Pięć osób z różnych zakątków Japonii łączy podcast, który każda z nich codziennie śledzi. Wszyscy marzą o nowym początku. Czy głos, którego słuchają, odmieni ich życie?
Zafascynowany Księżycem Taketori Okina przekształcił pasję w popularny podcast. Każdego dnia setki słuchaczy odnajdują wytchnienie, wsłuchując się w jego kojący głos. Pielęgniarka, która niedawno porzuciła pracę, kurier, który chciałby być komikiem, uczennica marząca o wolności – wszyscy stoją na rozdrożu, gotowi zmienić swoje życie. Taketori może być tym, który zainspiruje ich do dokonania właściwych wyborów. A co sam otrzyma w zamian?
Poruszająca powieść celebrująca moc nowiu księżyca oraz znaczenie hojności. Michiko Aoyama pokazuje, w jak niespodziewany sposób mogą się czasem łączyć ścieżki ludzkich losów - niczym pędy w bambusowym lesie.
Michiko Aoyama was born in 1970 in Aichi Prefecture, Honshu, Japan. After university, she became a reporter for a Japanese newspaper based in Sydney before moving back to Japan to work as a magazine editor in Tokyo. What You are Looking for is in the Library was shortlisted for the Japan Booksellers' Award and became a Japanese bestseller. It is being translated into more than fifteen languages. She lives in Yokohama, Japan.
Wspaniałe opowiadania! Zabrałam się za czytanie bez większych oczekiwań i okazało się, że te historie dały mi tyle ciepła i spokoju, jak dawno żadna lektura. Wzruszyłam się, a to często się nie zdarza. Ciężko mi się do czegoś doczepić. Oczywiście nie jest to historia zmieniająca życie, ale w swoim gatunku to prawdziwa perełka.
Bardzo uniwersalna powieść, bo choć czerpie wiele z dobrze znanego schematu comfort książki to nie nawiązuje bezpośrednio do magicznego, owianego tajemnicą miejsca, a zamiast tego wykorzystuje motyw podcastu, mam wrażenie dużo bardziej autentyczny. On sam został zarysowany bardzo subtelnie, a jednoczenie ma on znaczący wpływ na losy bohaterów. Jest to faktycznie lektura kojąca, komfortowa, dająca więcej spokoju podczas czytania, więc dla osób, które maja słabość do comfort book jest to lektura obowiązkowa. Być może nie będzie to zaskoczenie, ale na pewno przyjemna książka to zaburzenia się w lekturze na jeden raz.
C’était une bonne lecture, cette fois autour de la lune et beaucoup autour des liens familiaux.
Je l’ai un peu moins bien noté que jeudi saveur chocolat car certaines histoires m’ont moins touchées, mais en réalité comme à chaque fois sur la fin tu vois comment tout est entremêlé et ça apporte toujours beaucoup au roman.
C’est toujours rempli de douceurs, de simplicité déconcertante mais de moments de vies si importants, de choses qui peuvent tous nous toucher.
Clairement j’aime énormément ce format choral qu’elle maîtrise à la perfection et j’ai hâte de lire d’autres romans d’elle ! 🌙
Cieszę się że Takeori Okina z lasku bambusowego Takebayashi dowiedział się w końcu jak miewa się księżniczka Kaguya. Niedługo znowu ksiezyc zniknie z nieba.
Drugie spotkanie z autorką utwierdziło mnie w przekonaniu, że wszystkie kolejne jej książki biorę w ciemno. Idealnie wpisują się bowiem w potrzebę drzemiącą w niemal każdym - przytulenia i świadomości, że z tym, co czuje, nie jest sam.
Tu historie kilkorga bohaterów łączy podcast o księżycu. Każdy słucha go z różnych powodów, ale każdy czerpie z niego ukojenie. Poznajemy kobietę, która wiele lat była pielęgniarką i właśnie zrezygnowała z pracy, kuriera, który marzył o karierze komika, ojca, który nie umiał okazywać uczuć, uczennicę, która nie chciała być ciężarem dla matki, artystkę tworzącą biżuterię i parę innych osób. Ich losy splatają się ze sobą w sposób niewymuszony i czasem zaskakujący. Poznajemy ich na chwilę, ale są tak odmalowani, że od razu budzą pozytywne uczucia.
Różne są książki-kocyki. Lepsze i gorsze. Tę uznaję za udaną, bo wyważyła wzruszenie, historie, które mnie wciągnęły i refleksje, które może nie są objawieniem, ale w tym porąbanym świecie trzeba je nieustannie przypominać.
Dobrze jest mieć świadomość, że obok znajduje się ktoś, kto też jest pełen wątpliwości. Też się boi zrobić pierwszy krok, więc któraś ze stron musi zdobyć się na odwagę. Niewiele trzeba, żeby powstrzymać drugą osobę przed skokiem w przepaść. Posiadanie marzeń to wielki skarb, nawet jeśli nigdy się nie spełnią. Trudno jest mówić o uczuciach, ale warto, bo nie każdy umie się domyślić. Proste? Proste. Jak często o tym zapominamy? Zbyt często.
Ładne są historie o księżycu, szczególnie o księżycu w nowiu. To szansa na nowy początek, szansa na wiele nowych początków. I tego się trzymajmy!
I feel like I'll never get tired of Michiko Aoyama. I love her voice and her storytelling, it's so different and beautifully done. This one is probably my favourite of hers so far, perhaps because I, too, love the moon, but also because the connecting thread between all these stories took me by surprise and made me very emotional! (4.25)
Ogólnie myślę, że spoko książka, ale taka żeby sobie niezobowiązująco poczytać coś spokojnego.
Jeśli ktoś lubi codzienne historie, które są ze sobą bardzo splecione (czasami w sposób tak zwykły, że aż nieoczywisty), to mógłby znaleźć tu coś dla siebie.
Mnie o wiele bardziej podobała się poprzednia książka tej autorki, choć tę też się przyjemnie czytało.
Dużym plusem są widoczne różnice w ogólnym stylu narracji przy zmianie perspektywy. Ewidentnie czuć, że dana część (rozdział) jest pokazana z perspektywy takiej i takiej osoby, a wcześniejsza osoba była śmaka i owaka. Według mnie, bardzo dobrze wykonany zabieg.
Niestety zupełnie nie dla mnie. Nie poruszyły mnie te opowiadania, choć podobał mi się sposób, w jaki łączyły się ze sobą. Spodziewałam się po opisie jednak czegoś bardziej tajemniczego, może niedopowiedzianego, a to zwykły obyczaj.
My na co dzień nie słuchamy podcastów zbyt często, mamy jednak kilka ulubionych, których odcinki śledzimy na bieżąco. Podobnie ma się sprawa w książce “W księżycowym lesie” Michiko Aoyamy, w którym pięć osób z różnych części Japonii połączył podcast, którego słucha każda z nich.
Taketori Okina od zawsze fascynował się fenomenem Księżyca, a swoją pasję postanowił przekształcić w podcast. Popularność zdobył nie tylko ciekawostkami i faktami na temat satelity, ale również ponadczasowym przesłaniem, jakie płynie z jego codziennych, kilkuminutowych nagrań.
W książce znajdziemy pięć wydawać by się mogło na pierwszy rzut oka odrębnych historii. Pielęgniarka, która mimo radości z pomagania innym, postanawia rzucić wykonywany zawód i obrócić swoją karierę o 180 stopni. Kurier rozwożący jedzenie, będący jednocześnie niespełnionym komikiem. Ojciec i mąż, który nie potrafi poradzić sobie z tym, że jego córka dorosła szybciej, niż on by sobie tego życzył, a na dodatek znalazła sobie partnera, zaszła w ciążę i postanowiła się wyprowadzić. Uczennica liceum, która czuje się przytłoczona codziennością i pragnie wolności, którą chce osiągnąć, kupując sobie motor. Artystka, dla której sprzedaż w Internecie własnoręcznie robionej biżuterii może okazać się środkiem zapalnym do rozpadu jej związku.
Tak różne historie, spajane nie tylko poprzez podcast, ale również życiowe problemy. I choć każde z nich boryka się z innymi, to ich cel jest jeden - próba odnalezienia i zrozumienia siebie, swojej ścieżki, a także miejsca na świecie. Michiko Aoyama pokazuje również, jak często niespodziewanie ścieżki kompletnie różnych osób mogą się przeciąć i nieoczekiwanie wpłynąć na podejmowane decyzje.
“W księżycowym lesie” to 5 historii, które jako całość, pokażą Wam różne odcienie codzienności. Warto przeczytać, żeby chociaż na chwilę zatrzymać się samemu ze sobą i dla siebie.
Les romans de Michiko Aoyama sont tellement réconfortants. Elle est une magicienne des mots et du roman choral. Même si je l’ai à peine moins apprécié que Un jeudi saveur chocolat, sa manière de construire les phrases reste incroyable. Chaque paragraphe pourrait être un poème à part entière tant il est magnifiquement et intelligemment écrit.
Mon roman préféré de Michiko Aoyama ! J'ai bien aimé d'avoir cette fois seulement 5 personnages différents, ça permettait à chacun d'être plus profond et interessant. Cette fois on avait aussi un noyau qui était le podcast sur la lune. Et le fait que tous ces personnages étaient tous plus ou moins liés était génial ! La traduction est toujours aussi incroyable !
W pierwszej książce autorka postawiła na bibliotekę, która była czynnikiem łączącym wszystkie historie. Tym razem pięć opowiadań połączył podcast, który początkowo może się wydawać, że jest bardziej tłem i niewielką wstawką dla opowieści poszczególnych postaci. Niemniej, z czasem nabiera on zupełnie innego znaczenia, które mnie finalnie wzruszyło.
To co najbardziej doceniam w literaturze azjatyckiej to styl i łatwość z jaką można zaangażować się w fabułę. Krótka forma, prosty język, uniwersalność historii – to wszystko sprawia, że nie chce się przerywać czytania choćby na moment. W opowieści każdej z wykreowanych osób można dostrzeć fragmenty własnych doświadczeń. Osobiście byłem w stanie utożsamić się w jakimś stopniu z każdym bohaterem i każdą bohaterką książki. A to sprawiło, że lepiej rozumiałem ich rozterki, kibicowałem im i zżyłem się z nimi.
Autorka przemyciła w tej książce bardzo proste myśli i spostrzeżenia, o których większość z nas wie i pewnie nawet zgadza się z nimi, ale którym na co dzień nie poświęcamy większej uwagi. Dopiero, gdy gdzieś na nie trafimy zdajemy sobie sprawę, że faktycznie tak jest i warto byłoby nie tylko wiedzieć, ale też pamiętać i się do nich stosować. Zwłaszcza, gdy los stanwia nam na drodze przeszkody, wyzwania, pozornie, przy pierwszym podejściu, niemożliwe do pokonania.
3.5/5 J'aime énormément les livres de Michiko Aoyama, mais j'avoue que celui-ci est sûrement celui que j'ai le moins aimé ; même s'il reste sympathique. Les petites histoires m'ont tout simplement moins transporté et touché que dans ses autres romans.
3.5 Bardzo przyjemna lektura na jeden wieczór. Momentami przynudza i stanowi reklamę konkretnych marek , ale da się przeżyć. Refleksyjna, miła książka. Taka do kocyka i herbatki.
Jak poprzednia - otulająca, ciepła i pięknie skomponowana. Dwa dni z opowieściami o ludziach, ich codzienności i czekanie na ten nieuchronny moment, kiedy zorientuję się że wszyscy są połączeni w jakiś sposób
Parmi les livres de Michiko Aoyama que j'ai lu jusqu'ici, c'est le meilleur à mes yeux ! Tout doux et assez émouvant. Les personnages étaient les plus attachants qu'elle ait créé jusqu'ici !
Je suis toujours aussi fan de la littérature japonaise. Il n’y a pas à dire, les écrivains japonais ont le don de nous écrire des histoires mêlant les vies avec poésie. C’est doux, touchant et pertinent. C’est une très bonne lecture si vous aimez les tranches de vie et si vous n’attendez pas un livre à rebondissements.
3,5☆ w porządku do posłuchania w audio albo przeczytania tak naprawdę na raz, ale nie była to najlepsza książka tego typu, jaką czytałam. Jest tu 5 opowiadań i niestety były one bardzo nierówne poziomem, pierwsze trzy były naprawdę przyjemne, natomiast ostatnie dwa mocno średnie, nie wzbudziły we mnie żadnych emocji.
Książkę przeczytałam dzięki współpracy barterowej z wydawnictwem Relacja i chociaż treść mogę pochwalić, to mam wrażenie, że do druku trafiła jakaś wersja przed ostateczną korektą i redakcją. Ale od początku.
Akcja skupia się na ludziach słuchających podcastu o księżycu ze względu na głos prowadzącego. To historia o tym, że czasem, jeśli usłyszymy pewne słowa w dobrym miejscu i czasie to możemy ruszyć naprzód, rozsupłać jakiś problem zalegający nam w głowę. Dodatkowo historia skupia się na osobach z podobnej okolicy, więc spotykają się oni na jakimś etapie swojego życia i również mają na siebie nawzajem wpływ. A że podcastu słuchają ludzie i w młodym i starszym wieku mamy tu przekrój przez wiele problemów. Od porzucenia przez rodzica, przez ciążę córki i pogrzebanie marzeń o odprowadzeniu ją do ołtarza, strach przed powrotem do domu rodzinnego po tym, jak nie spełniło się marzeń, problemy z komunikacją, zderzenie się ze ścianą wieku, w którym praca zaczyna być fizycznie i psychicznie męcząca - każdy znajdzie tu temat dla siebie, z którym na pewnym etapie życia mógłby się utożsamić. Na pewno sięgnę po kolejne tytuły tej autorki.
Problematyczne dla mnie są miejscami decyzje tłumaczeniowe i redakcji i pomijając pojedyncze literówki, czy zmiany płci bohaterów, które nie zostały wyłapane to: - co to w ogóle jest impreza z okazji Christmasu, na której święty Mikołaj rozdaje prezenty? Japończycy owszem, mają zapożyczenia z angielskiego, ale albo mamy Christmas Party, na którym prezenty rozdaje Santa, albo po imprezę bożonarodzeniową z prezentami od świętego Mikołaja. - przypisy lub ich brak. Historia księżniczki Kaguyi jest podana dopiero za którymś razem, kiedy się pojawia jako przypis, i w składzie wygląda to tak, że pół przypisu jest na dole jednej strony, a pół przypisu na dole drugiej strony. Innym razem przypis wylądował w środku historii jako zdanie. Jeszcze innym razem kompletnie brakowało jakichkolwiek tłumaczeń o co chodzi, na przykład w rozmowie czemu gwiazdy, słońce i księżyc są szanowne, ale pojedyncza gwiazda już nie jest zabrakło jakiegokolwiek przypisu o co chodzi i ktoś, kto obcował z językiem japońskim jest sobie w stanie wyobrazić jaki jest kontekst, ale normalny czytelnik nie.
Jeszcze jedno czytanie czy dwa przez kogoś kto zna język i przez kogoś, kto kompletnie go nie zna i możnaby było takie rzeczy wychwycić i lepiej zadbać o tekst. Relacja wydaje inne japońskie książki i to pierwszy raz, kiedy spotykam się u nich z niedbałością, więc mam nadzieję, że to jednorazowa wpadka.
Pięć osób z różnych zakątków Japonii łączy podcast, który każda z nich codziennie śledzi. Wszyscy marzą o nowym początku. Czy głos, którego słuchają, odmieni ich życie? Sam podcaster również ma swoje marzenia i tajemnice. Zafascynowany Księżycem Taketori Okina przekształcił pasję w popularny podcast. Każdego dnia setki słuchaczy odnajdują wytchnienie, wsłuchując się w jego kojący głos. Pielęgniarka, która niedawno porzuciła pracę, kurier, który chciałby być komikiem, uczennica marząca o wolności – wszyscy stoją na rozdrożu, gotowi zmienić swoje życie. Taketori może być tym, który zainspiruje ich do dokonania właściwych wyborów. A co sam otrzyma w zamian?
Ci z Was, którzy kojarzą „Wszystko, czego pragniesz, znajdziesz w bibliotece” z pewnością już teraz mogą podejrzewać z czym mamy do czynienia. Ma się wręcz wrażenie, że autorka do perfekcji opanowała łączenie krótkiej formy z pięknym wyrażaniem emocji za pomocą słów. W jej książkach jeśli ktoś zaznał w końcu szczęścia po długim czasie smutku, to czujemy to samo. Jeśli ktoś ma obtarte nogi z powodu nowych butów, krzywimy się razem z nim. To piękno najbardziej oddaje właśnie w podcaście. „Z lasku bambusowego Takebayashi mówi Taketori Okina. Ciekawe jak się miewa księżniczka Kaguya” – to wystarczyło abym dołączyła do grona bohaterów/słuchaczy podcastu i czekała na kolejne wypowiedzi. Mamy 5 przypadkowych bohaterów z pozoru niepowiązanych ze sobą. Każdy na innym etapie życia, z innymi marzeniami i problemami. Łączy ich właśnie ten spokojny, wręcz magiczny podcast. Fabuła więc jest prosta, ale w tej prostocie jest całe clou programu.
„W księżycowym lesie” to coś na co czekałam i zgodnie z oczekiwaniami skradło moje serduszko. Całości się nie czyta, bo to zbyt ogólne określenie. W tym przypadku wręcz płynie się z nurtem tej historii i nie chce się jej opuścić, a jak się ją skończy to ma się wrażenie, że było to stanowczo za szybko i ma się ochotę na jeszcze.