Autor urządził sobie w tej opowieści podróż w pokłady dziecięcych wspomnień z czasów PRL. Co jedzono na imieninach; palenie papierosów w pokojach, meblościanki, zsypy do śmieci i huk wrzuconej do niego, spadającej butelki; rodzaje śnieżenia w telewizorze (zgadzają się, pamiętam!), zaszczane windy, legendy o ludziach, którzy wpadli do szybu windy, korytarze na dziesiątym piętrze z pralniami, suszarniami, balkony, brak wody na wysokich piętrach, błotniste rozkopy przy pękniętych rurach itd. itd. Całe uniwersum kilku pokoleń Polaków dorastających w blokach z płyty.
Ciekawa sprawa: kiedy czytałem, zdawało mi się, że realistyczna narracja dość często osuwa się w rejony groteski, np. w bloku pojawiają się pęknięcia, ale narrator opowiada, że były ogromne, na pięć centymetrów, że blok cały w zasadzie pękł na pół. Wróciłem do tekstu i nie, tam nie ma groteski, to świat bloku z płyty, dziesięciopiętrowego olbrzyma z tysiącem mieszkańców, świat PRL-u jest absurdalny.
W pewnym sensie autor stworzył przewodnik po blokowisku: wiele fragmentów ma charakter szczegółowych jakby haseł encyklopedycznych.
W tym wszystkim tkwi wątlutki wątek fabularny: narrator bohater ma zanieść do sąsiedniej klatki ziarna kawy do zmielenia. Z tego wątku nieustannie, zgodnie z logiką pamięci, pączkują epizody związane z lokatorami, rówieśnikami narratora, jego zabawami i przygodami. Mnie osobiście nie podeszły te oboczności.
Książkę odchudziłbym o 20%, usunął męczący podział na numerowane rozdziały, których jest ponad sto (nie widzę żadnego artystycznego uzasadnienia dla tego zabiegu, który szatkuje narrację) i zostałby zwarty tekst na sto stron.
Język narracji jest bardzo staranny, zdania płyną w długich okresach, wielokrotnie złożonych. To język rzeczowy, konkretny, a jednocześnie dziwnie odrealniony, i nie umiem powiedzieć, jak to się dzieje. Może to z powodu wątku tajemniczych bogów, którzy co raz nawiedzają mieszkańców bloku. Miał autor swój zamysł, że go wprowadził do narracji, lecz po co? Mnie tylko irytował.
Ciekawa proza, coś mi się zdaje, że raczej dla czytelnika 40+.