Liane i Martial Bellionowie oraz ich córeczka Sofa cieszą się słodko-słonymi przysmakami i tropikalnym klimatem wyspy Reunion. To bez wątpienia wakacje marzeń. Jednak szczęście idealnej rodziny jest pozorne, bowiem Liane tajemniczo znika z hotelowego pokoju. Porwanie? Ucieczka? Zabójstwo? Policja, początkowo zdezorientowana, szybko zaczyna podejrzewać Martiala o zamordowanie małżonki. Mężczyzna w panice, nie chcąc się oddać w ręce władz, wciąga swoją córeczkę w szaleńczą ucieczkę przez oszałamiające pięknem i zarazem niebezpieczne krajobrazy wyspy. Czy jest ona równoznaczna z przyznaniem się do winy? A może za zniknięciem pani Bellion kryje się o wiele bardziej diaboliczna przyczyna…?
Po oszałamiającym sukcesie powieści graficznej Nymphéas noirs w kolekcji Aire Libre wydawnictwa Dupuis trójka autorów podjęła się adaptacji innego literackiego bestsellera Michela Bussiego Nie puszczaj mojej dłoni, opublikowanego w 2013 roku. Didier Cassegrain sięgnął po paletę o ciepłych barwach, rysując zapierającą dech w piersiach historię kryminalną, starannie skomponowaną przez scenarzystę Freda Duvala. Autorzy zabierają czytelników na dynamiczną i pełną zwrotów akcji obławę na uciekiniera, odbywającą się we wspaniałej scenerii wyspy Reunion.
Merci au @libraire se cache, qui par son avis (même sobre) m'a convaincu de me laisser tenter. C'est adapté d'un roman, mais je n'ai jamais lu l'auteur donc pas de risque de me gâcher le plaisir. Au final ce fut une enquête vraiment sympathique et j'ai aimé son traitement et ses rebondissements. J'ai même envie de lire le roman pour approfondir certains points comme la psychologie des personnages (en particulier l'inspectrice) ou prendre du temps sur certains passage comme la dernière victime. Bref, je recommande !
Je connaissais l'histoire pour avoir lu le livre en 2019 malgré tout, le temps aidant, j'avais laissé quelques détails s'échapper depuis 4 ans.
J'ai donc pu pleinement apprécier cette adaptation (presque) comme si je découvrais l'intrigue. Et je trouve que le livre s'y prête plutôt bien.
Les illustrations m'ont beaucoup plu, la palette graphique utilisée est parfaitement adaptée. Un peu pâle au premier abord eh pourtant ça matche totalement ! Ça m'a donné envie de repartir à la Réunion... ^^
POPKULTUROWY KOCIOŁEK: Wyjazd na bajeczną wyspę Reunion miał być dla rodziny Bellionów najwspanialszym czasem spędzonym we wspólnym gronie. Ten tropikalny raj szybko przeradza się jednak w istne piekło. Zaczyna się to od tajemniczego zniknięcia Liane z hotelowego pokoju. Policja badająca sprawę, swoje podejrzenia zaczyna kierować na Martiala, posądzając go o zabójstwo żony. Ten w akcie desperacji wraz ze swoją córką rzuca się w szaloną ucieczkę przez piękną i niebezpieczną wyspę, która skrywa wiele swoich mrocznych sekretów.
Nie puszczaj mojej dłoni to komiksowa adaptacja powieści Michela Bussiego, w której teoretycznie od samego początku mamy podanego na talerzu głównego winowajcę. Przynajmniej takie można odnieść wrażenie na początku lektury. Wraz z kolejnymi przeczytanymi stronami fabuła robi się jednak coraz bardziej złożona, a scenarzyści (Fred Duval i wspomniany już Michel Bussie) zasiewają w umysłach czytelników coraz to więcej niepewności i wątpliwości.
Zaserwowana tu treść to bardzo sprawne połączenie kryminału, thrillera i dramatu, które nie tylko mocno angażuje, ale co najważniejsze trzyma w napięciu do końca. Twórca dba tu nie tylko o odpowiednie rozwijanie fabuły z odkrywaniem nowych sekretów, ale także świetnie wykorzystuje urokliwe miejsce akcji oraz postacie drugoplanowe do większego pogłębienia fabuły.
Scenariusz jest tu więc pod wieloma względami zachwycający, ale nie jest on idealny. Im bliżej końca historii jesteśmy, tym bardziej twórca zaczyna niektóre wątki trochę za bardzo przekombinowywać. Jego pomysły na pewno nie są złe, ale jeśli ktoś lubi bardziej tradycyjne kryminały, to może na niektóre treści delikatnie się tu skrzywić....
Komiks na podstawie książki kryminalnej o tym samym tytule. Gęsta atmosfera, dobro dziecka, ojciec posądzony o morderstwo żony i historia z przeszłości.... a także niepowtarzalny, wakacyjny, rajski klimat wyspy Reunion. Wszystko to w NIE PUSZCZAJ MOJEJ DŁONI. Zacznę od tego, co mi się bardzo podobało, czyli od ilustracji. Jest to bardzo dobrze narysowany komiks. Świetnie zmontowany, kadry przemyślane, nie ma niepotrzebnych ujęć. Kolory są świeże, lekkie, letnie, rajskie - właśnie takie, jaka jest sama wyspa. Tworzy to ciekawy kontrast z samą kryminalną, rzec trzeba - morderczą tematyką. Śmiało stwierdzam, że jest to pozycja wysoce estetyczna, artystycznie dopracowana i elegancka. Jeśli chodzi o scenariusz, to jest klasyczny, to taki po prostu kryminał. Trochę źle ustawiony - zwłaszcza chodzi mi o pierwsze morderstwo - bo ono nieco zdradza i wskazuje może nie zaraz rozwiązanie, ale podejrzenia względem jednego z bohaterów poważnie osłabia. Generalnie, nie jest to kryminalny majstersztyk. Raczej przewidywalny, co nie zmienia faktu, że wyjątkowo dobrze się czyta. NIE PUSZCZAJ MOJEJ DŁONI ma lepsze i gorsze momenty - ale te gorsze dotyczą tylko scenariusza, akcji. Jeśli chodzi o warstwę wizualną, to jest na wysokim poziomie. Pozostaje też kwestia dziecka... nie wiem, czy jakieś, po takich przejściach, pozostało by normalne... Ogólnie komiks polecam, bo jest w swej kryminalnej formie bardzo przyjemny do poznawania. Wciąga i cieszy oko wizualnymi aspektami. Napisany jest także, pod względem stylu - bardzo dobrze. To dobry kryminał, nie wybitny, ale biorąc pod uwagę właśnie warstwę ilustratorską - warty poznania.
Po międzynarodowym sukcesie świetnych „Czarnych nenufarów”, komiksowej adaptacji kryminału Michela Bussi’ego, scenarzysta Fred Duval i rysownik Didier Cassegrain postanowili iść za ciosem i wziąć na warsztat kolejną książkę autora. Czy ta interpretacja udała się równie dobrze? Moim zdaniem nie do końca.
Warstwa graficzna trzyma poziom. Cassegrain świetnie oddał klimat parnego lata na tropikalnej wyspie. Są plaże, bujna przyroda, ocean i mnóstwo słońca, które wprost wylewa się z kadrów. I dużo kobiet z bardzo uwypuklonymi drugorzędowymi cechami płciowymi (mmmm cycuszki) 🤪 Trochę mniej przekonuje mnie scenariusz.
Rodzina Bellionów spędza wakacje na wyspie Reunion korzystając z uroków i smaków tego miejsca - do czasu. Pewnego dnia Liane - żona Martiala i mama małej Sofy - znika w tajemniczych okolicznościach z hotelowego pokoju. Ślady krwi obecne w całym pokoju i zeznania świadków wskazują, że w pokoju mogło dojść do tragedii, a winnym jest mąż kobiety. Mężczyzna, który nie przyznaje się do winy, zabiera córkę i udaje się w dramatyczną ucieczkę przez całą wyspę. Jego tropem podąża cała miejscowa żandarmeria. W tle oczywiście lokalne tajemnice, rodzinne sekrety i żądza zemsty.
Ten album to bardzo klasyczny kryminał, akcja upstrzona jest zwrotami, dzieje się dużo i szybko, spełnia wymogi gatunkowej rozrywki. To nie tak, że coś w nim bardzo nie działa. Jego jedyną wadą jest to, że niczym się nie wyróżnia. „Czarne nenufary” były adaptacją idealną - zagrało w nich wszystko: klimat, napięcie, intryga. Mam podejrzenie, że książkowy pierwowzór „Nie puszczaj mojej dłoni” miał po prostu dużo mniejszy potencjał. Przez to mamy sprawny, ale średni komiks. Ale jako odprężenie w piątkowy wieczór, może być.
Un couple Martial et liane et leur petite fille , en vacances sur une plage , idyllique bien entendu de la réunion . Dès les premières pages , on rentre dans le vif du sujet , Liane , en maillot de bain ressemble à une pin-up , elle remonte dans la chambre de l’hôtel et …ne réapparaît plus , qui plus est , des traces de sang , des traces de luttes sont présentes dans l’appartement fermé à clé ! , et aucune trace de Liane . Le mari semble de coupable idéal , plusieurs témoins l’ont vu faire des allers- retours plus que suspect . Mais l’enquête va prendre une toute autre direction , inattendue . J’ai beaucoup aimé cette lecture , ce roman graphique tiré d’un roman de Michel Bussi. Les illustrations sont magnifiques ce qui apporte encore un point positif . Merci à #netgalley et aux éditions Dupuis .
Intéressant, et surtout il semble que ce soit une très belle adaptation en BD du roman de Michel Bussi. Je n'ai pas lu le livre, mais j'ai vraiment aimé la narration dans cette BD. On est mené en bateau, on pense des choses, et comme dans tout thriller, rien n'est vraiment comme on s'y attendait. Est-ce que je spoile en disant ça ? Tout est dans les détails, et du coup, à la fin de la lecture, on a plutôt envie de prendre une pause, remettre tous les éléments dans l'ordre et de recommencer la lecture pour valider ce que l'on pense avoir compris. C'est donc bien réussi. Il y a le lot de scènes hallucinantes, c'est haletant, on ne peut lâcher cette BD avant la fin, avec son lot de révélations. C'est donc une bonne surprise pour ma part, j'ai vraiment bien accroché.
Bluffé par l’adaptation du roman de Michel Bussi, Nymphéas noirs réalisée par le même duo, c’est avec beaucoup de plaisir (et peut-être trop d’attentes) que je me suis jeté sur ce nouvel opus.
Le dessin et l’adaptation sont toujours brillants. À nouveau, beaucoup de lumière (cette fois-ci l’action se passe à La Réunion) et de couleurs, un très bel album.
Hélas, si le rendu du twist des Nymphéas était impressionnant, l’histoire ici est bien plus prévisible… Ce qui, pour le maître du twist à la française, est un petit peu décevant.
j’ai vraiment bien accroché, je l’ai commencé ce matin et j’ai pas pu m’empêcher de le terminer dans la foulée lol l’intrigue tient bien, y’a pas d’incohérences et elle réussi à nous tenir en haleine car c’est très bien rédigé et le plot twist est vraiment réussie j’ai été surpris tbh 1ere bd policière que je lis rédigée comme ça et c’est super cool ça m’a donné envie d’en lire d’avantages
Avril 2024. J’ai vraiment passé un très bon moment! L’intrigue tient en haleine. L’ambiance m’a plu. Les illustrations sont wow. Franchement, je ne vais pas bouder mon plaisir!
"Ne lâche pas ma main" est une bande dessinée réalisée par Michel Bussi, Fred Duval, Didier Cassegrain. J'ai bien aimé cette BD, j'ai adoré l'histoire !
3,5/5 Je ne peux pas critiquer l’adaptation n’ayant pas lu le roman, mais le polar est plaisant à suivre même si peu de personnages sont sympathiques. Dessin à point.
thriller solide bien illustré et mené je continue à fatiguer des meufs bonnes en maillot et aussi des meufs bonnes badass et des meufs bonnes méchantes genre... bref
J'ai trop aimé ce roman BD ! 1ere adaptation que je lis d'un roman que j'avais lu au préalable et j'ai passé un super moment ! Les dessins étaient supers et la mise en images du roman était top
Gorgeous artwork, and a cleverly laid-out plot. I could see that there was more to the story, as did some of the police in the story. But, the evidence was mixed, and I was led astray. I did thoroughly enjoy the book. On another note, this was another graphic novel. 134 pages is a little short but enough to satisfy. It's funny for me to think that I enjoy graphic novels so much - far less to read. Of course, the artwork delivers much of what any good novel has. Still, it takes so little time to read that I feel guilty for pampering my lazy ass. It's like watching a movie without sound but reading the captions. My brain needs more exercise than that. At my age, I need not only to exercise my body but my brain too, just to stay in physical and mental shape, or I slowly disintegrate. The good thing about graphic novels is that they are like appetizers - delicious - but I'm hungry for a real book now. I've just started the latest Craig Johnson "Longmire" novel. At 317 pages, it won't take long to read, not the way they are written. Fiction - they're my favorite genres.
Again based on a literary origin this crime comic set in the sunny Reunion Island takes themes of regret, sorrow and revenge and weaves a manhunt thriller out of it.
Again the colourwork are great from Cassegrain.
This time the story is more straightforward, than their previous collaboration Black Water Lilies, but it works.