obojętnie. Mi osobiście zabrakło trochę też ukazania tej drugiej strony Kościoła i ludzi z nim związanych. Ja dosyć dobrze znam to środowisko i spotkałam przypadki opisane przez autora, ale też poznałam wielu księży, którzy zrobili bardzo dużo dobrego. Myślę, że ukazanie obu stron bardziej uwiarygodniłoby opisane problemy. W pełni natomiast zgadzam się z autorem, że w Kościele muszą nastąpić zmiany, bo nie jest już autorytetem.
" [...] Poczucia wstydu doświadczasz wtedy, gdy uznasz siebie albo ktoś cię uzna za złego. [...]"
"Zakrystia" to kolejny mocny reportaż Artura Nowaka dotyczący duchowieństwa. Niektóre momenty mocno mną wstrząsnęły. Tym razem oprócz księży pod lupę trafiły między innymi siostry zakonne. Łzy się cisną do oczu na samą myśl o tylu okrucieństwach, których dopuszczają się ci, którzy powinni świecić dla nas przykładem. Autor opisał przerażającą rzeczywistość, często ukrywaną i zatajaną przed wiernymi. Nie mogę pojąć, dlaczego księża, którzy dopuścili się czynów zabronionych, zamiast zostać wydalonymi z Kościoła, zostają przeniesieni do innych parafii. Tam dopuszczają się podobnych pedofilskich czynów. Z ambon głoszą piękne słowa, a potem zamieniają się w potworne diabły, które wyrządzają innym krzywdę na całe życie. Często mają na sumieniu życia swoich ofiar. Na szczęście są jeszcze księża z prawdziwego powołania, którzy są wierni Bogu, a nie mamonie, czy popędzie seksualnym. Kolejną kwestią omówioną w tej książce był brak wyrozumiałości proboszcza w stosunku do jego własnych wikarych. Jak można nie szanować swoich podwładnych? Polecam rozdział poświęcony samobójstwom księży. Uwaga, tutaj mogą polecieć wam łzy. Ilu księży mogłoby żyć, gdyby tylko byli szanowani i wysłuchani przez proboszcza lub biskupów. Równie wstrząsający jest rozdział poświęcony siostrom zakonnym. Tam, to już w ogóle dzieją się dantejskie sceny. Księża pomiatają zakonnicami i często dopuszczają się wobec nich czynów zabronionych. Czy ponoszą za to jakąś karę? Warto przeczytać ten reportaż, żeby mieć oczy szeroko otwarte i w razie czego móc szybko zareagować. Artur Nowak skupił się jedynie na czarnych owcach, które od środka niszczą Kościół. Może kiedyś stworzy książkę, w której skupi się na pozytywnych duchownych, którzy zbliżają nas do Boga i nie sieją spustoszenia. Jestem za tym, żeby nie ukrywać sprawców pedofili, tylko ich upubliczniać, żeby ostrzec innych przed możliwym kolejny atakiem. Jesteś pedofilem lub gwałcicielem — twój wizerunek i twoje dane powinny być upublicznione, bez względu na to, jaki wykonujesz zawód. Może w ten sposób zmniejszyłaby się liczba ofiar tych przestępców. Reportaż Artura Nowaka pod tytułem "Zakrystia" zmusza czytelników do głębokiej refleksji.
Powiedzieć, że Artur Nowak ma conajmniej ambiwalentny stosunek do kościoła to nie powiedzieć nic. W tym reportażu autor zaprosił mnie w owiane pewnym mistycyzmem i tajemnicą zakamarki duchowieństwa.
Nowak odsłania tajemnice życia mieszkańców plebanii i kurii, ukazuje także słabości, skandale obyczajowe, czy finansowe. Ta książka ma w sobie znacznie więcej mroku niż zakładałam, ponieważ pisarz porusza tematy z zakresu mobbingu, szantażu, czy samobójstw, a co gorsza Nowak pokazuje, że często wszystkie tego typu zjawiska są skrzętnie przez zwierzchników kościoła tuszowane.
„Zakrystia” w moich oczach jest absolutnie bezkompromisowa. Autor nie boi się porównywać struktur duchownych z strukturami mafijnymi ukazując przy tym mechanizmy władzy oraz kontroli. Nowak wprost ukazuje jak duchowni szantażowanie przez kochanki, czy partnerów stają niemal pod ścianą zostając bez wyjścia. Ukazany jest również obraz, w którym duchowni doświadczający mobbingu ze strony przełożonych doprowadzeni są do graniczy często dramatycznej i kończącej się targnięciem na własne życie.
Nowak zadbał, żeby książka wybrzmiała w sposób dosadny co sprawiło, że moje podejście do niej było jeszcze bardziej emocjonalne. Padają pytanie trudne powodujące dyskomfort, autor niejako rozprawią się z pewnymi schematami, które są zakorzenione w ludziach na temat duchowieństwa.
Mogłabym napisać, że „Zakrystia” to pozycja obowiązkowa dla ludzi zainteresowanych tematyką kościoła i duchowieństwa jednak uważam, że to pozycja obowiązkowa dla każdego kto ceni solidny i rzetelny reportaż. Nowak kolejną publikacją udowadnia, że bezkompromisowo rozprawia się z kłamstwem i obłudą, a ujawnianie niewygodnych spraw jest dla niego niczym dyscyplina sportowa.
Recenzja w ramach współpracy z Wydawnictwem Prószyński i S-ka
Choć wierzę w Pana Boga i się tego nie wstydzę, to Kościół jako instytucja i pracujący w nim księża nie napełniają mnie zaufaniem. Jednak Kościół jako budynek sprawia, że się wyciszam i skupiam. Artur Nowak słynie z tego, że nie cofnie się przed niczym by udowodnić grzechy Kościoła i jego wysłanników. Na okładce wewnętrznej widnieje tekst mówiący o tym, że gdyby Jezus dzisiaj żył to wyrzuciłby księży z Kościoła. Wierzę, że tak właśnie by było. Choć wierzę też, że nie wszyscy tacy są to jednak wciąż zło przeważa.
Autor książki "Zakrystia" jak zawsze nie przebiera w słowach. Przedstawia prawdę potwierdzając wszystko źródłami, którymi się posiłkował. Jednak co mnie zastanowiło, to kiedy poruszono sprawę bardziej prywatną któregoś księdza, nagle jako źródło pojawiał się tajemniczy "anonimowy informator" 🤔 Rozumiem, że ktoś może nie chcieć uchodzić za konfidenta w tak skomplikowanych sprawach. Jednak, czy kiedy postanawia się tak brzydko napisać coś o jakiejkolwiek medialnej sprawie, to czy nie powinno się powoływać jedynie na sprawdzone źródła? Może się czepiam, wszyscy wiemy, jak wygląda sprawa z klerem. No ale też wiemy jak łatwo kogoś oczernić nie pokazując pewnych dowodów. Nikogo nie bronie, ale zwracam uwagę na takie niuanse.
Jeśli chodzi o styl autora i stopień zaciekawienia czytelnika to tutaj wszystko pozostało bez zmian. Pan Artur ma bardzo lekki sposób wypowiedzi, potrafi zainteresować czytelnika tym, co chce przekazać. Nie bawi się w bycie miłym i uprzejmym. Przedstawia rzeczy tak, by było to jak najłatwiejsze do zrozumienia.
Momentami przekręty przedstawione w książce były dla mnie trudne. Staram się wierzyć w drugiego człowieka, tymczasem poznając takie książki, tę wiarę się traci. Kler oddala ludzi od Kościoła. Cześć daje się również oddalić od Boga. Niestety.
„Zakrystia” to książka, która ukazuje to co dzieje się za zamkniętymi drzwiami kościoła. O niektórych wydarzeniach, które tu są opisane każdy z nas wie. O innych nie miałam pojęcia. Artur Nowak w tej niewielkiej książce zawarł wiele informacji o księżach, zakonnicach i gosposiach. W 8 rozdziałach zostało tu ukazane dlaczego mafiosi powinni uczyć się od księży? Czy mają zamiłowanie do aktów? Jak bardzo władzę czują proboszczowie? Wydawałoby by się, że życie dla tych uduchowionych ludzi jest bezcenne. Dlaczego więc popełniają samobójstwa. Niektóre powody potrafią zaskoczyć. Ukazane jest również tu jak na przestrzeni czas zmieniło się podejście do samobójstw. Autor skupił się również na kobietach, które w życiu księży odgrywają różne role. Poznamy bliżej te, które na co dzień mieszkają z księżami. Pan Nowak opisał tu również życie zakonnic. Pokazał jak wyobrażanie młodych kobiet decydujących się na życie w zakonie, w zgodzie z Bogiem zostało szybko zweryfikowane. Na koniec możemy znaleźć ciekawy rozdział o organistach. I myśląc zawsze o tym co może dziać się za zamkniętymi drzwiami kościoła nigdy nie pomyślałam o organiście. Całość napisana jest spójnym i łatwym językiem. Dzięki czemu przeczytanie tej książki nie sprawia trudności. Czytałam tę książkę z dużym zainteresowaniem. Niektóre sprawy mnie szokowały. I szkoda, że to co jest napisane w tej książce jest prawdą. Jeśli również chcecie dowiedzieć czegoś więcej o życiu księży, zakonnic i organistów to bardzo polecam „Zakrystie” jak również „Plebanie”.
Nowak wciąż znajduje tematy, o których nikt z nas nie ma pojęcia. Odkopuje skandale, sprawy sądowe, przypadki łamania prawa, czy etyki. Wydaje się, że o kościele można pisać bez końca i to niestety głównie w bardzo negatywnym świetle. Natomiast mam wrażenie, że jakościowo autor idzie już w ilość, a nie jakoś publikacji. Książka zawierała wiele wątków, ale autor coraz mniej analizuje, a coraz więcej sprawozdaje. Jest w tym oczywiście wartość, ale to, za co ceniłam Artura Nowaka, to jego filozoficzne/psychologiczne/socjologiczne dostrzeżenia, chociażby takie jak w książce z Ziemińskim. Po prostu moim zdaniem autor ma dużo więcej do powiedzenia, niż wymieniać 20 różnych kontrowersji związanych z malwersacjami finansowymi, seksualnymi i innego typu nadużyciami. Z drugiej strony doceniam pracę badawczą, potwierdzanie tych wszystkich historii, dochodzenie prawdy i niezłomną chęć chyba jakieś reformacji polskiego kościoła, albo społecznej i politycznej relacji do niego. Także recenzja dość mieszana - książka ciekawa, dobrze napisana, z drugiej strony chyba oczekują czegoś więcej od autora, którego inteligencja od lat robi na mnie wrażenie. Zobaczymy jak będzie w kolejnych tomach.
„Zakrystia” Artura Nowaka to książka, która ponownie otwiera drzwi do świata, o którym wiele osób wciąż woli milczeć. Choć w ostatnich latach dużo mówi się o nadużyciach i „mafii kościelnej”, ta publikacja wciąż potrafi wstrząsnąć – zwłaszcza pokoleniem wychowanym w kościelnych organizacjach, które zderza ideał świętości z brutalną rzeczywistością.
Nowak opisuje, jak wraz z awansem w hierarchii rośnie skala manipulacji, zamiatania spraw pod dywan, a nawet finansowych przekrętów. Autor nie unika tematów tabu: prania pieniędzy, romansów księży, samobójstw młodych kleryków, którzy nie unieśli ciężaru kościelnego zakłamania. Szczególnie poruszające są fragmenty dotyczące zakonnic – żyjących za murami klasztorów w warunkach dalekich od ideału – oraz gospodyń na plebaniach, funkcjonujących często jak „substytuty żon”.
Mam wrażenie, że celem książki nie jest sensacja, lecz zwrócenie uwagi na realny problem instytucji, w której sprzeciw wobec „ustalonych obyczajów” bywa niemile widziany. „Zakrystia” to lektura trudna, ale potrzebna – otwierająca oczy i skłaniająca do refleksji.
• współpraca recenzencka z wydawnictwem Prószyński i S-ka •
Jestem w totalnym szoku, czego dowiedziałam się podczas czytania tej książki. To nie jest mój pierwszy reportaż o tym, co dzieje się za drzwiami plebani czy zakrystii. Nieważne ile razy bym to czytała, to będzie przerażać mnie tak samo mocno. Jak tacy ludzie mogą patrzeć na swoje odbicie w lustrze? Po tym wszystkim, co robią drugiemu człowiekowi. To jest dla mnie nie do pomyślenia.. 🤯
Uważam, że takich książek powinno być jak najwięcej. Coraz częściej poruszany jest temat przemocy seksualnej za bramą kościołów. Jestem osobą wierzącą, więc tym bardziej dotykają mnie takie historie. Mimo to, jest spore grono ludzi, którzy będą na potęgę bronić takie osoby, dodatkowo zrzucając winę na ofiarę.
Jest to lektura, która zostanie w mojej pamięci na dłużej…
Książka do pochłonięcia w jeden wieczór. Sięgnę po poprzednie książki autora bo mamy tu jedynie wycinek jakiejś rzeczywistości, a jest jeszcze wiele do wywleczenia na wierzch - co do samej treści... smutna lektura, jeszcze bardziej stawiająca w defensywie wobec instytucji kościoła. Jak można na ustach mieć jedno, a w zakrystii robić drugie, duża część tego środowiska to osoby bez kręgosłupa moralnego, co na szczęście jest coraz bardziej powszechną wiedzą - a po tej książce dostaje się tylko kolejne tego dowody.