Na książkę nie mogłem się doczekać (zamówiłem hardcover w przedsprzedaży). Wiedza Szewki, którą przekazuje na swoim kanale na YT jest imponująca - zwłaszcza w tematach dotyczących Bliskiego Wschodu.
Niestety ... nie wyszła z tego dobra książka. Nie zrozumcie mnie źle, wiedzy tu ciągle jest BARDZO dużo i naprawdę dużo się dowiedziałem o tematach co do których miałem mgliste pojęcie: deobandi, doktryny prawne w islamie, skąd się bierze systemowa niechęć do innowacji u części muzułmanów, itp. Tylko doktor Szewko nie miałem dobrego pomysłu jak tę wiedzę przekazać ...
Pierwsza część książki to petarda - czytelna, dobrze ustrukturyzowana, nieźle wprowadza i buduje fundament pod resztę. Gdzieś tak w momencie kiedy czytałem przykład działania jednej z doktryn interpretacji prawa koranicznego dla gry w Pokemon Go (!) byłem wniebowzięty. Ale jakoś po 150 stronie autor zupełnie porzuca jakiekolwiek klamry i ramy i napieprza ciurkiem, trochę bez ładu i składu. Tony nazwisk. Organizacji. Miejsc. Wszystko przeplatane cytatami z odezw i listów - a w środku tego ja, zastanawiający się "o co kaman". Czytam i czytam, jadę i jadę, licząc że od następnego rozdziału znowu powróci sens. Płonne me nadzieje, bo autor w szale pisania zapomniał dzielić na rozdziały :D
No i ta cała orgia terrorystyczno-islamicko-dżihadowa kończy się nagle (autor się zmęczył?) pewnego rodzaju refleksją (jakbym ją słyszał) - "cholera, pykło 320 strn, trzeba kończyć, a ja jeszcze miałem dopisać ze 3 rozdziały w planu". No i dopisał, kadłubkowe, kilkustronicowe, ewidentnie nie z tej parafii ...
OK, nie chcę się znęcać. Tu naprawdę jest TONA wiedzy, ale trzeba się trochę pomęczyć żeby ją wykopać. Nie zawsze warto. Ja nie żałuję, że książkę kupiłem - ta kasa należy się Szewce za dobrą robotę, którą robi w Internecie. Ale mógłby trochę lepiej przemyśleć następną książkę ... Za co oczywiście trzymam kciuki.