Bo wśród ludzi rzadko kiedy bywamy sobą, o ile w ogóle wiemy, kim jesteśmy.
Samobójstwo narzeczonej doprowadza życie utytułowanego sportowca Damiena Dankwortha do ruiny. Po jednym z wielu napadów gniewu bokser zostaje zawieszony i traci wszystko, na co latami ciężko pracował. Chcąc przeczekać nadchodzące miesiące, Damien wraca do rodzinnego Edynburga i do trenera, który jako pierwszy dostrzegł drzemiący w młodym chłopaku potencjał.
Tyler Carrington od lat prowadzi siłownię będącą azylem dla wielu nastolatków. Jest dla nich przyjacielem, rodzicem zastępczym i przede wszystkim nauczycielem. Balansujący na krawędzi bankructwa, zdesperowany Tyler zgadza się przyjąć propozycję Damiena, jaką jest odsprzedanie ponad połowy udziałów w klubie. Ta informacja rozwściecza pracującą w nim bratanicę.
Dla zdystansowanej do świata i ludzi Grace Carrington lojalność stoi ponad wszystkimi wartościami w życiu. Właśnie dlatego gardzi Damienem, który przed laty porzucił Tylera, gdy tylko ten pomógł mu wejść na szczyt. Grace wie, że pomimo własnych uprzedzeń musi zacisnąć zęby, by uratować tonący okręt, ale też powinna być bardziej czujna. Przepełniona nieufnością, zamierza poznać tajemnice i powód powrotu Dankwortha, zwłaszcza że wraz z jego pojawieniem się w Edynburgu wokół dziewczyny zaczynają się dziać niepokojące rzeczy.
Książka dla czytelników powyżej osiemnastego roku życia.
Monika Rutka - z wykształcenia logistyk, pracuje w wytwórni muzycznej, a po godzinach spełnia się w aktorstwie i pisarstwie. Przygodę z pisaniem zaczęła w 2010 roku na ostatnich kartkach zeszytu do matematyki, jednak dopiero w 2021 roku zdecydowała się podejść do tego na poważnie i opublikować swoją twórczość na Wattpadzie. W sieci zaistniała pod pseudonimem „poskladana” dzięki krótkim, pouczającym filmom w aplikacji TikTok. Spark jest jej debiutancką powieścią, zainspirowaną tym, co widziała, usłyszała i przeżyła
- najlepsza książka rutki jaką dotychczas czytałam, bez dwóch zdań; cieszę się, że po przeczytaniu przystani i miasta ( na których się zawiodłam) dałam jej piórze kolejną szansę!! - końcówka mnie zmiotła i autentycznie nie mam pojęcia co ze sobą zrobić. z niecierpliwością czekam na drugi tom, bo bez niego nie wytrzymam.
Co do tej książki miałam zarówno wysokie oczekiwania, jak i spodziewałam się zawodu. Po przeczytaniu pierwszych dwóch tomów „Przystani Lepszego Jutra” zaczęłam wątpić, że książki Rutki są dla mnie, jednak ta książka okazała się zdecydowanym strzałem w 10! „Cień Genevieve” był tym, czego w tamtej chwili potrzebowałam i pierwszy raz od naprawdę dawna, byłam w stanie zagłębić się w jakąś historię całą sobą. Może gdybym jednak tego nie zrobiła, to ta książka nie pozostawiła by mnie ze złamanym sercem.
Największym plusem tej historii jest jej dynamiczność. Nie odczułam ani razu, że książka mi się dłuży, mimo ciągnącego się już kilka miesięcy zastoju. Wkręciłam się w tą historię całą sobą, więc po skończeniu książki nie miałam pojęcia co ze sobą zrobić. Książka jest cudownie napisana i w tym aspekcie nie mam ani jednego zarzutu. Wystarczy że powiem, że jest to arcydzieło!
Bohaterowie byli świetnie wykreowani. Najbardziej moje serce skradła Grace, która mimo bycia moralnie szarą, skradła moje serce. Jej postać jest po prostu niesamowita i nie mam słów, aby opisać mojego zachwytu jej osobą. Jestem niesamowicie ciekawa w jaką stronę pójdzie w kolejnych tomach, bo zdecydowanie nie da się jej przewidzieć. Jeśli chodzi o mężczyzn w książkach Moniki, to jestem odrobinę zmieszana. W każdej dostrzegam ten sam schemat ( możliwy spojler ) ; jest upierdliwy, ale przyciągający -> jest największym słońcem dla bohaterki -› wychodzą na niego brudy, których nie dało się przewidzieć. W tym przypadku również tak jest, co odebrało odrobinę wylanych łez, bo przeczuwałam, że tak może się stać również w tym przypadku. Postać Damiena zdecydowanie wymaga więcej uwagi i nie mogę się doczekać jego zachowań w kolejnych tomach.
Nie muszę mówić nic innego niż to, że książka jest zdecydowanie warta przeczytania! Nie jest ona lekka, dlatego radzę wam zapoznać się w TW, bo w przypadku tej książki jest to naprawdę ważne!! Dbajcie o swoje zdrowie psychiczne i nie czytajcie jej na siłę ‹3 Jestem niesamowicie ciekawa kolejnych tomów i z niecierpliwością na nie czekam. Ode mnie zdecydowanie, ogromna polecajka 🖤
historia bardzo bolesna, ale bardzo trafiająca w serce. nie bójcie się mówić i krzyczeć - wiedzcie, że macie dużo do powiedzenia. zawsze znajdzie się ktoś, kto wysłucha.
info dla rutki: potrzebuję następnego tomu na wczoraj 🖤
• RECENZJA Z BOOKIG•
Ta książka nie tylko opowiada historię, ale odciąga kurtynę, pod którą ukrywamy to, co niewygodne. Monika Rutka nie prosi o uwagę, lecz ją odbiera. Nie pyta, czy jesteśmy gotowi, lecz każe patrzeć, nawet jeśli oczy pieką od nagiej prawdy.
Monia napisała opowieść, przez którą nasze serce drży jak ręce tancerki tuż przed wejściem na scenę. Czujemy jej słowa tańczące w grany rytm, ciężar point i tę ledwie słyszalną melodię bólu, która towarzyszy każdej kobiecie kroczącej przez życie zbyt często ocienione cudzymi oczekiwaniami. Czytając, miałam wrażenie, jakbym obserwowała „Jezioro łabędzie” wspomniane w prologu, ale tańczone nie w świetle reflektorów, lecz w mroku - tam, gdzie łabędzie nie pływają na tafli jeziora, lecz walczą, by unieść skrzydła, choć świat je nieustannie podcina. To nie jest książka, która się podoba. To jest książka, która zatrzymuje. Chociaż na chwilę. Brakuje na naszym rynku takich historii. Takich, które nie boją się podwinąć rolety codzienności, by pokazać, co dzieje się w środku. Takich, które mówią wprost o trudnym życiu kobiet - o przemilczeniach, o bólu, o niezrozumieniu, o ranach, których nikt nie widzi, bo łatwiej udawać, że wszystko jest jak z witrażowego szkła.
Najbardziej bolało mnie to, że Cień Genevieve nie jest fantazją. Autorka nie koloryzuje, nie wygładza, nie ucieka. Że to, co spotyka Grace, dzieje się naprawdę - każdego dnia, tuż obok nas. Że to nie fikcja, lecz echo żyć żywych kobiet, które milczą, bo świat woli ich szept od krzyku. Autorka zostawia w tym mroku maleńki promień nadziei. Może kiedyś ślepcy otworzą oczy. Może kiedyś nauczą się widzieć.
To książka, która zostawia ślad jak odbicie point na drewnianej podłodze - niewidoczne dla oka, ale niezatarte dla duszy. I wiem, że Grace z Damienem będą ze mną jeszcze długo, długo po ostatniej stronie.
rutka jak zwykle zaskakuje, ta ksiazka jest pelna mroku tajemnic i kłamstw omg to bylo takie dobre nie raz musialam zbierac szczeke z podlogi kocham caly klimat tej ksiazki to co stworzyla monia jest po prostu niesamowite AH
złamała mi serce. ale była niesamowita i wciągająca, mroczna i bolesna. mega podobała mi się kreacja grace, jej chęć wyłączenia emocji, a jednocześnie nie potrafiąc tego zrobić. kocham jak rozwijała się jej relacja z damienem, widzę w nich mega potencjał. i ta siłownia, która stała się dla wszystkich domem 🥹 zakończenie rozwaliło mi głowę, nie wiem co się dzieje, ale potrzebuje drugiego tomu na już!!
Ta książka sprawiła, że popadłam w obłęd i to dosłownie. Monika Rutka, twoje książki nigdy mnie zawiodą. Z każdą kolejną mam wrażenie, że autorka radzi sobie coraz lepiej and i love it. Przez dwadzieścia minut od skończenia siedziałam i próbowałam przyswoić do siebie, co właśnie przeczytałam. Mam wrażenie, że nadal nie przetworzyłam tych wszystkich informacji w mojej głowie a skończyłam dłuższą chwilę temu… Podczas czytania przeżywałam ogrom emocji, a plot twisty szokowały mnie za każdym razem tak samo. W ogóle Grace? Kocham tą kobietę, nie da się o niej zapomnieć. Cień Genevieve to niesamowicie wyjątkowa, bolesna oraz mroczna historia. Stała się bardzo szybko moim ulubieńcem i z niecierpliwością czekam na drugi tom!!!🖤
nie rozumiem ale bujało. chociaż szkoda, że ta książka tak samo jak reszta książek rutki cierpi na syndrom akcji na kilku ostatnich stronach bo byłaby dużooo lepsza gdyby było to rozłożone chociaż na kilka rozdziałów a nie z 8 stron??
WTF!??!?!?!? CO TO ZA ZAKOŃCZENIE JA SIĘ PYTAM I JAK WOGÓLE, MONIKA ALE MI ZRYŁAŚ ŁEB KOBIETO, ale ogólnie cała książka bardzo mi się podobała, mega się wciągnęłam i bardzo przyjemnie mi się ją czytało i oczywiście kocham plot twisty w tej książce bo są mocarne, uwielbiam też prostotę tej książki i jak ważne tematy porusza, no czytajcie cień❗️❗️
⟢ 𝑪𝒊𝒆𝒏́ 𝑮𝒆𝒏𝒆𝒗𝒊𝒆𝒗𝒆 𝐭𝐨 𝐤𝐬𝐢𝐚̨𝐳̇𝐤𝐚, 𝐤𝐭𝐨́𝐫𝐞𝐣 𝐧𝐚𝐩𝐫𝐚𝐰𝐝𝐞̨ 𝐬𝐢𝐞̨ 𝐛𝐚ł𝐚𝐦. Widziałam ogromną ilość filmików i cytatów sugerujących, że jest ona bardzo mocna, porusza nieprzyjemne tematy i zdecydowanie nie jest dla każdego. Z jednej strony chciałam sięgnąć po nią już dawno, a z drugiej - autentycznie bałam się tego, co mogę w niej znaleźć. Podchodziłam do niej z wysokimi oczekiwaniami, głównie pod kątem tego, jak bardzo mnie zniszczy emocjonalnie. I muszę przyznać, że nie do końca zostały one spełnione, ale o tym za chwilę.
⟢ 𝐆𝐝𝐲 𝐰 𝐤𝐨𝐧́𝐜𝐮 𝐳𝐚𝐛𝐫𝐚ł𝐚𝐦 𝐬𝐢𝐞̨ 𝐳𝐚 𝐭𝐞̨ 𝐩𝐨𝐳𝐲𝐜𝐣𝐞̨, 𝐩𝐫𝐳𝐞𝐜𝐳𝐲𝐭𝐚ł𝐚𝐦 𝐣𝐚̨ 𝐝𝐨𝐬ł𝐨𝐰𝐧𝐢𝐞 𝐧𝐚 𝐫𝐚𝐳. Minęło już trochę czasu, odkąd czytałam jakąkolwiek książkę 𝑴𝒐𝒏𝒊𝒌𝒊, i zdążyłam zapomnieć, jak przyjemne ma pióro. Pomimo ciężkich tematów dosłownie przepłynęłam przez tę historię w kilka godzin. Fabuła naprawdę mnie zaskoczyła - nie spodziewałam się czegoś aż tak nietypowego, a jednocześnie wciągającego.
⟢ 𝐎𝐠𝐫𝐨𝐦𝐧𝐢𝐞 𝐩𝐨𝐝𝐨𝐛𝐚 𝐦𝐢 𝐬𝐢𝐞̨ 𝐰𝐲𝐤𝐫𝐞𝐨𝐰𝐚𝐧𝐢𝐞 𝐛𝐨𝐡𝐚𝐭𝐞𝐫𝐨́𝐰, 𝐢 𝐭𝐨 𝐧𝐢𝐞 𝐭𝐲𝐥𝐤𝐨 𝐭𝐲𝐜𝐡 𝐠ł𝐨́𝐰𝐧𝐲𝐜𝐡. Niektórzy drugoplanowi bohaterowie naprawdę skradli moje serce. Byłam bardzo ciekawa ich historii i tego, w jakim kierunku ona pójdzie. To właśnie jedna z rzeczy, które najbardziej cenię w tej książce - możliwość poznania innych postaci już na tym etapie oraz obserwowania ich relacji z 𝑮𝒓𝒂𝒄𝒆, 𝑫𝒂𝒎𝒊𝒆𝒏𝒆𝒎, ale też pomiędzy sobą. Dzięki temu świat przedstawiony wydaje się pełniejszy i bardziej realistyczny.
⟢ 𝑮𝒓𝒂𝒄𝒆 𝐭𝐨 𝐛𝐨𝐡𝐚𝐭𝐞𝐫𝐤𝐚, 𝐤𝐭𝐨́𝐫𝐚̨ 𝐩𝐨𝐥𝐮𝐛𝐢ł𝐚𝐦 𝐧𝐢𝐞𝐦𝐚𝐥 𝐨𝐝 𝐩𝐢𝐞𝐫𝐰𝐬𝐳𝐲𝐜𝐡 𝐫𝐨𝐳𝐝𝐳𝐢𝐚ł𝐨́𝐰. Ta chłodna, zamknięta w sobie kobieta, chowająca się za maską obojętności, od razu przypadła mi do gustu. Może przez jej cięty język, może przez zaradność, a może przez to, jak bardzo jest ludzka w swoim bólu. Przeszła piekło i choć na pierwszy rzut oka tego nie widać, wciąż cierpi, skrywając emocje pod kolejnymi maskami.
⟢ 𝑫𝒂𝒎𝒊𝒆𝒏 𝐭𝐨 𝐩𝐨𝐬𝐭𝐚𝐜́, 𝐰𝐨𝐛𝐞𝐜 𝐤𝐭𝐨́𝐫𝐞𝐣 𝐦𝐚𝐦 𝐛𝐚𝐫𝐝𝐳𝐨 𝐦𝐢𝐞𝐬𝐳𝐚𝐧𝐞 𝐮𝐜𝐳𝐮𝐜𝐢𝐚. Nie od razu przypadł mi do gustu, a w pierwszych rozdziałach wyczuwałam od niego dość dziwny vibe. Nawet później nie do końca udało mi się do niego przekonać. Jego zachowanie w niektórych momentach wydawało mi się zbędne i nielogiczne w danej sytuacji. Nie mam wobec niego jednoznacznego zdania, ale jestem ciekawa, co przyniesie drugi tom.
⟢ 𝑪𝒊𝒆𝒏́ 𝑮𝒆𝒏𝒆𝒗𝒊𝒆𝒗𝒆 𝐭𝐨 𝐤𝐬𝐢𝐚̨𝐳̇𝐤𝐚, 𝐤𝐭𝐨́𝐫𝐚 𝐳𝐝𝐞𝐜𝐲𝐝𝐨𝐰𝐚𝐧𝐢𝐞 𝐰𝐳𝐛𝐮𝐝𝐳𝐢ł𝐚 𝐰𝐞 𝐦𝐧𝐢𝐞 𝐰𝐢𝐞𝐥𝐞 𝐞𝐦𝐨𝐜𝐣𝐢, 𝐣𝐞𝐝𝐧𝐚𝐤 𝐬𝐩𝐨𝐝𝐳𝐢𝐞𝐰𝐚ł𝐚𝐦 𝐬𝐢𝐞̨ 𝐩𝐨 𝐧𝐢𝐞𝐣 𝐜𝐳𝐞𝐠𝐨𝐬́ 𝐰𝐢𝐞̨𝐜𝐞𝐣. Moim zdaniem była promowana jako mocniejsza, niż faktycznie się okazała. Jakkolwiek źle to nie brzmi, chcę być po prostu szczera w swoich odczuciach. Bohaterowie naprawdę przeszli piekło i nie wyobrażam sobie przeżyć czegoś takiego na własnej skórze, a jednocześnie pozostać tak silną osobą. Mimo to liczyłam na więcej drastycznych scen, takich, które wywołają łzy, ciarki albo emocjonalny chaos. Niestety aż tak silnych reakcji u mnie nie było.
⟢ 𝐊𝐨𝐧𝐢𝐞𝐜 𝐤𝐨𝐧́𝐜𝐨́𝐰 𝐤𝐬𝐢𝐚̨𝐳̇𝐤𝐚 𝐛𝐚𝐫𝐝𝐳𝐨 𝐦𝐢 𝐬𝐢𝐞̨ 𝐩𝐨𝐝𝐨𝐛𝐚ł𝐚 𝐢 𝐰𝐢𝐞𝐦, 𝐳̇𝐞 𝐰 𝐧𝐚𝐣𝐛𝐥𝐢𝐳̇𝐬𝐳𝐲𝐦 𝐜𝐳𝐚𝐬𝐢𝐞 𝐬𝐢𝐞̨𝐠𝐧𝐞̨ 𝐩𝐨 𝐝𝐫𝐮𝐠𝐢 𝐭𝐨𝐦. Nie spełniła w pełni moich oczekiwań, ale mimo to była naprawdę dobra. Czuję, że to jedna z tych historii, które zostają w głowie na dłużej, nawet jeśli nie złamały mnie tak, jak się spodziewałam.
Damien jest bokserem, który po śmierci swojej narzeczonej wraca do korzeni, do siłowni, od której wszystko się zaczęło. Spotyka tam Grace, zamkniętą w sobie kobietę, która skrywa w sobie wiele tajemnic. Już na początku ich znajomości wyznaczyła żelazna zasadę. Żadnych pytań o jej życie prywatne. Jak myślicie, jaki był powód tej decyzji?
Kolejne spotkanie z twórczością Moniki Rutki, podczas którego mnie nie zawiodła. Już po pierwszym rozdziale byłam bardzo zainteresowana i zaintrygowana przebiegiem tej historii. Każdy, kto czytał coś od Moniki, wie że potrafi ona zaskoczyć. Po jej książkach można spodziewać się wszystkiego, plot twistów, czy niespodziewanej śmierci, tak było też tym razem.
Powieść przepełniona jest mrokiem i tajemnicą. Czytając ją nie miałam pojęcia, w jakim kierunku może potoczyć się akcja. W momencie, gdy myślałam, że coś wiem, autorka szybko wyprowadzała mnie z błędu. Główni bohaterowie, jakimi są Grace i Damien, są świetnie napisani. Mają swoją mroczną przeszłość, która ukształtowała ich charaktery. Poza nimi, poznajemy mnóstwo innych postaci, które również potrafią zaintrygować. Uwielbiam pióro Moniki, jest angażujące, sprawia, że czytelnik nie potrafi przejść obojętnie wobec danej historii.
Gdyby ktoś poprosił mnie o streszczenie tego, co się działo w tej książce, byłoby to dla mnie conajmniej ciężkie. Nie potrafię określić, wokół czego krążyła ta część. Były tajemnice, mrok, i… no właśnie? Czuję, że to był dopiero wstęp do historii, która o ile się nie mylę, ma mieć sporo tomów, po które na pewno sięgnę. Ostatnie strony powieści sprawiły, że wiem, że nic nie wiem. ZUPEŁNIE nie tego się spodziewałam!
Wątek romantyczny nie jest przytłaczający, nie stanowi on tutaj większej roli. Czy to źle? Nie. W książce działo się tyle innych rzeczy, że nawet nie odczułam braku tego aspektu. Coś czuję, że w kontynuacji dostaniemy go więcej.
Uwielbiam w książkach Moniki to, że znajdują się w nich smaczki do jej poprzednich książek, którego nie zabrakło i tutaj. Zgadnijcie, kto się pojawił!!! Podsumowując, historia jest pięknie napisana i niesie za sobą wiele bólu. Jestem zaintrygowana jej przebiegiem i zakończeniem. „Cień Genevieve” dostaje ode mnie ocenę 4.5/5. Tą połówkę zostawiam na następne tomy, bo tak jak pisałam wyżej, mam wrażenie, że to był dopiero jeden wielki wstęp…
1.To w jaki sposób Monika przedstawiła problemy kobiet, jak mało ich boi się mówić o tym głośno i jak ciężko sobie z tym poradzić i jak może wpłynąć to na naszą późniejsza przyszłość jest to coś wspaniałego bo nie są to łatwe tematy do napisania.
2.Siłownia, która jest azylem dla dzieci które przeszły wiele w życiu jest dla mnie takim komfortowym miejscem, że sama chciałabym aby takie miejsce istniało i mogłabym się do niego wybrać mimo, że jest to miejsce dla dzieci z ciężką sytuacją w domu.
3.Jestem dumna z Grace, która przeżyła tyle w swoim życiu, mimo że nie wiemy jeszcze wszystkiego bo Monika zostawiła nas z mnóstwem pytań to jestem pod wrażeniem, że dziewczyna jeszcze trzyma sie na nogach.
Podsumowując kocham całą tą historię i w jaki sposób zostały poruszone ciężkie wątki.