Anda Rottenberg, kuratorka wystaw, krytyczka sztuki, pisarka przez całe życie pisze dziennik. Publikuje cyklicznie fragmenty z różnych okresów. Ten dziennik obejmuje lata 2019-2022, czyli również okres pandemii. Autorka podejmuje temat starzenia się, zbliżania się do końca życia. Opisuje trudy zmagania się ze starością, dolegliwościami, niekończącymi się wizytami lekarskimi, samotnością, na którą się zdecydowała. Stara się robić porządki, przygotować się na śmierć. Jednocześnie dla świata zewnętrznego pozostaje bardzo aktywną i towarzyską osobą. Nie przestaje podróżować, na odczyty, na otwarcia wystaw, na premiery, na festiwale literackie czy teatralne, biennale sztuki. Czasem towarzysko, na kilka dni odpoczynku. Jeździ po świecie i po kraju. W czasie pandemii przygotowuje książkę kulinarną złożoną z przepisów podesłanych przez znajomych i przyjaciół – powstaje Kuchnia towarzyska.
Anda Rottenberg was born in 1944. Her mother was Russian from Petersburg and her father was a Polish Jew from the town of Nowy Sącz. All of his family was murdered during the Holocaust.
Rottenberg grew up in Legnica. In 1963, she moved to Warsaw, where she earned a degree in the history of art at the University of Warsaw.
She wrote the following books: Sztuka w Polsce 1945-2005 (en. "Art in Poland 1945-2005"), Draught - Texts on Polish Art of the ‘80s (2009), Here You Are (2009), and an autobiography Proszę bardzo! (en. "You're welcome!"). The main reason for writing the latter book was her anger at the police who were unable to find the body of her son (he was a drug addict and died in unknown circumstances). In her autobiography, Rottenberg also wrote about her mother, who survived the siege of Stalingrad [?] during World War II and was sentenced to prison for stealing a few spoons of food: she met there her future husband, Rottenberg's father.
Anda Rottenberg received the Officer's Cross Order of Polonia Restituta (2001), the Commander's Cross Order of Polonia Restituta (2011), Aleksander Gieysztor Prize (2013), and Medal for Merit to Culture – Gloria Artis (2014).
Czytanie dzienników jest kwestią sporną, albowiem cóż mogę wymagać więcej od codzienności autorki? Czy słusznym jest stwierdzenie, że nudzi mnie powtarzalność kolejnych stron, opisywanie tych samych rzeczy i czynności. No ale taka jest geneza dziennika, przecież. Rottenberg odsłania się być może nie do samego końca, nie są one aż tak intymne mam wrażenie. Dziesiątki, setki nazwisk, miejsc, książek, których nie znam i mieszają mi się z innymi słowami. Niezapomnianą częścią dziennika jest zapis lat z trwania pandemii. Odświeżam w tym trochę siebie, każdego z nas, choć każdy przeżywał zupełnie co innego. Dobrze czytało mi się to, co robiła Rottenberg w marcu przed laty. Dlatego, dobre pisarstwo - to wiadome. Codzienność - być może czasem nudna. Ale czego wymagać od dziennika? No i te pourywane zdania, że schyłek, że koniec. Pani Ando, dziękuję za każde spotkanie na zachętowskich klatkach schodowych.
Opinia samej autorki, że pisze coraz gorsze książki i chciałaby to usłyszeć jest chyba słuszna. Lista, Berlinska depresja są porywające, lekkie, a Schyłek zbyt często męczący. Rozumiem, że to prywatny dziennik, aczkolwiek opinie wyrażane o konkretnych osobach, często z nazwiska są niesmaczne i czyta się je niekomfortowo.
Od dawna Andę Rottenberg podziwiam. Mimo że częste powywoływanie się przez nią w tym Dzienniku na schyłkowość - w zestawieniu z jej kreatywnością i niespożytą energią - wygląda trochę na kokieterię. Wybaczam. Dolegliwości związane z wiekiem miewamy podobne, ale umiejętności życia nadal pełną parą po prostu jej zazdroszczę. Jest książka przy tym interesującym obrazem środowisk tzw. wysokiej kultury w czasach niezwykle dla niej trudnych. Oby nie schyłkowych!
Schyłek to książka, po której muszę zrobić sobie przerwę od twórczości Andy. Nie dlatego, że jest zła, bo Anda złych książek nie ma, po prostu jej ton jest tak mocno osadzony w schyłku życia, zmęczeniu i chorobach, że trudno było mi to czytać, siedząc w górach, w których jestem w pełni sił, po kolejnych przejściach i zjazdach. ❄️🏂 Za duży kontrast między moją życiową energią a jej literackim zmierzchem.🩼
Bardzo przyjemnie się czytało ten dziennik. Autorka doskonale pisze, choć jak to w dzienniku, w większości o zwykłych sprawach i mijających dniach. Postacią jest jednak bardzo ciekawą, pełną życia, ciągle zajętą, szukającą kontaktu z ludźmi i sztuką. Właściwie może opowiadać o czymkolwiek, a będzie interesująco. Jedyne chyba co mnie zaskoczyło dość negatywnie to jakiś taki brak empatii u autorki dla młodych ludzi, którzy szukają jej opinii czy wsparcia. Rozumiem, że to przytłaczające, ale jednocześnie wydaje mi się, że nie można wszystkich mierzyć własną miarą i oczekiwać, że ktoś ich odkryje/doceni bez pośredników. Ogólnie nie jest to super porywająca pozycja, ale interesujący wgląd w codzienność postaci ważnej w polskiej kulturze i jak napisałam, doskonale się to czyta (a raczej słucha, bo wysłuchałam audiobooka).