Wren Collins i Bram Larsen mieli szansę zbudować trwały związek, ale ich historia się skończyła, zanim zdążyła się rozpocząć. Po burzliwym rozstaniu mężczyzna złożył obietnicę, że wróci do Wren. Nigdy jej nie dotrzymał.
Każde z nich miało swoje powody, by utrzymywać tę bolesną ciszę. Każde z nich poszło swoją ścieżką.
Bram Larsen jednak nigdy nie zapomniał o Wren. Po uporaniu się z demonami przeszłości ma tylko jeden cel – odnaleźć kobietę, która rozpaliła jego skostniałe serce.
Problem w tym, że zdeterminowany pisarz nie przewidział jednego: ona nie jest już tą samą osobą, którą pożegnał na Alasce. Jej życie mocno się skomplikowało, a odkrycie powodu tych zawirowań całkowicie odmieni także jego los.
Książka zawiera treści nieodpowiednie dla osób poniżej osiemnastego roku życia.
3,5 ⭐️ Strasznie na końcu przyspieszyliśmy i dlatego obniżyłam ocenę. Podobało mi się to, że nie przeszliśmy od razu z braku relacji do pełnej relacji, ale myślałam, że zobaczymy więcej tego, jak starają się razem stworzyć rodzinę. Też nie poczułam tej więzi między Bremem, a dzieciakami.
dam 2,5 ⭐, bo przeczytałam to na raz i ewidentnie byłam wciągnięta, ale szczerze to bardzo mi się nie podobało xd ogólnie mimo że przy czytaniu pierwszego tomu uważałam, że to jest mega spoko to po czasie nie mam z tym zbyt dobrych wspomnień i ta część wcale lepsza nie jest. bram mnie strasznie denerwował, bo jezu, minął ponad rok wraca sobie jak gdyby nigdy nic i osacza wren z każdej możliwej strony, nie daje jej żadnej przestrzeni, żeby mogła chociażby pomyśleć, a wiadomo, że złamał jej serce i trudne jest dla niej, żeby mu zaufać. chociaż ta wren to też się nie popisała, bo jak wyszły te "komplikacje" to powinna do niego zadzwonić pierwsza, bo typ miał prawo wiedzieć, więc xd, że się obraziła na amen. i trochę też nie rozumiem tego, że zamiast od samego początku porozmawiać, dlaczego on się nie odezwał to oni robią jakieś dziwne podchody przez milion lat
Na początku tej recenzji chciałabym podziękować Karolinie, za to, że zaufała mi ponownie. Dzięki czemu mogę być na całej dylogii. Wiele to dla mnie znaczy i czuje ogromną wdzięczność. Ponieważ spełniło się jedno z moich małych marzeń bookmediowych, które kiedyś wydawało się być niemożliwe do spełnienia.
Po zakończeniu pierwszej części byłam szalenie ciekawa co wydarzy się dalej. Nie spodziewałam się jednak, że czytając kontynuację będzie towarzyszyć mi tak wiele emocji. Nawet pojawiły się łzy. Nie umiem wytłumaczyć dlaczego, ale kocham w tej historii dosłownie wszystko. Jest tak bardzo wciągająca, że nawet nie wiedziałam kiedy ją skończyłam. A robiłam wszystko by przedłużać to w nieskończoność. Jednak wszystko co dobre kiedyś musi się skończyć. Jestem jednak przekonana, że będę wracać do tych bohaterów nie jeden raz.
W życiu Wren nastąpiły pewne zmiany. Po wydarzeniach z Alaski nic już nie jest takie jakie było wcześniej. A konsekwencje niektórych decyzji nie da się cofnąć. Kobieta próbuje żyć dalej. Jednak nadal odczuwa ból i złość po tym jak Bram obiecał, że po nią wróci, jednak nie do końca pewne rzeczy się zgrały. Nie może się jednak poddać bo ma dla kogo być silną.
Kocham to w jaki sposób została wykreowana główna bohaterka uwielbiam ją. Jej poczucie humoru powodowało u mnie uśmiech na twarzy. Jednak niektóre jej myśli łamały mi serce. I chciałam wtedy mocno ją przytulić i zapewnić, że prędzej czy później wszystko się ułoży.
Bram to mój nowy książkowy faworyt. Uwielbiam go. To jaki był względem głównej bohaterki. Starał się również najmniejszymi rzeczami pokazywać jak ważna dla niego jest. Jak wiele był w stanie dla niej zrobić... roztapiało to moje serce. Mimo swoich własnych bolesnych doświadczeń nie poddaje się i ma jeden cel odzyskać Wren. Mężczyzna zdaje sobie doskonale sprawę, że nie będzie należało to do łatwych zadań. Nie zamierza jednak się poddać. Jego determinacja była ogromna. Nie spodziewał się jednak, że będzie czekać na niego nie mała niespodzianka. Czy to pozytywna czy negatywna tego musicie dowiedzieć się sami.
Jestem zauroczona tym w jaki sposób został tu opisany i rozwinięty motyw drugiej szansy. Dawno nie czytałam czegoś tak dobrego. Dosłownie wszystko tu zagrało. Nic nie działo się ani za szybko ani za wolno. Z każdą kolejną stroną Wren I Bram zbliżali się do siebie coraz bardziej. Podobało mi się, że potrafili szczerze porozmawiać i otworzyć się na siebie wzajemnie. Nawet jeśli pewne rzeczy ich bolały. Ale chcieli wspólnie je przepracować i mimo lęku zaufać sobie po raz drugi.
Napięcie pomiędzy tą dwójką było wyczuwalne wręcz namacalne. Nie brakowało mi emocji ukazanych w bohaterach. Ból, tęsknota to tylko ułamek tego co kryją w sobie Wren i Bram.
Cały klimat tej historii jest moim ulubionym. Uwielbiam, gdy akcja dzieje się w małym miasteczku. Ma to swój niepowtarzalny klimat, którego tutaj nie brakuje. Dostajemy tutaj również odpowiedzi na pewne pytania, które mogliśmy mieć po pierwszej części i nie ukrywam, że pękało mi serce, gdy o tym czytałam. Bram nie zasłużył na to wszystko co go spotkało. Jednak znalazł w sobie siłę by wyznać to wszystko i dał sobie szansę na szczęście.
Ta historia pokazuje, że rodzina wcale nie chcę dla nas dobrze i czasem warto zerwać pewne kontakty. I ruszyć swoją drogą, która sprawia nam wiele radości. Oraz, że dla tych odpowiednich osób nie musimy się zmieniać i zaakceptują nas takimi jakimi jesteśmy w rzeczywistości. I gdy życie nas przytłoczy będą czekać z wyciągniętą ręką by pomóc wstać i przeprowadzić przez bolesne rzeczy. Bo po każdej sytuacji czeka na nas coś dobrego nawet jeśli myślimy, że jest wręcz odwrotnie.
Jeśli jeszcze nie czytaliście to ja Was bardzo mocno zachęcam. Jestem przekonana, że wielu z Was się ta pozycja spodoba. Bo czy może być coś lepszego niż mężczyzna, który jest pisarzem i chcę odzyskać swoją ukochaną. Myślę, że nie.
Po zakończeniu pierwszego tomu dylogii “Zamiana” nie mogłam doczekać się kontynuacji. To, z jakim zakończeniem zostawiła nas autorka w pierwszej części powinno być karalne. Czekałam i czekałam, aż w końcu nastał dzień, kiedy mogłam skończyć historię Wren i Brama. “Zamiana. Odzyskać Wren Collins” to historia, która wciąga czytelnika od pierwszych stron. Zafunduje ona masę emocji i dostarczy rozrywki na zimowy wieczór przy herbacie.
Wren Collins, to kobieta, której nie da się nie lubić. Muszę przyznać, że polubiłam ją od samego początku, kiedy tylko ją poznałam. W tym tomie widać, jak zdarzenia na Alasce na nią wpłynęły. Jej charakter nie pozwolił jej się poddać i mimo konsekwencji, które kroczą za nią ta nie upadła ani na moment, co jest dla mnie cudowne, bo ta bohaterka zasługuje na wszystko, co najlepsze.. Stara się układać swoje życie na nowo i przeżyć je jeszcze lepiej dając z siebie wszystko. Można by rzec, że spokojne życie Wren nie zostanie ponownie zburzone, jednak pewnego dnia na jej drodzę pojawia się nie kto inny, jak sam Bram Larsen. Nie myślcie, że kiedy tylko główny bohater z powrotem postanowił wkroczyć do życia kobiety, to ta rzuciła mu się na szyję z wielkim uśmiechem. Oj nie… Bardzo podoba mi się to że Wren trzymała go na dystans i nie dała się zmanipulować jego urokowi.
Myślałam, że już nie da się lepiej przedstawić Brama i tutaj wkracza drugi tom, w którym przechodzi on samego siebie. Ja dosłownie przepadłam dla niego jeszcze bardziej, a nie sądziłam, że jest to możliwe. Uwielbiam jego postać tak bardzo, że za każdym razem kiedy o nim myślę, to na mojej twarzy pojawia się szeroki uśmiech. Ten facet powoduje, że w moim brzuchu roi się od stada motyli, a na policzkach pojawiają się rumieńce. Mimo tego, że przeżył swoje po rozstaniu, on nieustannie walczył o Wren. Starał się o jej względy i był dla niej wsparciem, kiedy tego potrzebowała. Pan pisarz bezapelacyjnie zawrócił mi w głowie.
Motyw drugiej szansy w ich relacji został pokazany w bardzo dosadny sposób. Absolutnie nie odczułam tego, że historia Brama i Wren leciała za szybko. Osobiście uważam, że dla mnie cała akcja rozgrywała się w idealnym tempie. Relacja tej dwójki tak mi się podobała, że po skończeniu tej książki co jakiś czas wracam sobie do ich wspólnych momentów. Z każdą kolejną stroną Wren i Bram zbliżali się do siebie małymi krokami. Potrafili przeprowadzić szczerą i otwartą rozmowę, co jest dla mnie na ogromny plus! Mimo odczuwanego lęku i bolesnych rzeczy postanowili wspólnie wszystko przepracować i dać sobie kolejną szansę. Uwielbiam ich całym sercem i ta dylogia z pewnością będzie jedną z moich ulubionych.
Dylogia “Zamiana” to historia, którą MUSICIE przeczytać. Kiedy po nią sięgniecie, to przepadniecie dla dwójki różnych, choć tak podobnych do siebie osób. Ode mnie ogroooomna polecajka tego tytułu! Mam nadzieję, że kiedy postanowicie przeczytać historię Wren i Brama, to wam również się ona spodoba, a zapewniam, że jest przesuper!
„Zamiana. Odzyskać Wren Collins” to moje zaskoczenie ubiegłego roku. Pojawiało się w niej parę wątków, za którymi na co dzień nie przepadam, ale tutaj Karolina dobrała i opisała je w taki sposób, że kompletnie nie mogłam się oderwać!
Na wejściu zostajemy wrzuceni do wydarzeń, na których zakończył się pierwszy tom. Bram odszedł i Wren została pozostawiona sama sobie, wraz z całym szambem, które się na nią wylało. Dziewczyna radzi sobie jednak świetnie i odbudowuje swoje życie w rodzinnym miasteczku już bez mężczyzny. Bram jednak ma trochę inne plany. Po tym jak wreszcie sam ułożył swoje sprawy postanawia odzyskać Wren. I zrobi dosłownie wszystko, żeby wypełnić ten cel. A ja piszczałam z każdym stawianym przez niego krokiem 🤭
Karolina absolutnie potrafi w dialogi bohaterów i to ile razy wybuchałam śmiechem, bądź wierzgałam nogami z podekscytowania powinno być niedozwolone! Bawiłam się naprawdę świetnie i nie nudziłam się na ani jednym momencie. Zarówno Bram, jak i Wren ponownie wkradli się do mojego serduszka i urządzili w nim sobie własne miejsce ❤️🩹 Ich kreacja, która tak mocno rozwinęła się od poprzedniego tomu bardzo mnie urzekła. Wyzwania postawione przed bohaterami sprawiły, że mogłam się z nimi utożsamić i szczerze mówiąc w pewnym momencie nie wiedziałam już komu bardziej kibicuję - Wren, żeby wreszcie poczuła się w pełni szczęśliwa jako niezależna kobieta, czy Bramowi, który naprawdę robił wszystko, żeby ją odzyskać, a jednocześnie potrafił dać jej przestrzeń w tej trudnej dla nich sytuacji.
____𐚁____ 𝑲𝒂𝒓𝒐𝒍𝒊𝒏𝒂 𝒁𝒚𝒏𝒅𝒂 to osoba, której zawsze będę wdzięczna. To właśnie ona pierwsza uwierzyła we mnie ponad rok temu. Jej wsparcie sprawiło, że poczułam się pewniej w bookmediach, a bez niej nie byłoby to możliwe.
Gdy wysyłałam zgłoszenie na patronkę pierwszego tomu dylogii o 𝑩𝒓𝒂𝒎𝒊𝒆 𝑳𝒂𝒓𝒔𝒆𝒏𝒊𝒆, nie liczyłam na pozytywną odpowiedź. A kiedy ją otrzymałam… cóż, mój narzeczony musiał wysłuchać moich pisków radości. "𝒁𝒂𝒎𝒊𝒂𝒏𝒂" skradła moje serce od pierwszego rozdziału. Jest w niej wiele humoru i świetnie się bawiłam czytając ją. Karolina doskonale wie, jak rozbawić czytelnika.
A potem przyszła wiadomość, która była kolejnym spełnieniem marzeń. Podczas pisania Karolina napisała mi, bym dokończyła "𝒁𝒂𝒎𝒊𝒂𝒏𝒂: 𝒐𝒅𝒛𝒚𝒔𝒌𝒂𝒄 𝑾𝒓𝒆𝒏 𝑪𝒐𝒍𝒍𝒊𝒏𝒔" na Wattpadzie, bo chciała mi zaproponować patronat. Byłam w siódmym niebie! Możliwość wspierania medialnie drugiego tomu ukochanej dylogii to coś, czego nigdy nie zapomnę. Postawienie ich obok siebie z wiedzą, że to moje dumne książkowe dziecko.
Historia 𝑾𝒓𝒆𝒏 𝒊 𝑩𝒓𝒂𝒎𝒂 to opowieść o miłości, która stara sie przetrwać próbę czasu i przeciwności losu. Po bolesnym rozstaniu każde z nich poszło własną drogą, ale 𝑩𝒓𝒂𝒎 nigdy nie przestał myśleć o 𝑾𝒓𝒆𝒏. Gdy w końcu uporał się z demonami przeszłości, postanowił ją odnaleźć. Nie spodziewał się jednak, że jego ukochana nie jest już tą samą dziewczyną, którą znał. Życie ją doświadczyło, zmieniło, a odkrycie prawdy zmieni ich życie o 180 stopni.
Drugi tom "𝒁𝒂𝒎𝒊𝒂𝒏𝒚" to jeszcze więcej emocji, jeszcze więcej humoru i zwrotów akcji, które zaskoczą nawet najbardziej spostrzegawczego czytelnika. Karolina pokazuje, że czasem jedynym wyjściem jest zerwanie toksycznych więzi i odnalezienie własnej drogi. Że miłość, zwłaszcza ta prawdziwa – nie próbuje nas zmieniać, lecz akceptuje w pełni.
Historia 𝑩𝒓𝒂𝒎𝒂, chłodnego, ale pełnego pasji pisarza z Alaski, który zrobi wszystko, by odzyskać ukochaną, na zawsze zostanie w moim sercu.
Brakowało mi Brama i Wren, a teraz w końcu wrócili, co sprawiło mi ogromną radość. Styl pisania Karoliny jest mi już dobrze znany, a za jego lekkość wręcz go uwielbiam. Dzięki temu książkę przeczytałam naprawdę szybko, co tylko potwierdza, jak dobrze się ją czytało.
Bardzo lubię Wren, chociaż zdarzały się momenty, w których mnie irytowała. Z jednej strony rozumiałam jej podejście do Brama, zwłaszcza biorąc pod uwagę okoliczności, ale nie da się ukryć, że czasami przesadzała. Nie chcę jednak zdradzać zbyt wielu szczegółów, żeby nikomu nie zaspoilerować, więc na tym poprzestanę.
Bram za to w całości przeciągnął mnie na swoją stronę. Owszem, zdarzały się sytuacje, kiedy mnie irytował – chociażby tym, że rościł sobie prawa do Wren, mimo że formalnie nie byli razem. Jednak koniec końców kupił mnie swoim słodzeniem i tym, że mimo wszystko walczył o Wren, ale nie tylko o nią – to pokazało jego determinację i prawdziwe uczucia.
Książka była naprawdę świetna. Czytało się ją błyskawicznie i była doskonałym dopełnieniem pierwszego tomu. Jest mi trochę przykro, że to już koniec tej historii, ale z drugiej strony cieszę się, że mogłam towarzyszyć bohaterom w ich podróży do samego końca.
PS. Pamiętajmy, że tyle ile ludzi żyje, tyle jest opinii i każdemu może podobać się coś innego🔫🦣
O wiele lepsza niż pierwsza część. Mam wrażenie, że autorka poprawiła to, co w 1 tomie nie do końca zagrało. Odejmuje punkt za zbyt szybkie zakończenie i wszystko co wokół tego się wydarzyło. Można by było kilka stron rozterek Wren pominąć, na poczet rozwinięcia historii o ich już wspólne chwile, po dograniu wszystkich spraw. Tak czy siak, polecam 👍
Już koniec pierwszej części zdradził na czym będzie się skupiała druga. Ogólnie wyszło dobrze, akcja Odzyskać Wren rusza Już od samego początku. Elementy zazdrości, Tajemnic przeszłości, szczerych wyznań. Jest spokojna, podobnie jak pierwsza nie wymaga dużo. Lubię styl autorki, nie jest wymagający. To dobra lektura na wieczór.
Powrót do Wren i Brama w papierze to była sama przyjemność, uwielbiam ich i Karolina kolejny raz stworzyła cudowną historię! Co mogę więcej powiedzieć, czytajcie dylogię Zamiana, jest świetna!!
2,5/5 Niestety, ale czułam straszny niedosyt. Zakończenie przyśpieszone na maksa i porzucenie niektórych wątków obniża moje pozytywne odczucia po pierwszym tomie.
nie wiem czego oczekiwałam ale czegoś większego. z całym szacunkiem ale bardzo nie podoba mi się to że ukryła przed nim te ciąże pomimo wszystko qkskdkdjdjdj
This entire review has been hidden because of spoilers.
już od dawna bardzo lubię książki Karoliny i uwielbiam jej styl pisania! prawie rok temu miałam okazję poznać pierwszą część Zamiany i już wtedy byłam zakochana w historii Wren i Brama, wtedy książka wydawała mi się czymś innym, niż prawie każdy schematyczny romans i nadal tak myślę, więc jeśli jeszcze nie czytaliście pierwszej części to koniecznie musicie to nadrobić, bo już możemy przeczytać drugi tom, a w nim króluje motyw drugiej szansy, a kto go nie lubi??
część ksiązki miałam okazję czytać jeszcze na wattpadzie, lecz nie skończyłam jej tam całej, bo zabrakło mi czasu, dlatego tak niecierpliwie czekałam na drugi tom, żeby dowiedzieć jak potoczą się losy Wren i Brama. autorka niczego im nie ułatwiała, lecz przez to już od pierwszego spotkania po dłuższym czasie czytając czuć było ogromną chemię między nimi. całą fabuła poprowadzona w naprawdę fajny sposób, po skończeniu jest mi niesamowicie smutno, że to już koniec historii tej dwójki, bo naprawdę się do nich przywiązałam!
bohaterów mieliśmy okazję już bardzo dobrze poznać w pierwszej części, lecz tutaj poznajemy ich w nowej, zupełnie innej roli, oboje się już znają, choć okazuje się, że nie tak dobrze jak sądzili i muszą się sprawdzić w kompletnie nowej roli. podtrzymuje zdanie z recenzji pierwszego tomu, że Bram to według mnie idealny kandydat na książkowego męża i mógłby chodzić z zieloną flaga przyczepioną nad głową.