Jump to ratings and reviews
Rate this book

Jeszcze się kiedyś spotkamy

Rate this book
Istnieją historie, które zapadają w nasze serca na zawsze.
W swoim życiu spotykamy ludzi, których nie jesteśmy w stanie zapomnieć...


Adela, Franciszek, Janek, Rachela, Joachim i Sabina... Ile razy zadawali sobie pytania, jak potoczyłyby się ich losy, gdyby nie wybuchła wojna? Mieli wielkie plany i marzenia, doświadczali pierwszych miłości i prawdziwych przyjaźni. Nikt nie zwracał uwagi na żydowskie, niemieckie czy polskie nazwisko – byli po prostu przyjaciółmi. Wojna zmieniła wszystko...

Wiele lat później, wnuczka Adeli, Justyna, przechodzi kryzys w małżeństwie. Odkrywa wówczas historię swojej babci i jej przyjaciół. Ta historia odmieni jej życie i pozwoli wiele zrozumieć.

To poruszająca opowieść o miłości zagarniętej przez wojnę, życiowych wyborach i rodzinnych tajemnicach, które mają na nas większy wpływ, niż nam się wydaje.

Bo to, kim jesteśmy, nie zależy wyłącznie od genów i wychowania, ale również od doświadczeń przodków. Od sekretów, które krążą w naszych rodzinach od pokoleń.

500 pages, Paperback

First published May 15, 2019

16 people are currently reading
346 people want to read

About the author

Magdalena Witkiewicz

83 books179 followers
Magdalena Witkiewicz – a writer. Graduated from Gdańsk University, Gdansk Foundation for Management Development and Executive Master of Business Administration (MBA) in Gdańsk.. She has worked as a marketing analyst and marketing specialist. Until recently, she has owned a marketing company.

www.magdalenawitkiewicz.pl

In 2013 she published four bestsellers: (Zamek z piasku, Szkoła żon, Ballada o ciotce Matyldzie, Lilka i spółka), three of which granice.pl vortal warded in a contest for the best books of spring and summer
A Vietnamese publishing house has bought the rights to ”Szkoła Żon” book and this novel will be translated and published in Asia in 2014
Magdalena Witkiewicz has also represented Poland at the International Festival of Literature for Children in Lithuania.
She conducts writing workshops for teenagers.
In her novels she mentions the most important problems of nowadays women. Thanks to her books, women find the faith for dreams to come true. All you should do is to take your fate into your hands and help it a bit.

Ratings & Reviews

What do you think?
Rate this book

Friends & Following

Create a free account to discover what your friends think of this book!

Community Reviews

5 stars
341 (47%)
4 stars
258 (36%)
3 stars
88 (12%)
2 stars
20 (2%)
1 star
7 (<1%)
Displaying 1 - 30 of 84 reviews
Profile Image for Olga Kowalska (WielkiBuk).
1,694 reviews2,882 followers
May 21, 2019
Wzruszająca opowieść o wojnie, wspólnych doświadczeniach i miłości pióra specjalistki od szczęśliwych zakończeń – „Jeszcze się kiedyś spotkamy” Magdalena Witkiewicz.

Tylko Magdalena Witkiewicz mogła napisać ciepłą i pełną uroku obyczajową opowieść, w której łączy się czas wojny i teraźniejszość. W epoce przerysowanej wręcz przemocy, w której popkultura zdaje się epatować panoszącym się złem, okrucieństwem i nieszczęściem drugiego człowieka, obawiałam się, że „Jeszcze się kiedyś spotkamy” może okazać zbyt naiwna. I nie przeczę – ta historia bywa ckliwa, nieco przesłodzona, a nawet miejscami naiwna, ale jednocześnie jest tak poczciwa i miła, że czyta się z przyjemnością. Co więcej, kryje w sobie niespodziankę w postaci zagadnienia epigenetyki, czyli nauki zajmującej się badaniem tzw. dziedziczenia pozagenowego. W uproszczeniu, bada możliwość dziedziczenia pewnych wspólnych doświadczeń, które mogą być przekazywane z pokolenia na pokolenie. Czy to nie intrygujące?

„Jeszcze się kiedyś spotkamy” to obyczajówka, która jest jak takie światełko w tunelu, jak promyk słońca w deszczowy dzień, zupełnie nieoczekiwana i zaskakująca. Magda Witkiewicz potrafi zarazić pozytywnym myśleniem o codzienności, potrafi poprawić nastrój, a są takie dni, kiedy czytelnik naprawdę tego potrzebuje. Przed oczami czytelnika rysuje się Grudziądz czasów II Wojny Światowej, lat powojennych i współczesnych, losy ludzi, którzy mogli istnieć, którzy musieli dokonać takich, a nie innych wyborów. Kto zna opowieści Magdy Witkiewicz ten już wie, że czeka go kolejna ciepła i pełna uroku obyczajowa opowieść, pełna wzruszeń i kojących serce chwil.
Profile Image for Alina.
366 reviews69 followers
May 7, 2019
7 powodów, dla których warto przeczytać powieść “Jeszcze się kiedyś spotkamy” Magdaleny Witkiewicz:

To najlepsza dotychczas powieść autorki.

Nie miałam jeszcze okazji przeczytać wszystkich książek pani Magdy, ale że mam za sobą już zdecydowaną większość, to pozwolę sobie wysnuć taki wniosek, zwłaszcza, że nie jestem w nim odosobniona. Zaledwie kilka miesięcy temu czytałam “Milaczka” - pierwszą powieść autorki, i chociaż nie powinno porównywać tych dwóch książek, bo należą do kompletnie innych gatunków, to jednak trzeba zauważyć, jak bardzo przez te lata rozwinął się warsztat pisarski Witkiewicz. Nawet w porównaniu z tymi poważniejszymi powieściami, jak “Czereśnie zawsze muszą być dwie” czy “Po prostu bądź”, widać ogromny postęp w kreacji bohaterów, dbałości o szczegóły, prowadzeniu narracji, wprowadzaniu kolejnych elementów fabuły. Żadna z poprzednich książek autorki nie poruszała też tak bezpośrednio tematu wojny, więc już sam dobór tematu sugeruje powieść dojrzalszą, a do tego bardziej osobistą, bo zainspirowaną rodzinną historią pani Magdy.

Łączy powieść historyczną z obyczajową.

Trochę to zakrawa na masochizm, ale powieści dotyczące drugiej wojny światowej zajmują szczególne miejsce w moim czytelniczym sercu. I chociaż wiem, że nie są to lekkie lektury, że każda z nich łamie mi serce, to nie mogę się powstrzymać przed sięganiem po kolejne. Kiedy usłyszałam, że Magdalena Witkiewicz pracuje nad powieścią, której akcja osadzona jest właśnie w tym okresie, to wiedziałam, że będę musiała ją przeczytać. Już na pierwszych stronach czekała jednak na mnie niespodzianka, bo “Jeszcze się kiedyś spotkamy” to nie jedna, ale dwie historie w jednej książce. Losy Adeli i jej przyjaciół, brutalnie pozbawionych beztroskiej młodości za sprawą wojny, przeplatają się z opowieścią wnuczki Adeli - Justyny. Choć te historie dzieli kilkadziesiąt lat, to jednak łączy je wspólny mianownik, a babcia i wnuczka są do siebie zdecydowanie bardziej podobne, niż mogłoby się początkowo wydawać. Nie ukrywam, że o wiele bardziej przypadła mi do gustu część historyczna, bardziej zżyłam się z tamtymi bohaterami, ich losy głębiej mnie poruszyły, o wiele więcej też się nauczyłam z tej części.

Daje lepszą lekcję historii niż podręczniki szkolne.

Wszystkie tematy związane z drugą wojną światową przedstawiane są na lekcjach historii w sposób czarno-biały, na zasadzie kontrastów: dobry/zły, wróg/przyjaciel, Niemiec/Polak, ale życie nigdy nie jest tak jednoznaczne, zwłaszcza w trudnych, wojennych czasach. Do tej pory uczono mnie, że folksdojcz to zdrajca, nie do końca też wiedziałam, jak to właściwie było z tymi Polakami w Wehrmachcie ani nie zastanawiałam się, jak to wszystko wyglądało z perspektywy Polaków, zamieszkujących tereny przy granicy z Niemcami. Pod tymi względami powieść “Jeszcze się kiedyś spotkamy” udzieliła mi cennych lekcji, otworzyła oczy i uświadomiła, że wolność wyboru to luksus, na który podczas wojny nie każdy mógł sobie pozwolić.

Przedstawia świetnie wykreowanych bohaterów.

W tej powieści Witkiewicz powołała do życia grono interesujących, wielowymiarowych, cudownie niejednoznacznych postaci. Pozytywni bohaterowie nie są nieskazitelni, a ci negatywni nie zawsze uosabiają samo zło (może z jednym wyjątkiem), ale potrafią też mile zaskoczyć. Na przykładzie losów Adeli, Franciszka i ich przyjaciół autorka pokazuje, że wojna nieodwracalnie zmienia ludzi i często zmusza ich do podejmowania wyborów, których nie da się określić po prostu dobrymi lub złymi. Człowiek robi wtedy co musi, żeby przetrwać, żeby czasem poczuć odrobinę radości i pozorów normalności, żeby się nie załamać, ale zachować w sercu chęć do walki o każdy kolejny dzień. I wcale nie mam tu na myśli walki zbrojnej. Kolejna ciekawa rzecz, dotycząca bohaterów, to podkreślenie, że w czasie wojny nie każdy Niemiec był wrogiem, a nie każdy Polak - patriotą, o czym czasem łatwo zapomnieć.

Motywuje do działania.

Jednym z głównych motywów tej książki jest czekanie - Adela czeka na męża, który wyruszył na front, a Justyna na chłopaka, skuszonego przez American dream. Z kart powieści płynie przesłanie, że biernie czekając na coś, co może nigdy się nie wydarzyć, możemy przegapić przepływające gdzieś obok szczęście. Cierpliwość jest cnotą i w pewnych sytuacjach trzeba i warto się w nią uzbroić, ale czasem lepiej jest wziąć sprawy w swoje ręce i skupić się nie na czekaniu, a na działaniu,

Uświadamia istnienie interesującej gałęzi psychologii.

Nie wiem, czy mówi wam coś pojęcie psychologii transgeneracyjnej, ale ja nigdy wcześniej o niej nie słyszałam. W skrócie chodzi o to, że na człowieka wpływają losy jego przodków do kilku pokoleń wstecz. Zgodnie z tą teorią wszelkie rodzinne tragedie, tajemnice, doniosłe wydarzenia mogą mieć wpływ na to, jakimi jesteśmy ludźmi, czy nawet objawiać się w postaci pewnych schematów zachowań w kolejnych pokoleniach. Z pewnością jest to interesująca koncepcja, choć osobiście nie jestem do niej przekonana - wierzę raczej, że wpływ na moje życie ma przede wszystkim Bóg i ja sama. Co nie zmienia faktu, że autorka bardzo zręcznie wplotła ten temat w fabułę swojej powieści.

Napisana jest z ogromną dbałością o szczegóły.

W całej powieści widać ogrom pracy, jaką Witkiewicz włożyła w badanie faktów, dat i realiów życia w Polsce, a szczególnie Grudziądzu i okolicach, przed wojną i w jej trakcie. Chociaż “Jeszcze się kiedyś spotkamy” jest fikcją literacką i opisuje losy postaci zrodzonych w wyobraźni autorki, to w otaczającej je rzeczywistości niewiele jest fikcji. Powieść zawiera autentyczne fragmenty gazet i wypowiedzi radiowych z czasów wojny, opisuje prawdziwe miejsca, instytucje oraz wydarzenia i doskonale oddaje klimat tamtych czasów. Historia i fikcja są w niej tak nierozerwalnie związane, że zacierają się granice między nimi. Tak rzetelne podejście do researchu pokazuje, że autorka nie tylko poważnie traktuje swoją pracę, ale również szanuje czytelników. Parafrazując reklamę jednego z banków: i takie podejście to ja szanuję. Na koniec wspomnę jeszcze o dodatkowym smaczku: w książce pojawiają się filiżanki z motywem niezapominajek, bardzo ważne dla fabuły, i właśnie takie filiżanki, inspirowane powieścią, można kupić w sieci Home&You. Jak dla mnie to świetny, nowatorski pomysł. Popijając herbatę z takiej filiżanki, czytelnik może jeszcze głębiej zanurzyć się w historię Adeli, Franciszka, Janka, Joachima i Racheli - wzruszającą, trudną opowieść, która mogła wydarzyć się naprawdę.
Profile Image for Ewa Cat Mędrzecka.
243 reviews2,041 followers
May 3, 2019
Ostatnio ciężko było mi się skupić na dłużej na jednej książce, do tego nie przepadam za książkami ulokowanymi w okresie okołowojennym. Przed lekturą wiedziałam o "Jeszcze się kiedyś spotkamy" tylko tyle, że to ważna książka dla Magdy, inspirowana historią jej rodziny. Oczywiście sięgnęłam, bo to Magda.

Planowałam przeczytać tylko początek, kilkanaście stron, żeby wybadać co i jak - zorientowałam się półtorej godziny później, że jestem w połowie książki, w brzuchu mi burczy i musiałabym do łazienki, ale nie byłam w stanie się oderwać od czytania...

Nie zauważyłam, kiedy minęło mi te ponad 500 stron, a po przeczytaniu napisałam tylko Magdzie, że brak mi słów. "Jeszcze się kiedyś spotkamy" ma wszystko to, za co pokochałam jej książki - pomysł, ciekawych bohaterów, cudowny styl, a do tego też naprawdę pieczołowicie przygotowane podstawy (do tego stopnia, że Magda dotarła do przedwojennego repertuaru kina w Grudziądzu!), wątki doprowadzone do końca i posplatane - ale nie na siłę, sporo mądrych myśli, symboliczne sceny, które łamały mi serce i nawet pewien czarny charakter. Wojna, której się obawiałam, nie jest głównym bohaterem książki - jest tłem, na którym rysują się przede wszystkim ludzkie relacje.

Jednym słowem - znowu dałam się Magdzie oczarować. "Jeszcze się kiedyś spotkamy" pobiło moje dotąd ulubione "Czereśnie...", więc z całego serca polecam ♥
Profile Image for Anna.
251 reviews14 followers
September 10, 2024
3,5 ⭐️
To jest dobra książka, ale czy aż tak wybitna?
Opisy z okładki krzyczą o jakiś wzruszeniach i poruszeniach. Jakoś zupełnie nie poczułam tam takich emocji.
Znam powieści historyczne, które naprawdę wyciskają łzy. Jakoś cały czas miałam wrażenie, że za dużo jest Justyny, ale może nie mogło być jej mniej, żeby ta historia miała sens. No i to ciągle „Justyś” 🤮

I chyba mam w sobie jakiś taki niedosyt, że ten wątek Joachima i Racheli tak ciut po macoszemu został potraktowany. A moja ciekawość co z Sabiną, też nie została zaspokojona.
Profile Image for Paweł Czarnecki.
289 reviews15 followers
August 23, 2019
M. Witkiewicz kojarzy się czytelnikowi, jako pisarka łzawych powieścideł dla płaczliwych niewiast. Sięgnałem po e-książkę trochę zaciekawiony konfrontacją z tym stereotypem, trochę zachęcony do jej przeczytania. Nie psując nikomu lektury, po książce mam niezwykle wiele przemyśleń, na temat małżeństw na odległość, wierności, cierpliwości, wyrzeczeń, walki z samotnością - ot tego wszystkiego co nam towarzyszy w życiu. Może lepiej będzie jak tylko zapodam dwa krótkie cytaty, jakie wyrażające przysłowiowe złote myśli, których zresztą książka jest pełna od deski do skórzanej okładki e-booka. Są to pewnego rodzaju babcine rady od niedziadka. "Szkoda czasu na żałowanie tego, co się straciło, czy tego, czego się nie zrobiło. Pamiętaj o tym. Każdy dzień przynosi ci nowe, zupełnie nowe dwadzieścia cztery godziny. I tylko od ciebie zależy, czym te godziny wypełnisz. Szkoda czasu na wspominanie tego, co było, bo, jak widzisz, twój czas się kiedyś skończy". i wreszcie: "Nie czekamy na okazję, bo ta, gdy się nadarzy, może nas rozczarować. Żyjemy chwilą i łapiemy życie takim, jakie ono jest. A jest piękne! Nauczyliśmy się, że trzeba się z nim delikatnie obchodzić i o nie dbać, ale też korzystać z niego, jak z tych kruchych filiżanek. Delikatnie, z troską i miłością. Korzystamy z każdego dnia i nie marnujemy czasu na rozliczanie przeszłości, tylko staramy się budować cudowną przyszłość".
Jestem przekonany, że jeszcze się z "N." ... Witkiewicz spotkamy;-)
Profile Image for Następcy Książeki.
429 reviews37 followers
January 16, 2021
Pamiętam moment kiedy ta książka była wszędzie na Instagramie, ale nie wiedziałam wtedy jeszcze o czym jest. Historia lubi się powtarzać i mieć przeogromny wpływ na naszą teraźniejszość. Mamy tutaj odwołanie do czasów wojny, a dokładniej miłości która narodziła się w tym czasie. Mamy wątki przyjaźni która nie zna podziałów rasy i wierzenia. Mamy piękne listy sprzed wielu lat w których zawarta jest esencja uczuć bohaterów.Nie podobał mi się fakt w idealizowania mężczyzn ogólnie gdyż autorka przedstawia ich jako rycerzy w zbrojach których misją życiową jest ratowanie pięknych kobiet. No sorry ale rzeczywistość tak nie wygląda. ogólnie nie czuję jakiegoś wielkiego zamiłowania do tej książki w porównaniu do reszty internetu. Historia miłosna w czasach wojny nie jest tym co lubię w literaturze. Ja jestem na nie, ale daje okejkę za styl. Patrząc na opinie innych wnioskuję że większość z was będzie się świetnie bawić w czytaniu. (5/10)
Profile Image for Book.Teti.
290 reviews125 followers
May 11, 2019
description

"Mówi się, że aby kogoś poznać, należałoby z nim zjeść beczkę soli. Jestem ciekawa, ile herbat czy kaw trzeba by z kimś wypić z porcelanowych filiżanek lub tekturowych kubków, aby wiedzieć, że właśnie jest ktoś, na kogo czekałaś całe życie."

Było to moje pierwsze spotkanie z Magdaleną Witkiewicz i nie wiem czy jestem zauroczona historią czy ciepłym stylem pisania autorki, ale czuję, że polubiłam obyczajówki. Historia jest w tematyce wojennej i czasami łamie serducho, a czasami je odbudowuje, przeżywałam razem z bohaterami smutek jak i radość z drobnych rzeczy, które podczas wojny mają ogromne znaczenie. Nie sądziłam, że historia będzie też napełniona znaczeniami. ,,Jeszcze się kiedyś spotkamy" toczy się dwutorowo, bo poznajemy przeszłość, która prawdopodobnie jest oparta na prawdziwych wydarzeniach, oraz teraźniejszość. Autorka napisała ciepłą, tajemniczą i sączącą historię, która napawa smutkiem a jednocześnie daje nadzieję.
Profile Image for Mozaika Literacka.
569 reviews78 followers
January 8, 2025
Piękna, refleksyjna i niepowtarzalna, tak bardzo wzruszająca podróż po emocjach przesiąkniętej bolesną tęsknotą wrażliwości. Budując fabułę wokół przejmującej historii własnego dziadka, Magdalena Witkiewicz z czułością zakrada się w zaułki rodzinnej fotografii, jednocześnie wiarygodnie i przy tym obrazowo odtwarza dawną grudziądzką rzeczywistość, utrwala znamienne przyjacielskie gesty oraz miłość ukradkiem wdzierającą się do nieświadomych jeszcze serc, przywołuje okrucieństwo i niesprawiedliwość narzuconej wojny, urealnia brutalny smak rozłąki i przygniatający ból niewiedzy, akcentuje powtarzalność ludzkich uczuć, zachęca do dbałości o otaczające dobro, zmyślnie podkreśla uniwersalny charakter nadziei.
Profile Image for kogellmogell.
423 reviews26 followers
June 24, 2019
To była moja (dopiero) trzecia książka Pani Magdy, ale właśnie stałam się wielką fanką autorki! Nie spodziewałam się, że „Jeszcze kiedyś się spotkamy” tak mocno mnie poruszy i trafi w sam środek mojego serca 💘 Ta książka zdecydowanie znajdzie się w gronie najlepszych tego roku! Jestem nią zachwycona 😭
Profile Image for Karolina | bookyinstyle.
321 reviews71 followers
January 9, 2025
II wojna światowa zabrała milionom ludzi życie, zdrowie, młodość, miłość i bliskich.

Młodziutka Adela zakochując się we Franciszku właśnie burzliwej jesieni 1939 roku miała nadzieję, że los będzie dla nich łaskawy. Wszystko powyższe, niemal w jednej chwili, zostało im obojgu odebrane, a Franek idąc na front i mówiąc "Jeszcze się kiedyś spotkamy" naprawdę w to wierzył. Życie napisało jednak inny scenariusz...

Kilkadziesiąt lat później, ich wnuczka Justyna, poznaje prawdę o historii swojej babki i o tym, jak duży wpływ miała ona na jej własne życie.

Powieść ta w pięknym stylu przedstawia obraz dwudziestowiecznego Grudziądza, całego pokolenia jego mieszkańców tak różnorodnych pod względem kulturowym i narodowościowym, a jednocześnie tworzącego jedną społeczność.. Robi to z ogromną wrażliwością, czułością i co najważniejsze poszanowaniem prawdy historycznej. Zapada w pamięć i w sercu i zostaje w nim ...na długo❤️📚

Dla zainteresowanych szerszą opinią nt. tej powieści serdecznie zapraszam na mój kanał na Youtube🎬📚

https://www.youtube.com/watch?v=i1cd2...
Profile Image for Paulina.
113 reviews10 followers
November 7, 2025
Przepiękna powieść, moja pierwsza od Magdaleny Witkiewicz i na pewno nie ostatnia, żałuję teraz, że miałam jakąś blokadę przed polskimi autorami i nie popełniajcie tego błędu, to jest serio poziom światowy.
Wzruszająca historia o miłości, wojnie i oczekiwaniu 🥹💓 Przeszłam przez nią praktycznie na raz, poczułam więź z bohaterami i mimo, że to jednotomówka to miałam takie odczucia, jakbym czytała sagę, bo na przestrzeni tylu lat, pożegnania, śmierci i narodziny, tyle emocji. Takich doświadczeń łatwo się nie zapomina.
Profile Image for Ania ❤.
281 reviews1 follower
August 2, 2025
Bardzo miła i otulająca obyczajówka z motywem historycznym w tle. Zdecydowanie daleko jej do schematycznych „i żyli długo i szczęśliwie”, więc wchodziła mi z pełnym zaciekawieniem i uwagą. Plusik za kontekst historyczny północnej Polski i konstrukcje bohaterów.

Bardzo miło się czytało ♥️
115 reviews1 follower
August 12, 2025
Historia ładna. I trochę przewidywalna, ale jednak nie wiadomo która z prawdopodobnych opcji się wydarzy. Historia dzieje się w czasie II wojny światowej w Grudziądzu i okolicach. I w dwóch liniach czasu. Jednej wojennej a drugiej bardziej teraźniejszej. Historia skupia się na babci i jej młodości oraz jej wnuczce. Zdecydowanie bardziej ciekawa jest część wojenna. Część wnuczki w wielu aspektach mnie męczyła. W teraźniejszej części główna bohaterka bezrefleksyjna. Zdarzenia mocno stereotypowe. Natomiast niektóre przemyślenia wyglądają jakby ich zadaniem było ugurnolotnic powieść w złote myśli. Odnośnie wojennej historia zdecydowanie ciekawsza. Pokazywała też trochę inaczej volkslistę i Polaków zaciąganych do wojska niemieckiego. Historia potrafi ujmować, napisana jest bardzo prosto, chyba trochę by właśnie działała na emocje. Ale nie ujmuje. Sposób składania zdań, niczym nie zachwyca, nie wyróżnia się. Nie ujmuje nas nic co między słowami miałoby być. Tam wszystko jest podana kawa na ławę. Niestety mnie to nie porywa. Wydaje mi się,że jakby to przeredagować i napisać to sama opowieść ale inaczej byłaby zdecydowanie lepsza. Bo historia jest dobra, natomiast mam zarzuty do wykonania.
Profile Image for Katarzyna Nowicka.
636 reviews25 followers
November 15, 2019
Od czasu do czasu siegam po tzw literature kobieca (choc osobiscie nie lubie tych podzialow).
Tym razem wybralam ksiazke Magdaleny Witkiewicz "Jeszcze sie kiedys spotykamy ", ktora odsluchalam/przeczytalam w ramach akcji czytaj_pl.
To ciepla i urocza historia, ktora laczy czas wojny z terazniejszoscia. Opisuje losy babci i wnuczki, ktore w niezwykly sposob sa ze soba splecione.
Czuc, ze autorka wlozyla wiele serca w te opowiesc i zrobila znakomity reaserch.
Kilka tematow ujetych w ksiazce bardzo mnie zainteresowalo, zmusilo do refleksji i spojrzenia na problem troche od innej strony; miedzy innymi wcielanie Polakow w szeregi niemieckiego Wehrmachtu w czasie II wojny swiatowej.
Innym ciekawym tematem jest epigenetyka, ktora udawadnia, ze po przodkach dziedziczymy nie tylko geny, ale tez leki po traumatycznych przezyciach, ktore moga miec wplyw na podejmowane przez nas decyzje i powielanie zachowan przodkow w kolejnych pokoleniach.
Profile Image for Niepokonana.
43 reviews2 followers
August 15, 2019
"Mówi się, że aby kogoś poznać, należałoby z nim zjeść beczkę soli. Jestem ciekawa, ile herbat czy kaw trzeba by z kimś wypić z porcelanowych filiżanek lub tekturowych kubków, aby wiedzieć, że właśnie jest ktoś, na kogo czekałaś całe życie. Historia mojej miłości zaczęła się od kartonowego kubka z kawą latte, przyniesiona z Warsu na trasie Szczecin - Gdańsk. Natomiast historia mojej babci to delikatne porcelanowe filiżanki z pozłacanym brzegiem i motywem niezapominajek"... Za książkę Pani Magdaleny Witkiewicz zabieralam się już od kilku miesięcy. W końcu udało mi się ją przeczytac i to właśnie w PKP na trasie Kraków - Gdańsk i też z kubkiem kawy, tyle, że czarnej i nieslodzonej ("moje życie jest już wystarczająco słodkie"). Mam sentyment do miłosnych opowieści w czasach II Wojny Światowej . To były inne relacje, intenstywniejsze, prawdziwsze.. Nie jestem pewna czy tylko dlatego, że była wojna i śmierc tuż obok. Autorka przenosi nas do Grudziądza, tuż przed wubuchem wojny. Równolegle opisuje historię wnuczki głównej bohaterki, ok. 50 lat później. Obydwie historie ciekawie się ze sobą przeplatają, choć bliższa jest mi ta wojenna. Książka, pomimo początkowych obaw wciągnęła mnie i zdecydowanie poruszyla. I to co mnie ujelo.. Nie ma w niej wymuszonego romantyzmu, wzruszających uniesień pełnych patosu i fajerwerków. Proste życie w trudnych czasach (i to zarówno tych wojennych, jak i współczesnych). I tak jak zauważyła autorka:"Gdyby to czlowiek taki głupi nie był i wcześniej podejmowal trafne decyzje. Albo, gdyby chociaż wiedział, które decyzje są trafne. A tak? Człowiek niezdecydowany, nie wie która droga ma pójść. Czasem jest podejrzliwy i zamiast tej jasnej drogi wybiera tę najciemniejsza, bo ma wrażenie, że jasna jest pułapka. A niekoniecznie. Czasem trzeba życie brać po prostu takie jakim jest. Nie można dopowiadac sobie czegoś, co nie istnieje ". Z Adela, Jankiem, Konradem, Joachimem zostaliśmy przyjaciółmi... I jestem pewna, że" jeszcze się kiedyś spotkamy "...
Profile Image for tita..
279 reviews9 followers
February 15, 2025
tak dawno nie płakałam podczas czytania...

to była ciężka historia, bo otoczona widmem wojny, młodzi ludzie przeżywają smutne i przygnębiające momenty, ale również chwile radosne dające nadzieję, przyszło im żyć w trudnych czasach, dokonywać trudnych wyborów i zmagać się z trudnymi emocjami, książka zakończona jest ciekawymi przemyśleniami dotyczącymi nas samych

opowieść przeczytałam w jeden dzień, nie mogłam się od niej oderwać, traktuję ją również bardzo symbolicznie i personalnie, bo przewijające się niezapominajki były to ulubione kwiaty mojej babci, która narysowała mi je nawet w pamiętniku

"niezapominajki są to kwiatki z bajki, więc piszę tobie nie zapomnij o mnie"
Profile Image for Monika.
30 reviews
July 13, 2019
Piękna, mądra, wzruszająca książka o miłości Adeli i Franciszka, która przypadła na okres wojenny. O ich przyjaciołach, wnukach, nadziei, oczekiwaniu. Polecam
Profile Image for Ania Maciejczyk.
120 reviews2 followers
February 9, 2025
Wzruszająca opowieść o czasach wojennych i współczesnych z pięknym morałem, aby ciągle nie czekać na lepsze, tylko docenić chwilę, która jest teraz. Podobało mi się jak autorka pokazała, że rodzinne schematy mogą być przełamane a traumy niekoniecznie dziedziczone🌹
Profile Image for Zołza_czyta.
559 reviews8 followers
August 7, 2021
Ta książka to też było moje czytelnicze „must read” tego roku, od kiedy o niej usłyszałam. Na dodatek to było moje pierwsze spotkanie tylko z twórczością Magdaleny Witkiewicz. Do tej pory czytałam tylko jej duet Z Alkiem Rogozińskim w „Pudełku z marzeniami”, które bardzo mi się podobało, ale w duetach trudno dostrzec indywidualne cechy konkretnego autora.
„Jeszcze się kiedyś spotkamy” to powieść, której akcja toczy się dwutorowo. Pierwszą bohaterką jest Justyna, którą poznajemy w dniu pogrzebu babci Adeli. Kobieta jest na rozdrożu, bo w jej małżeństwie nie dzieje się dobrze, a na dodatek musi pogodzić się ze stratą babci. Porządkując rzeczy babci jej wzrok pada na dwie filiżanki schowane za szkłem. Te filiżanki to prezent zaręczynowy babci Adeli od jej pierwszego męża Franciszka, który zaginął w trakcie II wojny światowej. I właśnie historia Adeli i Franka w czasach wojennej zawieruchy jest drugim torem tej książki. Justyna wspomina swoją przeszłość przeglądając listy i inne pamiątki po babci z czasów wojny, ale jednocześnie opowiada czytelnikowi historię Adeli, Franka, Janka, Joachima, Racheli oraz Sabiny. Ta szóstka młodych ludzi w sierpniu 1939 r. byli pełni marzeń, które chcieli spełnić. Wierzyli, że odbudują Polskę, która powstawała z kolan. Byli pełni nadziei, że przed nimi już jest świat bez wojny. Niestety Hitler atakując Polskę pokrzyżował im plany. Wszystko uległo zmianie. Rachela, jako Żydówka była w ogromnym niebezpieczeństwie i nawet ukochany Joachim nie był wstanie jej pomóc, chociaż był Niemcem i przez ojca został zaciągnięty do niemieckiej służby w Grudziądzu. Adela i Franek musieli przyśpieszyć swoje życiowe plany oraz sprzeciwić się rodzinie chłopaka. Mieli nadzieję, że uda im się przetrwać wojnę razem, aż pewnego dnia przychodzi wiadomość, że Franciszek i jego przyjaciel Jan zostają wcieleni do Wehrmachtu. A Adela postanowiła czekać… Tak jak Justyna czekała po studiach na swojego ukochanego Michała, który postanowił szukać lepszego życia w Ameryce, aby potem mieli lepiej…
Zarówno historia Adeli jak i Justyny są ciekawe, ale ja jednak czytałam głównie dla Adeli i Franciszka i dla ich losów. Zawsze z takiej literatury staram się wynieść coś ciekawego. Wiecie, co mi umknęło w mojej wiedzy historycznej odnośnie II wojny światowej? To, że Polacy byli wcielani do niemieckich służb wojskowych – wbrew swojej woli. Myślę, że umknęło mi to, ponieważ tak jest to przedstawiane w mediach, że każdy Polak, który służył w Wehrmachcie to od razu był poplecznik Hitlera i zdradzał własny kraj. Nie ukrywajmy, że na pewno i takie przypadki były, ale gdy III Rzeszy zaczęło brakować ludzi do walki ze Związkiem Socjalistycznych Republik Radzieckich to musieli skądś tych ludzi brać skoro w ich własnym kraju zaczęło im brakować. Magdalena Witkiewicz pokazała mi inną stronę historii, że czasami Polacy musieli wybierać mniejsze zło, czyli wpisywać się na listę niemiecką. Chcieli przeżyć, odzywały się w nich instynkty przetrwania, a bycie na tej liście gwarantowało kilka przywilejów. Oczywiście znowu są dwie strony medalu: ci, którzy wpisywali się, bo chcieli przeżyć, ale nie donosili na swoich braci Polaków, ale również tacy, którzy wykorzystywali to przeciwko Polakom i donosili na nich.
Magdalena Witkiewicz powołała się na psychologię transgeneracyjna. Nie zagłębiałam tematu, ale zastanawiałam się nad życiem swoim przodków i moim. Trudno mi określić czy nie popełniam tych samych błędów, co oni. Jest to jednak temat fascynujący i jeśli uda mi się dostać na ten temat jakieś pozycje to chętnie je przeczytam.
Do napisania tej recenzji zbierałam się długo. Nie napisałam jej zaraz po przeczytaniu – jak to mam w zwyczaju. Chciałam przemyśleć ją trochę. Doszłam do wniosku, że Magdalena Witkiewicz nie napisała jej na kolanie. Przyłożyła się do tego. Dała nam również spis książek, z których korzystała. Udowodniła mi, że Polscy autorzy mogą pisać dobre książki, które wzruszają i poruszają, które zmuszają nas do myślenia. Na dodatek umieściła w swojej książce dwa cudowne utwory Michała Bajora, którego słuchać uwielbiam. Ja natomiast znalazłam idealną piosenkę do wątku Justyna i Michała – Anita Lipnicka – „Trzy lata później”.
Chciałabym, żeby Magdalena Witkiewicz napisała więcej takich książek. Książek z historią w tle, bo robi to dobrze. Myślę, że po kilku jej książkach będę mogła powiedzieć, że zostałam jej fanką.
„Nie wiedziałam wtedy, że prawda często jest tuż obok nas, tylko my wciąż uparcie patrzymy w niewłaściwą stronę. Nie wiedziałam, że prawda to nie są tylko dokumenty, bo one mogą kierować nas na zupełnie niewłaściwe tropy. Nie wiedziałam również, że tajemnice lubią się odkrywać dokładnie w momencie, gdy tego potrzebujemy.” ~ Magdalena Witkiewicz, Jeszcze się kiedyś spotkamy, Poznań 2019, s 377.
Profile Image for poezja.ksiazek.
79 reviews8 followers
November 30, 2022
3,5*

Historia Adeli, Franciszka, Joachima, Racheli i Janka zdecydowanie chwyta za serce i pozostawia po sobie ciepło oraz smutek. Historia Joanny, Wilka i Konrada już mniej, jednak wciąż mi się podobała.
Druga najlepsza książka Magdy Witkiewicz, jakie czytałam!
Profile Image for rinos.
279 reviews5 followers
May 20, 2019
Losy kilku znajomych podczas II wojny światowej, przeplatane historią wnuczki jednej z głównych postaci. Witkiewicz trafnie ukazała, iż dokonując wyboru, nie dowiemy się co by było gdyby. Czy warto czekać? A może trzeba zapomnieć o przeszłości i żyć dalej?
Książka jest dobra, jednak zabrakło mi osobistego połączenia z bohaterami. To tak, jakbym smakowała cukierka przez papierek. Na pewno warto sięgnąć po tę pozycję, jednak dla mnie bez fajerwerków.
Profile Image for Kasia Tkacz.
212 reviews10 followers
December 11, 2019
Dwie z pozoru różne, a jednak mające wspólny mianownik historie. Historie miłosne, dotyczące czekania, oczekiwań, trudnych wyborów i trudnych czasów. Główna opowieść dotyczy czasów wojennych, w które uwikłana jest Adela oraz jej przyjaciele (Franek, Janek, Joachim, Rachela oraz Sabina). Jednak aby poznać tę historię czytelnik prowadzony jest przez Justynę - wnuczkę Adeli. Kobieta wspomina historię swojej pierwszej miłości do Michała oraz miłości bardziej dojrzałej, wyważonej do Konrada. W ciekawy sposób zostaje wpleciony wątek psychologii transgenetycznej, dziedziczenia pamięci. W imię tej zasady przeszłe zdarzenia z udziałem naszych przodków mają potężny i niezwykły wpływ na nasze życie współczesne, oraz losy i życiowe wybory naszych potomków. Justyna dowodzi, iż wojenne perypetie Adeli, oczekiwanie na powrót męża (Franciszka) z wojny oraz próby ułożenia sobie życia na nowo z Jankiem oraz dwójką małych dzieci, wpływają także i na jej wybory. Obie kobiety czekają. Czekają na miłość, na lepsze czasy, na wyjaśnienie przeszłych spraw. Jak potoczyły się losy Franciszka? Czy Adela czuje się spełniona i szczęśliwa z Jankiem? Co symbolizują dwie filiżanki z motywem niezapominajek? Czyj pierścionek wpadł pomiędzy belki w podłodze? Dlaczego Justyna zawiodła się na Michale? Ile można czekać? Jak bardzo można kochać? Wszystkie te wątpliwości zostają rozwiane w toku tej ciepłej, aczkolwiek słodko-gorzkiej lektury. Przyjemna, wzruszająca i poruszająca powieść zawierająca w sobie mnóstwo życiowych porad i przesłań ubranych w piękne złote myśli.

-"...prawda często jest tuż obok nas, tylko my wciąż uparcie patrzymy w niewłaściwą stronę."
"Wszyscy chcieli, bym wreszcie zrozumiała, że naprawdę życie nie polega na wiecznym czekaniu. A ja czekałam..."
-"- To zostaniesz tam sama - Z bagażem doświadczeń i z różową walizką pełną marzeń. Tylko obok ciebie może już nie być nikogo, kto ci tę walizkę z marzeniami pomoże unieść."
-"Zawsze cenniejsze wydaje nam się to, na co nie możemy sobie pozwolić. Marzymy o tym dniami i nocami, a bardzo często nie doceniamy tego, co mamy obok."
-"Jak się czeka na właściwy moment, to można go przegapić. Bo skąd masz wiedzieć, że to właśnie ten? Może on jest akurat teraz?"
-"Nie mogłam sobie innego wymarzyć. chociaż...chyba go nie doceniałam. Dobrze, że jeszcze żyję i mogę zacząć doceniać."
-"Babciu, smutne to wszystko.
Smutne. Ale też pokazuje, że nie warto czekać całe życie. Nie warto chować swojego życia za szkło i czekać na lepsze okazje, by z niego skorzystać. Trzeba chłonąć każdy dzień i się nim cieszyć. Rano być wdzięcznym za to, że się obudziliśmy, a wieczorem dziękować za to, że mamy zapisaną kolejną kartkę z kalendarza naszego życia."
- "Szkoda czasu na żałowanie tego, co się straciło, czy tego, czego się nie zrobiło. Każdy dzień przynosi ci nowe, zupełnie nowe dwadzieścia cztery godziny. I tylko od ciebie zależy, czym te godziny wypełnisz. Szkoda czasu na wspominanie tego, co było, bo jak widzisz twój czas się kiedyś skończy."
- "Bo życie ludzkie jest jak porcelanowe filiżanki, Kruche, delikatne. Po latach możemy się spotkać, niby jesteśmy tacy sami, a jednak rysy, którymi życie nas naznaczyło, mogą uczynić nas zupełnie innymi ludźmi. Tak jak spękania na filiżankach mogą narysować na nich zupełnie nowy wzór."
-"Korzystajmy z każdego dnia i nie marnujmy czasu na rozliczanie przeszłości, tylko starajmy się budować cudowną przyszłość."
Profile Image for Karolina Tuszyńska.
2 reviews
May 20, 2019
W księgarniach właśnie pojawiła się nowa powieść Magdaleny Witkiewicz. Autorka poraz kolejny zabiera nas do swojego magicznego świata. Rzeczywistość wykreowana na kartach jej powieści znów jest taka swojska, normalna, jaka mogłaby stać się udziałem każdego z nas. Jednak za sprawą Autorki i jej magii, ów świat staje się jakby piękniejszy, lepszy. Kłopoty mimo, że prawdziwe, stają się łatwiejsze do rozwiązania, a nasza szara rzeczywistość dzięki chwilom z lekturą staje się mniej szara, jakby piękniejsza i ogarnia nas taka przyjemna lekkość bytu… To tyle, gdybym chciała scharakteryzować literaturę Magdy Witkiewicz, specjalistki od szczęśliwych zakończeń. Bo ta kobieta, jak nikt inny, potrafi pokierować losami swoich bohaterów w tak prawdziwy i absolutnie nie naiwny sposób, że jakoś się uda, że im będzie dobrze, a nam – czytelnikom, da nadzieję.
Ta sztuka udała się Autorce również i tym razem, przy okazji jej najnowszej powieści zatytułowanej Jeszcze się kiedyś spotkamy. Powieść już teraz nazywana jest najważniejszą i najbardziej osobistą w karierze Pisarki i pomimo, że historia ta osadzona jest głównie w wojennej zawierusze, i tym razem Magda Witkiewicz doprowadziła do happy endu. W dniu premiery, gdy mówiłam o tej książce na YouTube, ośmieliłam się nazwać Autorkę kobietą, która przechytrzyła Hitlera. A jak tym razem, w obliczu tak trudnych czasów historycznych, udała się Pisarce ta sztuka? Polecam lekturę.
W najnowszej powieści mamy dwie linie czasowe. Współczesną i wojenną.
We współczesnej poznajemy Justynę, kobietę blisko związaną z babcią, z którą to przychodzi jej się pożegnać. Babcia Adela umiera, a wnuczka postanawia zgłębić historię rodzinną. Poznając losy Adeli, zaskoczona jest, jak bardzo jej własna historia podobna jest do historii życia jej ukochanej babci. Staje przed pytaniem, czy chce powielać rodzinne schematy, czy może woli wziąć sprawy w swoje ręce…
Tymczasem przenosimy się do przedwojennego Grudziądza, gdzie młodziutka Adela żyje z rodzicami i przyjaciółmi, gdzie wspaniałe przyjaźnie i pierwsze miłości tworzą się między Polakami, Żydami i Niemcami. Wszyscy są równi i szczęśliwi. Dopiero wojna zaczyna dzielić ludzi. Tymczasem Adela i jej przyjaciele próbują sobie radzić ponad podziałami. Młodzi pobierają się, rodzą się dzieci, mężczyźni idą na wojnę, kobiety walczą o przetrwanie.
I to chyba właśnie ta wojenna część powieści wzruszyła mnie najbardziej, gdy w historiach bohaterów odnajdowałam historie moich przodków. Magdalenie Witkiewicz udało się stworzyć portrety osób tak prawdziwych, że nie tylko miało się wrażenie, że czyta się o losach swoich dziadków, wujów, czy ciotek, ale można było z łatwością przenieść się w myślach do tych czasów i razem z bohaterami zamieszkać w Grudziądzu i radzić sobie z wojenną codzinnością. Przepiękna, choć na pozór zwyczajna historia. Opowieść podobna do tych, jaką kryją zakamarki pamięci tych, którzy wojnę jeszcze pamiętają. Historia opowiedziana z szacunkiem i miłością, i jak zawsze dająca nam, czytelnikom, ogrom wzruszeń…
Z całego serca polecam.
Profile Image for MrsBookBook.
470 reviews6 followers
November 25, 2019
W tej książce mamy dwie równoległe historie. Pierwsza z nich to historia paczki przyjaciół, Adeli, Franciszka, Janka, Joachima, Racheli oraz Sabiny. Są to młodzi ludzie mieszkający w Grudziądzu, którzy przezywają swoje pierwsze miłości, snują marzenia i plany na przyszłość. Jednak na ich drodze pojawia się wojna. To ona powoduje, że ich świat wywraca się do góry nogami.



Druga historia to historia Justyny - wnuczki Adel. Poznajemy jak potoczyły się jej losy, oraz jej wielkiej miłości. Wolf (chłopak Justyny) wyjechał do Stanów jak twierdził by zarobić na lepszy byt w Polsce. Jednak jak zbierał na mieszkanie, to zdecydował, że lepszy był by dom i tak, z półrocznego wyjazdu zrobił się znacznie dłuższy. Jednak Justyna po kilku latach w małżeństwie przeżywa kryzys. Jednak wtedy poznaje historie życia swojej babci i dziadka, co trochę otwiera jej oczy.



Książkę dosłownie pochłonęłam. To moje pierwsze spotkanie z piórem Pani Magdaleny i zdecydowanie nie ostatnie. Historia napisana lekko, co sprawia, że czyta się ją bardzo przyjemnie. Mimo iż w książce są dwie historie równolegle to wszystko jest przejrzyste i łatwe w orientacji czyja obecnie historia jest opisywana.



Lecz wróćmy na chwilę do treści. Adela przeżywa swoją wielką miłość podczas wojny. Wychodzi za mąż, rodzi dziecko jednak los zabiera jej ukochanego na wojnę. Ona zostaje sama z matką i dzieckiem, i ciągle czeka na Franciszka.

Natomiast jej wnuczka- Justyna, ciągle czeka aż jej miłość wróci ze Stanów. Mimo, iż i przyjaciółka i matka próbowały przemówić jej do rozsądku, że może warto zakończyć ten związek i zacząć w końcu żyć. Ona upiera się przy swoim i z utęsknieniem czeka na powrót Wolfa.



Autorka wyraźnie chce nam ukazać, iż całe życie na coś bądź kogoś czekamy. Jedni na miłość inni na wakacje a jeszcze inni na odpowiedni moment. I tak ciągle gdzieś pędzimy przez nasze życie zawsze na coś czekając. A czasem warto zatrzymać się, choć na chwilę, przemyśleć, bądź posłuchać rady najbliższych i zastanowić się czy rzeczywiście warto jest na daną rzecz czekać?



Przepiękna książka. Czytałam ją na przemian słuchając dzięki akcji czytaj.pl. Nie raz przy historii Adel i Franciszka zakręciła mi się łza w oku. Ich historia jest bardzo smutna a zarazem przepiękna. No, ale nie chce Wam tu zbyt dużo zdradzić. Czy warto sięgnąć po tę książkę? Uważam, iż warto. A ja już nie mogę się doczekać aż sięgnę po kolejną książkę Pani Magdaleny Witkiewicz.

Profile Image for Books_my_big_love.
188 reviews6 followers
July 4, 2022
„Są takie historie, które zostają w nas na zawsze.
Są takie osoby, których nigdy nie zapominamy.
Ja już nie czekam. Chwytam każdy dzień i się do niego uśmiecham. Wierzę, że będą w nim cudowne chwile”.

Połączenie przeszłości z teraźniejszością. Zwrócenie uwagi na to, jak bardzo jesteśmy podobni do naszych przodków. Jak często się zdarza, że mimo doświadczeń, wciąż popełniamy te same błędy, nawet na przestrzeni wielu pokoleń.

Babcia Adela 50 lat czekała na swoją miłość, która przez wojnę zniknęła jej z oczu. Kiedy jej wnuczka Justyna przeżywa kryzys w związku, postanawia opowiedzieć jej swoją historię. Historię, która być może zmieni jej spojrzenie na życie. Bo nie zawsze warto czekać, i nie zawsze czekanie zostanie wynagrodzone.

Najbardziej urzekło mnie uświadomienie przez autorkę ulotności czasu. Powinniśmy żyć tak, jakby każdy dzień miał być tym ostatnim. Często w swoim życiu czekamy nie wiadomo na co. A bo studia, bo praca, bo większe mieszkanie, więcej luksusowych dóbr. Często w tym biegu i gonitwie za lepszym jutrem zapominamy o dzisiaj i o osobach, które są obok nas i którym nie zależy na tym lepszym jutrze, ale na dobrym czasie tu i teraz właśnie z nami.

Lektura była dla mnie ogromną przyjemnością. Nie byłam w stanie oderwać się od tej historii aż do ostatniej strony. A później długo myślałam o tym, jaka to była bolesna, ale zarazem piękna historia. Żeby stworzyć tak przepiękną, a jednocześnie tak bardzo wiarygodną powieść potrzeba wiele siły, samozaparcia, rozeznania w temacie, ale i pomocy wielu osób. Autorka w tym przypadku zrobiła to po mistrzowsku, ale jak sama pisze w podziękowaniach, inspirację znalazła w swoim własnym życiu.

Ta książka otuliła mnie jak koc. Wywołała bardzo wiele emocji, ale była tak ciepła, życiowa i prawdziwa, że każda spędzona z nią minuta była jak podróż w czasie. Podróż w życie bohaterów do wojennych realiów.

Sami bohaterowie również byli bardzo dobrze wykreowani. Każda z postaci była przemyślana i nie zabrakło również czarnego charakteru, którego po prostu nie szło lubić. Niektóre zachowania bohaterów mnie denerwowały, że aż łapałam się za głowę, inne natomiast sprawiały, że na twarzy pojawiał się uśmiech.

Nie mogę napisać nic ponad to, że wszystko było po prostu na swoim miejscu. Jedyne, czego żałuję to to, że dopiero teraz zetknęłam się z twórczością autorki, bo widzę ile dobrego mnie ominęło.
Profile Image for Nina.
1,717 reviews42 followers
August 17, 2020
Narratorką w powieści Magdaleny Witkiewicz jest dwudziestopięcioletnia Justyna, której babcia Adela opowiedziała przed śmiercią historię swojego życia, co skłania dziewczynę do refleksji nad własnym losem i podejmowanymi przez siebie decyzjami. Są to zatem historie dwóch kobiet opuszczonych przez ukochanych mężczyzn, obu wierzących, że ci do nich powrócą i z utęsknieniem tego powrotu oczekujących. Czy warto czekać, jeśli nieobecność się przedłuża, wspomnienia doznań miłosnych bledną, a życie ucieka?

Justyna odnajduje analogię między losami swoimi i Adeli oraz reakcjami babci i wnuczki na sytuacje życiowe, w jakich obydwie się znalazły. Podpiera się w tej kwestii tzw. psychogenealogią, czyli narzędziem psychoterapeutycznym sięgającym do zachowań przodków w celu zrozumienia samego siebie. Nie przesądzając czy tzw. przekaz przodków rzeczywiście w jakimś stopniu ma wpływ na naszą osobowość, podkreślanie tego tropu w rozważaniach Justyny jest może efektowne, ale trochę mnie swoją pretensjonalnością śmieszy.

Analogia między rozstaniem obu bohaterek z ich ukochanymi jest mocno kulawa. Mąż Adeli zostaje przymusowo wcielony do Wehrmachtu i z wojny nie wraca, a dokumenty na temat jego losów są mało przekonujące. Chłopak Justyny rzuca studia i wyjeżdża do Ameryki, aby zarobić na ich wspólne życie. Nie bardzo mu to wychodzi i końca jego pobytu na saksach nie widać. Kobiety żyjące powoli obumierającą nadzieją na powrót ukochanych to temat rzeka, najrozmaitszych okoliczności podobnych sytuacji dostarcza literaturze życie aż nadto. Z kolei podobieństwo reakcji Adeli i Justyny na przedłużające się rozstanie też nie wydaje się się jakoś specjalnie wyjątkowe. Czyli motyw przewodni powieści średnio trafił mi do przekonania.

Nie znaczy to jednak, że obydwie historie nie są same w sobie ciekawe. Szczególnie opowieść o historii okupacyjnej Grudziądza, a więc terenów stosunkowo mało mi znanych, czytałam z zainteresowaniem. Może wyżej oceniłabym tę powieść, gdyby autorka nie przypisała swej młodej bohaterce wymyślania naciąganej teorii pozwalającej uporać się z własnym życiem.
Profile Image for Małgorzata.
49 reviews49 followers
January 15, 2025
Ta pozycja po raz pierwszy wpadła w moje ręce przed laty. Może to był rok 2019, może 2020? W tej chwili nie pamiętam. Przypominam sobie za to przecudnej urody okładkę z listem na froncie. To ona w pierwszej chwili mnie przyciągnęła. Potem zaś przepadłam w fabule.
Ucieszyłam się więc ogromnie, kiedy z okazji wznowienia tej pięknej historii, mogłam zapoznać się z nią po raz drugi, w nieco odświeżonej wersji, dopracowanej i przepięknie wydanej. Byłam pewna, że powtórna lektura „Jeszcze się kiedyś spotkamy” okaże się powtórką z rozrywki - piękną, słodko-gorzką rodzinną historią. Jak bardzo się pomyliłam! Okazało się bowiem, że tych kilka lat mocno mnie zmieniło, do tego stopnia, że opowieść Adeli wysłuchana przez jej wnuczkę Justynę, uderzyła we mnie ze zdwojoną siłą.

Jak intensywny to był czas.
Jak niespodziewanie emocjonujący…

Magdalena Witkiewicz, na kanwie rodzinnej historii, stworzyła niezwykłą, przepiękną powieść o uniwersalnym przesłaniu, by nigdy nie odkładać niczego na później, na odległe „kiedyś”. By nie uzależniać swojego szczęścia od tego, co przyniesie przyszłość, od spełnienia marzenia - kolejnego i kolejnego. Szczęścia powinno się szukać w codzienności, w tu i teraz. Tylko w ten sposób przeżyjemy życie w pełni, bez poczucia rozczarowania, zaprzepaszczenia szansy.

Jednak to nie jedyna kwestia, która tak urzekła mnie tej historii. Natknęłam się w niej bowiem na fascynującą teorię „dziedziczenia doświadczeń”, mającej swoje źródło w psychologii transgeneracyjnej. Jak bardzo dała mi ona do myślenia!

„Jeszcze się kiedyś spotkamy” to pokaz kunsztu Magdaleny Witkiewicz, powieść, którą autorka poleca na początek przygodny z jej twórczością. Najlepsza z najlepszych, czego jestem absolutnie pewna, a znam większość tytułów Magdy, więc śmiem twierdzić, że wiem, o czym mówię.

Polecam tę historię z głębi mojego serca. Obiecuję, że będzie niezapomniana :)
680 reviews2 followers
January 20, 2025
„Jeszcze się kiedyś spotkamy” to zdecydowanie jedna z bardziej wyjątkowych książek jakie czytałam. Już dzisiaj wiem, że będę miała do tej historii ogromny sentyment i wielokrotnie będę do niej wracała. Przede wszystkim dlatego, że wywołała u mnie falę wzruszeń, ale i także falę wspomnień. Zdecydowanie przy takich książkach robię się dużo bardziej sentymentalna i często przenoszę się w przeszłość. W zasadzie jest to książka o oczekiwaniu na ukochaną osobę, o wielkiej miłości która miała zwyciężyć wszystko, autorka przypomina nam że nie zawsze warto czekać, że trzeba żyć dzisiejszym chwilą. To jedna z bardziej wartościowych i pięknych powieści jakie ostatnio przeczytałam, ma w sobie tę niewiarygodną nutkę wyjątkowości i delikatności, coś niepowtarzalnego co bardzo rzadko udaje się autorom zawrzeć na kartach powieści. Mimo, że autorka pisze o sobie jako o specjalistce od szczęśliwych zakończeń, dla mnie jest to mimo wszystko historia dość smutna, ale właśnie piękna w swojej delikatności i ulotności, bardzo życiowa i prawdopodobna, prawdziwa. Jeżeli jest tutaj jeszcze ktoś kto nie przeczytał tej powieści, po prostu to zróbcie, dla samych siebie i po to aby zatrzymać się nad swoją przeszłością, wyborami, nad utraconymi relacjami i nad tymi małymi szczęśliwymi chwilami, które należy celebrować, a przecież tak często o tym zapominamy. Jestem pod wrażeniem wiedzy historycznej autorki i tego jak ta książka odwzorowuje życie ludzi właśnie w tamtych czasach, w czasach wojny, wszędzie unoszącego się zapachu krwi i śmierci, w czasach niepewności, ale i wielkich uczuć i emocji. Absolutnie warta czasu i po prostu wybitna.
Displaying 1 - 30 of 84 reviews

Can't find what you're looking for?

Get help and learn more about the design.