What do you think?


O czym drzewa w Bieszczadach nie szumią. Ocalona z Sobiboru
Są historie, które nie chcą być opowiedziane
Nie opowiadała synowi o kuli, która trafiła ją podczas ucieczki. Nie mówiła mu o głodzie, który czuła nieustannie. Ani o śmierci, którą widziała unoszącą się kłębami nad lasem.
Nie znajduje dziś w Ustrzykach Dolnych miejsc, które jego matka mogła kiedyś oglądać. Nie ma już domów ani bożnic, tylko rozrzucone po polach i lasach kości. Kiedyś mieszkali tu Żydzi, Polacy i Ukraińcy. Przyjaciele, sąsiedzi. Aż przyszła wojna. Salomea przeżyła okupację, getto i obóz śmierci w Sobiborze, z którego razem z trzystoma innymi osobami uciekła. Wojnę przeżyło kilkadziesiąt z nich, kobiet – tylko siedem.
Krzysztof Potaczała przez sześć lat prowadzi śledztwo dziennikarskie – chce poznać kobietę, która kiedyś mieszkała w jego miasteczku. Ta jednak całe życie zacierała ślady o swojej przeszłości. We Francji odnajduje jej syna, który pomaga mu zrozumieć, kim była Salomea – choć sam wie o matce niewiele. Do życia powraca świat bieszczadzkiego sztetla wraz z mieszkańcami, którzy zniknęli za murami gett i obozów. Ona uciekła – ale nigdy tak naprawdę tych murów nie opuściła.
Nie opowiadała synowi o kuli, która trafiła ją podczas ucieczki. Nie mówiła mu o głodzie, który czuła nieustannie. Ani o śmierci, którą widziała unoszącą się kłębami nad lasem.
Nie znajduje dziś w Ustrzykach Dolnych miejsc, które jego matka mogła kiedyś oglądać. Nie ma już domów ani bożnic, tylko rozrzucone po polach i lasach kości. Kiedyś mieszkali tu Żydzi, Polacy i Ukraińcy. Przyjaciele, sąsiedzi. Aż przyszła wojna. Salomea przeżyła okupację, getto i obóz śmierci w Sobiborze, z którego razem z trzystoma innymi osobami uciekła. Wojnę przeżyło kilkadziesiąt z nich, kobiet – tylko siedem.
Krzysztof Potaczała przez sześć lat prowadzi śledztwo dziennikarskie – chce poznać kobietę, która kiedyś mieszkała w jego miasteczku. Ta jednak całe życie zacierała ślady o swojej przeszłości. We Francji odnajduje jej syna, który pomaga mu zrozumieć, kim była Salomea – choć sam wie o matce niewiele. Do życia powraca świat bieszczadzkiego sztetla wraz z mieszkańcami, którzy zniknęli za murami gett i obozów. Ona uciekła – ale nigdy tak naprawdę tych murów nie opuściła.
352 pages, Hardcover
First published January 30, 2025
Ratings & Reviews
Friends & Following
Create a free account to discover what your friends think of this book!
Community Reviews
Displaying 1 - 7 of 7 reviews
Did Not Finish
June 9, 2025DNF 150 strona
Nie wykluczam, że kiedyś do niej wrócę, ale nie będę ukrywać – od momentu jej odłożenia nie poczułam potrzeby powrotu.
Nie wykluczam, że kiedyś do niej wrócę, ale nie będę ukrywać – od momentu jej odłożenia nie poczułam potrzeby powrotu.
June 10, 2026
Są takie książki, które nie tyle się czyta, co się w nich milknie. „O czym drzewa w Bieszczadach nie szumią” Krzysztofa Potaczały należy właśnie do tej kategorii .To opowieść zbudowana z ciszy, z braków, z tego, co przepadło i już nie wróci, choć wciąż domaga się pamięci.
W centrum tej reporterskiej rekonstrukcji stoi Salomea Hanel, Żydówka z Ustrzyk Dolnych, ocalała z Zagłady. Ale jej historia nie jest tu zamkniętą biografią, raczej cienką nitką, na której zawieszono cały utracony świat. Potaczała podąża za tą nitką ostrożnie, niemal po omacku, próbując z fragmentów dokumentów, śladów i urywków świadectw złożyć coś, co przypomina życie. I właśnie w tym niedopowiedzeniu, w tej niepełności, rodzi się największa siła tej książki.
To nie jest reportaż, który „wyjaśnia”. To reportaż, który odsłania brak. Bieszczady i Podkarpacie -kiedyś wielokulturowe, gęste od języków i codziennych relacji - pojawiają się tu jako przestrzeń po zniknięciu. Jakby krajobraz zapomniał własnych mieszkańców, ale nie zapomniał ich nieobecności. W tym sensie książka staje się opowieścią o świecie sztetla, który został przerwany w pół zdania, a potem już nigdy nie dopowiedziany.
Najbardziej porusza w niej właśnie ta utrata: nie tylko ludzi, ale całego rytmu życia, zapachu ulic, drobnych gestów codzienności. Potaczała nie idealizuje tego świata, nie buduje z niego mitu. Pokazuje go jako zwyczajny, ludzki i przez to jeszcze bardziej kruchy. Bo tragedia nie potrzebuje wyjątkowości, żeby być totalna.
W tle tej opowieści pojawiają się sprawcy, a autor nie odwraca od nich wzroku. Jest w tym szczególny chłód narracji, kiedy opisuje się przemoc bez sensacji, ale też bez ucieczki. Johann Bäcker, postrach Bieszczad, staje się symbolem czegoś jeszcze bardziej niepokojącego niż sama zbrodnia, a mianowicie jej banalności, rutyny, niemal codziennej obecności.
Ale mimo tego ciężaru książka nie jest tylko o śmierci. Jest też o pamięci, która nie chce zniknąć całkowicie. O tym, że nawet jeśli świat został zniszczony, jego echo wciąż drży w krajobrazie. W drzewach, które „nie szumią”, w przestrzeniach, które wydają się puste tylko na pierwszy rzut oka.
„O czym drzewa w Bieszczadach nie szumią” zostawia czytelnika w stanie dziwnej melancholii: nie takiej ostrej, dramatycznej, ale cichej, osiadającej powoli. To uczucie, jakby patrzyło się na miejsce, które kiedyś było pełne życia, ale dziś nie umie już opowiedzieć własnej historii.
I może właśnie o to chodzi w tej książce: żeby nie tyle coś zrozumieć, co po prostu nie przejść obok tej ciszy obojętnie.
W centrum tej reporterskiej rekonstrukcji stoi Salomea Hanel, Żydówka z Ustrzyk Dolnych, ocalała z Zagłady. Ale jej historia nie jest tu zamkniętą biografią, raczej cienką nitką, na której zawieszono cały utracony świat. Potaczała podąża za tą nitką ostrożnie, niemal po omacku, próbując z fragmentów dokumentów, śladów i urywków świadectw złożyć coś, co przypomina życie. I właśnie w tym niedopowiedzeniu, w tej niepełności, rodzi się największa siła tej książki.
To nie jest reportaż, który „wyjaśnia”. To reportaż, który odsłania brak. Bieszczady i Podkarpacie -kiedyś wielokulturowe, gęste od języków i codziennych relacji - pojawiają się tu jako przestrzeń po zniknięciu. Jakby krajobraz zapomniał własnych mieszkańców, ale nie zapomniał ich nieobecności. W tym sensie książka staje się opowieścią o świecie sztetla, który został przerwany w pół zdania, a potem już nigdy nie dopowiedziany.
Najbardziej porusza w niej właśnie ta utrata: nie tylko ludzi, ale całego rytmu życia, zapachu ulic, drobnych gestów codzienności. Potaczała nie idealizuje tego świata, nie buduje z niego mitu. Pokazuje go jako zwyczajny, ludzki i przez to jeszcze bardziej kruchy. Bo tragedia nie potrzebuje wyjątkowości, żeby być totalna.
W tle tej opowieści pojawiają się sprawcy, a autor nie odwraca od nich wzroku. Jest w tym szczególny chłód narracji, kiedy opisuje się przemoc bez sensacji, ale też bez ucieczki. Johann Bäcker, postrach Bieszczad, staje się symbolem czegoś jeszcze bardziej niepokojącego niż sama zbrodnia, a mianowicie jej banalności, rutyny, niemal codziennej obecności.
Ale mimo tego ciężaru książka nie jest tylko o śmierci. Jest też o pamięci, która nie chce zniknąć całkowicie. O tym, że nawet jeśli świat został zniszczony, jego echo wciąż drży w krajobrazie. W drzewach, które „nie szumią”, w przestrzeniach, które wydają się puste tylko na pierwszy rzut oka.
„O czym drzewa w Bieszczadach nie szumią” zostawia czytelnika w stanie dziwnej melancholii: nie takiej ostrej, dramatycznej, ale cichej, osiadającej powoli. To uczucie, jakby patrzyło się na miejsce, które kiedyś było pełne życia, ale dziś nie umie już opowiedzieć własnej historii.
I może właśnie o to chodzi w tej książce: żeby nie tyle coś zrozumieć, co po prostu nie przejść obok tej ciszy obojętnie.
February 15, 2025
Bieszczady powracają co jakiś czas kontekście kultury łemkowskiej, w historii relacji polsko - ukraińskich, ta książka jednak skupia się na społeczności żydowskiej. Autor z jednej strony opowiada o zagubionych wśród Bieszczadzkich lasów sztetlach, po których trudno szukać jakichkolwiek śladów, a z drugiej strony skupia się na losie swojej bohaterki - jednej z siedmiu kobiet ocalałych z obozu w Sobiborze.
Potaczała rozpoczyna swoja opowieść na przełomie XIX i XX wieku, prezentując wieloetniczną, tentniącą życiem, ale i niesnaskami, animozjami, uprzedzeniami społeczność, płynnie przechodząc od skrawków losów swojej bohaterki do pokazującej historyczno - społeczny kontekst przedwojennej Polski, czasów okupacji. Dzieli się również refleksjami na temat trudności w gromadzeniu materiałów (praca nad książką zajęła sześć lat), i pytaniami (na które nie znajdą się już odpowiedzi) dotyczącymi losów Ocalonej w okresie powojennym, gdy trauma doświadczeń skłoniła ją do zamieszkania we Francji i mimo odległości powstrzymywała przed opowiadaniem bliskim o swoich doświadczeniach przedwojennych.
Jedna z najlepszych książek z literatury faktu, jakie przeczytałem w ostatnich miesiącach. Napisana świetnym językiem, który pozwala odczuć atmosferę miasteczek, wsi, ulic, dostrzec detale, szczegóły. Jednocześnie pokazująca kontekst społeczno - historyczny, prezentująca pokłady zła i dobra jakie wyzwoliła w ludziach II wojna.
Warto przeczytać, by poznać historię Polski ostatnich stu lat.
Potaczała rozpoczyna swoja opowieść na przełomie XIX i XX wieku, prezentując wieloetniczną, tentniącą życiem, ale i niesnaskami, animozjami, uprzedzeniami społeczność, płynnie przechodząc od skrawków losów swojej bohaterki do pokazującej historyczno - społeczny kontekst przedwojennej Polski, czasów okupacji. Dzieli się również refleksjami na temat trudności w gromadzeniu materiałów (praca nad książką zajęła sześć lat), i pytaniami (na które nie znajdą się już odpowiedzi) dotyczącymi losów Ocalonej w okresie powojennym, gdy trauma doświadczeń skłoniła ją do zamieszkania we Francji i mimo odległości powstrzymywała przed opowiadaniem bliskim o swoich doświadczeniach przedwojennych.
Jedna z najlepszych książek z literatury faktu, jakie przeczytałem w ostatnich miesiącach. Napisana świetnym językiem, który pozwala odczuć atmosferę miasteczek, wsi, ulic, dostrzec detale, szczegóły. Jednocześnie pokazująca kontekst społeczno - historyczny, prezentująca pokłady zła i dobra jakie wyzwoliła w ludziach II wojna.
Warto przeczytać, by poznać historię Polski ostatnich stu lat.
February 20, 2025
Nie była to do końca taka książka, jakiej się spodziewałam, ale nie jest to zarzut. Salomea Hanel stanowi punkt odniesienia, ale nie jest centralną postacią tej historii. Może wynika to z tego, jak niewiele wiadomo o jej życiu - jedynym sposobem na jego odtworzenie jest włożenie go w szersze ramy i przedstawienie portretu całej społeczności żydowskiej na Podkarpaciu w latach przedwojennych i wojennych.
Ogromnie szanuję pracę autora włożoną w zebranie materiałów archiwalnych i opracowanie ich w spójną narrację. Wspomnienia więźniów obozów wywarły na mnie największe wrażenie i stanowią o sile tej książki. Najsłabiej moim zdaniem wypadły fragmenty, w których autor puszczał wodze fantazji na temat możliwych uczuć i zachowań Salomei - brzmiały one momentami dość sztucznie i ckliwie.
Lekturę mimo wszystko jak najbardziej polecam, choć jest ona trudna i przejmująca. Bardzo poruszyły mnie również wypowiedzi syna Salomei, który nie może sobie wybaczyć, że za życia mamy nie spróbował dowiedzieć się więcej o jej historii. Mam nadzieję, że powstanie tej książki da mu choć trochę pociechy.
No i na koniec - dlaczego okładka musiała zostać wygenerowana przez AI? :(
Ogromnie szanuję pracę autora włożoną w zebranie materiałów archiwalnych i opracowanie ich w spójną narrację. Wspomnienia więźniów obozów wywarły na mnie największe wrażenie i stanowią o sile tej książki. Najsłabiej moim zdaniem wypadły fragmenty, w których autor puszczał wodze fantazji na temat możliwych uczuć i zachowań Salomei - brzmiały one momentami dość sztucznie i ckliwie.
Lekturę mimo wszystko jak najbardziej polecam, choć jest ona trudna i przejmująca. Bardzo poruszyły mnie również wypowiedzi syna Salomei, który nie może sobie wybaczyć, że za życia mamy nie spróbował dowiedzieć się więcej o jej historii. Mam nadzieję, że powstanie tej książki da mu choć trochę pociechy.
No i na koniec - dlaczego okładka musiała zostać wygenerowana przez AI? :(
September 15, 2026
Ciężka lektura. Chyba spodziewałem się czegoś innego po tej książce, więcej ducha Bieszczad, a mniej krwawej historii, ale w zasadzie to mój problem. Ciszę się ze udało się ocalić tą historię przed zapomnieniem.
February 14, 2025
5/5 tematyka ciężka, opisy momentami dosłowne i brutalne. Trudno jednak pisać lżej i „grzeczniej” o wydarzeniach Holocaustu.
Read
August 28, 2025nie było to to czego się spodziewałam
natomiast
książka jest trudna, bo temat jest trudny, może przytłoczyć, porusza bolesne kwestie dotyczące okrucieństwa jakie człowiek może wyrządzić człowiekowi
natomiast
książka jest trudna, bo temat jest trudny, może przytłoczyć, porusza bolesne kwestie dotyczące okrucieństwa jakie człowiek może wyrządzić człowiekowi
Displaying 1 - 7 of 7 reviews







