Po zakończeniu lektury bardzo zdziwił mnie fakt, że "Biuro ludzi zagubionych" nie wywołało w książkowym świecie prawdziwego poruszenia. Wzruszająca opowieść, która z pomocą realizmu magicznego zabiera czytelnika do współczesnego Gdańska, pełnego sentymentalizmu i niegasnącej nadziei. Choć początkowo mogłoby się wydawać, że będzie to przygnębiająca i smutna historia, to zaręczam, że autorka zgrabnie obróciła nie jedną sytuację w żart sytuacyjny i niekiedy ciężko powstrzymać, pojawiający się na ustach uśmiech. Zuzanna Gajewska pozwoliła postaciom rozwijać się we własnym tempie i osiągać cele, co w moim odczuciu sprawia, że spokojnie możemy nazwać ten tytuł mianem "comfort book". Sama usiadłam do tej książki w trakcie bardzo ciężkiego epizodu depresji i muszę przyznać, że dawno nie czułam tylu pozytywnych emocji, co w trakcie i po zakończeniu czytania tegoż tytułu.
Książka jest kategoryzowana jako obyczajowa, choć delikatnie skłaniałabym się również ku literaturze pięknej, ze względu na nasuwające się wnioski, przekazane wydarzenia i całą gamę emocji. Jest to fantastyczna pozycja, której kopię ciężko znaleźć na rynku książki. Choć nie sposób odmówić sobie skojarzenia z popularnymi ostatnimi czasu książkami z azjatyckiego rynku (przykładem będą prace Toshikazu Kawaguchi, czy też książki, których akcja dzieje się w kawiarniach, sklepach, cukierniach w różnych miejscach w Azji itp.), to w moim odczuciu różnią się ogromnie. Przeczytamy przede wszystkim o ciekawych rozwiązaniach wobec bohaterów i doskwierających im trudach, bez skojarzenia, że spotkaliśmy się już wcześniej z czymś identycznym, co możemy odczuć w przypadku wcześniej wspomnianych przykładów.
Praca Zuzanny Gajewskiej ma nieco ponad 300 stron i została wydana na początku 2025 roku, przez Wydawnictwo Prószyński i S-ka. Błędów w tekście nie uraczyłam, a piękna ilustracja na okładce, to istna miłość od pierwszego wejrzenia. Egzemplarz dopełniają skrzydełka na okładce z krótką adnotacją o autorce, adresami jej kont społecznościowych i wzmiance o wydawnictwie. Cała historia jest w stanie pozostawić trwały ślad w pamięci, zmuszając mimowolnie odbiorcę do późniejszych refleksji, czy analiz. Posunę się do założenia, że jest to lektura dla nieco starszych czytelników, ze względu na elementy żałoby, rozpaczy i metaforycznej straty drugiego człowieka, co może być odrobinę nieodpowiednie dla młodszych osób. Absolutnie nie jest to praca, która wymaga kategorii +18, jednak dla tych bardziej wrażliwych może być zwyczajnie zbyt trudna. "Biuro ludzi zagubionych" trafi w gusta osób, które oczekują czegoś więcej i nie chcą iść na łatwiznę. W dodatku zaskakujące zakończenie sprawi, że całkowicie zmienicie zdanie o całokształcie. Równocześnie, jeżeli wam niestraszne trudne tematy, takie jak śmierć, żal, czy problemy psychiczne to tym bardziej zachęcam do zapoznania się z tym tytułem!
Historia pozornie opowiada o Klarze i jej kawiarni w Gdańsku, którą nazwała "Biurem ludzi zagubionych", co wzięło się od tego, że mnóstwo turystów pytało tam o drogę. Zarówno główna bohaterka, jak i jej przyjaciele, są bardzo zróżnicowani, co jest ogromnym plusem. Podczas zapoznawania się z opowieścią poznajemy ich punkt widzenia, sposoby na radzenie sobie z rozmaitymi trudnościami, oraz zaczynamy odczuwać kiełkująca nadzieję- zarówno w postaciach, jak i w nas samych. Ciekawym elementem jest widoczny rozwój bohaterów, który często stał pod znakiem zapytania, ze względu na widoczne wady (spory atut, ze względu na realistyczną kreację), przeszłość i relacje bohaterów. Ich częste spotkania, w których trakcie poruszają przede wszystkim temat utraty bliskich, są jednym z głównych wątków, a refleksyjny i wzruszający sposób, w jaki opisują swoją tęsknotę i żałobę, wręcz łapie za serce. W żadnym wypadku nie można uznać, że postacie drugo i trzecioplanowe tworzą wyłącznie tło, czy przerywnik w tej historii. Prędzej skłaniałabym się ku temu, że bez nich wręcz nie byłoby tej książki.
Akcja dzieje się we współczesnym Gdańsku, w który autorka pchnęła nieco realizmu magicznego. Mamy tu do czynienia z prozą życia, którą zmiksowano z elementami fantastyki, czy bajkowej atmosfery. Opisy są metaforyczne i bogate, a silna i empatyczna Klara z dumą zaprezentuje nam swoje miejsce pracy i zamieszkania. Nostalgia i ciepło będą towarzyszyć czytelnikom już od pierwszych stron, choć trzeba pamiętać, że przeważają tu jednak ludzkie tragedie, czy zaburzona relacja głównej bohaterki z jej matką.
Zadziwiająco pozytywnie widzę fakt, że autorka w ogóle nie spieszy się z tą historią, jednocześnie doprowadzając rozpoczęte wątki do końca. Sam tekst czyta się łatwo i przyjemnie. Nie zostaniemy zasypani masą trudnych i często zbędnych terminów, czy wulgaryzmów. Wszystko opiera się na logicznych podstawach, choć nie każda sytuacja, czy podjęta decyzja wyda nam się odpowiednia, czy mądra. Z kolei ciężko mówić tu o częstych zwrotach akcji. Jednak sama końcówka książki to jeden wielki przewrót- choć nie do końca jestem zadowolona z obrotu sprawy, to muszę przyznać, że zupełnie nie spodziewałam się takiego zakończenia. Uważam, że zaskoczenie czytelnika to umiejętność, którą posiedli tylko niektórzy pisarze- wciąż jestem pod wrażeniem sposobu, w jaki Zuzanna Gajewska napisała ten moment. Innym ważnym elementem są poruszane tu wątki psychologiczne. Mówi się, że o zmarłych się źle nie mówi, a także, że powinno się uszanować czyjąś żałobę. Klubowicze, którzy spotykają się w kawiarni Klary, mają na ten temat nieco odmienne zdanie. Potrafią wobec swoich utraconych bliskich być wysoce surowi, złośliwi i wściekli. To idealny przykład tego, jak w realnym świecie wygląda prawdziwy żal i tęsknota. Każdy powinien przechodzić żałobę po swojemu, poświęcając na nią tyle czasu, ile tylko potrzebuje. Dawno nie miałam do czynienia z tak dobrym przykładem tegoż zjawiska, więc niech to będzie kolejna zachęta dla was, by sięgnąć po tę książkę.
Podsumowując, "Biuro ludzi zagubionych" to książka zmuszająca do refleksji nad ulotnym życiem. Będzie odpowiednią historią dla starszych czytelników, którzy potrzebują czegoś na pokrzepienie serca i wzbudzenie nadziei. Czytelnicy poznają mnóstwo emocji bohaterów, ich historie i sposoby na radzenie sobie z najtrudniejszymi trudnościami. Przekaz idący za tą historią jest prosty- miłość, przyjaźń i wsparcie, może zostać odnalezione nawet wtedy, gdy nie mamy w sobie nawet odrobiny wiary w sukces. Prócz tematów takich jak żałoba, przeczytamy również o wspomnianej przyjaźni, ludzkiej życzliwości i ogromnej tęsknocie. Pragnienia i obawy przedstawione przez pryzmat realizmu magicznego wzruszą odbiorców nie raz, a wnioski będą nasuwać się same. Mieszana narracja, różne punkty widzenia i niewyczuwalne odstępy czasowe, stanowią nieodłączną konstrukcję tej historii, a mieszkająca w Gdańsku autorka, przedstawi nam piękno tejże miejscowości, oraz swoje uwielbienie do kawy, które dzieli z Klarą. Szczerze polecam! Mam nadzieję, że ta opowieść zachwyci was tak samo, jak mnie.
Współpraca recenzencka.