What do you think?


Sztandary Imperium
Stulecia temu elfy sprowadziły do swojego świata ludzi, aby uczynić z nich niewolników. Gdy ci podnieśli bunt, oddano im tereny nazywane Rezerwatem, na którym powstała ludzka cywilizacja. Elfy kontrolują jednak wszystko, co się tu dzieje, dbając, by skłócona i podzielona ludzkość nie mogła im ponownie zagrozić.
Cesarz Kente marzy o zjednoczeniu wszystkich państw pod sztandarem Imperium i wspólnym wystąpieniu przeciwko elfim oprawcom. Pierwszym krokiem ku temu będzie odzyskanie zbuntowanej Baruzji. Tylko nieliczni wiedzą, że cesarzowi zależy też na odnalezieniu szczególnej kobiety…
Wojnę i rozgrywające się wydarzenia obserwuje elfi ambasador. On też szuka pewnej kobiety. Czy jest nią absolutnie-nie-czarownica Anna, która marzy o wolności? Na drodze jej pragnień stanie wkrótce porucznik Derek, jeden z najemników w cesarskiej armii, dwoje wróżeczków, uzdrowicielka Milena oraz inne, niejednoznaczne postacie. Każda z nich niesie swój własny sztandar.
Cesarz Kente marzy o zjednoczeniu wszystkich państw pod sztandarem Imperium i wspólnym wystąpieniu przeciwko elfim oprawcom. Pierwszym krokiem ku temu będzie odzyskanie zbuntowanej Baruzji. Tylko nieliczni wiedzą, że cesarzowi zależy też na odnalezieniu szczególnej kobiety…
Wojnę i rozgrywające się wydarzenia obserwuje elfi ambasador. On też szuka pewnej kobiety. Czy jest nią absolutnie-nie-czarownica Anna, która marzy o wolności? Na drodze jej pragnień stanie wkrótce porucznik Derek, jeden z najemników w cesarskiej armii, dwoje wróżeczków, uzdrowicielka Milena oraz inne, niejednoznaczne postacie. Każda z nich niesie swój własny sztandar.
480 pages, Paperback
Published January 1, 2024
Ratings & Reviews
Friends & Following
Create a free account to discover what your friends think of this book!
Community Reviews
Displaying 1 - 1 of 1 review
June 14, 2025
Fantasy o charakterze militarnym.
Kiedy w końcu udało mi się po wielu dniach przeczołgać przez wstęp naszpikowany niezrozumiałymi dla mnie terminami, wciągnęłam się w historię i błyskawicznie dotarłam do jej końca.
Książka ta będzie niewątpliwie najbardziej atrakcyjna dla fanów wojaczki. Opisy militariów i manewrów bitewnych zajmują w niej bowiem poczesne miejsce, ale, co warto podkreślić, są świetnie rozpisane i nawet takiego kompletnego laika jak ja – wcale nie męczą i nie nudzą. Podobał mi się również ten powiew świeżości pod postacią wróżeczków ( wrogóżków jak dla niektórych ). Nie spotkałam jeszcze nigdzie takich istot ( no chyba że Dzwoneczek z „Piotrusia Pana” , choć to oczywiście nie do końca ten sam typ postaci magicznej co tutaj )
Oprócz militarnego dominującego motywu, znajdziemy tu również wątki przygodowe i nawet coś w rodzaju mini wątku „paramiłosnego”. Postaci są wykreowane bardzo przekonująco i realistycznie, bez zbędnego ubarwiania i zadęcia. Na zasadzie „ Jaki jest koń – każdy widzi” . Podobało mi się to. I mimo że do nikogo nie zapałałam jakąś wielką miłością to polubiłam zarówno irytującą „pannę de jakąśtam”, jak i resztę kompanii z Derekiem Izbergenem na czele :)
Cała historia została zawarta w jednym tomie, jednak bardzo specyficzne pół otwarte
zakończenie zostawia otwartą furtkę do snucia ciągu dalszego tej opowieści, ale z innymi bohaterami.
To był dobrze spędzony czas.
Kiedy w końcu udało mi się po wielu dniach przeczołgać przez wstęp naszpikowany niezrozumiałymi dla mnie terminami, wciągnęłam się w historię i błyskawicznie dotarłam do jej końca.
Książka ta będzie niewątpliwie najbardziej atrakcyjna dla fanów wojaczki. Opisy militariów i manewrów bitewnych zajmują w niej bowiem poczesne miejsce, ale, co warto podkreślić, są świetnie rozpisane i nawet takiego kompletnego laika jak ja – wcale nie męczą i nie nudzą. Podobał mi się również ten powiew świeżości pod postacią wróżeczków ( wrogóżków jak dla niektórych ). Nie spotkałam jeszcze nigdzie takich istot ( no chyba że Dzwoneczek z „Piotrusia Pana” , choć to oczywiście nie do końca ten sam typ postaci magicznej co tutaj )
Oprócz militarnego dominującego motywu, znajdziemy tu również wątki przygodowe i nawet coś w rodzaju mini wątku „paramiłosnego”. Postaci są wykreowane bardzo przekonująco i realistycznie, bez zbędnego ubarwiania i zadęcia. Na zasadzie „ Jaki jest koń – każdy widzi” . Podobało mi się to. I mimo że do nikogo nie zapałałam jakąś wielką miłością to polubiłam zarówno irytującą „pannę de jakąśtam”, jak i resztę kompanii z Derekiem Izbergenem na czele :)
Cała historia została zawarta w jednym tomie, jednak bardzo specyficzne pół otwarte
zakończenie zostawia otwartą furtkę do snucia ciągu dalszego tej opowieści, ale z innymi bohaterami.
To był dobrze spędzony czas.
Displaying 1 - 1 of 1 review


