Louis Alexander Mountford-Windsor, dwudziestoletni książę Cambridge, to chodzący ideał. Miły, inteligentny i zabawny, jest obiektem westchnień dziewcząt na całym świecie. Aktualnie kończy studia, a równocześnie przygotowuje się do nowej życiowej roli. Już za kilkanaście miesięcy Louis zostanie mężem uroczej duńskiej księżniczki Grace. Od dnia ślubu para będzie razem podbijać ludzkie serca...
Za rok o tej porze Louis Alexander będzie miał żonę. Żonę! Na samą myśl o tym księciem wstrząsa dreszcz. Nie dlatego, że nie lubi Grace. Przeciwnie, księżniczka Danii to wspaniała dziewczyna. Louis ją kocha, ale... tylko jako przyjaciółkę. Grace nie budzi w nim romantycznych uczuć. Inaczej rzecz ma się z jej bratem. Gabriel Holstein jest o kilka lat starszy, nieco roztrzepany i bardzo, bardzo szalony. Czy książę Cambridge pozwoli, aby szaleństwo wkroczyło również do jego życia? Czy wreszcie zdecyduje się przekroczyć własne granice?
Książka dla czytelników powyżej szesnastego roku życia.
✨⭐ Uwielbiam Red, White & Royal Blue. To jedna z tych książek, do których wracam raz za razem – czasem dla ulubionych scen, a czasem po to, by ponownie pochłonąć całość. I wiecie co? Za każdym razem bawię się świetnie. Jest w tej historii coś tak uroczo magnetycznego, że nie potrafię się jej oprzeć. Właśnie dlatego, gdy na rynku pojawia się nowa książka czerpiąca z tej samej formuły, zawsze chętnie daję jej szansę. Problem w tym, że nie każda z nich potrafi dorównać oryginałowi – niektóre nawet nie zbliżają się do jego poziomu. Niestety, Dancing With Our Hands Tied jest właśnie takim przypadkiem. Mimo szczerych chęci, naprawdę mnie rozczarowało.
✨⭐ Fabuła powieści skupia się na Louisie Alexandrze, dwudziestoletnim księciu, którego życiowym zadaniem jest… wziąć ślub. W końcu, czy można oczekiwać czegoś innego od przyszłego następcy tronu Cambridge? Louis co prawda studiuje – co mogłoby sugerować, że posiada jakiś intelekt – ale za każdym razem, gdy widzi swoją matkę, jego zdolność logicznego myślenia zdaje się znikać. W ten sposób dowiadujemy się, że dwudziestoletni młody mężczyzna nie może podejmować decyzji o własnym życiu, ale za to może poślubić duńską księżniczkę Grace. Ot, idealne rozwiązanie dla poprawy wizerunku zarówno Danii, jak i brytyjskiej rodziny królewskiej.
✨⭐ Ale spokojnie, moi drodzy! Żeby historia przypominała Red, White & Royal Blue, musi pojawić się drugi bohater męski – i oczywiście, tak się dzieje. Gabriel Holstein, starszy brat Grace, to typowy wolny duch, lekkoduch i buntownik, który nie przejmuje się społecznymi konwenansami. Zapowiada się obiecujący wątek, prawda? W końcu łatwo się domyślić, że między Louisem a Gabrielem coś musi się wydarzyć.
✨⭐ Rzadko kiedy zdarza mi się, że książka odrzuca mnie przez swój styl. Wychodzę z założenia, że wszyscy jesteśmy ludźmi i mamy prawo popełniać błędy. Doskonale zdaję sobie sprawę, że sama nie jestem mistrzynią języka. Ale wiecie, jaka jest różnica? Ja nie piszę książek. A gdybym kiedyś napisała, zrobiłabym wszystko, żeby ktoś kompetentny dokładnie sprawdził mój tekst. Ktoś, kto lepiej niż ja radzi sobie z tym całym ortograficzno-stylistycznym chaosem. ㅤ ✨⭐ Jak się pewnie domyślacie, Dancing to książka, która ewidentnie nie przeszła porządnej redakcji ani korekty. Powtórzenia pojawiają się tu tak często, że można je porównać do grzybów po deszczu. O ile na początku można jeszcze przymknąć na to oko – uznając, że autorka próbuje podkreślić jakieś ważne myśli bohatera – to po raz dziesiąty staje się to po prostu męczące. Niestety, to nie jedyny problem tej książki. ㅤ ✨⭐️ Choć Dancing With Our Hands Tied miało potencjał, to niestety go nie wykorzystało. Słabe dialogi, przewidywalna fabuła i powtórzenia sprawiają, że książka bardziej irytuje niż wciąga. Jeśli szukacie czegoś w stylu RWRB, lepiej po prostu przeczytajcie je jeszcze raz. Ręczę za to że zabawa będzie o wiele lepsza.
Już dawno nie czytałam równie frustrującej książki. Fabularnie jest dużo nawiązań do Red White and Royal Blue, które uwielbiam. Konstrukcja książki to zbiór scenek w różnych odstępach czasowych więc w jednym rozdziale jesteśmy z bohaterami na letnim wyjeździe a już następny rozdział to Londyn i wycieczka do Mc Donalda a kolejny to jakieś przyjęcie. Czytelnik jest wrzucany w te sceny i sam ma się domyśleć, że minęło pomiędzy nimi trochę czasu. Tak samo uczucia pomiędzy bohaterami w jednym rozdziale Gabriel chce się zaprzyjaźnić z Luisem a w kolejnym już go od dawna kocha bo zakochał się w nim słuchając opowieści swojej siostry Grace. Sama Grace jest jak szmaciana lalka nie ma żadnej mocy sprawczej. Fikcyjny ślub 21 latków jest totalnie abstrakcyjny. No i do tego cały czas miałam wrażenie, że czytam o nastolatkach a główna para miała 21 i 24 lata. No i co to za zakończenie przecież nic nie kończy. Mogłabym pisać jeszcze więcej ale po co się więcej frustrować. Jak chcecie coś podobnego do RW&RB to może przeczytajcie Zjednoczone Stany Miłości choć to też średnia pozycja lub obejrzyjcie sobie film.
Historia ta zaintrygowała mnie swoim opisem, ponieważ mocno przypominała mi ona „Red, White and Royal Blue”, a jako że jest to jedna z moich ulubionych to postanowiłam sięgnąć również po tę.
Styl pisania był naprawdę przyjemny, dość prosty, a całość czytało się bardzo dobrze i szybko. Jednak jeśli chodzi o rozplanowanie fabuły już mam pewne zastrzeżenia. Niestety po koniec miałam wrażenie, że relacja głównych bohaterów była „na siłę” co nie było przyjemne do czytania.
Louis to bohater, którego średnio polubiłam, owszem miał momenty gdzie był naprawdę uroczy, jednak w większości jego chłopak mnie po prostu irytował i czasem wręcz aż wytrącał z równowagi. Gabriel natomiast przeciwnie bardzo mi się spodobał, mam wrażenie, że jego charakter został dopracowany dużo lepiej. Powiedziałabym, że był też lepiej wyważony i był on idealną mieszanka słodyczy z tajemniczością.
Ich relacja na ogół była bardzo urocza i widać było między nimi uczucie, które wraz z rozwojem akcji w książce ciągle stawało soę mocniejsze, jednak były momenty gdzie miałam wrażenie, że Louis praktycznie bez powodu wycofywał się kilkukrotnie z ich relacji i generalnie komplikował ją zupełnie na siłę.
Dodatkowo były momenty gdzie widziałam bardzo dużą inspirację rwrb i to aż to przesady, możliwe, że było to tylko moje wrażenie, jednak kilkukrotnie złapałam się na porównywaniu tych dwóch historii.
W podsumowaniu historia ta wypada naprawdę fajnie, jest ciekawa i wciągająca, więc jeśli lubicie książki z motywem mlm to ta zdecydowanie się dla was nada.
Opis tej książki był naprawdę interesujący, ale na opisie się skończyło. Powiem wam, że dawno nie czytałam tak nudnej i przewidywalnej książki, czułam się jakbym cały czas czytała to samo. Ciągłe powtórzenia i zdania kompletnie bez sensu były uciążliwe dla mnie. Opisy były długie i ciągle o tym samym - zrozumiałam za pierwszym razem, nie potrzebuje więcej. Bohaterowie mnie strasznie irytowali, byli strasznie płytcy i bez charakteru. Można ich porównać do kartki papieru - kompletnie bezbarwni. Dialogi były tak napisane, że musiałam na chwilę zamykać książkę, żeby to przyswoić. Nie chce mi się nawet rozpisywać kilku bohaterów jak to zazwyczaj robię bo i tak bym przepisywała to samo przy każdym bohaterze. Nie polecę wam tej książki, bo uważam, że nie ma w niej nieczego co faktycznie zainteresowałoby czytelnika
Opis wydawcy przywiódł mi na myśl „Red, White and Royal Blue”, czyli książkę, którą pokochałam całym swoim serduszkiem. Miałam nadzieję, poczuć tu, chociaż część tej magi i niestety się zawiodłam. Uważam, że historia miała spory potencjał, pomysł na fabułę był fajny, a postać Gabriela, wyszła autorce całkiem nieźle, nawet polubiłam tego chłopaka. Niestety tylko jego, bo jeśli chodzi o Louisa, dość często bywał po prostu irytujący.
Styl jest bardzo wattpadowy. Od czasu do czasu lubię sięgać po takie książki, jednak w tej jest masa powtórzeń. Przez to często miałam wrażenie czytania tego samego po kilka razy, co odbiera sporo przyjemności z lektury. I oczywiście są tu też lepsze momenty, były chwile, kiedy czytało mi się całkiem nieźle, a historia zaczynała powoli wciągać. Jednak nawet wtedy, jeśli musiałam ją na trochę odłożyć, nie chciało mi się do niej wracać. Nie znalazłam w niej tego czegoś, co przyciąga, budzi emocje i sprawia, że muszę wiedzieć, jak to się skończy. Sięgnęłam po tę powieść dla rozrywki, liczyłam na świetną zabawę, a wyszło średnio. Niestety to jedna z tych lektur, o której szybko zapomnę. Mimo to widziałam parę bardzo pozytywnych opinii, więc może książka po prostu nie była dla mnie. Dlatego nie polecam, ale i nie odradzam, bo a nuż 🤷🏼♀️
Co to w ogóle było? Ta książka nie wywołała we mnie żadnych emocji poza zażenowaniem i ciągłymi pytaniami samej siebie dlaczego w ogóle to czytam.
Historia to zbiór scenek, w których bohaterowie się zakochują. Każdy rozdział to ich kolejne spotkanie. Niby coś się pomiędzy nimi dzieje, ale nie czuć nawet upływu czasu przez taką konstrukcję. Kolejna rzecz, z którą miałam bardzo duży problem to wiek bohaterów. Ja mam uwierzyć, że to są dorośli dwudziestoparoletni ludzie? Jeśli tak, to trochę się to nie udało, bo nawet kiedy starałam się sobie wmawiać, że są dorośli, po prostu nie potrafiłam ze względu na ich dziecinne zachowanie. Nie potrafiłam też czasami zrozumieć Louisa. A konkretnie to momentu, w którym niby nienawidził Gabriela, ale w sumie nie wiedział dlaczego. Mam wrażenie, że sama autorka tego nie wiedziała.
Pomijam już fakt, że książka naśladuje Red White & Royal Blue i nie tylko pod względem podobnej fabuły, ale także scen, które są niemalże identyczne.
Miałam też problemy z tym, jak jest napisana. Od razu da się zauważyć, że autorka miała styczności z wattpadem po ilości słów takich jak "książę, Duńczyk, blondwłosy", które łatwo dałoby się zamienić na imiona bohaterów albo zaimki. Cały czas też zwracałam uwagę na brak słowa "ale", które było zamieniane na "lecz, aczkolwiek, niemniej", co brzmiało strasznie nienaturalnie w dialogach.
Pomimo tego, jeśli ktoś ma ochotę na w miarę przyjemną, niewymagającą historię, to może być to dobra pozycja, jeśli przymknie się oko na te rzeczy.
„Dancing with our hands tied” jest drugą powieścią mlm autorstwa Sandry Lupin. Pisarka zadebiutowała w 2022 r. tytułem „You got me”, który zebrał bardzo zróżnicowane odczucia ze strony czytelników. Pozostało tylko pytanie: jak poradzi sobie jej najnowsza książka na brutalnym i nie zawsze sprawiedliwym rynku wydawniczym?
Powieść opowiada o losach Luisa - księcia Cambridge. Chłopak jest obiektem westchnień dziewcząt na całym świecie, uchodzi za ideał. Aktualnie kończy studia i przygotowuje się do zostania mężem swojej przyjaciółki, księżniczki Grace. Jest jeden problem… książę ją kocha, ale… tylko jako przyjaciółkę. Grace nie sprawia, że czuje się, jakby w jego brzuchu zamieszkiwało stado motyli. Inaczej ma się sprawa z jej bratem… Czy książę pozwoli, aby jego prawdziwe uczucia wyszły na światło dzienne?
„Dancing with our hands tied” było moim pierwszym spotkaniem z twórczością Sandry Lupin, mimo tego, że jej debiut już kilka razy wpadł mi w oko. Autorka powróciła po trzech latach z nietuzinkową historią miłosną dwóch członków rodziny królewskiej. Od momentu zapowiedzi na profilu wydawnictwa nie mogłam się doczekać premiery. Miałam do niej spore oczekiwania, bo wydawała mi się dokładnie tym, czego potrzebowałam od następnej przeczytanej książki. Jak tylko przyszła do mnie paczka zabrałam się za lekturę i nie mogłam się oderwać. Bohaterowie byli świetnie dobrani, było widać, że mają przemyślane miejsce w fabule, chociaż muszę przyznać, że zdziwiło mnie podejście Grace do całej tej sytuacji. W książce jest też mnóstwo nawiązań do Taylor Swift. Ostatnio coraz częściej widzę reklamowanie książek wspominając o jej twórczości, a w rzeczywistości treść nie jest z nią związana prawie wcale. Tym razem na szczęście tak nie było. Nawet tytuł książki jest związany z Taylor, a jeden z głównych bohaterów jest Swiftie. Więc jeśli jesteś fanem piosenkarki, lubisz romanse mlm i królewskie intrygi ta książka jest stworzona dla Ciebie. W fabule nie zabraknie też plot twistów, które sprawiają, że oczy czytelnika wychodzą z orbit. Pisarka wykonała świetną robotę pisząc tą powieść, która zdecydowanie sprostała moim oczekiwaniom. 4,5/5
Dobra książka dla fanów ,,Red white & royal blue"?
Jeśli czujecie niedosyt po tamtej powieści to ta książka będzie idealna. Nie wiem, czy autorka inspirowała się akurat tą powieścią, ale nawet jeśli tak, to absolutnie mi to nie przeszkadza, bo bawiłam się świetnie, pomimo paru minusów, do których przejdziemy na końcu.
Po pierwsze, sama relacja Gabriela i Luisa to cudo. To ile okazują sobie wsparcia i miłości, będąc ze sobą na dobre i na złe, jest nie do opisania.
W drodze do ich szczęścia, spotykają różne problemy, takie związane z innymi ludźmi, ale też problemy z swoją własną psychiką. Mimo wszystko czasami z lepszym skutkiem, a czasami z gorszym, próbują je przezwyciężyć RAZEM.
Podobało mi się również samo budowanie relacji, bo bohaterzy nie zakochują się poprzez pstryknięcie palcami, tylko stopniowo dochodzą do tej miłości przez rożne etapy. Początkowo, nienawiść, którą naprawdę czuć, do przyjaźni i kończąc na miłości.
Jak można było się domyśleć, spotykamy również problem nietolerancji i coming outu, który jest jednym z głównych koników napędowych tej książki. Jednak czy to źle? Sami musicie ocenić. Mi to nie przeszkadzało i dobrze się przy tym bawiłam, jednak nie ukrywam było to bardzo przewidywalne.
Co do minusów, nie ma ich za wiele, ale było parę akcji w całej książce, kiedy miałam wrażenie, że są one totalnie zbędne i mimo, że były słodkie, to jakby się nie pojawiły to książka nie straciłaby na tym.
Drugim minusem jest akcja, gdzieś w połowie książki, kiedy Luis zaczyna przetwarzać różne informacje w głowie i przestaje sobie z nimi radzić, zaczyna przy tym odsuwać się od Gabriela. Nie było by w tym nic złego, gdyby nie fakt, że ten moment odsunięcia się został opisany bardzo po krótce. Zostaliśmy po prostu wrzuceni w tą sytuacje w nowym rozdziale, z podpisem, że dzieje się to od 2 tygodni. Zabrakło mi odpisania tych momentów ignorancji i odsuwania się, a nie paru suchych zdań i 2 stron dalej, względnego pogodzenia się.
Podsumowując, podobała mi się ta pozycja, ale ma w sobie parę wad. Jednak będę ją miło wspominać i na pewno wracać do niej myślami.
Louis jako przyszły władca Anglii musi poślubić Grace - duńską księżniczkę, aby połączyć te dwa państwa. Już na samym początku widać, że żywi do dziewczyny jedynie przyjacielskie uczucia, a i ona nie jest nim szczególnie zainteresowana. W zamku pojawia się również Gabriel - brat Grace - znany ze swojego rozrywkowego życia w Nowym Jorku. I choć obaj starają się nie dać po sobie poznać, jak bardzo ich do siebie ciągnie, uczucia od razu dadzą o sobie znać. Bardzo lubię queerowe książki, jednak nie mogę powiedzieć, że ta pozycja jakoś bardzo mi się spodobała. Wszystko ciągnie się bardzo powoli. Na tapecie mamy królewski romans ze zbliżającym się skandalem w tle. Bo jak możemy się spodziewać, ktoś będzie próbował zakłócić ceremonię zaślubin Grace i Louisa. Historia przypominała mi trochę książkę "Red White & Royal Blue", choć między bohaterami nie czułam aż takiej chemii. Spodziewałam się więcej emocji, zwłaszcza ze strony Louisa, który nie był tak doświadczony jak Gabriel. Zabrakło mi trochę tej charyzmy od bohaterów. Wbrew pozorom okazali się być typowymi przykładami rodziny królewskiej, którzy w dużej mierze są homofobami lub spotykają się z hejtem odnośnie swojej orientacji, a szkoda, bo liczyłam na jakieś ubarwienie tych postaci. Myślę, że książka miała ogromny potencjał, lecz nie został on do końca wykorzystany. Niemniej jednak polecam jako coś lżejszego do przeczytania.
[ współpraca reklamowa @wydawnictwo.beya ] Dziękuję jeszcze raz za egzemplarz 🫶🏼
Jedna z 637282 kopii Red White & Royal Blue.
Całkiem mi się podobało. Czytało się to dobrze, wciągnęło i zaciekawiło mnie. Warsztat pisarski pozostawia wiele do życzenia, ale mimo wszystko czytało się to naprawdę super. Historia nie jest skomplikowana, a relacja między bohaterami była przewidywalna, takie typowe enemies to lovers. Śmieszyło mnie to, że Louis miał wziąć ślub z Grace, a ostatecznie skończył z Gabrielem, bratem Grace.
Bohaterowie nie są wkurzający, no może trochę Louis, ale całą resztę dla się lubić. Najbardziej polubiłam siostrę Louis’a, zawsze była dla nich wszystkich wsparciem i robiła wszystko, aby ich uszczęśliwić.
Jest to pisane w współczesnych czasach, a Louis bał się powiedzieć, że jest homoseksualny. Rozumiem, że pochodzi w rodziny królewskiej i uznawaliby to jako skandal, ale w tych czasach ludzie są bardziej tolerancyjni niż kiedyś. Strasznie ten wątek z ukrywaniem tego, był rozwleczony, po jakimś czasie się już wkurzałam, że nikomu nic nie powie. Było widać, że na zrozumienie i wsparcie, ze strony siostry, może liczyć, ale i tak nic jej nie powiedział.
Jedyne co mnie wkurzało to pisanie paru perspektyw na raz, postaci głównych i pobocznych. Nie licząc tego była okej.
Młodzieżówka, queerowy wątek… i jeszcze tytuł nawiązujący do Taylor Swift. To było oczywiste, że się nią zainteresuję.
Zacznę od tego, że całość pachnie Red, White & Royal Blue na kilometr, ale czy to źle? Niekoniecznie! Wszyscy lubią royalsów oraz wątki w arystokratycznym świecie.
Louis, książę Cambridge jest uwielbiany przez dziewczęta! To bożyszcze, które zaręczone jest z duńską księżniczką Grace. Problem polega na tym, że Louis owszem, kocha Grace… jak przyjaciółkę. Jego uczucia skupione są na jej bracie - Gabrielu. Mamy więc zakazany romans, ukrywanie orientacji seksualnej i prześwietlanie życia elity pod każdym kątem. Podoba mi się realizm, rozmowy podczas prostych czynności oraz wizyty w miejscach dla zwykłych ludzi, jak McDonald.
Widzę duży progress między tą książką, a debiutem autorki i idzie to w zdecydowanie dobrą stronę!
Całość czytało się przyjemnie, a bohaterowie byli wykreowani w całkiem przyjemny sposób. Nikt mnie nie irytował swoim zachowaniem, co jest pewną nowością w młodzieżówkach!
Zaczynając czytać tą książkę nie miałam w stosunku do niej tak naprawdę dużych oczekiwań ale zaskoczyłam się bardzo pozytywnie. Książka opowiada o „Zupełnie innej bajce”, której akcja toczy się za zamkowymi murami lecz w odróżnieniu od typowych bajek nie znajdujemy tam księżniczek. Historia jest pełna humoru, miłości, przygód dwóch książąt ale jest również pełna smutku, problemów oraz homofobi. Pojawia się tam również temat poznawania siebie na nowo i pierwszej miłości. Chłopcy musieli przejść przez naprawdę wiele aby w końcu mogli być szczęśliwi i ułożyć sobie życie po swojemu i przede wszystkim razem. Muszę przyznać, że kilka razy książka wzruszyła mnie tak że poleciało kilka łez. Zakończenie książki było naprawdę świetne i na szczęście ta bajka miała je bardzo dobre (potrzebuję do życia kontynuacji).
Bohaterowie bardzo szybko wzbudzili moją sympatię, a przez wątek romantyczny wielokrotnie chichotałam i tupałam nóżkami z ekscytacji. Historia niesie za sobą dobre wartości o tym, jak bardzo potrzebne jest wsparcie ze strony bliskich i o tym, jak wyniszczający jest wstyd przed samym sobą. Jednakże nie mogę wyjść z przeświadczenia, że bohaterowie należą do rodziny królewskiej tylko dla fabuły. Nie jestem jakimś ekspertem w tych sprawach, ale nie ma opcji, żeby jej członkowie, w szczególności ci w pierwszej kolejności do tronu, mieli aż tak dużą swobodę i w sumie byli zupełnie jak normalni ludzie, tyle że trochę bardziej rozpoznawalni i obrzydliwie bogaci.
Od razu chciałbym zaznaczyć, że ta recenzja powstaje u osoby, która po raz pierwszy odważyła się sięgnąć po książkę z motywem LGBT. Wiem, że słowo „odważyła” brzmi tak jakbym bała się przeczytać tę historię. Ale to wcale nie tak! Najzwyczajniej w świecie omijałam powieści z takim motywem. Nigdy nie miałam nic przeciwko osobom homoseksualnym, ale też nigdy nie ciągnęło mnie do takiej literatury. Dlatego jak na pierwszy raz jestem zadowolona, ponieważ nie oczekiwałam, iż od razu zakocham się w takiej literaturze.
Nie mniej jednak bohaterowie wzbudzili we mnie sympatię. Nikt z nich nie był jakoś specjalnie wkurzający, no może czasem zdążało się, że Louis irytował swoimi odpowiedziami. Za to Gabriel to zdecydowanie moja ulubiona postać w książce. Bardzo podobał mi się jego humor, który bez wątpienia dał ogromnego plusa tej książce.
Super zabiegiem było na pewno pokazanie życia książąt z każdej możliwej strony. Bo mimo, że byli arystokratami to nie zabrakło najzwyklejszych momentów, takich jak choćby wizyty w McDonald. Jednak zostały też ukazane problemy bogatych, wpływowych osób, tutaj rodziny królewskiej.
Co z minusów? Na sto procent można było usunąć trochę zbędnych opisów lub scen, które niewiele wnosiły. Niestety jestem osobą, którą nudzi napisanie po raz kolejny, że główni bohaterowie oglądają film i leżą w łóżku rozmawiając. Dodatkowo jak tylko przeczytałam, iż Louis jest z Brytyjczykiem to nie mogłam z głowy wyrzucić obrazu tej prawdziwej Angielskiej rodziny królewskiej. Nie mniej jednak książka była w porządku i na pewno nie zrażę się do motywu MLM, a może wkrótce przeczytam jeszcze jakąś historię z taką reprezentacją. [współpraca barterowa]
👑"𝐃𝐚𝐧𝐜𝐢𝐧𝐠 𝐰𝐢𝐭𝐡 𝐨𝐮𝐫 𝐡𝐚𝐧𝐝𝐬 𝐭𝐢𝐞𝐝"👑 ~𝐒𝐚𝐧𝐝𝐫𝐚 𝐋𝐮𝐩𝐢𝐧 [współpraca reklamowa] ★★★★☆ Forbidden love, boy likes boy, royal family. Jedne z moich ulubionych motywów i to wszystkie w jednej książce! Jeśli podobała wam się książka "Red, White & Royal Blue" lub serial "Young Royals" to jestem pewna że ta pozycja również mocno wam się spodoba. Dodatkowo zyska pewnie w oczach wszystkich swifties, bo główny bohater też nią jest i pojawia się wiele nawiązań do Taylor, a bohaterowie idą nawet na jej koncert. Jest to lektura idealnie pokazująca odnajdywanie samego siebie, swojej orientacji i walkę z tym co mówią inni. W tym przypadku jest to jeszcze trudniejsze, ponieważ główni bohaterowie są książętami, a jeden z nich ma już wybraną przyszłą partnerkę. Wszyscy doskonale wiemy, że rodziny królewskie kurczowo trzymają się tradycji, więc jak zareagują na uczucie między dwoma mężczyznami? Ogromnie przypadł mi do gustu wątek wsparcia rodzeństwa, który tu występuje. Jest to przykład relacji, gdzie gdy nie mogli liczyć na nikogo innego, zawsze mogli szukać wsparcia i zrozumienia u siebie nawzajem. Bo w końcu kto zrozumie cię lepiej niż twoja własna siostra, która należy do tej samej rodziny królewskiej? Relacja głównych bohaterów jest powolna, ale dzięki temu zarówno my możemy dokładnie zapoznać się z bohaterami, jak i oni mogą się nawzajem dobrze poznać i dowiedzieć się o sobie wielu rzeczy. Doskonale zdają sobie sprawę z tego jak ciężko będzie być oficjalnie w związku, ale podejmują walkę o swoją relację i... No właśnie, jeśli chcecie się dowiedzieć czy Louis i Gabriel dostali swój happy end, koniecznie czytajcie "Dancing with our hands tied"!
Czy to jest zła książka? Moim zdaniem: nie. Ja chyba po prostu nie potrzebowałem kolejnej wersji Red White and Royal Blue. Nie do końca rozumiem potrzebę napisania i wydania tej książki.
ocena: 5/5 [współpraca reklamowa] ☆ Wyobraź sobie, że masz na imię Louis i żyjesz w rodzinie królewskiej. Wkrótce masz wziąć ślub ze swoją najlepszą przyjaciółką, choć nie łączy was miłość. Twoje serce bije jednak szybciej na widok jej brata, Gabriela… Ta historia poruszyła mnie do głębi i mogę śmiało powiedzieć, że zmieniła moje spojrzenie na świat. Często zakładamy, że jeśli ktoś ma pieniądze, władzę czy popularność, to jego życie jest idealne. Sandra pokazuje nam jednak, że to tylko pozory – Louis, jeden z następców tronu, musi ukrywać swoją orientację w obawie przed tym, co pomyślą inni. Romans między Louisem a duńskim księciem jest pełen emocji, napięcia i subtelnych gestów, a dodatkowo przeplatany piosenkami Taylor Swift, co całkowicie skradło moje serce. Jedyny minus? Akcja czasami pędzi zbyt szybko – już po kilkudziesięciu stronach zmienia się pora roku, co trochę burzy płynność historii. Pomijając jednak ten drobny szczegół, ta książka ma ogromny potencjał i zasługuje na większy rozgłos. Jeśli lubisz romanse LGBT+, motyw zakazanej miłości i królewskie intrygi – nie zwlekaj, tylko czytaj!
This entire review has been hidden because of spoilers.