Co jest większym wyzwaniem – życie rodzinne czy kontakty z zaświatami?
Do Zrębek wraz z pierwszym śniegiem i uciążliwym mrozem wkrada się świąteczna atmosfera. Jednak zamiast reniferów pojawiają się majestatyczne szadhawary, zamiast świętego Mikołaja – Ada, nieco trudna kuzynka Bastiana, a na strychu gniazdko wije sobie nietypowa zębata współlokatorka.
Tymczasem w lecznicy weterynaryjnej nieumarłej doktor Izabeli Pokot kolejni pacjenci dostarczają wyzwań i wrażeń: pojawia się uroczy miraj Bêbal, śmiertelnie niebezpieczny tarask Travel, płochliwy lagopus Partyzant i wiele innych magicznych i całkiem zwyczajnych istot, którym weterynarka i technicy starają się udzielić pomocy. Życie pisze jednak różne scenariusze i nie każda historia ma szczęśliwe zakończenie.
Po godzinach zaś Florka nie próżnuje, lecz zagłębia się w nową pasję – postanowiła bowiem zostać techniczką nekromancji… Dokąd ją to doprowadzi?
Autorka nominowanej do Nagrody Fandomu Polskiego im. Janusza A. Zajdla powieści Bóg Maszyna. Studiowała twórcze pisanie na Uniwersytecie Łódzkim i szlifowała warsztat ponad dwie dekady, by móc kiedyś podzielić się owocami swojej wyobraźni. Zagubiona w fantastycznych światach, czy to z książek, filmów, gier fabularnych, czy też własnych. Z zawodu technik weterynarii, nie wyobraża sobie życia bez tworzenia, herbaty i co najmniej trzech gatunków zwierząt w domu.
Uwielbiam tę serię!!! To moja pierwsza „komfortowa” seria… Czekam na dalsze losy Florki i Bastiana, czekam na następne PRZEPIĘKNE okładki.
Od pierwszego tomu doceniam ją za humor oraz intrygujące przedstawienie pacjentów kliniki, którzy… jakby nie patrzeć są wyjątkowi! Doceniam, że z każdym tomem pojawia się więcej fabuły, która jest przeplatana przypadkami weterynaryjnymi. A był to był mój największy zarzut w 1 tomie i uważam, że idziemy w dobrym kierunku.
Jak dla mnie - odcinanie kuponów. Mniej fantasy, a więcej średnich lotów obyczajówki. Relacja głównych bohaterów też raczej sztuczna, a same święta zalatują jakimś rewolucyjnym manifestem. Jeśli będzie kolejny tom, to go z czystym sumieniem sobie daruję - tak wiele książek czeka na odkrycie, szkoda marnować czas na tę Pielęgnację zwierząt...
Albo to wątpliwa zasługa interpretacji Anny Dereszowskiej, albo poziom żenady bardzo się podniósł, te wszystkie czułostki między Florką a Bastkiem - błeee 😒 na plus znowu ciekawe przypadki fantastycznych zwierząt w lecznicy. Na BARDZO DUŻY MINUS - znowu rozwydrzona, egocentryczna pannica jako poboczna bohaterka, która intensywnie zatruwa życie głównych bohaterów, zachowuje się mega nieodpowiedzialnie, a pozostali bohaterowie co robią? Spuszczają się nad pannicą, że jaka ona biedna, poszkodowana, i jacy oni sami są okropni, bo to wszystko to ich wina, że za mało się trzęśli nad pannicą. Morał może i super, tylko dla mnie ta osóbka to już było too much...
Florka to już bardziej rozlazła być nie może... A jeszcze Dereszowska ją czasem czyta tak płaczliwym głosem, jakby ta bohaterka miała 5 lat. A Ada... Niech się lepiej nie pojawia więcej, bo nie zdzierżę. Mimo wszystko będę kontynuować, bo zwierzęta. 2⭐
To już czwarty tom serii, a ja wciąż widząc te okładki wewnątrz pieję z zachwytu i jedna z nielicznych sytuacji, kiedy żałuję, że jednak nie kolekcjonuję papierowych książek, bo te z dumą postawiłabym na półce (której nie mam xd)! Necrovet u mnie trafia prosto w serce - uwielbiam tu dosłownie wszystko i jest jak ciepły kocyk, który mnie otula. Trochę długo mi się słuchało w porównaniu z poprzednimi częściami, ale to raczej kwestia dziwnego okresu w moim życiu, niż samej książki, bo ciężko mi ostatnio przysiąść do audio. Nie zmienia to faktu, że świetnie się bawiłam podczas słuchania i pozostaje mi czekać i tęsknić za kolejnymi przygodami Florki, a potem na kolejne książki autorki, bo na pewno po Necrovecie się nie rozstaniemy! :)
"tak ci się wydaje, bo z dołka trudno zobaczyć resztę świata".
czwarty raz w zrębkach i czwarty raz to było wspaniałe spotkanie. jestem wczuta w ten świat i uwielbiam to, w jaki sposób autorka dotyka różnych tematów (depresja, problemy w rodzinie).
nie mogę się doczekać, jak to będzie wyglądać dalej.
Zmęczyłam tę książkę, bardzo długo jej słuchałam i dochodzę do konkluzji, że ta formuła prowadzenia kliniki weterynaryjnej już się chyba wyczerpała. Dwa pierwsze tomy były świetne, trzeci był okej, ale ten czwarty moim zdaniem bez sensu powstał. Szczerze, mam nadzieję, że to uniwersum nie będzie kontynuowane, bo po prostu robi się już bardzo nudno, a formuła jest niezmienna. Zmieniają się tylko zwierzaki, problemy zdrowotne, kolejne nijakie okoliczności. Czwarty tom kompletnie zabił moją ciekawość i fun z czytania. To było naprawdę fajne cozy fantasy, ale tylko do pewnego momentu. W tym tomie pojawia się postać kuzynki Bastiana, Ady, która tak skrajnie mnie irytowała, że gdy jej życie było zagrożone i bohaterowie pędzili jej na pomoc, to szczerze kibicowałam, żeby nie dotarli do niej na czas. Później w sposób tendencyjny i nachalny zostało we mnie wzbudzone współczucie, co również mi się nie spodobało. Właściwie wątek Ady jest absolutnie zbędny, niczego nie wnosi, a tylko irytuje. Czekam na kolejną książkę autorki w zupełnie nowym uniwersum, która ma niedługo wyjść i chyba będzie o koniach (idealne dla mnie), natomiast jeżeli pojawią się kolejne tomy Necroveta, to raczej odpuszczę. Nic mnie już w tej fabule nie ciekawi. Uważam, że wątek nekromancji jest tak biedny, że aż opłakany, a wątek Izabeli, która jest liczem i od początku mnie intrygowała, został totalnie olany. Druga gwiazdka tylko z sentymentu.
Zimowa atmosfera podkręca ciepło, jakie daje kołderka otulająca czytelnika podczas czytania. Zwierząt magicznych i „klasycznych” jest mnóstwo, Bastian i Florka maja dużo miejsca na rozwój siebie o swojej relacji, a „villain” jest absolutnie antypatyczny i irytujący. Bardzo fajnie też idzie do przodu relacja z najciekawszą postacią serii (poza Chojrakiem) - Izą.
Zasłużone 5/5, niech autorka nie traci tempa i fantazji.
Pora na czwarty tom Necrovetu. Nastała zima, a wraz z nią kolejne wyzwania w lecznicy weterynaryjnej oraz w życiu Florki i Bastiana.
Jak już skończyłam tę książkę to zdałam sobie sprawę, że szczerze to nie mam zbyt wiele do powiedzenia. Po prostu autorka utrzymuje poziom poprzednich tomów - zmienia porę roku, wprowadza nowe stworzenia i kontynuuje wątek obyczajowy głównych bohaterów. Florka rozwija swoje umiejętności, bo pragnie zostać techniczką nekromancji. Jednak nauka idzie jej opornie, więc możemy tutaj obserwować wiele chwil słabości. Natomiast na głowę Bastiana spada kuzynka Ada, którą znaczna część czytelników najchętniej wyrzuciłaby za drzwi. Roszczeniowa, rozwydrzona, wprowadzająca niepotrzebny chaos do życia naszej dwójki. Do tego mamy Izabelę, która po prostu konsekwentnie robi swoje. Z tym czwartym tomem jest taki problem, że wszystko stoi w miejscu. Nadal uważam to za świetną rozrywkę i bawię się przednio podczas czytania. Natomiast brakuje jakiegoś powiewu świeżości, czegoś zupełnie odstającego od schematu. Owszem, zostaje wprowadzona nowa bohaterka, ale nie wzbudza ona pozytywnych emocji. Bohaterowie tak sobie idą z nurtem, robią swoje, nic szczególnego się nie dzieje, zwykła proza życia.
Ja czekam w końcu na tom, który w końcu zasłuży na te cztery gwiazdki. Liczyłam na to, że ta część w końcu się tego doczeka. Natomiast wyżej wspomniany problem powoduje, że nadal podtrzymuję tę "standardową" ocenę.
Utrzymuje taki sam poziom jak poprzednie części. Nie będę się rozpisywać, bo to nie ma najmniejszego sensu. Wszystko działa tu na takich samych zasadach jak dotychczas. Fajna rozrywka, ciekawie przesłuchuje się tej serii w audio, bo wszelkie wątki, które porusza są względnie szybko rozwiązywane, dużo ciekawych, momentami śmiesznych, a momentami poważnych spraw w gabinecie weterynaryjnym. No i rozwój relacji Bastiana i Florki. Fabularnie poza rozwojem głównej bohaterki niewiele się tu dzieje, choć przyznaje, że mimo wszystko - wątek Ady całkiem mi się podobał. Mam jednak wrażenie, że ze wszystkich tomów - ten najbardziej jest o niczym, niestety.
Nic spektakularnego, ale bawię się przy niej super, zwłaszcza dlatego, że nie potrzebuję ogromnych pokładów skupienia podczas słuchania.
2,5 ⭐️ Czytałam bez żadnych oczekiwań, bo to właśnie taka lekka lektura do czytania dla relaksu. Niestety Florka wydaje się niczego nie uczyć, nie rozwijać, mimo różnych doświadczeń nie mądrzeje i dalej jest zwyczajnie naiwna i głupiutka. A to jednak dorosła kobieta, a nie 14latka. Postać Ady jest pozbawiona jakichkolwiek subtelności, mimo że chyba takie było założenie. Postać sfochowanej dziewuchy, której żadna z dorosłych osób na około nie powiedziała, że czas po prostu dorosnąć i ogarnąć swoje problemy.
Pierwsze 2 tomy były super, trzeci bardzo mnie rozczarował, a ten był przyjemny i całkiem fajnie się bawiłam. Wątek romantyczny już mnie tu nie raził, chociaż dalej jest słaby. Brakowało mi tu też wątków okoloweterynaryjnych, za które lubię tą serię, i których niestety było tu mniej niż wątków magicznych, które mogłyby być lepsze. Ale ogólnie całkiem nieźle się bawiłam
Chyba najlepszy ze wszystkich tomów, są magiczne zwierzątka, są emocje, momentami jest groza i napięcie. Jest odnajdywanie siebie na nowo, smok na strychu i smok z trującym oddechem.
Zupełnie nie czuje się gotowa na zbliżającą się końcówkę tej serii - Necrovet jest po prostu świetny i z każdym kolejnym tomem chcę go więcej 🥹
Zawsze zapominam, że jeśli w tekście jest zawarta nawet odrobina ewentualnego cringu, to jeśli audiobook czyta Anna Dereszowska, to w jej wydaniu cringe przebije sufit.
Ta część już mnie lekko zmęczyła, nie wiem, która postać była bardziej denerwująca i mam trochę wrażenie, że ta historia kręci się trochę bez celu.
Każdy kolejny tom jest trochę bardziej o niczym, a mimo wszystko dobrze się tego słucha ^^ taka mało wymagająca i komfortowa fajna lektura ~ Świat przedstawiony ma niesamowity potencjał, może autorka kiedyś skusi się wykorzystać go w czymś bardziej rozbudowanym ~ byłoby fantastycznie