Słyszałam opinię, że Przedksiężycowi to jedna powieść rozbita na 3 tomy i jest to dosyć trafne określenie struktury historii. Nie ma tutaj podhistorii, które zaczynają się z każdym tomem i gładko zamykają przed dotarciem do ostatniej strony. Są raczej wątki, które ciągną się przez trylogię, nawet jeżeli postacie pojawiają się i znikają. Wszystkie wątki podporządkowane są nadrzędnej tajemnicy: czym jest Lunapolis ze swoimi dziwnymi zasadami i kim są Przedksiężycowi. Tom pierwszy zostawił czytelnika z wieloma pytaniami, a i drugi - chociaż dostarczył wiele informacji, wskazówek i nowych perspektyw - nie podarował zbyt wiele odpowiedzi.
Zdecydowanie na plus jest, że rozszerzyło się grono bohaterów, z których punktów widzenia poznajemy najwyższą i niższe warstwy miasta. Najbardziej intrygowały mnie rozdziały Brina Issy i Tellis, ponieważ to oni wydają się w centrum tajemnicy. On - bo zdaje się kryć odpowiedzi na najbardziej intrygujące pytania i zdaje się rozumieć, co kryje Lunapolis; ona - bo jako detektyw, która nie ma już niewiele do stracenia, dąży do odkrycia sekretów kliki Brina Issy. Szkoda, że nie było więcej rozdziałów Daniela, bo chociaż jako człowiek jest dosyć nieprzyjemny, dostarcza unikalnego punktu widzenia obcego, który próbuje zrozumieć prawa, którymi rządzi się planeta i jej mieszkańcy. Tak jak w przypadku pierwszego tomu, najmniej ciekawiły mnie rozdziały Finnena - niedojrzałego, samolubnego, nieszczególnie inteligentnego i dosyć prostego w motywacjach i dążeniach. Na szczęście w drugim tomie było Finnena mniej, a przynajmniej jego genozmiana dostarczyła nowych i ciekawych informacji.
Po skończeniu książki stoję przed układanką, gdzie część elementów jest ciągle zakrytych, a jeszcze nie do końca wiadomo, jak reszta tworzy logiczną całość. Mam nadzieję, że w ostatnim tomie czekają satysfakcjonujące odpowiedzi.