Stambuł – tygiel smaków, aromatów, dźwięków i emocji.
Subiektywna opowieść o Stambule, jego nostalgicznej duszy i przyjaznych mieszkańcach. Podążając wraz z autorką po krętych, brukowanych uliczkach nadbosforskiej metropolii, można odkryć kultowe atrakcje, fascynujące miejsca nieznane turystom oraz najlepsze restauracje i kawiarnie. Wspólny literacki rejs po wzburzonych wodach Bosforu odsłoni koloryt zwyczajów i tradycji, a także dostarczy przydatnych porad, zebranych w esencję równie smakowitą jak ta wypełniająca szklaneczkę tradycyjnej tureckiej herbaty. Afiyet olsun!
Książka dość poszatkowana, sporo wątków wspomnianych, bez szerszego obrazka, ale jako przewodnik po mieście naprawdę super. Dzięki tej książce wiedziałam, jak najlepiej dostać się na wzgórze Pierre Loti, gdzie zjeść najlepsze lody z chałwą, czy gdzie iść na kiszonki. Dzięki autorce odwiedziłam dzielnicę Cihangir (rzeczywiście, świetne miejsce do spacerów i zachwytów) i dowiedziałam się o muzeum Adama Mickiewicza. Zdecydowanie warto przeczytać przed wyjazdem do Stambułu, a nawet wziąć ją ze sobą. Dużo praktycznych, cennych informacji
Z książkami Agnieszki Maury mam "love-hate relationship", ze tak użyje staropolskiego określenia ;) Wynika to głównie z faktu,ze mój mąż pochodzi właśnie ze Stambułu. Informacje i punkt widzenia Agnieszki zderza się więc z wiedzą, którą ja posiadam.
Sama autorka podkreśla,ze książki (również jej pierwsza pozycja, Turcja) są subiektywne, ale według mnie tej subiektywnosci jest po prostu za duzo. Na pewno jest to książka warta przeczytania przed wyjazdem do Stambułu, ale jesli posiada się juz jakieś informacje na temat miasta, lub gdy jest to kolejna wyprawa, wtedy książka bardzo odkrywcza nie będzie.
Mnie, jako osobę, ktora miasto jako tako zna, uderzają najbardziej niektóre błędne informacje. To niby pierdółka,ale prom osobowy to vapur a nie feribot.
Nie polecam też ślepo wierzyć w rekomendacje autoroki, jesli chodzi o niektóre lokale. Niestety, ale opis cukierni Hafiz Mustafa pachnie mi reklamą,a juz na pewno nie jest to miejsce, skąd baklave kupują lokalsi. Jest to typowa "tourists trap" i zachwalanie jej przez autorkę na trzech stronach,to troche jak napisanie,ze prawdziwa turecka kawa w Stambule jest w Starbucks. Miejsce z halva to również nowa, modna sieciówka, która z prawdziwą, turecka halva ma niewiele wspolnego.
Ciekawa jesli chodzi o miejsca i przewodnik, ale te na siłę kreowane literackie kreacje - zbędne. To sie zle czyta jesli jest tego za duzo, ani to reportaz ani to przewodnik ani pamietnik. Na pewno warto zobaczyc Stambuł ale czy jest on tak nostalgiczny jak sili sie autorka juz od przydlugawego tytulu? jak dla kogo :-)
Naprawdę super pozycja, przed wizytą w Stambule. Napawa ekscytacją, dostracza wielu przydatnych informacji i sprawia, że już zaczynam przebierać nogami na myśl o podróży do tego wspaniałego miasta!