Nie będę ukrywać, ale świetnie bawię się w towarzystwie pół-orka Goratha, który wpadania w kłopoty i problemów się nie boi. ;) Co udowodnił również w trzeciej odsłonie cyklu GORATH. Droga gniewu Janusza Stankiewicza.
W rękach wroga. Gorath próbuje odzyskać kontrolę nad własnym losem rozumiejąc, że potrzebuje celu, któremu mógłby się poświęcić. Czy w nadchodzącej wojnie z Dominium Natanbanu uda mu się odkupić swoje winy? I przed którym z Kathanów stanie: Marr czy Bovis-Torem? Czarny Żniwiarz ogłasza się królem piratów i z zebraną bandycką flotą wyrusza w krwawy rejs. Demon z therańskiej kuli daje potęgę, o jakiej Żniwiarz zawsze marzył, ale jej ceną jest przekroczenie granic szaleństwa.
Tymczasem Evelon wyrusza do elfiej stolicy, by obalić istniejący porządek i przygotować swój naród do nadchodzącej wojny. Poprowadzić elfów z Tir’en’riath ku świetlanej przyszłości – lub zagładzie.
Gdy imperia zetrą się w wojnie, najważniejsi z graczy zmienią sojusze i reguły gry.
A furia smoków zmierzy się z gniewem orków.
Miodzio. Gorath znowu wpadł w kłopoty? No ba! Gdyby nie znalazł się w samym centrum wojennej zawieruchy, politycznych intryg i spisków godnych mistrzów zdrady, byłoby to wręcz podejrzane. Smoki, orki, piraci, demony – wszyscy obecni, orkiestra gra, a karuzela kręci się dalej. ;)
Fabuła pędzi jak na dopalaczach, czyli dokładnie tak, jak lubię. Walki? Są. Spiski? Oczywiście. Bohaterowie z moralnością w odcieniach szarości? Cały komplet. A Kathana Marr? Sarkastyczna, sprytna i diabelnie charyzmatyczna – no uwielbiam!
Dodatkowe plusy? Streszczenie poprzednich tomów i ilustracje – autor najwyraźniej wie, że pamięć ludzka to twór zawodny, a wydarzenia z Krawędzi otchłani mogły już ulecieć nawet najbardziej zagorzałym fanom.
A teraz minusy. Książka ma inny format niż poprzednie tomy. Serio? Rozumiem zmianę wydawnictwa, ale żeby aż tak odstawić fuszerkę? Na półce wygląda to jak daleki kuzyn z trzeciego pokolenia, który wprasza się na rodzinne święta.
Podsumowując: GORATH. Droga gniewu Janusza Stankiewicza to czysta radość (choć nie wydawniczo) i miodzik na moją fantastyczną duszę. Teraz pozostaje czekać na finał, który mam nadzieję, iż czeka na mnie „tuż za rogiem”!
Czy można zmienić swoje przeznaczenie? Albo chociaż spróbować? Gorath kolejny raz przekonuje się o tym, że chyba nie warto walczyć z losem i oszukiwać samego siebie. Że potrzebuje tylko celu, dzięki któremu bedzie czuł, że nareszcie żyje. Postanawia powrócić tam skąd uciekł i przed Kathaną Marr ukorzyć się i zaoferować swoje usługi i miecz w nadchodzącej wielkiej wojnie. I już wie, że nie obędzie się bez ubrudzenia swojego miecza... Ale czy będzie w stanie stanąć naprzeciw swojego dawnego przyjaciela?
"Gorath. Droga gniewu" to chyba najlepszy tom z serii. Mamy tu wszystko co potrzeba. Bohaterów, którzy darzą do celu nieważne jakim kosztem, świat któremu zagraża wielkie pradawne niebezpieczeństwo, walkę, intrygę i czego dusza zapragnie... Historia jest bardzo wciągająca i zakończenie zostawia nas z poczuciem, że odrazu chcemy więcej. Autor świetnie nakreśla nam brutalność swojego świata. Tu słabi nie mają szans i nawet jeśli uda im się na chwilę wychylić to zaraz znajdzie się ktoś, kto pokaże im ich miejsce. Najlepsza do tej pory część serii, ale zobaczymy czy kolejna dorówna, albo i przebije tą część. Mam nadzieję, że tak 😁 Robotę jak zawsze robił też lektor, który potrafi dobrze zagrać emocje i charaktery bohaterów
Jeśli lubicie historie brutalne i bezkompromisowe, gdzie intrygi mieszają się z przygodą i akcją to coś idealnie dla was 🔥