Claire Bishop, Spencer Cohen i Penny Morales od najwcześniejszych lat byli nierozłączni. Dorastali w miasteczku Beaufort w Karolinie Południowej i każdą wolną chwilę spędzali w piwnicy domu Penny.
Jako dzieci tkwili w przekonaniu, że ich przyjaźń przetrwa wszystko, czas jednak pokazał, że nie mieli racji. Spencer i Claire darzą się nienawiścią, a Pen tkwi rozdarta między nimi. Postanawia zaplanować niespodziewaną dla tej dwójki podróż, której pomimo wzajemnej niechęci nie zdołają odmówić.
Przed nimi wiele mil drogi w starym kabriolecie. Wspólnie spędzony czas będzie oznaczał powrót do przeszłości, a nawarstwiające się pytania o to, co dotychczas między nimi nie zostało wyjaśnione, podsycą wiszące w powietrzu napięcie.
Minęła już niemal dekada. Czy to wystarczająco długo, by zapomnieć dawne konflikty?
Czy nieporozumienia i urazy z przeszłości okażą się silniejsze niż ich przyjaźń? Jak cienka jest granica między nienawiścią a miłością?
Książka zawiera treści nieodpowiednie dla osób poniżej szesnastego roku życia.
2,5 / 5 ✩ - summer love jeszcze ujdzie, ale to nie. kolejny przykład bohaterów, którzy nie umieją rozmawiać tylko wolą się obrażać przez x milionów lat. po co. już po sam koniec myślałam, że wstanę i wyjdę, bo dawno żadna bohaterka nie wkurwiała mnie tak jak claire
Na początku tej recenzji chciałabym jeszcze raz podziękować Uli za zaufanie którym mnie obdarzyła. Bycie częścią tak cudownej historii jest czymś niezwykłym. Nadal czuje ogromną wdzięczność i wzruszenie. Nigdy nie spodziewałam się, że będzie mi dane z tobą współpracować przy twojej drugiej książce.
Nawet nie wiem jak ubrać w słowa to czuję bo na samą myśl moje oczy wypełniają są łzami. A ja nie wiem czy będę w stanie w stu procentach przekazać Wam jaką miłością darzę tą historię. To coś więcej niż literki na papierze i historia o której zapomni się zaraz po przeczytaniu. Zostawiła ona w moim sercu trwały ślad. I każdy powrót do wybranych fragmentów czy rozdziałów powoduje u mnie całą palete emocji.
Ta historia łamała i sklejała moje serce w tym samym czasie. Za każdym razem, gdy ją czytam to emocje jakie mi towarzyszą są takie same jak za pierwszym razem. Niesamowicie szybko zżyłam się z bohaterami. Stali się dla mnie niesamowicie bliscy i czytanie o ich losach przeżywałam tak jakbym czytała o sobie. Ponieważ mogłam w niektórych momentach utożsamiać się z nimi i to najbardziej mnie uderzało.
Styl pisania Uli jest przepiękny. Po tej historii się płynie. Nie ma czasu na nudę. Potrafi pisać o uczuciach i emocjach w tak piękny sposób, że nadal się zachwycam tym jak to wszystko zostało opisane. Nic nie działo się bez przyczyny i sytuacje z którymi zmagali się główni bohaterowie sprawiały, że nie umiałam opanować łez. Nie sądziłam, że potrzebuje w życiu takiej historii a jednak. Uleczyła we mnie pewne rzeczy o których zdążyłam zapomnieć. Oprócz tego pozwoliła mi otworzyć oczy na pewne kwestie o których zdążyłam zapomnieć a są najważniejszą wartością jaka może istnieć w życiu człowieka. Lecz również nauczyła mnie jak ważne jest przebaczenie samemu sobie i jak słowa które wypowiadamy mają moc na innych. I że czasem może być za późno by naprawić to co zostało zniszczone.
Muzyka w tej pozycji naprawdę gra dużą rolę. Ten wątek został tak świetnie rozwinięty i poprowadzony, że nadal jestem w ogromnym szoku. Dla Spencera czyli naszego głównego bohatera grała ogromną rolę. Tam gdzie była muzyka tam też był chłopak. Nie wyobrażał sobie życia bez muzyki jednak pewne wydarzenia zmieniły wszystko i sprawiły, że to co kochał całym sobą, znienawidził. Każda wzmianka o niej wywoływała masę wspomnień nie tylko tych miłych, ale też tych bolesnych, które sprawiły, że moje serce niejednokrotnie było złamane.
Spencer to bohater który jest złożoną postacią i na początku można pomyśleć, że nie da się go polubić nic bardziej mylnego. Poznając jego osobę można bardzo łatwo zrozumieć dlaczego postępował tak a nie inaczej. Oraz co sprawiło, że stał się taki a nie inny. Może się też wydawać, że nie umie okazywać emocji jednak to tylko jedna z jego masek. I po poznaniu powodu wszystkie elementy wskoczą na swoje miejsce.
Claire moja słodka Claire. Jest ona bohaterką którą pokochałam od pierwszych stron. Stała mi się niezwykle bliska. Jej myśli osobiście mnie dotykały, bo nie raz mogłam się z nią utożsamić. To też kolejny powód dlaczego ta historia stała się moją bezpieczną przystanią. Bolało mnie to co ją spotkało. Co sprawiło, że postąpiła tak a nie inaczej. I dlaczego tak bardzo się zmieniła. To pokazało tylko to jak słowa mogą nas zranić i sprawić, że znienawidzimy samych siebie i założymy maski by ukryć swój ból. I zaczniemy grać nie pokazując swoich prawdziwych emocji i uczuć. Czasem po prostu łatwiej jest udawać, że pewne rzeczy nie miały miejsca bo trudno jest pokazać swoją prawdziwą osobowość. Bo skoro raz się zostało zranionym nie można mieć gwarancji, że nie stanie się to drugi raz.
Penny to bohaterka, która swoją osobą sprawiała, że miałam uśmiech na twarzy. Od początku wzbudziła we mnie swoją sympatię. Była osobą której wszędzie było pełno. Jednak chowała w sobie wiele. Nie tylko sekretów, ale i spraw o których nawet nie mówiła swoim najbliższym przyjaciołom. A mogły wiele zmienić. Pewne wydarzenie z jej osobą złamała mi doszczętnie serce i nie sądziłam, że to właśnie na tym wyleję tak wiele łez. Zastanawiałam się dlaczego to sobie robię i na co ja się zgodziłam. Nie żałuję ani jednej emocji i tego co czułam podczas czytania.
Ich przyjaźń i wsparcie było czymś niesamowitym. Wzruszalam się wiele razy. Chciałabym w swoim życiu trafić na kogoś takiego jak ta trójka. Mogli na siebie liczyć w każdej sytuacji i chwili. Nawet jeśli minęło wiele lat to oni nadal mimo wszystko mieli ze sobą kontakt nawet jeśli nie wszystko było tak jak dawniej.
Podróż jaką mieli odbyć Claire i Spencer wzbudziła we mnie sporo emocji. Nie spodziewałam się tego, że powrót do pewnych wydarzeń tak mocno mną poruszą. Spojrzenie na pewne wydarzenia z innej perspektywy pozwoliły mi jeszcze bardziej zrozumieć dlaczego postąpili tak a nie inaczej. To pokazało też jak brak szczerej rozmowy, unikanie odpowiedzi i prawdy może wszystko zmienić i zrujnować. Nawet najpiękniejszą relację. Oraz jak trudno jest przyznać się do swoich błędów. Jak trudno jest przebaczyć samemu sobie i zaufać drugi raz. Czasem to my sami jesteśmy tymi którzy sabotują swoje własne szczęście bo boimy się przyznać do prawdziwych uczuć. Oprócz tego ukazała, że ból może zasłonić nam wiele pięknych momentów i chwil, których niestety nie zawsze będzie nam dane przeżyć drugi raz.
Ta historia pokazała, że czasem może być za późno na danie drugiej szansy. Oraz, że życie bywa nieprzewidywalne. Ukazała też jak ważne el jest bycie szczerym z samym sobą. Prócz tego pokazała naprawdę wiele pięknych wartości o których możemy zapomnieć. Pozwoliła mi też doceniać najmniejsze rzeczy i chwile spędzone z bliskimi. Bo nigdy nie wiadomo co przyniesie przyszłość.
Jeśli się zastanawiacie czy sięgnąć po tą pozycję to mam nadzieję, że moja recenzja Was do tego zachęciła. Ja polecam Wam ją z całego serca. Wiem, że będę do niej wracać niejednokrotnie. Claire, Penny i Spencer nie mówię żegnaj lecz do zobaczenia.
Dawno nie czytałam nudniejszej książki, a postacie są płytsze od kałuży. Nawet nie bawiłam się dobrze, tylko odliczałam strony do końca z nadzieją, że może mnie czymś zaskoczy. (Nie zrobiła tego XD)
Q: Twórczość jakiej osoby autorskiej śledzicie najdłużej?
Gdybym miał odpowiedzieć na to pytanie, nie musiałbym się długo zastanawiać – Ula Buchacz. Jej pierwszą książkę przeczytałem prawie dwa lata temu, a mimo to wciąż pamiętam, jak mocno poruszyła moje serce. Czasami wracam myślami do bohaterów ,,Summer Love’’ i przypominam sobie ich historie. Gdyby jednak pojawiło się kolejne pytanie – jaką książkę chciałbym przeczytać po raz pierwszy właśnie teraz – miałbym trudny wybór. Wahałbym się między poprzednią powieścią autorki a jej najnowszym tytułem ,,Long Way Back To You’’.
,,Ile razy powstrzymujemy się przed powiedzeniem czegoś w obawie, by nie zabrzmieć głupio? Ile razy te niewypowiedziane słowa mogłyby diametralnie zmienić nasze lub czyjeś życie?’’
Na początku chciałbym podkreślić, jak bardzo jestem wdzięczny Uli za możliwość objęcia patronatem jej najnowszej powieści. Nigdy nie przypuszczałem, że będę miał możliwość współpracować z autorką i, że moje logo znajdzie się na skrzydełku jej drugiej książki. Dziękuję!
W ,,Long Way Back To You’’ wciągnąłem się już od pierwszych stron – ta historia stała się dla mnie definicją komfortu. Pokazuje, że mimo bolesnych ran można wybaczyć i ponownie odnaleźć miłość.
,,–Ale z ciebie romantyk… – Przewróciła oczami, ale ostatecznie oboje się roześmiali. –Myślę, że tak długo im zeszło, bo nie potrafili odróżnić przyjaźni od miłości.’’
Pokochałem tę książkę za jej autentyczność i za to, że uświadomiła mi, iż druga szansa jest możliwa. Podczas lektury moje serce wielokrotnie się łamało, by potem na nowo zostać poskładane.
Claire Bishop to osoba, która skrywa wszelkie emocje, tłumiąc je w sobie i nie pozwalając im ujrzeć światła dziennego. Sprawia wrażenie obojętnej, jakby nic jej nie interesowało, ale to tylko pozory. Każdego dnia zakłada maskę i udaje kogoś, kim nie jest. Już na początku książki dowiadujemy się, że jej matka ją opuściła, a wychowaniem zajmował się ojciec, którego jednak rzadko było przy niej.
Spencer Cohen ukrywa swoje uczucia – na pozór obojętny, w rzeczywistości bardzo cierpi. Został zraniony przez bliską osobę i udaje, że wszystko jest w porządku. Jego marzenie o karierze sławnego muzyka legło w gruzach, a na co dzień pracuje jako sprzedawca w sklepie muzycznym. Jego uczucia do Claire były szczere i głębokie – od lat był w niej zakochany. Był gotów porzucić wszystko, byle tylko móc być u jej boku.
Penny Morales to niezwykle wrażliwa osoba, pełna ciepła i troski o innych. Zawsze stawia potrzeby innych ponad własne, wykazując się ogromną wyrozumiałością i gotowością do pomocy tym, którzy jej potrzebują. Przyjaźń z Claire i Spencerem była dla niej wszystkim. To postać skrywająca wiele tajemnic i niewypowiedzianych słów, które przez lata w niej tkwiły.
Styl pisania autorki, jak zawsze, jest niezastąpiony. Uwielbiam jego lekkość i płynność, dzięki czemu książkę czyta się z ogromną przyjemnością. Szczególnie zachwycił mnie sposób, w jaki autorka oddała emocje towarzyszące bohaterom – czułem ich ból, cierpienie, smutek, ale także radość. To prawdziwy emocjonalny rollercoaster!
W tej powieści znajdziecie motywy takie jak enemies to lovers, friends to lovers, strata, utracona miłość oraz przeznaczenie.
To nie jest zwykła historia o miłości i przyjaźni – to opowieść o drugich szansach, o tym, że czasem trzeba się zgubić, by na nowo się odnaleźć. Polecam ją każdemu, kto lubi książki pełne emocji i bohaterów, którzy pozostają w myślach na długo po przewróceniu ostatniej strony.
nic szczególnego tak w sumie. na początku nie mogłam się wkręcić, ale potem już było lepiej. styl pisania spoko, bohaterowie i ich relacja mega nijaka. zakończenie mnie nie usatysfakcjonowało w ogóle, więc całokształt był średni, ale bawiłam się w porządku
Nie oceniaj książki po okładce, tu - wydawnictwa po czym wydaje.
Wzięłam się za tę książkę tylko by zobaczyć jak zostaną ukazane stany i Road trip, który sugerował opis.
Jak na jakość tego co zazwyczaj spotyka się w tego typu książkach oczekiwałam zawodu, a nawet kompletnej porażki.
No cóż. Książka okazała być się kompletnie przeciętna, z normalnym stylem pisania - co w tym przypadku mnie zaskoczyło. Nie bolała w oczy naiwność w dobrze słów i brak doświadczenia.
Ale.
Główna bohaterka jest uparta jak osioł, arogancka i myślo tylko o sobie. Gdyby nie jej zacietrzewienie ta książka nie miała by miejsca. Wystarczyło porozmawiać.
To co stało się z Penny. Zmusić dwójkę bohaterów na współną wycieczkę można było w inny sposób. Opis nawet sugeruje, że to by wyglądało inaczej, ale mamy motyw żałoby. No musiał być wciśnięty poważny temat.
I teraz przechodzimy do wycieczki starym autem. Miała być podróż, okazała się wycieczka po paru miejscach. Czy to mogłoby się dziać gdziekolwiek indziej? W sumie tak.
Jestem chyba najbardziej rozczarowana tym, że opis sugeruje kompletnie coś innego.
Poza tym, książka była okej. Nie żałuję, że ją przeczytałam.
Muszę przyznać, że naprawdę wyczekiwałam tej powieści. Odkąd tylko dowiedziałam się, że zostanie wydana, ciągle miałam ją w głowie, bo naprawdę pokochałam rok temu debiutancką powieść Uli- „Summer Love”.
Tutaj mój zachwyt jest odrobinę mniejszy, bo przez pierwszą połowę, miałam duży problem, żeby wkręcić się w fabułę. Z każdą stroną jednak, było coraz lepiej i finalnie stwierdzam, że jest to świetna i oryginalna historia.
Podobał mi się motyw podróży i zagadki, którą musieli rozwiązać bohaterowie. Ich wcześniejsza relacja i żal, który do siebie czuli sprawili, że byłam bardzo ciekawa, jak finalnie rozwiąże się ten wątek.
Również motyw lat 90 XX wieku i wczesnych lat 00 nadał tej historii świętego klimatu. Gdy zaczynałam tę książkę, nie spodziewałam się, że jej akcja, nie dzieje się w latach 20 XXI wieku, co było kolejnym pozytywnym zaskoczeniem.
Jeśli chodzi o bohaterów…nie mogę powiedzieć, że ich nie polubiłam, ale też nie skradli mojego serca w szczególny sposób. Przyjemnie czytało się ich historię, jednak nie zostaną w mojej pamięci na długo.
Więc finalnie, ta książka była naprawdę ciepła, dająca pewien komfort, gdy czytałam sceny, szczególnie trafiające w moją wrażliwość (a muszę przyznać, że było ich kilka hahah) i pomimo ogromnego bólu, który w sobie kryła, w pewien sposób również pokrzepiająca. Jeśli szukacie niedługiej powieści, na kilka wieczór, to myślę, że ta pozycja jest dla was.
myślałam, że to ja mam problem z komunikacją, ale oddaje ten tytuł głównym bohaterom. ciekawsze już było rozwiązywanie zadań z matematyki. podobał mi się tylko moment z psem.
2,5 ✨ Nie mam za specjalnych przemyśleń co do tej książki. Nie wciągnęła mnie, nie umiałam totalnie przywiązać się do bohaterów. Myślę, że dużej grupie osób się spodoba, bo naprawdę nie jest najgorsza. Po prostu nie dla mnie…
mialam bardzo duze oczekiwania co do tej ksiazki przez to ze podobalo mi sie summer love i balam sie ze sie zawiode a koniec koncow podobalo mi sie bwrdziej niz myslalam i totalnie pozytywnie sie zaskoczylam. swietni bohaterowie do ktorych bardzo sie przywiazalam i odnalazlam ich w sobke. pomysl na fabyle przeswietny. nie spodziewalam sie ze wz tak mi sie spodoba. duzo zwrotow spraw i rzeczy ktoreych w zyciu bym nie przewidziala. jak na tak krotkq kaiazke wszustko jest opisane w idealnym tempie i nic nie zostslo pominiete lub niedopowiedziane
"Przemoc jest przejawem braku emocjonalnej inteligencji…".
"Ile razy powstrzymujemy się przed powiedzeniem czegoś w obawie, by nie zabrzmieć głupio? Ile razy te niewypowiedziane słowa mogłyby diametralnie zmienić nasze lub czyjeś życie?".
"„Właściwy czas” nie istnieje. Istnieje tylko „czas” i to, co z nim zrobimy".
"–Wszystko, co jest coś w życiu warte, niesie za sobą ryzyko! Nie dowiesz się, dopóki jej tego nie powiesz".
Kurcze powiem Wam, że takiej historii chyba jeszcze nigdy nie czytałam. Może początkowo nie zbytnio intryguje i wciąga poprzez dość zawiłe i zagadkowe wprowadzenie, jednak z czasem robi się coraz ciekawiej a od rozdziału 13-nastego wręcz nie mogłam się od tej książki oderwać.
Historię poznajemy z perspektywy osoby trzeciej. Narrator opowiada nam początkowo o przyjaźni paczki przyjaciół a także wspomina w szczególności o dwojgu z nich którzy przez pewne wydarzenia z przeszłości nie pałają do siebie zbytnią sympatią a wręcz zioną nienawiścią. Otrzymujemy relację zdarzeń z przeszłości oraz z teraźniejszości, które z czasem pozwolą nam lepiej zrozumieć działania bohaterów i muszę przyznać, że momentami zmieniają wasze zdanie o nich o 180 stopni. Tak było i ze mną. Początkowo bohaterki szczerze nie cierpiałam. Serio. Miałam ją za zadufaną w sobie, wyniosłą egoistkę, nie liczącą się z uczuciami innych i patrzącą jedynie na czubek własnego nosa. Zamiast wyjaśniać nieporozumienia wolała zrobić komuś na złość. Z biegiem historii jednak perspektywa mi się zmieniała i zaczęłam zauważać, że dziewczyna ta zmieniła się pod wpływem innych oraz pewnego niewyjaśnionego nieporozumienia, chcąc być lubianą i adorowaną w towarzystwie. Spencer zaś był dla mnie chłopakiem, który miał dobre serce, dusze artysty i dostał w pewnym momencie mocno po tyłku od życia ale i od osoby w którą był zapatrzony jak w obrazek, przez co zamienił się w mężczyznę cynicznego, aroganckiego a nawet bym się pokusiła o stwierdzenie, że nieco zgorzkniałego. Choć przez lata ta dwójka unikała siebie niczym ognia przyjdzie moment, że będą musieli stawić sobie czoła. Czy pomimo szczerej wzajemnej nienawiści, śmierć bliskiej przyjaciółki będzie potrafiła ich pogodzić i znowu połączyć?
Autorka stworzyła niesamowitą przygodę w której wraz z bohaterami odbywacie podróż po różnych miejscach, szukając wskazówek od trzeciej muszkieterki, czyli wspólnej przyjaciółki Spencera i Claire, która zostawiła ich bez pożegnania z nadzieją, że odbędą podróż, którą dla nich zaplanowała a na końcu której otrzymają wyjaśnienie pewnych istotnych kwestii. Choć naprawdę początkowo byłam do tej książki sceptycznie nastawiona po przeczytaniu ostatniej strony mogę powiedzieć śmiało "cholera ale to było dobre!". Zdecydowanie zapadła mi w pamięci i jeszcze kiedyś do niej chętnie wrócę. A to zakończenie... Niby kończy historię jednak daje także nadzieję, że jeszcze będziemy mogli poznać dalsze losy bohaterów. Polecam ❤️
„Łatwo jest kochać kogoś za coś, znacznie trudniej – pomimo czegoś. Jeszcze większą rzadkością jest zatrzymanie tej osoby przy sobie.”
Debiutancka powieść Uli Buchacz wciąż czeka na moim stosie hańby. Propozycja zrecenzowania drugiej powieści autorki wydała mi się więc idealną okazją, by w końcu poznać jej styl pisania. Książka trochę musiała poczekać na swoją kolej, jakiś czas temu zaczęłam jej nawet słuchać w audiobooku, by w tym ciężkim dla mojego czytelnictwa czasie ułatwić sobie nadrabianie zaległości. Historia jednak oparta jest na przeskokach czasowych, co podczas wykonywania innych czynności stało się kłopotliwe, jeśli chodzi o zrozumienie i zaangażowanie się w opowieść. Kiedy w końcu zabrałam się za czytanie, ogromnie pożałowałam, że tak długo zwlekałam.
„Long Way Back To You” uwiodła mnie nietuzinkowym klimatem. Ula Buchacz osadziła tę historię w czasach, które kojarzą mi się z wczesnym dzieciństwem, co jeszcze lepiej podziałało na moją wyobraźnię, wywołało nostalgię i melancholię. Wydarzenia z końcówki lat dziewięćdziesiątych przeplatane są wydarzeniami około dekady później. Autorka stworzyła historię z pozoru lekką i nieskomplikowaną, lecz skrywającą trudne i ważne wartości, które stopniowo ujawniają się w miarę zagłębiania w fabułę. Sam styl pisania Uli okazał się dla mnie przyjemnym zaskoczeniem, nie spodziewałam się, że okaże się tak plastyczny i bogaty, a napisana przez nią piosenka niesamowicie mnie ujęła. Teraz jeszcze bardziej chcę przeczytać jej debiut.
Historia miłosna została tu ukazana w niezwykle delikatny, a zarazem urokliwy sposób. To przede wszystkim opowieść o wieloletniej przyjaźni, która przetrwała próbę czasu, jednocześnie jednak autorka uwypukla jej zupełnie inną odsłonę, tę, która przez nieporozumienia i młodzieńcze hormony, została zakopana na wiele lat, jednocześnie przeradzając się w pozorną nienawiść. Ula celnie uderza w emocje czytelnika, sprawiając, że ten angażuje się w czekającą bohaterów podróż do przeszłości. Przeżywa ją całym sobą, a jednocześnie powoli odkrywa kawałki układanki na temat tamtych wydarzeń. Kiedy dostaje niemal gotowy obrazek, niecierpliwie czeka na moment pojednania i ujawnienia prawdziwych uczuć. Powiedzieć, że jestem zauroczona tą historią to jak nic nie powiedzieć.
„Long Way Back To You” to ujmująca, komfortowa, ale też naznaczona cierpieniem opowieść o pięknej przyjaźni, która połączyła Penny, Claire i Spencera. To historia o rozliczaniu się z przeszłością i odnajdywaniu siebie na nowo. Ula Buchacz w umiejętny sposób dotyka tematu straty, choroby czy problemów rodzinnych. Nie przytłacza, ale uderza w czułe struny, czyniąc ją odprężającą i łatwą w odbiorze. Nie znajdziecie tu zaskakujących zwrotów akcji czy przesadnych dram. Powieść ma w sobie jednak coś, co czyni ją niezapomnianą. Szczerze polecam!
DOSŁOWNIE nosiło mnie jak to czytałam. Ta książka jest strasznie irytująca i czytanie o tym jakie decyzje podejmują bohaterowie sprawia że mam ochotę rzucić to wszystko (Albo się rzucić)(najlepiej z jakiegoś wysokiego mostu)
Bardzo chciałam polubić tą książkę, ale nie jest to ani proste, ani mi pisane.
Występuje w tej książce jeden z najgorszych możliwych wątków czyli: Miscommunication 💀💀💀 (Nienawidzę tego gówna całym swoim sercem)
Główny wątek to dosłownie NIEPOROZUMIENIE, które można było zażegnać jedną szczerą rozmową, a nie zamykaniem się na drugą osobę i udawanie że nic się nie stało. Ta historia nie ma sensu, bo gdyby główni bohaterowie po prostu porozmawiali ze sobą to ta książka mogłaby wogóle nie powstać.
„Przyjaźń w trójkę”, ale wyraźnie było widać dwójkę w tej trójce. Claire i Spencer którzy uważają Penny za swoją najbliższą przyjaciółkę, jednocześnie traktując ją w okropny sposób. Wiele razy zawiedli ją jako przyjaciele, odrzucając ją i odcinają się od niej (Bogu winnej osobie), a to wszystko z powodu spięć między bohaterami (Claire i Spencerem). Zachowali się tak jakby Penny również stała się wrogiem mimo iż nic nie zrobiła.
Claire jest okropnie irytującą postacią. Odcina się od grupy przyjaciół tylko i wyłącznie ze względu na Spencera, znajduje sobie nową paczkę znajomych którzy nie akceptują jej starych znajomych i nieprzychylnie się o nich wypowiadają, ale jej to nie przeszkadza. Spencer chce z nią poważnie porozmawiać, ale ona nie chce tego słuchać. Jest ślepa na wszystkie znaki nawet jeśli podstawione są one pod jej nos.
Mąż penny mówi że ona nie powiedziała swoim najbliższym przyjaciołom, o swojej chorobie ponieważ: chciała powiedzieć im o tym wspólnie, w tym samym czasie, ale wiedziałam że oni nie spotkają się z nią razem, co jest głupie bo można byłoby takie spotkanie zaaranżować w taki sposób, aby ci nie dowiedzieliby się o tym że się spotkają. Tak samo ta cała gra, chociaż była ciekawym pomysłem to i tak wydaje się zbędna, gdy problem który miała zażegnać, można rozwiązać jedną rozmową.
Co to kurwa za huśtawka emocjonalna na koniec. Wielkie wyznanie miłości: „bardzo się kochamy i kochaliśmy”, żeby 4 strony poźniej Claire powiedziała że to dla niej za wiele, znowu porzucając Spencera, tylko po to żeby wrócić 3 strony później i powiedzieć że nie no żartowałam jednak chce z tobą być (GIRL WTF)
+opis książki ni jak nie opisuje książki. Z tej wielkiej wycieczki to były wsm 3 miejsca które odwiedzili i to wszystkie w obrębie okolicy (bffr)
🌸 „Long way back to you” to moje pierwsze spotkanie z piórem Uli Buchacz. Historia, która opowiada o niespełnionych marzeniach i trudnej, choć pięknej miłości. Styl pisania Uli Buchacz jest przyjemny, lekki, prosty i zrozumiały. Sprawi, że tę historię przeczytamy w dość szybkim tempie. Fabuła z początku była ciężka. Trudno było mi się zaangażować w historię i odczuwałam spore znudzenie. Gdzieś w połowie zaczęła nabierać sensu i tempa. Poczułam większą zawziętość co do losów bohaterów. Dostaniemy tu wzmianki z przeszłości. Pomogło to zrozumieć bohaterów i poznać ich perspektywę. Choć nie ukrywam, że momentami się gubiłam. Historia porusza również temat śmierci i żałoby. Gra ona tu poniekąd główną rolę i często o niej tu przeczytamy. Weź to proszę pod uwagę. Kreacja bohaterów jest w porządku, ale nie poczułam od nich tego czegoś. Byli bo byli, trochę obojętni. Ich zachowania lekko mnie irytowały, ale z drugiej strony są zrozumiałe. Mieli momenty, gdzie odczuwałam jakbym czytała o nastolatkach, w były to dorosłe osoby. Podobał mi się pomysł z wysłaniem Claire i Spencer’a w podróż i szukanie wskazówek. Trochę jak gra w podchody. Było ciekawie i zaangażowałam się w to. Przykro tylko, że wydarzyło się to z takiego powodu. „Long way back to you” to historia pełna smutku, żalu, złości i krzywdy, ale jednocześnie szczęśliwa i rozczulająca. Nie stała się ona moją ulubioną, ale czas spędzony przy niej był całkiem przyjemny. Chętnie jeszcze kiedyś przeczytam coś spod pióra autorki. A wy, jeżeli lubicie takie klimaty to ta historia zdecydowanie jest dla was. 🌸
Co do tego tytułu miałam dość spore oczekiwania ze względu na to, że poprzednia książka autorki była naprawdę świetna i nie zawiodłam się, bo ta również skradła moje serce.
Styl pisania Uli jest dość wyróżniający się na tle innych. Książka jest pisana narratorem co daje uczucie jakby ktoś opowiadał tą historię. Rozdziały są z przeszłości jak i z teraźniejszości co pozwala nam zobaczyć co się stało wcześniej. Długość ich jest odpowiednia, lecz czasami występują długie opisy. Każdy z bohaterów dostał swoje „5 minut” poświęcone na jego osobę dzięki czemu możemy poznać historię każdego z nich.
Jeśli chodzi o samą fabułę to dzieje się ona w 1990/ 1997 roku oraz w 2003/2006 roku. Nie powiedziałabym, że jest to taki czysty romans, lecz wiele możemy się nauczyć o tych uczuciach. Jest to książka pełna bólu, ale również cennych lekcji, które warto wziąć do serca.
Natomiast jeśli chodzi o bohaterów to tutaj mam podzielone zdania. Z początku nie polubiłam się ze Spencerem, ponieważ jego zachowanie bywało lekkomyślne, lecz z czasem gdy dorósł polubiłam go znacznie bardziej. Z Claire myślę, że bym najlepiej się dogadała i naprawdę polubiłam tą bohaterkę. Penny natomiast była takim słoneczkiem wśród tej trójki i ona również zajmuje specjalne miejsce w moim sercu!
Uwielbiam twórczość Uli i jej styl pisania, więc i ta powieść dostaje ode mnie pięć gwiazdek i zdecydowanie sięgnę po kolejne. Polecam z całego serca sięgnąć po coś z pod pióra tej autorki! <3
hmmm…. zanim się zaczęło, już się skończyło. to chyba moja pierwsza myśl po skończeniu… doslownie wstęp zajął połowę ksiazki, cała akcja była przyjemna ale oczekiwałam czegoś więcej😔😔 mega polubiłam bohaterów, serio cudni są. ale nie mogę znieść tego okropnego zakończenia. nie było w stylu „summer love”, nie o to chodzi. chodzi o to że po prostu było słabe. za bardzo otwarte. nie dostałam konkretnych odpowiedzi które chciałam uzyskać. napisałabym coś jeszcze, ale to już byłyby spojlery więc się powstrzymam… no nie wiem..
mega mi przykro że daje taką ocenę, bo KOCHAM Ule Buchacz. Uwielbiam tę kobietę, a summer love czytam co roku w wakacje, bo nie mogę zapomniec o tamtych bohaterach. :(((
Przez narracje 3 osobowa ksiazka bardzo, bardzo duzo stracila 😭 bobaterowie przez to wydaja sie plascy, zbyt duzo aspektow tej historii autorka stara sie poruszyc na tak malej ilości stron. Jak Summer love bylo jednym z moich ulubiencow ksiazkowych, tak ta pozycja jest jednym z największych rozczarowań. Mimo wszystko warto pochwalic styl autorki oraz końcówkę książki, ktora byla dosc ciekawa. W ksiazce niestety zdazaja sie literowki, byc moze korekta nie byla zbyt dokladna. Ponadto nie rozumiem dlaczego, skoro są oddzielne rozdzialy z wydarzeniami z przeszlosci, w rozdzialy z teraźniejszości i tak sa wplatane wspomnienia. Nie ma to sensu😭😭
nigdy nie czytałam książek Uli, nie miałam okazji nawet przeczytać Summer Love na wattpadzie, a to właśnie dzięki tej książce wszyscy ją znamy. wiedziałam, za to, że autorka lubi złamać serce swoim czytelnikom więc podejrzewałam, że w przypadku Long way back to you też tak będzie i faktycznie tak było. ta krótka dość książka wycisneła ze mnie naprawdę wiele łez, choć po opisie kompletnie się tego nie spodziewałam.
styl pisania autorki spodobał mi się już od pierwszych stron, czytając kompletnie nie czułam, też tego, że akcja nie dzieje się w czasach nam dobrze znanych, a tych już trochę nam odległych, cała fabuła poprowadzona została w świetny sposób i wszystko tak fajnie się rozwijało, że nie czułam kiedy dosłownie kartki przelatywały mi przed oczami, bo po prostu chciałam się dowiedzieć co stanie się na kolejnej stronie czy w kolejnym rozdziale. to historia, która na początku łamie serce, aby póżniej z małych kawałków je poskładać na nowo i zostawić czytelnika z myślą, że chciałby więcej.
przyjaźń może nam się wydawać nam się wieczna, ale wystarczy jeden moment aby wszystko się zepsuło, tak właśnie było z Penny, Claire i Spencerem. to ta ostatnia dwójka nie jest już w stanie spojrzeć na siebie bez nienawiści. ponownie ma ich połączyć wspólna podróż, aby odkryć sekret, których skrywa Penny. ich kreacja niesamowicie mi się podobała, Claire od małego dorastała z myślą, że nie jest wystarczająca bo zostawiła ją mama, Spencer poświęcił dla niej wszystko, bo dla niego ona zawsze była czymś więcej, choć nigdy jej tego nie wyznał. jedna podsłuchana rozmowa, kilka zdań wypowiedzianych z kompletnie zamierzeniem zmieniło wszystko. ich relacja pochłoneła mnie na maxa, płakałam nad nimi nie raz i na pewno zapamiętam ich na bardzo długi czas i z pewnością powróce do tej historii prędzej niż póżniej!!!
To miała być ksiązka, która podniesie mnie po emocjach w Summer love, ale okazała się równiez mocnym, emocjonalnym rollercoasterem. To kolejna pozycja, która daje dużo do myślenia, ukazują jak mocna może być miłość, ta pierwsza do swojej drugiej połówki, jak równiez ta do przyjaciół. A zakończenie, jest po prostu przepiękna...🥹
Szczerze nie spodziewałam się po tej książce jakichś wspaniałości. Totalnie przerosła ona moje oczekiwania. Czytając ją mogłam zauważyć że Ula jest utalentowaną pisarką i miała wspaniały pomysł na swoją nową książkę. Może ta opowieść nie była najlepszą jaką kiedykolwiek przeczytałam, ale zdecydowanie jest warta polecenia.♥️
To było przecudownne!!! Uwielbiam to ta książka to po prostu CUDO🤩🤩🤩 JEST TO PRZESŁODZIUDKIE I PRZEUROCZE! NA KOŃCU SMUTNE SERCE MI PĘKAŁO ALE I TAK TO KOCHAMMMMMMM!!!!!!!!!❤️🤩🥹☺️🙃
Wogóle wpisuję tę recenzję jako druga na goodreads i jestem z tego dumna!
∞/5★ Ta książka ma moje serce, uwielbiam styl pisania jakim została ona napisana, bohaterów z którymi zżyłam się momentalnie i bardzo mocno, ich cudowną ale i bolesną historię oraz przekaz jaki ta pozycja za sobą niesie.
Wiecie co? Bardzo długo zastanawiałam się czy kupić tę książkę, bo opinie były bardzo podzielone. Jednak przypadek na Warszawskich targach był najlepszym przypadkiem. Tak bardzo wzruszająca historia o dziecięcej miłości, na której z pewnością wylejecie ogromną ilość łez.
Byłam bardzo pozytywnie nastawiona na tą książkę po przeczytaniu Summer Love (kocham tą książkę całym sercem a nawet i bardziej), i tak jak oczekiwałam, nie zawiodłam się. Historia jest wzruszająca w pozytywnym znaczeniu i również pokochałam ją całą sobą