Ona marzy o pozostawieniu bolesnej przeszłości za sobą. On pragnie wrócić i stać się częścią jej przyszłości.
Aurelia Winslow stopniowo próbuje się pozbierać po wyniszczającej relacji. Wakacje poświęciła na posklejanie roztrzaskanego serca, ale wraz z ich końcem odczuwa narastający niepokój przed nadchodzącą konfrontacją z byłym chłopakiem. Pamięta, do czego jest zdolny, i liczy, że w razie konieczności pokona jego sztuczki. Eliot Branham pochodzi z szanowanej rodziny chirurgów, która od najmłodszych lat wpajała mu, aby zawsze sięgał po swoje. Tym razem jego celem zostaje Aurelia Winslow, którą za wszelką cenę zamierza odzyskać. W wyniku szokującego zdarzenia dziewczyna zmuszona jest odnowić kontakt z Eliotem, ale nie chcąc popełnić błędów z przeszłości, rozpoczyna niebezpieczną grę, w której wygrać może tylko jedno z nich. Aurelia jednak nie przypuszcza, że igranie z Eliotem będzie ją sporo kosztować.
Książka przeznaczona wyłącznie dla pełnoletnich czytelników.
Nastawienie do tej pozycji miałam naprawdę pozytywne, ponieważ wcześniej spotkałam się tylko z dobrymi opiniami. Niestety, jak widać po mojej ocenie książka nie spełniła moich oczekiwań. Jest mi dość przykro, bo opis brzmiał w porządku i pomimo długości tej historii miałam na nią dużą ochotę.
Pierwszy tom trylogii Braci Branham opowiada o Aurelii, która stara się pozbierać po zerwaniu ze swoim toksycznym chłopakiem. Przez byłą relacje dziewczyna straciła zaufanie do mężczyzn, a jej pewność siebie gwałtownie spadła. Na szczęście wakacje bez mężczyzny przynoszą chwilę ulgi i spokoju, ale z czasem dochodzi do ich smutnej konfrontacji. Eliot kierujący się ambicją oraz dumą chce odzyskać dziewczynę tym samym, starając się ponownie omamić ją swoimi słodkimi kłamstwami. Jego manipulacja doprowadza do powstania układu między tą dwójką, która za wszelką cenę chce sobie wzajemnie udowodnić, że ma rację. Co z tego wyniknie? Jeśli jesteście ciekawi zachęcam do sięgnięcia po ten tytuł, przekonania się i wyrobienia własnej opini. „Tonąć w błękicie" to książka skrywająca wiele niebezpiecznych sekretów, pełna toksycznych, ale nieromantyzowanych sytuacji przez autorkę oraz gry pełnej niewłaściwych zachowań, których stawką jest zarówno uczucie kłębiące się pomiędzy bohaterami, jak i przetrwanie.
Główną bohaterką Aurelia Winslow to postać, która przez większość historii niesamowicie mnie irytowała swoim destrukcyjnym i nieodpowiedzialnym zachowaniem. Pomimo tego jej decyzję może tłumaczyć przeszła relacja, która złamała dziewczynę w sposób, jaki w ogóle ciężko sobie wyobrazić. Jednocześnie jest to bardzo autentyczna osoba. Autorka ukazała ją jako niezwykle skrzywdzoną i nie starała się na siłę zrobić z niej normalną. Podobało mi się to.
Eliot Branham to człowiek, którego szczerze nienawidzę. Jest to raczej typ manipulanta oraz bohatera, który musi mieć wszystko zrobione po swojemu, a gdy coś nie pasuje do jego kanonu, traktuje to jako niepoprawna rzecz do zmiany. Wewnętrznie był skrzywdzony oraz zmagał się z wieloma lękami, ale i tak nie potrafiłam go chociaż trochę usprawiedliwić. To jak traktował Aurelie wzbudziło we mnie tylko obrzydzenie. Sama jestem w szoku, że udało mi się przeczytać tę książkę bez chęci wymiotów. Zawsze gdy się pojawiał miałam ochotę zakończyć moje czytanie.
Relacja tej dwójki była wręcz nie do zniesienia. Pomiędzy nimi występowały ciągłe kłótnie i manipulacje emocjonalne, których nie dało się znieść. Każda ich konfrontacja była trudna, pełna toksycznych słów i wzajemnych słabości. Nie można jednak ukryć, że Aurelie oraz Eliota ciągnęło seksualnie, co łatwo wypatrzyłam w niektórych rozdziałach. Myślę, że ta ich gra psychologiczna pełna przykrych, okropnych słów nie będzie dla każdego szczególnie, gdy jest się wrażliwym czytelnikiem. Dlatego warto wpierw zapoznać się z długa lista ostrzeżeń, naprawdę warto dla własnego zdrowia. Żadnego zachowania z tej historii nie powinno się romantyzować, ponieważ są one po prostu niewłaściwe, a dla osób podatnych na wpływ mogą zostać uważane za coś normalnego - zapewniam, że tak nie jest.
Nie potrafiłam polubić się z treścią, która była powtarzalna, nie smaczna, a w pewnych momentach po prostu według mnie lekko pisząc nie mądra. I rozumiem, że to wszystko to tylko fikcja literacka, ale jestem tylko człowiekiem i posiadam swoje granice. Książka opierała się na ciągłych kłótniach pełnych wyrzutów oraz intensywnych rozmów, które mogą bardzo irytować.
Jedyny plus odnalazłam w stylu pisania autorki. Nie mam pojęcia czy był to debiut, ale jeśli tak to jestem pod wrażeniem dobrego warsztatu. I tutaj koniec moich pozytywnych wrażeń. Prolog i Epilog miał być wykreowana jako tajemniczy, ciekawy i zachęcający do kontynuowana lektury. Niestety dla mnie okazał się dość typowy, szablonowy.
Nie polubiłam się z tym tytułem, ale myślę, że jeśli jesteście dorosłymi czytelnikami i poszukujecie książki, w której przeczytacie o niesamowicie toksycznej relacji pomiędzy bohaterami, lubicie mocne emocje oraz intensywny, nieprawidłowy romans to możliwe, że ta powieść przypadnie wam do gustu. Osobiście bardzo nie polecam.
Aurelia próbuje stanąć na nogi i zapomnieć o Eliocie. Kiedy myśli, że chłopak już odpuścił, wpada na niego w najmniej oczekiwanym momencie. Wszystkie wspomnienia i emocje wracają do nich jak burza.
Kiedy dziewczyna dowiaduje się, że Eliot był blisko na imprezie z kimś wyglądającym jak ona, zapala jej się czerwona lampka i postanawia zbliżyć się do niego, aby uzyskać odpowiedzi na nurtujące ją pytania.
Jednak… czy to wszystko nie pociągnie ich głęboko na dno?
Tej historii byłam ciekawa od dłuższego czasu i nie zawiodłam się. Zdecydowanie jest to moje odkrycie roku, bo wkręciłam się na całego. Ale od początku…
Kreacja głównych bohaterów jest genialna. Autorka nie daje nam wszystkiego odrazu na tacy, musimy się zagłębić w historię, aby poznać ich zawiłe myśli, charaktery i sposób bycia. Przez całą książkę jesteśmy manipulowani na różne sposoby, ja dałam się nabrać na kłamstwa i intrygi prowadzone przez Eliota.
Jego postać jest bardzo ciekawa. Cassie pokazuje nam nietuzinkowego bohatera, który sam dokońca nie wie dlaczego jest jaki jest. Dostajemy zaledwie ułamek jego prawdziwych myśli i rozważań, który uzupełnia nam część brakujących elementów w głowie.
Cała historia jest pełna powikłań, intryg i kłamstw, które słyszymy na każdym kroku. Nie wiemy co wydarzy się zaraz, nie jesteśmy w stanie przewidzieć co będzie dalej. Cassie manewruje tym wszystkim i tworzy idealny, mroczny klimat. Styl pisania autorki jest bardzo lekki i sprawia, że wczuwamy się w historię. Momentami nawet ja wierzyłam w kłamstwa Branhama i to jest kwintesencja dobrze wykreowanych bohaterów i świetnego poprowadzenia fabuły.
Zdecydowanie muszę odrazu sięgnąć po drugi tom bo nie wytrzymam!! Wam polecam sięgnąć po TWB bo się nie zawiedziecie 🖤
spoko, ale końcowo stwierdzam, że mnie nie zachwyciło. na pewno czytało się fajnie i przyjemnie, ale jak na 500 stron mało się działo. za dużo opisów, za mało faktów, jakichkolwiek konkretów i sytuacji, które by sprawiły, że np. bardziej poznam główną bohaterkę. wszystko skupiało się na teraźniejszości, a przeszłość była wspominana bardzo metaforycznie i filozoficznie, co nie mówiło nic konkretnego. dobrze pokazana toksyczna relacja, ale masakra że eliot usprawiedliwiał sam siebie tym, że miał złe dzieciństwo i że matka go nigdy nie chciała
Pokochałam tę książkę już na wattpadzie i gdy dostałam propozycję patronacka od cassie to nie mogłam w to uwierzyć!! Jestem niesamowicie wdzięczna za szansę jaką dostałam, dlatego Cassie - dziękuję. Jesteś niesamowita. Współpraca z tobą jest niezapomniana. Kocham cię. Jestem z ciebie niesamowicie dumna. To twój debiut!! Wyszedł ci perfekcyjnie i nie mogę doczekać się kolejnych książek spod twojego pióra.
A co do pióra Cassie. Wow, naprawdę wow. Książka jest napisana lekko mimo wątków jakie posiada. Przysięgam wam, że jeśli boicie sięgać po debiuty, to tutaj nie macie się o co martwić. Autorka pięknie posługuje się słowami - zrozumiecie o czym mówię jak to przeczytacie. Jest to niesamowicie wciągająca książka, serio. Pokochacie to.
„Tonąc w błękicie” to książka, po której nie spodziewacie się tego co tak naprawdę się tam dzieje. Fabuła jest idealnie przemyślana, więc przysięgam wam, że nie będziecie się na niej nudzić. Ze strony na stronę akcją się rozkręca, wychodzą pewne tajemnice, rodzą się nowe uczucia, ale również te, które były zakorzenione w środku odradzają się na nowo. Wykreowanie bohaterów jest perfekcyjne. Główna bohaterka wejdzie do waszej głowy i nie będzie chciała jej opuścić. Tak samo jak bracia Braham. Zauważycie również jak dobrze Cassie opisała toksyczną relację i jak ciężko jest się z takiej wydostać. Manipulacje emocjami, gestami była na porządku dziennym i możemy zauważyć jak wiele siły potrzeba, aby temu nie ulec i wyjść z takiej relacji.
Aurelia to postać, która na pewno zostanie w waszych głowach i sercach. Dziewczyna przeszła w życiu wiele i nie były to same dobre rzeczy. Wiele razy miałam łzy w oczach, gdy czytałam o tym jak cierpiała. Nie potrafiłam zrozumieć - dlaczego. Dlaczego spotyka to akurat ją. Jej postać jest niesamowicie silna. Udowadniała nam to niezliczoną ilość razy. Gdy upadała - nie poddawała się, tylko podnosiła i szla dalej z wysoko podniesiona głową. Zaimponuje wam wiele razy, ale miejcie na uwadze również to, że nie tkwi ona w zdrowej relacji, więc niektóre myśli mogą was denerwować albo możecie ich nie rozumieć, pamiętajcie - ona jest tylko człowiekiem, jak każdy z nas. Każdy z nas ma uczucia i walczy z nimi w swoim zakresie.
Eliot to postać, która potrzebuje zrozumienia. Nie mówię, że macie go kochać - bo ja sama tego nie robię. Jego perspektywa jest niesamowicie ciężka do czytania. Nie pod względem pisma, tylko pod względem jego historii i myśli. Wiele z nich sprawiało, że chciałam po prostu przeskoczyć jego rozdział do perspektywy Aurelii, bo nie mogłam tego znieść. Gdy poznacie jego historię, jego życie i relacje z rodziną, to w pewnym sensie go zrozumiecie, ale tak jak mówiłam wcześniej - nie pokochacie. Nic nie wytłumaczy jego czynów, słów i zamiarów, bo tego nie da się cofnąć.
Relacja Aurelii z jej najlepszą przyjaciółką Lucy była piękna. Dziewczyny były dla siebie ogromny wsparciem i nawet gdy cały świat był przeciwko nim, to one były przeciwko całemu światu. Mogły na siebie liczyć w każdej sytuacji. Nawet w tej najgorszej. Nic ich nie poróżni co jest niesamowicie piękne i wiele osób mogłoby brać z nich przykład.
Pokochałam tę książkę całą sobą i myślę, że nigdy o niej nie zapomnę. Z niecierpliwością czekam na kolejną część, która ukaże się na papierze w tym roku! Mam nadzieje, ze wy również pokochacie te historie i znajdziecie w niej swoje własne zrozumienie, które jest niesamowicie ważne. Może dzięki niej zauważycie, ze tkwicie w niezdrowej relacji i uda wam się z niej wydostać. Pamiętajcie, żeby się nie poddawać i kroczyć przez życie z wysoko uniesioną głową jak robiła to Aurelia.
Osoby, które wcześniej miały okazje czytać moje książkowe opinie, doskonale wiedzą, że uwielbiam debiuty literackie. Zapoznawanie się z nowymi autorami, towarzyszenie im w pisarskich początkach i zastanawianie się nad tym, czy pierwsza powieść odniesie sukces, a pisarz będzie doskonalił swój warsztat, sprawia mi naprawdę dużo frajdy. Oczywiście nie będę ukrywać, że debiuty rządzą się własnymi prawami. Czasami zdarza się, że już pierwsza książka okazuje się wybitna w swoim gatunku, a autor zbiera same pochwały, ale są też takie, które nie przypadają do gustu czytelników, przez co wiele osób zastanawia się, dlaczego w ogóle zostały wydane. A jak w tej klasyfikacji plasuje się „Tonąc w Błękicie”, czyli pierwsza odsłona serii „Bracia Branham”? Już spieszę z wyjaśnieniem.
Głównymi bohaterami historii są Aurelia Winslow i Eliot Branham. Poznajemy ich losy tuż po wakacjach, podczas których ona podjęła próbę pozbierania się po ich wyniszczającej relacji. Jednak, gdy przypadkiem spotykają się ponownie, on postanawia postawić sobie za punkt honoru, by Aurelia znów była jego. Czy Eliotowi uda się przekonać dziewczynę, by do niego wróciła? Czy Aurelia uniknie błędów z przeszłości i tym razem to ona będzie dyktować warunki? Po odpowiedzi na te pytania odsyłam was do lektury, jednak pamiętajcie, że jest to książka wyłącznie dla osób pełnoletnich.
Muszę przyznać, że „Tonąc w Błękicie” zdecydowanie nie jest publikacją dla każdego. W swoim debiucie literackim Cassie J. Czerwińska podjęła się arcytrudnego zadania, stworzenia historii niebanalnej, w której zawarła trudną i przede wszystkim niezbyt zdrową relację głównych bohaterów, która wymaga od czytelnika tego, aby zatrzymał się na chwilę i zastanowił nad tym, dlaczego została ona ukazana w taki, a nie inny sposób.
Wykreowanie bohatera zagubionego, niemieszczącego się w ogólnie przyjętych normach moralnych jest trudne, i nie ulega wątpliwości, że autorka wykonała kawał dobrej roboty, powołując do literackiego życia takie postacie. Jednak nie każdemu ta kreacja będzie się podobać i należy to uszanować. Ja natomiast jestem zachwycona, ponieważ nawet pomimo ostrzeżeń zamieszczonych na początku, spodziewałam się trochę innej historii, niż ta, którą faktycznie otrzymałam. I oczywiście zdarzały się podczas lektury momenty, w których denerwowały mnie niektóre decyzje podejmowane przez Aurelię i Eliota, jednak należy również pamiętać o tym, że są to jeszcze bardzo młodzi ludzie, którzy po prostu mogą popełniać błędy, czy mogą zachowywać się irracjonalnie. Natomiast kiedy spojrzy się na ich indywidualne historie z pewnej perspektywy, ich zachowanie odbiera się zupełnie inaczej.
Oceniając „Tonąc w Błękicie” nie można przejść obojętnie obok tego, jak przepięknie wydana jest ta książka. Może nie ma barwionych brzegów, na które jest teraz ogromny szał, ale przepiękna okładka oraz znajdujące się wewnątrz ilustracje również są godne uwagi.
Pomimo iż książka Cassie J. Czerwińskiej nie stanie się jedną z moich ulubionych książek, myślę, że jest to bardzo udany debiut literacki. Jestem również bardzo ciekawa tego, jak autorka zamierza połączyć tę część z drugim tomem, zważywszy na wydarzenia, które miały w niej miejsce, dlatego nie mogę się doczekać chwili, kiedy będę mogła zagłębić się w lekturze „Tonąc w Szkarłacie”.
„Tonąc w błękicie” to książka napisana w niezwykle piękny sposób. Uwielbiam sposób, w jaki autorka operuje słowem, a świadomość, że jest to jej debiut, budzi we mnie jeszcze większy podziw.
Aurelia, Eliot i William wkroczyli do mojego świata ze swoją historią i ani na moment nie opuścili moich myśli. Ta książka, a także zachowania bohaterów, przypominają mi grę, w której każdy ruch może okazać się ostatnim. Eliot i Aurelia odnawiają kontakt, choć doskonale zdają sobie sprawę, jak wyniszczająca była ich relacja.
Ogromnie znaczący jest dla mnie fakt, w jaki sposób została tutaj przedstawiona toksyczna relacja pomiędzy głównymi bohaterami. Nie znajdziemy tutaj romantyzowania i usprawiedliwiania pewnych działań. Możemy zobaczyć, jak wygląda postawa osoby manipulowanej i manipulującej oraz co dzieje się w ich głowach. Książki pomagają nam zrozumieć naprawdę wiele rzeczy i doceniam fakt, że z tej pozycji można wyciągnąć tyle informacji o rzeczach, które często są przez nas niezrozumiane.
Napięcie w tej książce jest zbudowane w taki sposób, że trudno przewidzieć kolejne ruchy bohaterów. Ta stale towarzysząca niepewność sprawiła, że nie byłam w stanie oderwać się od książki i ciągle tworzyłam scenariusze dotyczące tego, co może się wydarzyć. Jakie było moje zaskoczenie, gdy za każdym razem moje przypuszczenia były mylne.
Cassie wykreowała bohaterów w taki sposób, że naprawdę trudno opisać ich charakter w kilku zdaniach. Są to pełnowymiarowe postacie, które wywołują w czytelniku skrajne emocje. Ich działania często mogą wydawać się niezrozumiałe, a nawet budzić złość. Autorka świetnie przedstawia ich psychikę, ukazując bohaterów z różnych perspektyw i nie pomijając aspektów, które wpłynęły na ich życiowe wybory. Co istotne, autorka nie narzuca czytelnikowi swoich opinii, pozostawiając mu swobodę w ocenie poszczególnych postaci.
Nie ukrywam, że ja znalazłam tutaj swojego ulubieńca w postaci blond chłopaka, który marzy o karierze pływackiej. Cassie czekam na więcej tego pana☺️
Pierwszy tom trylogii pozwolił bohaterom zamknąć pewne rozdziały w ich życiu, ale pojawią się kolejne wątki, na których rozwinięcie ogromnie czekam. Jeśli chodzi o samo zakończenie tej książki, to do tej pory wyrywam sobie włosy z głowy i myślę o kontynuacji, której nie mogę się doczekać! Jestem pewna, że Cassie ponownie mnie zaskoczy i naprawdę na to czekam🌊
Debiut Asi to coś, na co bardzo długo czekałam. Z historią Aurelii zapoznałam się do pewnego momentu na wattpadzie i byłam całkiem zaintrygowana tym, co kryła w sobie wtedy ta historia. A teraz mogę trzymać książkę w dłoniach i napawać się dumą, że Asi się udało 🩷.
Historia Aurelii nie należy do łatwiejszych, składa się z kilku ciekawych i jednocześnie trudnych wątków, które mam nadzieję, że zostaną jeszcze bardziej rozwinięte w kolejnych częściach. Liczę także, że dowiemy się więcej o przeszłości głównej bohaterki, ponieważ zabrakło mi większej ilości informacji na ten temat oraz o samym związku Elliota i Aurelii.
Sama postać głównej bohaterki może mieć trzy zespoły: pierwszy, który ją uwielbia, drugi, niepotrafiący się określić i trzeci, który nie przepada za nią podejmowane przez jej decyzje. Sama na początku sceptycznie podeszłam do niektórych wyborów, których dokonała Aurelia i uważałam, że myślała o jednym, a robiła większość rzeczy kompletnie na odwrót. Delikatnie jej zachowanie wprawiało mnie w irytację, dlatego ostatecznie po przeczytaniu tej części znalazłam się w drugim zespole. Mam jednak wrażenie, że po kolejnych częściach będę w stanie zrozumieć decyzje Aurelii i bardzo na to liczę.
Na plus według mnie jest perspektywa Elliota, która pomogła go nieco zrozumieć, chociaż nie wprowadziła aż tak wiele zamieszania i nie wywołała większego szoku, nie licząc sytuacji z imprezy, bo to był duży plot twist.
❝Tonąc w błękicie❞ to książka skupiająca się na toksycznej relacji głównej bohaterki z Elliotem, wynikającej z tego związku manipulacji oraz powolnego odkrywania przed czytelnikiem nowych informacji i niespodziewanych wydarzeń. Choć jest to ciekawa historia, może nie każdemu przypaść do gustu, a szczególnie osobom, które nie są fanami długich rozdziałów i sporej ilości opisów.
Ja zostałam zachęcona do sięgnięcia po kolejne części, kiedy tylko się pojawią.
Niedawno wpadł mi w ręce debiut Cassie J. Czerwińskiej ,czyli •Tonąc w błękicie• wydany nakładem Wydawnictwa Kreatywne. I zakochałam się w sposobie, w jaki autorka operuje słowem w tej książce! Choć książka nie jest łatwa, czyta się ją bardzo przyjemnie i szybko, co tylko potwierdza, z jakim warsztatem mamy tu do czynienia. Główni bohaterowie, czyli Aurelia i Eliot, to para, której zachowań zdecydowanie nie pochwalam. Ilość emocji, jakie przelewały się przeze mnie poznając Aurelię jest nie do opisania - ona momentami naprawdę wyprowadzała mnie z równowagi! W ich świat wchodzimy powoli, nic nie jest nam dane na wejściu, tajemnice, które łączą tę dwójkę autorka zręcznie nam dawkuje i początkowo możemy odczuwać lekkie zagubienie, jeśli chodzi o ich relację. Ale nie tylko Aurelia była tutaj tą, która mnie irytowała. Ileż to nerwów napsuł mi Eliot! Bardzo ciekawie obserwowało się ich wzajemny „taniec”, mamy tu bowiem do czynienia zarówno z manipulantem, jak i osobą manipulowaną i muszę przyznać, że jest to naprawdę ciekawy zabieg. Mimo, że są momenty, w których zaciskałam pięści myśląc „dziewczyno, co ty najlepszego wyczyniasz?” lub „czemu podejmujesz takie głupie decyzje?”- fabuła bardzo mi się spodobała, ponieważ odpowiedź na te pytania dostałam dopiero po przeczytaniu całości. Jestem również bardzo zaintrygowana Williamem, czyli bratem Eliota, który początkowo wspominany bardzo rzadko, potem okazał się być jedną z kluczowych postaci całej historii. Absolutnie nie ma co tutaj romantyzować toksycznych relacji łączących bohaterów, ani ich zachowań, uważam jednak, że jest to niesamowicie ciekawa powieść, która buduje w nas napięcie, a także ciekawość w stosunku do budowy postaci. Polecam! 💙
Bohaterowie tej historii wywołali we mnie dość skrajne emocje. Charaktery każdego z bohaterów są bardzo złożone, nie da się ich opisać a ich odbiór potrafi się bardzo zmieniać. Momentami ich zachowania dla czytelnika mogą być niezrozumiałe. Autorka w tym tytule weszła w głąb ludzkiej psychiki i przedstawiła swoich bohaterów z przeróżnych perspektyw dzięki, którym czytelnik jest w stanie ujrzeć całokształt każdego z nich.
W tej książce główni bohaterowie mają na sobie pewne bagaże doświadczeń, które doprowadziły ich do miejsc, w których się znajdują. Ta historia posiada pełno momentów, które mnie doprowadzały do łez.
Nie raz jest tak, że człowiek z całych sił chciałby czegoś lub kogoś nienawidzić, ale jest coś co mu na to nie pozwala. To uczucie bywa frustrujące i często wprowadza w duże zakłopotanie własnymi emocjami.
Muszę przyznać, że i mi podczas czytania tej książki taka dezorientacja się pojawiła. W pewnym momencie bałam się zaufać swojej intuicji i wpadłam w wir domysłów to kto w końcu tu jest tym czarnym charakterem?
Wątek listów, które Aurelia pisała do jednej z bliskich jej osób, której już niestety przy niej nie było łamał mi serce kawałek po kawałku.
Bardzo podobało mi się przedstawienie tych postaci pod kontem 360 stopni. Autorka zostawiła czytelnikowi wolną rękę na własne zinterpretowanie i zrozumienie bohaterów.
Przyjaźń Aurelii i Lucy to coś o czym mogłabym czytać na okrągło. Dziewczyny są dla siebie niewyobrażalnym wsparciem i nawet jeśli nie zgadają się ze swoimi poglądami i decyzjami to trwają przy sobie.
Jest jeszcze jedna postać, której chciałabym poświęcić chwilę w tej recenzji. A mianowicie pewien tajemniczy blond włosy pływak! W tej części trylogii dopiero zaczynamy go poznawać ale ja po przeczytaniu drugiej części na wattpadzie mogę stwierdzić, że ma on moje serce.
Bardzo podobał mi się zabieg połączenia prologu z epilogiem czego na samym początku nie wyłapałam i jak już to do mnie dotarło to aż musiałam chwilę nad tym pomyśleć.
,,𝙿𝚒ę𝚔𝚗𝚢 𝚙𝚘𝚌𝚣ą𝚝𝚎𝚔…
…𝚝𝚛𝚊𝚐𝚒𝚌𝚣𝚗𝚎𝚐𝚘 𝚔𝚘ń𝚌𝚊.”
Znacie uczucie, które pojawia się w momencie w którym usłyszycie piosenkę, która towarzyszyła wam w jakimś ważnym, ciężkim bądź radosnym momencie waszego życia? Tak się właśnie czuję gdy wracam do tej historii. ,,Tonąc w błękicie” jest dla mnie jak kotwica, która przytrzymała mnie w momencie, w którym metaforycznie ,,Tonęłam w błękicie”.
W tym tytule znajdziecie całe mnóstwo pięknych i inspirujących cytatów a wir tajemniczości i intryg nie da wam się oderwać aż do samego końca książki.
𝐓𝐨𝐧ą𝐜 𝐰 𝐛łę𝐤𝐢𝐜𝐢𝐞 to dopiero początek trylogii 𝐁𝐫𝐚𝐜𝐢𝐚 𝐁𝐫𝐚𝐧𝐡𝐚𝐦. W tej grze karty poszły w ruch ale rozwinięcie i finał tej rozgrywki może nie być taki oczywisty jak nam się wydaje.
“Wspólnie utknęliśmy w mrocznej otchłani natrętnych myśli oraz licznych wspomnień”.
Aurelia postanowiła zakończyć toksyczny związek z Eliotem. Wakacje spędziła na składaniu siebie na nowo, ale gdzieś z tyłu głowy czuła, że konfrontacja jest nieunikniona. Wiedziała, do czego Eliot jest zdolny, i była gotowa wykorzystać tę wiedzę przeciwko niemu. Nieoczekiwane wydarzenie zmusiło ją do odnowienia kontaktu z byłym, wciągając ją w niebezpieczną grę. Nie miała jednak pojęcia, jak wysoką cenę przyjdzie jej za to zapłacić.
Zacznę od tego, że nie jest to książka dla każdego. Porusza naprawdę trudne tematy, które mogą wywołać różne reakcje. Przed lekturą warto zapoznać się z ostrzeżeniem, ale pokrótce wspomnę, czego można się spodziewać. Historia bardzo skupia się na toksycznej relacji, a większość wydarzeń obserwujemy z perspektywy ofiar przemocy psychicznej. Pojawiają się tu także wątki samookaleczania i myśli samobójczych.
“Tonąc w błękicie” to naprawdę udany debiut, który będę wspominać. Nie jest idealny, ale ma w sobie coś, co sprawiało, że nie chciałam go kończyć. Cassie operuje tak pięknymi kłamstwami, że momentami sama nie wiedziałam, co myśleć o bohaterach i wydarzeniach.
Najbardziej podobało mi się to, jak dobrze przemyślana była fabuła. Serio, miałam wrażenie, że każdy najmniejszy szczegół został dopięty na ostatni guzik, a każda decyzja i wypowiedziane słowo miały swoje konsekwencje, prowadząc do naprawdę emocjonującego finału. A ten… No cóż, to, co wydarzyło się w drugiej połowie książki, totalnie mnie wmurowało.
Styl pisania Cassie to kolejny atut. Byłam zaskoczona, bo w debiutach często czuje się sztywność, ale tu od razu złapałam kontakt z jej piórem – jest lekkie i sprawiło, że tekst czytało mi się naprawdę przyjemnie. Dialogi były naturalne i doskonale pasowały do wieku bohaterów oraz ich osobowości. Najważniejsze jest jednak to, że z tekstu biły emocje. Czułam, że każde słowo to cząstka serca autorki.
Mimo wszystko mam mały problem z bohaterami, bo polubiłam tego, który na początku książki pojawiał się najmniej. Wydawało mi się, że tak już zostanie do końca i cóż, zdziwiłam się. William okazał się naprawdę ważną postacią, i nie mogę się doczekać, żeby poznać go bliżej w kolejnej części.
Nie wiem, co myśleć o Aurelii. Z jednej strony wiem, że była ofiarą, ale z drugiej momentami miałam ochotę ją udusić. Rozumiałam jej wybory, ale wiele razy doprowadzała mnie do szewskiej pasji, zwłaszcza swoją niewyparzoną buzią. Była lekkomyślna i nie uczyła się na błędach, mimo że potrafiła analizować każdy szczegół i doskonale wiedziała, czego nie powinna robić. A jednak stale postępowała w sposób, który uznała za niewłaściwy.
Eliot… czy musimy o nim rozmawiać? To bohater, którego nienawidzę, mimo że był zniszczony i nie miał dobrego wzoru w rodzicach. Wpłynęło na niego wiele czynników, ale on po prostu nie chciał być dobry i nie czułam od niego nic poza fałszem i manipulacją.
W moim odczuciu jedynym minusem jest nierównomierne tempo akcji. Początek strasznie mi się dłużył. Wszystko działo się za wolno i sprawiało wrażenie rozciągniętego. Tak było aż do połowy książki, bo po przekroczeniu tego progu akcja wreszcie przyspieszyła, i to było dokładnie to, na co czekałam i czego miałam nadzieję doświadczyć od samego początku.
“Tonąc w błękicie” to książka, na którą naprawdę warto zwrócić uwagę. To dobry debiut, który zdecydowanie mnie kupił. Teraz czekam na ciąg dalszy oraz na nowe historie od Cassie.
Oto kolejny debiut, który miałam przyjemność poznać. Chociaż wiem, że historia była wcześniej publikowana, dowiedziałam się o niej dopiero w chwili wydawania i już od tego momentu bardzo mnie zaintrygowała.
Przed Wami książka, przy której warto przeczytać ostrzeżenie, aby móc wziąć poprawkę na zachowania, które nie powinny przypadać nam do gustu. Nie jest to łatwa historia. Może stać się trudną przeprawa dla czytelnika, który nie będzie na nią gotowy.
Aurelia próbuje poukładać sobie życie po rozstaniu. Cóż, rozstanie było w zasadzie pierwszym krokiem do wybawienia z naprawdę toksycznej relacji. Dziewczyna w ciągu kilku miesięcy miała spokój, mogła łapać oddechy pełną piersią. Tyle że Eliot, jej były chłopak tak łatwo nie odpuszcza. Ich ponowne spotkanie pokazuje, jak bardzo niszczycielski wpływ na siebie mają, a to tylko początek. Po tym wszystko leci niczym kostki domina, a Aurelia nie będzie miała innego wyjścia, jak tylko ponownie dać wciągnąć się w grę, do której tak bardzo przywykła.
Ogromnie byłam ciekawa tego, co otrzymam po przeczytanym opisie. Mogę dodać, że stanowi on ledwie minimalną część tego, co dane mi było przeżyć razem z bohaterami.
Skoro o nich mowa. Miałam z nimi typową relację hate-love, ale tego właśnie oczekiwałam. Byłam na to przygotowana. Nawet przy tych gorszych chwilach, bardzo doceniałam ich kreację. Uważam, że zostali stworzeni jako idealne odbicia tego, co ich spotkało. Ukształtowani przeżyciami, problemami. Zniszczeni przez to, czego nie mogli głośno wykrzyczeć światu, ponieważ to zmieniłoby wszystko.
Fabuła tej książki stała się dla mnie czymś pozytywnie zaskakującym. Wiem, że będę o niej myślała przez długi czas. Pojawiło się tu kilka zwrotów, które całkowicie mną wstrząsnęły. Uważam to za ogromny plus, ponieważ mam wrażenie, że całą stoczona między bohaterami rozgrywka, wciągnęła również mnie, mimo że tylko w roli pobocznego obserwatora.
Bardzo spodobało mi się to, jak Autorka pisze. To naprawdę bardzo dobrze napisana książka, którą (mimo delikatnego tematu) czyta się naprawdę dobrze. Jedynym minusem stały się dla mnie przydługie opisy. Bywały chwilami nużące i potrafiły zdekoncentrować.
Przy całości widzę mnóstwo zalet i tę jedną, wspomnianą wadę. Historia z każdą kolejną stroną fascynowała mnie coraz bardziej, a końcowe strony sprawiły, że będę teraz niecierpliwie czekała na kontynuację. Autorka wciągnęła mnie do wody, z której teraz ciężko będzie mi wyjść.
Aurelia Winslow, mimo młodego wieku, przeszła w życiu naprawdę wiele. Śmierć rodzica i toksyczna relacja złamałyby niejednego człowieka, ale nie ją. Dziewczyna znalazła w sobie wystarczająco dużo siły, by odejść i posklejać na nowo swoje serce. Z końcem wakacji czuje jednak coraz większy niepokój, wywołany ponownym spotkaniem ze swoim byłym chłopakiem. Eliot Branham zawsze dostaje to, czego chce, a od dawna pragnie tylko Aurelii. Kiedy ich drogi ponownie się krzyżują, chłopak chce odzyskać jej serce niezależnie od konsekwencji. Nie wie jednak, że Aurelia drugi raz nie ma zamiaru wpaść w tę samą pułapkę. Teraz to ona chce rozdawać karty. Czy uczeń jest w stanie przerosnąć mistrza? Czy niebezpieczna gra, której się podjęli, wyrówna ich rachunki, czy też przyniesie im obojgu zgubę? W końcu każdy wie, że igrając z ogniem, prędzej czy później można się sparzyć, a niektóre płomienie pochłaniają wszystko, co stanie im na drodze.
Na samym początku muszę podkreślić, że ta książka nie jest przeznaczona dla wszystkich. Sięgając po nią, pamiętajcie proszę o oznaczeniu wiekowym i ostrzeżeniach!!
„Tonąc w błękicie” to zdecydowanie nie jest słodka książka, przy której możecie wzdychać do głównych bohaterów. Fabuła obejmuje trudne tematy, przez co zachowania głównych postaci mogą być często niezrozumiałe. Ja, zaczynając historię Aurelii, byłam w pełni świadoma, że jest ona pod wpływem manipulacji, z czym wiążą się jej zachowania, nawyki i niektóre schematy, w które popada. Po przeczytaniu ostrzeżenia wiedziałam, jaki typ relacji występuje w książce, dlatego też postępowanie Aurelii, jak i Eliota, mnie nie irytowało ani nie dziwiło. Na samym początku bardzo trudno było mi wejść w ich świat. Jednak z każdą stroną wkręcałam się coraz bardziej i coraz bardziej byłam ciekawa, co takiego wydarzyło się, zanim poznaliśmy tę dwójkę. Tak oto doszłam mniej więcej do połowy książki i, moi drodzy, CO TU SIĘ DZIAŁO. Resztę historii pochłonęłam w kilka godzin i powiem wam szczerze, że sięgając po tę pozycję, nie spodziewałam się takiego zwrotu akcji. Dosłownie zbierałam szczękę z podłogi. Osobiście jestem ogromnie ciekawa, jak potoczą się dalsze losy Aurelii i jaką rolę odegra w nich brat Eliota. Ogromnie gratuluję autorce takiego debiutu, a was zdecydowanie zachęcam, żebyście sięgnęli po tę książkę 🩵
"Tonąc w błękicie" jest pierwszym tomem trylogii, który zaskoczył mnie pod względem fabularnym. Jestem osobą, która nie poznała historii Aurelii na wattpadzie, więc tutaj ta lektura jak i samo pióro autorki było dla mnie nowością, która wzbudziła we mnie naprawdę dużo emocji..
Akcja książki od początku wciąga czytelnika w lekturę i choć ciężko było mi się momentami odnaleźć w sytuacji, manipulacjach bohaterów, to samo czytanie szło mi naprawdę szybko.
Nie przypominam sobie, żebym w ostatnim czasie albo kiedykolwiek wcześniej czytała książkę, gdzie relacja bohaterów pomimo tego, że była toksyczna, została przedstawiona w tak oryginalny sposób, gdzie było widać, że to uczucie jest wyniszczające, że bohaterka chciała się od niego odciąć widziała problem w relacji, którą stworzyła z Eliotem.
To co działo się pomiędzy nimi, krzywda jaka była wyrządzana, manipulacje stanowiły ważną część fabuły, i choć nadal ciężko mi pojąć niektóre zachowania i decyzje postaci, uważam że autorka naprawdę dobrze wykreowała to toksyczne uczucie, a zarazem umiejętnie przelała na papier emocje które czuli bohaterowie.
Pojawiało się natomiast wiele opisów, które trochę mnie nużyły, często też musiałam wracać do czytanego teksu bo miałam wrażenie, że albo coś mi umyka albo nie zostało to w pełni wyjaśnione lub przedstawione w za bardzo zakręcony sposób (tyczy się to uczuć Eliota i Aureli)
Nie przyjmuje żadnego wytłumaczenia względem postaci Eliota. Sama zaś Aurelia była dla mnie dość denerwująca, nie potrafiłam zrozumieć dlaczego nie może dać sobie spokoju, dlaczego nie trzymała się swoich postanowień. Pojawiła się też postać Williama, o którym mogłam poczytać przy końcówce zdecydowanie więcej i choć wzbudził we mnie pewne zaintrygowanie, czuje że zdecydowanie za mało wiem aby stworzyć sobie o nim opinię.
W samej książce pojawia się sporo sytuacji, których kompletnie się nie spodziewałam, są naznaczone cierpieniem, obawami a samo zakończenie pozostawia po sobie sporo pytań, ja po prostu potrzebuje na wczoraj drugiego tomu. Historia ma kilka minusów, lecz jest naprawdę solidną powieścią, która pozwala poczuć, a zarazem zagłębić się w niecodzienną lekturę. [Współpraca reklamowa @wydawnictwokreatywne]
𝑻𝑶𝑵Ą𝑪 𝑾 𝑩ŁĘ𝑲𝑰𝑪𝑰𝑬 zaczęłam z bardzo dobrym nastawieniem, jednak już po pierwszych stronach poczułam lekkie rozczarowanie. Może zacznę od tego, że bardzo trudno było mi się wciągnąć w fabułę. Czytałam, lecz tak naprawdę nie do końca wiedziałam, o czym właściwie czytam. Pierwsza połowa książki dłużyła mi się niesamowicie. Nie mogłam się w nią wczuć, a jej przeczytanie zajęło mi ponad tydzień. Później akcja w końcu zaczęła się rozwijać i zrobiło się zdecydowanie ciekawiej, choć całość nadal nie spełniła moich oczekiwań. Na plus zasługuje zakończenie, które z pewnością zachęca do sięgnięcia po kolejny tom.
Jeśli chodzi o bohaterów, mam wobec nich bardzo mieszane uczucia. Uważam, że zostali wykreowani całkiem nieźle, jednak żaden z nich nie zyskał mojej sympatii. Postać Aurelii wywoływała u mnie mnóstwo sprzecznych emocji. Były momenty, kiedy miałam ochotę nią potrząsnąć i powiedzieć, żeby się ogarnęła. Nie potrafiłam zrozumieć niektórych jej decyzji, a jej zachowanie początkowo bardzo mnie irytowało i męczyło.
Eliot natomiast został, moim zdaniem fajnie wykreowny. Nie jest to bohater, którego polubiłam, ponieważ jego toksyczne zachowania są nie do zaakceptowania, ale jego perspektywa była napisana w ciekawy sposób i dobrze się ją czytało.
William pozostał dla mnie zagadką. Sama nie wiem, czy go lubię, czy nie. Były momenty, w których zupełnie nie rozumiałam jego zachowania ani intencji.
Styl pisania Cassie oceniam jako poprawny. Nie mam większych zastrzeżeń, choć nie wyróżnia się on niczym szczególnym.
Kończąc 𝑻𝑶𝑵Ą𝑪 𝑾 𝑩ŁĘ𝑲𝑰𝑪𝑰𝑬, nie potrafiłam jednoznacznie ocenić tej książki ani zdecydować, co tak naprawdę o niej myślę. Mimo wszystko zachęcam was do sięgnięcia po tę historię i wyrobienia sobie własnej opinii. Warto jednak pamiętać, że porusza ona trudne tematy, dlatego przed rozpoczęciem czytania koniecznie zapoznajcie się z ostrzeżeniem od autorki.
•”𝐓𝐨𝐧𝐚̨𝐜 𝐰 𝐛𝐈𝐞̨𝐤𝐢𝐜𝐢𝐞” to książka pod której podchodząc nie miałam żadnych oczekiwań. Nie miałam pojęcia co 𝐂𝐚𝐬𝐬𝐢𝐞 𝐦𝐨𝐳̇𝐞 𝐭𝐚𝐦 𝐨𝐝𝐰𝐚𝐥𝐢𝐜́. Jednak miałam wrażenie, że nie będzie to jakaś taka słodka książka.
•Autorka mogłaby zrezygnować z połowy ich i wtedy byłoby 𝐢𝐝𝐞𝐚𝐥𝐧𝐢𝐞. Fabuła była również świetna. 𝐂𝐚𝐬𝐬𝐢𝐞 idealnie ją rozplanowała.
•Co do bohaterów to kompletnie nie mogłam się przekonać do 𝐄𝐥𝐢𝐨𝐭𝐚.
•𝐂𝐨𝐬́ 𝐦𝐢 𝐰 𝐧𝐢𝐦 𝐧𝐢𝐞 𝐩𝐚𝐬𝐨𝐰𝐚ł𝐨, nie coś a jego zachowanie, widać że miał on dużo problemów z którymi sobie nie radził.
•To samo było z 𝐀𝐮𝐫𝐞𝐥𝐢𝐚̨, na początku kompletnie nie przypadła mi do gustu i to również przez swoje zachowanie.
•Bardzo denerwowały mnie sceny w których “𝐰𝐲𝐛𝐚𝐜𝐳𝐚ł𝐚” 𝐄𝐥𝐢𝐨𝐭𝐨𝐰𝐢. Miałam ochotę wejść wtedy do tej książki i potrząsnąć tą dziewczyną, 𝐛𝐨 𝐭𝐨 𝐜𝐨 𝐨𝐧𝐚 𝐰𝐲𝐩𝐫𝐚𝐰𝐢𝐚ł𝐚 𝐭𝐨 𝐦𝐚𝐬𝐚𝐤𝐫𝐚.
•Na szczęście w dalszej części książki już zachowywała się “𝐧𝐨𝐫𝐦𝐚𝐥𝐧𝐢𝐞”, poszła po rozum do głowy.
•Niestety za wiele jej to nie dało bo siedział w niej drugi z braci 𝐁𝐫𝐚𝐧𝐡𝐚𝐦𝐨́𝐰. O którym za dużo powiedzieć nie możemy, chłopak jest bardzo skryty w sobie i nie poznaliśmy go aż tak bardzo.
•Ja przysięgam, że niczego bardziej się nie spodziewam niż tego zakończenia, 𝐜𝐨 𝐭𝐨 𝐛𝐲ł𝐨? 𝐂𝐨 𝐩𝐫𝐚𝐰𝐝𝐚 𝐦𝐢𝐚ł𝐚𝐦 𝐥𝐞𝐤𝐤𝐢𝐞 𝐩𝐨𝐝𝐞𝐣𝐫𝐳𝐞𝐧𝐢𝐚 𝐚𝐥𝐞...
•Książka po mimo kilku mankamentów bardzo mi się 𝐩𝐨𝐝𝐨𝐛𝐚𝐈𝐚, 𝐧𝐢𝐞 𝐜𝐳𝐮𝐜́ 𝐭𝐞𝐠𝐨, 𝐳̇𝐞 𝐣𝐞𝐬𝐭 𝐭𝐨 𝐝𝐞𝐛𝐢𝐮𝐭 𝐚𝐮𝐭𝐨𝐫𝐤𝐢.
•Jestem z 𝐂𝐚𝐬𝐬𝐢𝐞 𝐨𝐠𝐫𝐨𝐦𝐧𝐢𝐞 𝐝𝐮𝐦𝐧𝐚 i rozwija się dalej 𝐬ł𝐨𝐧́𝐜𝐞!!!
Na wstępie chciałabym podziękować 𝐂𝐚𝐬𝐬𝐢𝐞 za zaufanie i powierzenie mi swoich 𝐝𝐞𝐛𝐢𝐮𝐭𝐚𝐧𝐜𝐤𝐢𝐜𝐡 𝐝𝐳𝐢𝐞𝐜𝐢 pod moje skrzydła. Jestem z ciebie 𝐩𝐫𝐳𝐞𝐨𝐠𝐫𝐨𝐦𝐧𝐢𝐞 𝐝𝐮𝐦𝐧𝐚 i jestem pewna, że 𝐨𝐬𝐢𝐚̨𝐠𝐧𝐢𝐞𝐬𝐳 𝐦𝐧𝐨́𝐬𝐭𝐰𝐨 𝐬𝐮𝐤𝐜𝐞𝐬𝐨́𝐰 w tym pięknym wydawniczym świecie!! ❤️🩹
𝐓𝐨𝐧𝐚̨𝐜 𝐰 𝐛ł𝐞̨𝐤𝐢𝐜𝐢𝐞 to historia 𝑗𝑒𝑑𝑦𝑛𝑎 𝑤 𝑠𝑤𝑜𝑖𝑚 𝑟𝑜𝑑𝑧𝑎𝑗𝑢, która wywołała we mnie mnóstwo 𝐩𝐫𝐳𝐞𝐫𝐨́𝐳̇𝐧𝐲𝐜𝐡 𝐞𝐦𝐨𝐜𝐣𝐢 i zajęła dużo miejsca w moim sercu. Autorka pokazała, że doskonale wie, jak 𝐳𝐚𝐬𝐤𝐨𝐜𝐳𝐲𝐜́ 𝐜𝐳𝐲𝐭𝐞𝐥𝐧𝐢𝐤𝐚. W wielu momentach nie mogłam wyjść z podziwu!! Zupełnie nie spodziewałam się jednego wydarzenia, które zmieniło dosłownie wszystko. 💙😌 Warto też wspomnieć o tym, że 𝐂𝐚𝐬𝐬𝐢𝐞 𝐩𝐞𝐫𝐟𝐞𝐤𝐜𝐲𝐣𝐧𝐢𝐞 𝐩𝐫𝐳𝐞𝐝𝐬𝐭𝐚𝐰𝐢ł𝐚 𝐭𝐨𝐤𝐬𝐲𝐜𝐳𝐧𝐲 𝐳𝐰𝐢𝐚̨𝐳𝐞𝐤 i manipulacje ze strony drugiej osoby. Pokazała, że strasznie trudno jest wyjść z takiej relacji. Potrzeba dużo siły i pracy, żeby to osiągnąć. 𝐉𝐞𝐳̇𝐞𝐥𝐢 𝐣𝐞𝐬𝐭𝐞𝐬́𝐜𝐢𝐞 𝐰 𝐭𝐚𝐤𝐢𝐞𝐣 𝐬𝐲𝐭𝐮𝐚𝐜𝐣𝐢, 𝐩𝐫𝐨𝐬́𝐜𝐢𝐞 𝐨 𝐩𝐨𝐦𝐨𝐜!! 𝐖𝐢𝐞𝐫𝐳𝐞̨, 𝐳̇𝐞 𝐦𝐚𝐜𝐢𝐞 𝐰 𝐬𝐨𝐛𝐢𝐞 𝐭𝐞̨ 𝐨𝐝𝐰𝐚𝐠𝐞̨, 𝐚 𝐰𝐚𝐬𝐳𝐞 𝐳̇𝐲𝐜𝐢𝐞 𝐳𝐦𝐢𝐞𝐧𝐢 𝐬𝐢𝐞̨ 𝐧𝐚 𝐥𝐞𝐩𝐬𝐳𝐞. 🥺
Bohater, który zrobił z moich uczuć 𝑝𝑟𝑎𝑤𝑑𝑧𝑖𝑤𝑦 𝑟𝑜𝑙𝑙𝑒𝑟𝑐𝑜𝑎𝑠𝑡𝑒𝑟 to 𝐄𝐥𝐥𝐢𝐨𝐭. Początkowo strasznie denerwowała mnie jego perspektywa przez to, że siedzieliśmy w głowie osoby, która 𝐳𝐫𝐚𝐧𝐢ł𝐚 𝐀𝐮𝐫𝐞𝐥𝐢𝐞̨. Wiele jego myśli wywołało we mnie 𝐳ł𝐨𝐬́𝐜́ i 𝐨𝐜𝐡𝐨𝐭𝐞̨ 𝐩𝐫𝐳𝐲𝐰𝐚𝐥𝐞𝐧𝐢𝐚 𝐦𝐮 𝐰 𝐭𝐰𝐚𝐫𝐳. Natomiast gdy poznałam jego 𝐦𝐫𝐨𝐜𝐳𝐧𝐚̨ 𝐜𝐨𝐝𝐳𝐢𝐞𝐧𝐧𝐨𝐬́𝐜́ oraz nieodpowiednie traktowanie ze strony matki, zrobiło mi się go niesamowicie 𝐳̇𝐚𝐥, a łzy stanęły w moich oczach. 😣 Nie oznacza to, że zdobył moją sympatię, ale zaczęłam go bardziej 𝐫𝐨𝐳𝐮𝐦𝐢𝐞𝐜́. Nie rodzimy się źli tylko się nimi stajemy przez tragiczne sytuacje, na które nie zasłużyliśmy. Pamiętajmy jednak, że nieważne jak bardzo nas ktoś skrzywdzi, 𝐭𝐨 𝐨𝐝 𝐧𝐚𝐬 𝐳𝐚𝐥𝐞𝐳̇𝐲, 𝐰 𝐣𝐚𝐤𝐢 𝐬𝐩𝐨𝐬𝐨́𝐛 𝐧𝐚 𝐭𝐨 𝐨𝐝𝐩𝐨𝐰𝐢𝐞𝐦𝐲. Złe potraktowanie nie tłumaczy naszych złych czynów. Bądźmy mądrzejsi i lepsi. ‼️
𝐀𝐮𝐫𝐞𝐥𝐢𝐚 to postać, która przeżyła naprawdę wiele trudnych chwil. Wielokrotnie ł𝐳𝐲 𝐬𝐩ł𝐲𝐰𝐚ł𝐲 𝐦𝐢 𝐩𝐨 𝐩𝐨𝐥𝐢𝐜𝐳𝐤𝐚𝐜𝐡, gdy czytałam o jej cierpieniu. Nikt nie zasłużył na taki 𝐛𝐨́𝐥, który ona musiała znosić. W wielu sytuacjach chciałam wejść wgłąb książki i 𝐰𝐲𝐭𝐮𝐥𝐢𝐜́ 𝐣𝐚̨ 𝐳 𝐜𝐚ł𝐞𝐠𝐨 𝐬𝐞𝐫𝐜𝐚, żeby zabrać cały ten smutek. 🥺 To dziewczyna, która pokazuje nam, że 𝐧𝐢𝐞 𝐰𝐬𝐳𝐲𝐬𝐭𝐤𝐨 𝐣𝐞𝐬𝐭 𝐭𝐚𝐤𝐢𝐞 𝐩𝐫𝐨𝐬𝐭𝐞 𝐢 𝐨𝐜𝐳𝐲𝐰𝐢𝐬𝐭𝐞. Jesteśmy tylko ludźmi i potrafimy mieć zupełnie 𝐬𝐩𝐫𝐳𝐞𝐜𝐳𝐧𝐞 i 𝐧𝐢𝐞𝐳𝐫𝐨𝐳𝐮𝐦𝐢𝐚ł𝐞 𝐮𝐜𝐳𝐮𝐜𝐢𝐚. Nie jesteśmy w stanie tego kontrolować. Możemy kogoś nienawidzić, ale w tym samym momencie mu 𝐰𝐬𝐩𝐨́ł𝐜𝐳𝐮𝐜́ i chcieć dla tej osoby jak najlepiej. Za chwilę możemy 𝐳𝐦𝐢𝐞𝐧𝐢𝐜́ 𝐳𝐝𝐚𝐧𝐢𝐞 i mieć zupełnie inne podejście. Tak już jest w życiu. Dojrzewamy, zmieniamy się i 𝐳𝐚𝐜𝐳𝐲𝐧𝐚𝐦𝐲 𝐧𝐚𝐛𝐢𝐞𝐫𝐚𝐜́ 𝐧𝐨𝐰𝐲𝐜𝐡 𝐩𝐞𝐫𝐬𝐩𝐞𝐤𝐭𝐲𝐰. 😌
Jedną z moich ulubionych rzeczy w tej książce jest 𝐩𝐫𝐳𝐲𝐣𝐚𝐳́𝐧́ głównej bohaterki z 𝐋𝐮𝐜𝐲. Dziewczyna była jej 𝐨𝐠𝐫𝐨𝐦𝐧𝐲𝐦 𝐰𝐬𝐩𝐚𝐫𝐜𝐢𝐞𝐦 i za każdym razem, gdy Aurelia nie dawała sobie rady, wiedziała, że 𝐦𝐨𝐳̇𝐞 𝐥𝐢𝐜𝐳𝐲𝐜́ 𝐧𝐚 𝐃𝐚𝐯𝐢𝐬. Myśli głównej bohaterki na temat swojej przyjaciółki 𝐫𝐨𝐳𝐭𝐚𝐩𝐢𝐚ł𝐲 𝐦𝐨𝐣𝐞 𝐬𝐞𝐫𝐜𝐞. Czuć od nich 𝐩𝐫𝐚𝐰𝐝𝐳𝐢𝐰𝐚̨ 𝐩𝐫𝐳𝐲𝐣𝐚𝐜𝐢𝐞𝐥𝐬𝐤𝐚̨ 𝐦𝐢ł𝐨𝐬́𝐜́ i 𝐳𝐚𝐮𝐟𝐚𝐧𝐢𝐞. 🫂
🌊 Książkę „Tonąć w błękicie” zaczęłam czytać jeszcze na platformie Wattpad i już w tamtym momencie wiedziałam, że gdy będzie możliwość przeczytania jej w formie papierowej, zrobię to bardzo szybko. Mimo że w książce poruszanych jest wiele trudnych i ciężkich tematów, tytuł ten czytało się bardzo szybko. Uważam, że duży wpływ na to ma styl autorki, który spodobał mi się już podczas czytania na Wattpadzie. Mogę nawet powiedzieć, że wersja papierowa zaskoczyła mnie na nowo.
🌊Chociaż czytało mi się dosyć szybko, nieco męczyły mnie długość rozdziałów, które powodowały, że momentami ciężko było mi utrzymać pełne zainteresowanie dalszymi losami bohaterów.
🌊 Jeśli chodzi o głównych bohaterów, są to postacie bardzo dobrze wykreowane. Każde z nich ma swój bagaż doświadczeń, który bardzo mocno na nich wpływa. Właśnie dlatego ucieszyłam się, gdy zobaczyłam, że w książce znajduje się perspektywa Elliota. Uważam, że pozwoliło to lepiej zrozumieć jego postać i zobaczyć świat z jego perspektywy.
🌊 Zwrócę również uwagę na niby małą rzecz, która jednak przyciągnęła moją uwagę, czyli zadbanie o detale wydania książki. Od razu widać, że każdemu szczegółowi poświęcono uwagę, co sprawia, że czytanie jest jeszcze przyjemniejsze.
Pech chciał, że książka trafiła w moje ręce w momencie mojego zastoju czytelniczego, bo naprawdę nie mogłam się z nią uporać. Walczyłam o to, żeby to skończyć z całych sił. I naprawdę nie żałuję. Jest to debiut autorki i muszę przyznać, że jest to naprawdę solidny debiut. Asia naprawdę w idealny sposób opisała mechanizmy funkcjonowania w toksycznej relacji. Autorka ma cudowny warsztat pisarski i pięknie operuje słowem, pisze wręcz w malowniczy sposób. Momentami się nudziłam, nie pomagało to na mój zastój czytelniczy, mam wrażenie, że książka mogłaby być trochę krótsza i raczej nic takiego by to nie zmieniło. Pomysł na fabułę był jednak ciekawy, jego wykonanie również, ale trzeba pamiętać o tym, że nie jest to lekka i luźna książka, opowiada o radzeniu sobie ze stratą i życiu w toksycznej relacji. Irytowało mnie też trochę opisywanie bohaterów za pomocą ich nazwisk ale to po prostu mój wymysł i prywatna preferencja, nie zmieniało to nic w fabule ani nie zmieniło mojego odbioru tej historii. Nie mogę się doczekać drugiej części i na pewno po nią sięgnę! Wiem, że ta część była tylko wstępem do relacji Williama i Aurelii i aż przebieram nóżkami na dalszy rozwój ich losów. Ogromnie polecam!
Pierwsze szybkie skojarzenie- „Tonąc w błękicie” było dla mnie czytaniem ciągłego przekomarzania się i kłótni bohaterów ze sobą, które męczą niesamowicie swoją płytkością i dziecinnością wypowiedzi, przez to bohaterowie stają się niezmiernie irytujący. To sprawia że ciężko ich polubić i trudniej przebrnąć przez książkę. Wynikało to z wykreowanego charakteru Aurelii - została stworzona na impulsywną, pyskatą i lekkomyślną i to za jej sprawą dialogi są jakie są. Chciałoby się to się uargumentować jej przeszłością, ale taka raczej się „urodziła”, bo nic nie zmienia sie w jej postępowaniu i charakterze mimo długich kazań jej przyjaciółki czy własnych karcących ją przemyśleń. Fajnie ze widzimy co dzieje się w głowach bohaterów - autorka dużo czasu temu poświęciła, na plus także plot twist przełamujący nieco monotonność bo w książce wiele się nie dzieje oprócz - nomen omen - tonięcia bohaterki we wlasnych przemyśleniach i niewyciągania z nich wniosków. Braci trzeba ewidentnie bardziej poznać w następnej części - tutaj niewiele o nich się dowiadujemy. Wątki poboczne nie są zbytnio rozwijane co zostawia niedosyt, ale może to zachęta do dalszej części - oby już nieco bardziej interesującej i pokazującej prawdziwy rozkwit bohaterów, zarówno intelektualny jak i życiowy.
słyszałam o książce naprawdę wiele już od dłuższego czasu, przez co też byłam jej niesamowicie ciekawa i z niecierpliwością czekałam na premierę. opis bardzo mnie intrygowała i miałam do tej historii dość duże oczekiwania i niestety z bólem serca musze stwierdzić, że się zawiodłam:(
styl pisania Asi, przypadł mi do gustu, dość szybko całość się czytało, jedynym minusem były długie rozdziay, które mnie osobiście męczyły, doceniam fakt, że pojawiły się dwie perspektywy i mogliśmy wejść również do głowy Eliota. fabuła od samego prologu bardzo mnie zaintrygowała, ale wszystko w moim odczuciu było rozwleczone, a dość spora ilość jeszcze to potęgowała. zwroty akcji nie raz rozłożyły mnie na łopatki, a im dalej w książke tym więcej ich było, więc chciałam ją pochłonąc jak najszybciej, a końcówka? kompletnie nie spodziewałam się czegoś takiego, choć tak naprawdę mieliśmy podaną już w prologu.
kreacja bohaterów była bardzo ciekawa, Aurelia chciała się uwolnić na dobre od Eliota, a chłopak chciał ją odzyskać. nie wszystko jednak było takie proste i kolorowe, i dość szybko poznać, można było, że walczą z wieloma demonami, których kompletnie czytelnik mógł się nie spodziewać. Tonąc w błękicie, to dość wyjątkowa książka, nie czytałam nigdy jeszcze czegoś choć trochę podobnego do tej pozycji i mimo, że miała w mojej opini kilka minusów, uzależnia czytelnika przez co ten chcę sięgnąc mimo wszystko po kolejną część i tak też jest ze mną. gdy pojawi się kolejny tom z pewnością go przeczytam, bo jestem niesamowicie ciekawa co wydarzy się dalej!
Ogromnie interesująca historia i z niecierpliwością czekam na więcej! Bohaterowie bardzo dobrze wykreowani, mają być nastolatkami i nie próbują być na siłę niepotrzebnie dojrzali! Super debiut 🩷