Jump to ratings and reviews
Rate this book

Princesa #2

Princesa. Przypomnij mi dni, które straciliśmy

Rate this book
Kontynuacja historii Rosalie i Williama z powieści Princesa. Dzień, od którego wszystko się zaczęło.

Po wypadku samochodowym, wskutek którego Rosalie Singh straciła pamięć, życie dziewczyny wywróciło się do góry nogami. Ponownie zamieszkała z rodzicami, próbując sobie przypomnieć przeszłość.

William jest teraz dla niej kimś zupełnie obcym, tymczasem w jej pobliżu pojawia się inny mężczyzna. Paul Johnson to stary przyjaciel i kiedyś nie pozostawał Rosalie obojętny. Dziewczyna ma kompletny mętlik w głowie, bo nie wie komu może zaufać.

Zaczynają ją zalewać nowe informacje. Rodzice i przyjaciele opowiadają jej o rzeczach, które być może nie są prawdziwe. Skąd jednak Rosalie może to wiedzieć?

Dziewczyna zostanie zmuszona zdecydować, komu naprawdę może wierzyć i czy powinna słuchać głosu swojego serca?

Książka zawiera treści nieodpowiednie dla osób poniżej szesnastego roku życia.

193 pages, Paperback

First published January 8, 2025

8 people want to read

About the author

Marcelina Świątek

2 books1 follower

Ratings & Reviews

What do you think?
Rate this book

Friends & Following

Create a free account to discover what your friends think of this book!

Community Reviews

5 stars
7 (15%)
4 stars
3 (6%)
3 stars
6 (13%)
2 stars
3 (6%)
1 star
25 (56%)
Displaying 1 - 19 of 19 reviews
Profile Image for Julia Maja.
124 reviews1 follower
January 8, 2025
Jeśli jesteście jeszcze przed lekturą, to przygotujcie sobie kartę bingo. Serio, polecam, bo tylko wtedy będziecie w stanie przebrnąć przez lekturę. Hasła to: rozmowa, alkohol, przekleństwa określające przyjaciół, energetyki, więcej alkoholu, zanik pamięci. Jeśli nie pojawiają się na stronie, to przynajmniej w rozdziale już powinny być.

A TERAZ TREŚĆ RECENZJI:
Na wstępie chcę zaznaczyć, że stanowczo za dużo czasu poświęciłam tej książce — najpierw, żeby ją przeczytać, a teraz na napisanie recenzji, w którą włożę całą swoją złość na to, czego kilka dni temu doświadczyłam. Ja się pytam gdzie jest redaktorka, która jak już sprawdziłam nie jest osobą widmo i sądząc po jej imponującym portfolio powinna mieć doświadczenie. Co tam się wydarzyło
1. Czemu dodatek i epilog nie są zamienione ze sobą miejscami? Tak wypadałoby zrobić, skoro najpierw otrzymujemy już informację o istnieniu brata Stelli (córka głównej pary) w formie opowieści o dzieciach dwóch wiodących par. Skoro to nie o nich była historia, to czemu nagle otrzymują własny epilog? To powinno być dodatkiem, na który ostatecznie “zasłużył” Oliver, a w sumie to jedynie wspomnienie o nim, bo dowiadujemy się o drugiej ciąży Rozalie.
2. Skąd w Stanach Zjednoczonych mają batony Princessa?
3. Ile liczb ma numer w Stanach Zjednoczonych? Podpowiedź, nie 9.
4. Polska piosenka na weselu w Stanach (no, chyba że nagle mówią po polsku).
RESEARCH, RESEARCH I JESZCZE RAZ RESEARCH!

Tym razem było tragicznie i nie mówię tego tylko do młodej autorki, co już widać powyżej. Ona ma jeszcze prawo do popełniania błędów, chociaż wiadomo, że chciałoby się książkę mającą sens. Skoro porywasz się na powieść umieszczoną za granicą, to niech będzie to realistyczne.

Ta część uważam, że go nie miała. Od razu wiemy, że będzie happy end i jedyne co mnie zaskoczyło to ilość absurdu. A dało się tu skomplikować sytuacje pomiędzy bohaterami np. dziecko Rozalie, które straciła i już jej to nie przeszkadza mogło przeżyć. Wtedy Paul (chyba) mógłby twierdzić, że dzieciak jest jego. Od razu robi się ciekawsza fabuła, a tak to otrzymaliśmy skoki w czasie po wypadku głównej bohaterki, które można było spokojnie streścić w kilku rozdziałach. Nie potrzebowaliśmy do tego chaotycznie “złożonej” książki, która zawierała mnóstwo cringe’owych scen i dialogów. Dzieci w ciałach dorosłych i to jeszcze takich paskudnych, nieszanujących siebie nawzajem.

Dlaczego promujemy alkoholizm jako super cechę dla bohatera? Pewnie mówiąc po 'książkarowemu' to jest “iconic”. Tylko tyle mogłabym powiedzieć o Finnie, który zyskał u mnie nieprzypadkowo przydomek “Finlandia”. Młody dorosły szykujący się do roli ojca gada tylko o alkoholu, czasami przypominając sobie o konieczności ROZMOWY, która jest wątkiem przewodnim tej powieści (bingo!).

Na koniec zwrócę się bezpośrednio do autorki. Może akurat to przeczytasz. “Zmień przyjaciół” byłoby za ostrym stwierdzeniem, ale odwołuję się tu do fragmentu podziękowań z Twojej książki. Ci, co ci przytakiwali, że książka i pomysły w niej są świetne, niestety raczej nie znają się na tworzeniu ciągłości spójnej fabuły. Polecam Ci spisać sobie pomysły, które masz w głowie, poukładać je w sensownej kolejności i np. rozważyć czy wszystkie nadają się do wykorzystania w jednej historii. Myśl też nieszablonowo, żeby nie powtarzać ciągle tych samych schematów. Koniecznie rób research przed przystąpieniem do pisania, żeby treść była realistyczna.

To tyle ode mnie.
This entire review has been hidden because of spoilers.
Profile Image for piorunochron.
22 reviews1 follower
January 22, 2025
To pierwsza książka jaką przeczytałam w tym roku i mam nadzieję, że nie będzie to wróżba na 2025.

Ponieważ książka jest przede wszystkim strasznie nudna i źle napisana. W sposób, który sprawia, że nie chce się dalej czytać i nie czuje się zainteresowania fabułą.

Princesa zaczyna się już źle. Ponieważ jest na siłę stylizowana na aMeRyKaŃsKą, tylko, że w polskich realiach. Więc mamy Nju Jork, angielskie imiona i batoniki princessa ;) Stąd, już na początku czytania przechrzciłam bohaterów na polskojęczyne imiona (Róża, Werynchora, itp.), a miejsce akcji na Nowy Sącz. Dało mi to tyle radości, że przebrnęłam przez całą książkę. A nie było to łatwe.

Akcja przypomina odcinek Ukrytej Prawdy - mamy bohaterkę z amnezją i wianuszek ludzi wokół, którzy twierdzą, że są bliskimi. Jest zagadka - kto mówi prawdę, a kto kłamie. Z tą różnicą, że czytelnik doskonale to wie, ponieważ… przeczytał pierwszą część. Nie ma więc żadnego elementu zaskoczenia, tylko autocytowanie przez autorkę poprzedniej części historii.

W efekcie miałam wrażenie déjà vu co drugą stronę i tylko czekałam na zakończenie tego wątku w nadziei na bardziej interesujące wydarzenia (ale o tym później).

Można pomyśleć, że chociaż ciekawie będzie przeczytać o samej amnezji i drodze bohaterki do odzyskania pamięci. Nic bardziej mylnego - Róża nie myśli o tym za dużo, nie interesuje jej poznanie prawdy, a zachowania bliskich, które sama odbiera jako sztuczne i nieprawdziwe, nie motywują nawet do zadania pytań. Jest bardzo bierna, a co za tym idzie - akcja również. Niby coś jej nie leży w zachowaniu danej osoby, ale w sumie 🤷‍♀️. W pewnym momencie odzyskuje pamięć i to tyle.

Jak wspominałam wcześniej, w tym momencie liczyłam na jakieś ciekawe wydarzenia. Zawiodłam się. Przez resztę książki nasza Princesa z małżonkiem rozprawiają się z rodzicami, kupują chatkę w lesie i płodzą dziedziczkę. The end.

Z rodzicami załatwiają sprawę bardzo prosto - szantażując ich donosem i bajlando.

Chatkę kupują, bo to marzenie Róży i mają hajs. Oczywiście najpierw dochodzi do kuriozalnej sceny, w której Róża uważa, że to marzenie nie do spełnienia. Bo jak oni sobie poradzą. Na przypomnienie Werynchory, że są bogaci, bohaterka ma olśnienie - w sumie racja.

Co oczywiście zupełnie niespodziewane - po sąsiedzku zamieszkują ich przyjaciele. Pijak, współuzależniona oraz syn. A co jeszcze bardziej szokujące: ten syn i córka Princesy mają się ku sobie, czemu poświęcony jest epilog.

Czytając książkę nie da się niezauważyć, że autorka jest sporo młodsza od swoich bohaterów. W końcu to dorośli ludzie, którzy są na poziome rozwoju emocjonalnego 15-latków. Z tą różnicą, że nastolatki potrafią być (i zazwyczaj są!) błyskotliwe, dociekliwe i inteligentne. A postacie w Princesie - nie.

Na koniec chciałabym tylko wspomnieć, że nie, budowanie całej swojej osobowości na byciu uzależnionym od alkoholu nie jest fajne. Alkohol niszczy nie tylko uzależnionych, ale też członków ich rodziny. Szczególnie tych najbardziej bezbronnych - dzieci. Rozumiem, że Stasia jest już współuzależniona, nie widzi problemu, że dla jej chłopaka/narzeczonego/męża/ojca dziecka liczy się przede wszystkim alkohol. Oraz że typ jest przy okazji leniwy i niezainteresowany dorosłym życiem, zajmowaniem się SWOIM dzieckiem itp.. Ale, że ich rzekomo prawdziwi przyjaciele nie zwracają na to żadnej uwagi? Że wręcz odbierają go jako pozytywnie zakręconego wariacika😜? Nie szkoda im chociażby tego dziecka? Nikomu nie życzę takich przyjaciół, a za osoby będące w takiej sytuacji trzymam kciuki i życzę im jak najlepiej.

Szukajcie pomocy!!! Numer telefonu do Ogólnopolskiego Telefonu Uzależnień to 800 199 990
This entire review has been hidden because of spoilers.
Profile Image for xm.janeq.
280 reviews6 followers
February 2, 2025
RECENZJA ZAWIERA SPOILERY!
naprawdę trzeba być zdolnym, aby w przeciągu pół roku nie zrobić najmniejszego warsztatu o podłożu pisarskim, albo chociażby nauczyć się poprawiać błędy redakcyjno-korekcyjne (bo tyle czasu zajęło pisanie Marcelinie 2 tomu ,,Princesy", co brzmi trochę absurdalnie jak na to, że ma on raptem 194 strony, ale dobra. pozostawię to bez komentarza, bo nie znam jej życia i w ogóle). ta dylogia jest moim pierwszym i ostatnim doświadczeniem z piórem marceliny – jest ono tak tragiczne, że moje wypociny w piątej klasie chyba mają więcej sensu i logiki niż ✨️to✨️. współczuję wszystkim drzewom, które były poświęcone na wydanie tej książki.
no ale dobra, od początku. rosalie miała wypadek samochodowy, w afekcie straciła pamięć. później dowiaduje się również, że poroniła dziecko. uważam, że wątek poronienia jest totalnie z dupy i bardzo płasko przedstawiony przez autorkę. nie wyobrażam sobie najpierw być zasmuconym przez to przez około 2 strony, a potem zapomnieć o poronieniu jak gdyby nigdy nic. a ta strata pamięci to też istny żart, bo ona nawet nie starała się jakkolwiek przypomnieć sobie tego, co straciła.
pomijam fakt tego, że w Nowym Jorku można dotrzeć według autorki wszędzie w przeciągu 5 minut, ale do cholery, jakim cudem Rosalie miała w sobie 3 promile alkoholu po trzech butelkach wina.
ponadto autorka próbuje nam wcisnąć jakiś kit tym, że will nazywa rosalie ,,princesą", bo tak się nazywa jego ulubiony batonik XDDDDDD. też na weselu puszczane są POLSKIE piosenki (przypomnę, akcja dzieje się w STANACH). podobnie jest też z numerami telefonów, bo cyfr w tych numerach z USA znajduje się 11, nie 9 tak jak w Polsce.
autorka w dalszym ciągu gloryfikuje przemoc, a teraz jeszcze picie alkoholu co 3 strony, bo to takie ✨️cool✨️ (spoiler? to nie jest cool).
oczywiście mogło to się skończyć na jednotomówce, rosalie i will mogli otrzymać swój nieupragniony happy end i super, wszyscy by byli szczęśliwi, bo nie trzeba tracić czasu.
Profile Image for kaja🌷.
204 reviews1 follower
February 5, 2025
przesłuchałam tego w zaledwie 2 dni ale nie zmienia to faktu, że ta książka to ścierwo🫣 autorka nic się nie nauczyła…
Profile Image for focus_onart.
89 reviews2 followers
January 23, 2025
Zacznę może od tego, że podobnie jak z 1 tomem nie miałam żadnych nadziei na jakkolwiek dobrze napisaną literaturę i gdyby nie fakt, że książka ma ledwo ponad 150 stron, to nawet bym po nią nie sięgnęła. Ale w takim razie, dlaczego wzięłam się za czytanie? Chciałam dać autorce szansę. Po masie zarzutów i złych opinii 1 tomu, myślałam, że Marcelina wzięła sobie do serca uwagi czytelników i nad fabułą 2 tomu zastanowi się bardziej. Myliłam się jak nigdy. Jest zdecydowanie osoba byt młodą, żeby pisać i po raz kolejny mówię, by najpierw popracować nad swoim warsztatem pisarskim, a potem brała się za umowy z wydawnictwami.

1. Zacznę od najważniejszego zarzutu, mianowicie alkoholu - gdzie się nie obrócisz, tam coś wypijesz. Można skreślić tą pozycje z bingo. Po jakiś 10 razach gdzie pojawił się jakikolwiek alkohol przestałam już liczyć, ale wszyscy pili lub mówili o alkoholu praktycznie non stop, a sama główna bohaterka pewnego razu na raz wypiła 3 butelki wina. Sam temat alkoholizmu został potraktowany po macoszemu. Finn, który myśli tylko o tym, a nie o swojej rodzinie (przypomnijmy, że jest ojcem i mężem), podczas gdy nikomu to nie przeszkadza.
Alkoholizm jest w Polsce coraz większym problemem (również u osób młodych!), a opisywanie go w tak beztroski sposób jest bardzo nieodpowiedzialne. Po tę książkę sięgają w dużej mierze osoby młodsze, które nie mają pojęcia jak szkodliwe są napoje procentowe, a po przeczytaniu mogą wręcz stwierdzić, że to "po prostu dobra zabawa", albo jeden z głównych sposobów na "odreagowanie" i "zapomnienie".
Jeśli macie problem z alkoholem, lub znacie kogoś kto go ma, nie siedźcie bezczynnie! Ogólnopolskiego Telefonu Zaufania Uzależnienia – 800 199 990

2. Widać tutaj wielka chęć napisania książki, której akcja toczy się w USA, jednak mam wrażenie, że autorka nie potrafiąc zrobić podstawowego researchu, który zająłby dosłownie kilka minut, zapomniała chyba, że akcja jej własnej książki dzieje się w Stanach, a nie w Polsce. Bo jak inaczej wytłumaczyć fakt, że amerykanie mówiliby o polskim batonie Princessa?

3. "Głębokie" myśli, które miały chyba sprawić, że bohaterowie wyjdą na dojrzałych emocjonalnie były jak żywcem wyjęte ze stron typu "te myśli"
- "Zabawne jest to, jak bardzo szczęście jest ulotne. W jednej chwili czujesz się najlepiej na świecie, ponieważ wreszcie masz wszystko, niczego ci nie brakuje, a w następnej możesz to wszystko stracić i znów zostać z niczym. Wystarczy moment, a twoje życie zmienia się o sto osiemdziesiąt stopni",
- "Gdy mam ją, mam wszystko, a gdy jej nie ma, nie mam nic",
- "To jest magiczne. Mieć osobę, przy której nic nie jest ci straszne, przy której wszystko wydaje się na miejscu ("wszystko wydaje się BYĆ na miejscu" jak już). Osobę, która mimo wszystkich utrudnień i tak będzie przy tobie. (wszystkich trudności bym dała). Osobę, która gdy byłoby źle, byłaby przy tobie, tuliła w swoich ramionach i mówiła, że wszystko będzie w porządku. To jest marzenie. Coś, na co zasługuje każdy. Coś, czego powinien doznać każdy."

4. Autorka sama sobie przeczy, albo daje niejasne informacje.
- na samym początku dostaliśmy informację, że Rosalie nie chce rozmawiać z przyjaciółką i Williamem, bo ich nie pamięta. Następnie jest scena, gdy siedzi w domu, jej mama mówi jej, że ma gości, a ona jest zaskoczona, bo nie miała pojęcia kto mógłby chcieć ja odwiedzić (tak jakby William nie siedział przy niej chwile wcześniej w szpitalu i był zrozpaczony, że go nie pamięta).
- później było powiedziane, że od wypadku jej tradycją stało się wychodzenie na taras i patrzenie w gwiazdy, tylko dlaczego ani razu w te gwiazdy do tej pory nie patrzyła? A bo to przecież nieważne, skoro autorka tak mówi, to tak ma być, przecież gdzie tam potwierdzeniem tych słów, niepotrzebne jest.
- "Schodzę na dół, a z racji tego, że wciąż mam trochę czasu, otwieram puszkę energetyka i upijam łyk. Robię tak zawsze po śniadaniu (...)" Od kiedy? Wydawało mi się, że na razie jedynym wspomnieniem, które odzyskała było 1 o Williamie. Skąd wie, że robiła tak od zawsze? A jeśli "zawsze" trwa od momentu wypadku, to też wypadałoby to jakoś zaakcentować.

5. Oczywiście agresywna chęć pokazania, że "ona jest moja" i "nie dotykaj jej" w wykonaniu Williama.

6. Poronienie na początku było tak bardzo niepotrzebne i nie wniosło dosłownie nic w fabułę, Rosalie się tym nawet zbytnio nie przejęła i nie rozpaczała. Reakcja na zasadzie "oh, no trudno" i tyle.

7. Ilość zbiegów okoliczności jest wręcz absurdalna. To o czym myśli Rosie zaraz się dzieje. Myśli o tym, że powinna porozmawiać z Williamem, bo słyszała już tyle wersji swojego życia, że nie wie, w którą wierzyć. Zaraz dzwoni William i mówi jej, że w sumie chciałby z nią porozmawiać, bo PEWNIE SŁYSZAŁA JUŻ TYLE WERSJI SWOJEGO ŻYCIA, ŻE NIE WIE W KTÓRĄ WIERZYĆ. Rosalie marzy tylko o tym, że wziąć gorącą kąpiel i iść spać? Nie ma problemu! Przecież William czyta jej w myślach i mówi "Idź wziąć kąpiel, bo zapewne o tym teraz marzysz". Rosalie jest sama w mieście, padła jej bateria, pada i budynek w którym się chowa to PRZYPADKIEM apartamentowiec, w którym mieszka William.

8. Oczywistym jest, że skoro przyjaciółka Rosalie ma syna, to jej urodzi się córka i równie oczywistym jest to, że w przyszłości będą razem, no bo przecież gang musi trwać wiecznie

9. Bohaterowie mający ponad 20 lat, a posiadają mentalność 15 letniego człowieka i widać to na każdym kroku.

Na koniec odniosę się do podziękowań i prosto do autorki, bo może czytasz też złe recenzje, nie wiem - radzę ci, żebyś przestała ślepo wierzyć w rady swoich przyjaciół, którzy poklepują cię po plecach. Pisz, nie bronię ci tego. Zapisuj sobie swoje pomysły, ale zanim wyślesz je do wydawnictwa poczekaj np. rok i wtedy w nie zajrzyj. Jestem wręcz pewna, że będziesz chciała wprowadzić masę poprawek. To chyba tyle ode mnie.
This entire review has been hidden because of spoilers.
Profile Image for Natalia Lekki.
764 reviews7 followers
February 26, 2025
Jprdl. Ta książka to absurd na absurdzie. Gdybym miała notować każdą z sytuacji słuchałabym jej nie 5h a 15h. Dramat. Najbardziej oczywiście tkwią mi w głowie konkrety z końcówki np.:
- facet nie zwraca uwagi na swojego syna więc ten się przewraca I robi sobie krzywdę, Rosali go "ratuje" I stwierdza że może zostawić z przyjacielem córkę bo PRZECIEŻ SAM JEST OJCEM, no kurwa widać jakim,
- cała akcja książki dzieje się w ROK, z czego trzy miesiące grupka "przyjaciół" się nie widuje. Dlaczego? Nie wiemy! Po trzech miesiącach nawiązują kontakt bez problemu (to nie tak że np. rodzice zabraniali) I od razu jest wspaniale. Musi być bo wg chronologii Rosali musiała zajść w ciążę z Williamem tuż po ponownym spotkaniu skoro w rok po wypadku już rodzi. Rozwiązła jak na taką biedną I delikatną.
- cała amnezja to jedno wielkie XD.
Ona nie ma żadnego wpływu na fabułę. Gdy autorce się przypomni że przecież ona miała amnezję to wplecie jakąś sytuację czy monolog wewnętrzny żeby nam o tym przypomnieć ale oprócz tego to nie ma żadnego znaczenia. Nie wpływa ani na zachowanie bohaterów ani na przebieg wydarzeń.
- Fin... o mój Boże,
Widać że to miał być ten fajny ziomek który potrafi rozśmieszyć ale jest jednocześnie cudowny sam w sobie. No ten debil nie ma ani jednej szarej komórki. Gdy myśli o najwspanialszych chwilach w życiu to pierwsze co ma przed oczami to alkohol spokój I CISZĘ. PRZYSZŁY OJCIEC O TYM MARZY I TO NIBY JEST CUTE? Jeśli chodzi o jego stosunek do Williama I Rosali to jest po prostu niekonsekwentny. Rosali jest dla niego najmniej znajoma z całej trójki i w dodatku straciła pamięć (XD) a nagle z jakiegoś powodu nam nieznanego zostaje najbliższą. Wtf? I non stop zwracanie się do niej psiapsi? Co to pisał jakiś BOOMER?
- jedynym dobrym aspektem w tej książce mógł być wątek z Paulem,
No bo faktycznie trudne dla osoby niepamietajacej przeszłości zdecydować komu zaufać. Nie ma podstaw do żadnej ze stron I obie mogą ją oszukać. Ale wyegzekwowany był tragicznie. Prawdziwi przyjaciele zamiast zrozumieć strzelali fochy, a fałszywy przyjaciel ostatecznie w sumie nie zrobił nic tak piorunującego żeby go skreślać bez wcześniejszych wspomnień,
- Ava,
Co to kurwa za laska wgl? Przypomnijmy że to przez smsa od niej cały ten poroniony (dosłownie xD) wypadek się wydarzył. I William stwierdził że to będzie wspaniały pomysł żeby dalej się z nią trzymać w momencie gdy odbudowywuje podobno tak ważną relację z Rosali. Geniusz. Kwestia tego że ona była u niego o 2 w nocy była zostawiona bez żadnego wytłumaczenia. Baaa, normalne. Nawet jeśli gdzieś mimochodem jest wspomniane że to kuzynka to ja bym tego bez konkretnego wyjaśnienia nie zostawiła...
- od kiedy w Stanach mają polsko-szwajcarską Princessę?
- przeskoki czasowe po porodzie Rosali są tak pośpieszone i chaotyczne że nie wiem co miały na celu,
- epilog tym bardziej pokazuje poziom pisania I wyobraźni autorki. Historię miłości Ryana I Stelli przedstawiono na kilku stronach I to jedyny plus że nie zrobiono z niej kolejnej serii,
- jaki sens był tego dodatku po epilogu?
Przecież z epilogu doskonale wiemy, że Stella ma brata więc po co ta łzawa scena na końcu? Żeby książka nie była za krótka?
- PODZIĘKOWANIA wzbudziły we mnie dwa sprzeczne uczucia. Pierwsze to euforia gdy dowiedziałam się że to oficjalnie dylogia I moje męki się skończyły. Drugi to rozpacz gdy usłyszałam że autorka zamierza dalej pisać. Plis, załatwcie temu dziecku terapeutę. Może Marcelinę można jeszcze uratować.

Prawdopodobnie podobnych bzdur I niesnasek jest dużo więcej ale widzę że część wyrzucałam z głowy już w trakcie ich słyszenia. Bez obaw, nie macie czego żałować. Te wszystkie absurdalne podpunkty z poprzedniej części tutaj też występują. Po prostu nie będę się powtarzać.

PS. Dobrze że w historii jest tylko trzech bohaterów męskich bo I czytelnikowi I autorce już całkiem by się pojebało jak czyta o "blondynach", "brązowowłosych" i "brunetach". Trzeba by było wprowadzić jakiegoś "niebieskowłosego" szaleńca xD.
Profile Image for Literary Queen.
152 reviews
March 28, 2025
„Zabawne jest to, jak bardzo szczęście jest ulotne. W jednej chwili czujesz się najlepiej na świecie, ponieważ masz wszystko. Niczego Ci nie brakuje, a w następnej możesz to wszystko stracić i znów zostać z niczym.

Między Rosalie a Williamem powstał mur. Mur, który wydawać by się mogło, że jest nie do przejścia. Przecież nie można zmusić amnezji do cofnięcia się. Nie można zmusić mózgu by przywrócił nam wspomnienia.
Młoda kobieta nie pamięta przyjaciół, ani męża. Nie pamięta żadnych uczuć jakie żywiła do bliskich jej osób. Rodzice udają kochającą rodzinę, dawny przyjaciel próbuje wzbudzić w niej romantyczne uczucia, Stacy próbuje odzyskać najlepszą przyjaciółkę, a Will? Will najzwyczajniej w świecie chce odzyskać miłość swojego życia. Problem w tym, że Rosalie nie wie komu może ufać. Przecież każdy jest teraz obcy. Prawda czy kłamstwo ? Kto jest szczery, a kto łże? Wspomnienia stopniowo wracają, a wtedy nowy idealny świat zaczyna się walić jak domek z kart.

Musicie jednak wiedzieć jedno. Prawdziwa miłość zawsze odnajdzie drogę ku sobie. Nieważne jak ciężka ona będzie. Nieważne ile pracy i czasu będzie trzeba poświęcić. Bo tylko prawdziwe uczucie jest w stanie przezwyciężyć wszystko.

Rosalie po wypadku przechodzi przemianę. Zamyka się w sobie, przestaje ufać komukolwiek. Jest karmiona kłamstwami przez rodziców. Przyjaciele starają się jak tylko mogą by przywrócić utracone momenty z życia dziewczyny, jednak z marnym skutkiem. Pustka i dezorientacja, sprawiają że ciężko jej odróżnić prawdę od kłamstwa. Przyjaciele stają się wrogami, a wrogowie przyjaciółmi.
Choć Rosalie nigdy nie odzyskała wspomnień, zdobyła się na odwagę by zawalczyć o swoje marzenia i szczęście osoby, która walczyła równie mocno.

Nie mogę również pominąć faktu, że nasz snobistyczny William zrzucił maskę wyższości i pokazał ludzką twarz. Twarz, która nie mogła znieść myśli, że kobieta jego życia nigdy go sobie nie przypomni. Walczył, aż do końca. Pomimo trudu nie poddał się, bo przecież przysięgał Rose miłość, wierność i, że jej nie opuści aż do śmierci.
Teraz widzimy w nim zupełnie nową osobę. Zranioną, lecz zdeterminowaną. Jego zachowania z zaborczych i toksycznych stały się niebywale urocze. Niejednokrotnie zaskakiwał mnie swoimi działaniami. Zdecydowanie w tej części zyskał sobie moją sympatię. Jego agresja i nieumiejętność panowania nad nerwami zostały wyeliminowane, sprawiając, że nasz Pan Snob, stał się gigantycznym green flagiem.

Na wstępie muszę zaznaczyć, że warsztat pisarski Marceliny uległ poprawie, na co liczyłam od pierwszego tomu. Książka jest zdecydowanie dużo lepiej napisana. Nie odczułam tutaj takiej „mechaniki”, o której wspomniałam wcześniej. Tym razem czułam wszystkie emocje i rozterki bohaterów, czerpiąc pełną satysfakcję z czytanej lektury.
Ciekawym posunięciem ze strony autorki stał się moment, w którym dowiedzieliśmy się, że główna bohaterka nie odzyskała całkowicie pamięci. Gdzieś skrycie liczyłam na inny obrót spraw, jednak dzięki temu, że tak się nie stało został przełamany typowy schemat happy endu przy takim wątku. Rosalie oczywiście dostała swoje nieszablonowe, wymarzone zakończenie.

Historia taka jak ta pokazuje, że nieważne co by się działo, nieważne ile kłód pod nogi rzuci nam życie, bo jeśli kogoś prawdziwie kochamy jesteśmy w stanie pokonać wszelkie przeszkody.

Chciałabym również podziękować Marcelinie za zaufanie i powierzenie mi historii Rosalie i Williama. To była przyjemność wziąć ich pod swoje patronackie skrzydła. I pomimo gorszych opinii, nie poddawaj się. Pnij się do góry, sięgaj marzeń i spełniaj je. Bo nikt nie zabroni nam sięgać gwiazd.

Książka porusza takie tematy jak poronienie, poszukiwanie prawdy, kłamstwa, love triangle, druga szansa, utrata pamięci, alkohol, nieplanowana ciąża, found family.
Profile Image for Oliwia Streng.
17 reviews
February 1, 2025
Tytuł: Princesa. Przypomnij sobie dni, które straciliśmy.
Autor:
Gatunek: Romans
Tło książki: Drugi tom dylogii

Styl pisania: Już przy pierwszym tomie wspominałam, jak bardzo pokochałam ten styl pisarski. Język użyty w książce jest mi bardzo bliski w prawdziwym życiu. Zwłaszcza słownictwo użyte w dialogach. Nie dość, że śmiałam się czytając niektóre wypowiedzi to przy niektórych wzruszyłam się. W drugim tomie były tylko dwa błędy. Literówka oraz inne słowo zostało użyte niż powinno być, a tak po za tym książka jest wspaniale napisana. Pomimo mojej miłości do dylogii ,,Princesa" to zdecydowanie wolę język używany w pierwszym tomie. Było tam więcej emocji, że tak powiem. Podczas czytania obu tomów przeżywałam wiele emocji, ale to w pierwszym tomie były te opisy oraz dielagi ciut bardziej emocjonalne niż w drugim.

Bohaterowie: Tutaj mam dużo oraz mało do powiedzenia jednocześnie. Pokochałam Stellę oraz Ryana bardziej niż Rose i Finna. Nowe postacie były wspaniale przedstawione, a tu z pierwszego tomu nie miały niepotrzenych opisów wyglądu. Ogólnie kocham tych bohaterów, dlatego polecam każdej osobie, co czyta te recenzję ich poznać, bo są wspaniali.

Fabuła: Fabuła drugiego tomu jest za krótka. Przepadłam dał tej historii od samego początku aż do jej końca, więc dlaczego tak szybko odebrano mi możliwość czytania dalszych losów moich ukochanych przyjaciół. Zakończenie tej dylogii jest cudnej. Jak ja się stęskniłam za książkami z zakończeniem tego typu. (Nie chcę spoilerować o jakie mi chodzi). Nie było tych błędów fabularnych, o których słyszałam. Fabuła się trzymała od pierwszego rozdziału aż po dodatek na końcu książki.

Moja opinia: Kocham oraz przepadłam. Chciało mi się płakać, bo nie chcę żegnać moich przyjaciół z Ameryki. Romans, młodzieżówka, oraz problemy życia codziennego. Czy istnieje coś lepszego od tych trzech rzeczy, co skradło by mi tak serce? No i na dodatek napisane przyjemnym stylem pisarskim oraz w ciągu sposób. Przez tę diwę rzeczy nie mogłam się oderwać od tej książki. Chciałam poznać dalsze losy głównych bohaterów oraz ich przyjaciół. Pomimo, że skończyłam te dylogię to historia Rose oraz Williama na zawsze będzie moją ulubioną. Oni już na zawsze skradli moje serce, więc mam nadzieję, że przynajmniej w najmniejszym stopniu skradnie też wasze.

Komu polecam:
✨Romansiarom
✨Fanom książek z troskliwym fikcyjnym, a nawet dwoma hihihi
✨Fanom książek z wspaniałymi zakończeniem

Plusy:
✨Wciągająca fabuła ✨Odnowienie, a tym samym poznawanie na nowo relacji Rose oraz Williama
✨Wspaniałe cytaty
✨Wspaniały fikcyjny mąż dla Książkar

Minusy:
✨Za krótkie, a tak to nima haha
Profile Image for Karolina.
1 review
April 4, 2025
Jedna gwiazdka to i tak za dużo na to co podziało się w tej książce. Teraz jak tak patrzę na to przez pryzmat poprzedniej części, myślę że tamta była lepsza. Mimo, że była równie beznadziejnie napisana, a wątek enemies to lovers był całkowicie od czapy, to przynajmniej coś się do cholery tam działo. Historia Paula jest do kosza. Autorka zrobiła tutaj speed run jego villain arc i to w sumie tyle. Chuj z wszystkim, trzeba lecieć dalej, bo bachor się sam nie zmontuje, co nie? Jeszcze te ich pseudo kłótnie, zdrady i ich idiotyczne usprawiedliwienia. Ta historia nie oferuje nic prócz frustracji i chęci szybkiego zakończenia (mojego życia). Nudna jak flaki z olejem (albo raczej alkoholem, którego w tej książce nie brakuje)
Profile Image for Gaba.
30 reviews
Read
March 19, 2025

Gdzie był Gondor gdy wydawano drugą część „Princesy”? Recenzje napiszę później, ale sam fakt, że ta książka ma 200 stron jest naprawdę smutny - przecież to spokojnie mogłoby zostać dodane do pierwszej części
Profile Image for z3lk1.
60 reviews
March 24, 2025
Lepiej bawilam sie na tej czesci zdecydowanie, ale wciaz to nie jest cos, co chcialabym znow przeczytac. Widac ze ksiazką nikt się nie zaopiekował. Brakuje jej przede wszystkim korekty, po ktorej naprawde miałoby to potencjał.
Profile Image for Laura.
119 reviews
April 13, 2025
1 ⭐
To było jeszcze gorsze niż pierwsza część a wydawało mi się, że gorzej być nie może. Nie ma tu bohatera, którego choć trochę bym polubiła. Rosalie to bohaterka, której absolutnie nienawidzę tak samo jak przyjaciela Willa.
Ta dylogia powinna była zostać na wattpad🤡
Profile Image for books .
42 reviews1 follower
June 23, 2025
Miłość w tej książce to podstawa.
Historia Rosalie jest nietypowa i zdecydowanie wyróżnia się na tle innych książek. Jej styl życia jest bardzo ciekawy, a jej charakter jeszcze bardziej przyciąga czytelnika.
Książka to wielki roller coaster, który co chwilę zmienia drogę. Drugi tom Princesy zdecydowanie został moim ulubionym, a wy czytając go, na pewno się nie rozczarujecie.

W poprzednim tomie mogliśmy zapoznać się z głównymi bohaterami i ich relacjami z najbliższymi. Za to w drugiej części wszystko wygląda inaczej. Dziewczyna jest zagubiona i okłamywana przez własną rodzinę, a jak wiemy, jej rodzice nie są idealni. Oczywiście przez zgubę chcą ją wykorzystać, ponieważ dziewczyna nie jest niczego świadoma.

W tej książce są smutne, jak i szczęśliwe momenty. Czytając niektóre sceny, kroiło mi się serce na samą myśli, że to wszystko może się rozpaść. Los jest różny, a wy ich przypadku pokazał, jaki może być.

Znajomi głównej bohaterki są bardzo ciekawi i szczerze bez nich byłoby pusto. Idealnie wypełniają pustkę i wszystko razem dopełniają.

Akcja dzieje się dość szybko, a książka nie jest przeciągana. Ja osobiście lubię taki styl, bo bardzo przyjemnie mi się to czyta.

Styl pisania autorki jest bardzo przyjemny i jej książki czyta się w bardzo szybkim tempie.
Displaying 1 - 19 of 19 reviews

Can't find what you're looking for?

Get help and learn more about the design.