Zostały mu tylko lalki. Tylko one się liczą. Ich twarze zawsze są takie same. Ciała nieruchome, obiecujące. Może się nimi bawić do woli, bo na wszystko mu pozwalają...
W warszawskiej willi odnaleziono ciało brutalnie zamordowanej młodej kobiety. Ślady na miejscu zdarzenia nie pozostawiają złudzeń – padła ona ofiarą Nocnego Łowcy. Lena Silewicz wie, że nie ma wystarczającego doświadczenia i jest zbyt młoda, by przydzielono jej tę sprawę, ale zrobi wszystko, by dołączyć do zespołu śledczych. Tropem mordercy podąża także znany podkaster, który swoją sensacyjną narracją skutecznie utrudnia śledztwo. Kiedy Lena odkrywa kolejne elementy układanki, dogania ją przeszłość, o której chciała zapomnieć. Śniony w dzieciństwie koszmar staje się rzeczywistością – teraz straszniejszą niż kiedykolwiek. Jednak czasami to, co nas najbardziej przeraża, jest naszym przeznaczeniem. Są wtedy dwie opcje: strach zniszczy ciebie, albo to ty go pokonasz.
Czy młoda policjantka zdoła powstrzymać Nocnego Łowcę, zanim ten powiększy swoją kolekcję?
Nowa seria królowej polskiego kryminału wstrząsa i nie pozwala o sobie zapomnieć! Katarzyna Bonda snuje opowieść, w której lęk staje się namacalny, a podejmowane wybory prowadzą do dramatycznych konsekwencji.
Bardziej 3,5 na 4. Lena nie jest moją ulubioną bohaterką - za zielona, za emocjonalna, za brawurowa. Ale! W niej odnajdą się młodsi czytelnicy, to z nią będą mogli się utożsamić. A ja jestem ciekawa, dokąd zaprowadzą ją kolejne śledztwa.
Bardzo słaba książka. Niczym marna pozycja od kiepskiego debiutanta. Jakby to pisał celebrytka, który dla hajsu wypluł miernotę... Nudne, bez klimatu; słyszałam same wypowiedzi w samych superlatywach, podobno miała to być straszna pozycja że strasznym klimatem. A mnie naprawdę nietrudno wystraszyć. Ale jednak... nudne jak flaki z olejem. Naprawdę niezwykle rzadko jestem aż tak rozczarowana lekturą. Zazwyczaj zawyżam oceny... Brak atmosfery narastającego napięcia, żadna scena nie przyprawia o dreszcze. Czasami pisana niby wypracowanie w szkole, streszczenie. O tym, jacy są bohaterowie mówi nie sama historia, ale ich opisowa charakterystyka. Bardzo irytująca historia z bardzo irytującą główną bohaterką, która pobita i torturowana pcha się do przodu niczym bohaterka komiksu. Brak uczuć wyższych, tylko jakieś nastoletnie humorki. Upiera się, że sama zrobi karierę, po czym kilka stron dalej uprasza brata o wrzucenie jej do śledztwa; gdy rozmawia z jakimkolwiek technikiem/prokuratorem/policjantem, który nie ulega jej rozkazom czy nie odpowiada na zadane pytanie, grozi konsekwencjami od jednego z jej braci. Udaje silniejszą niż jest, a jest to bardzo słaba postać. Jej zachowania są niewiarygodne i wręcz żałosne, nic nie tworzy spójnej całości. To wszystko opisywane o tych chorych dewiantach widzieliśmy już i czytaliśmy o tym setki razy; historia wtórna, przewidywalna i po prostu jej czytanie było jedną wielką frustracją. Podcaster, który jest kolejnym dzieciuchem. W jednej chwili pomaga, nachodzi, jest miły, w drugiej odwraca się na pięcie o mówi przysłowiowe "wal się". Wrzucony, żeby załatać lekko dziury fabularne, a nie żeby z niego stworzyć ciekawe ujęcie historii. Brat popierdółka, który niby to cieszy się dużym respektem ze środowiska, a lata za rozwydrzoną siostrą jak piesek bez charakteru. Brak klimatu, brak napięcia. Nudne, bezbarwne opisy, pewnie bardziej autorka odnajduje się w pisaniu reportaży. Słabe. Naprawdę słabe. O grozie przekonuje się nas nie toczącą się historią, tylko jakimiś suchymi faktami/wnioskami. Zakończenie: bum pyk i do przodu. Dałabym jej 1, ale jak mówię zazwyczaj zawyżam...
This entire review has been hidden because of spoilers.
2.5/5 Generalnie książkę czyta się przyjemnie. Jest napisane przystępnym językiem, opisy nie są przytłaczające.. natomiast fabuła jest kiepska. Podczas czytania tej książki ani razu nie czułam się zaciekawiona, ani razu nie chciałam przeczytać kolejnego rozdziału bo nie mogłam się doczekać co będzie dalej. Nuda. Zero ciekawych zwrotów akcji, zero satysfakcjonującego rozwiązania.. wręcz trochę mam wrażenie że limit stron się skończył więc autorka szybko skończyła akcję..
To co na początku czytania książki mi przeszkadzało to zbity tekst do którego trzeba było przywyknąć. Bohaterka książki- Lena jest dosyć kontrowersyjną postacią, której zachowania nie do końca były przemyślane i chyba do mnie to nie trafiło. Historia staje się wciągająca, jednak nie nazwałabym tego kryminału wybitnym dlatego oceniam ją jako przeciętną 2,75/5 🫡
3,5 Generalnie 2 połowa sporo uratowała, trochę mi zabrakło czegoś w ukazaniu bohaterki od początku ale myślę, że nawet ją polubiłam pod koniec. Rozdziały z perspektywy mordercy sztos ale ogólnie coś mi w tej książce nie siedzi. Ogólnie bardzo spoko ale bez szału.
Królowa polskiego kryminału wraca z nową powieścią i jednocześnie nową serią o Lenie Silo. Rozpoczyna ją Kolekcjonerem lalek.
Trzynaście lat temu Lena Silewicz, pochodząca z rodziny policyjnej, przypadkowo znalazła się w lesie, w którym doszło do popełnienia morderstwa. Dziś po latach temat ten nadal w jej domu jest tabu, a jednocześnie sama Lena marzy o pracy w kryminalnych. Dla wszystkich współpracowników pozostaje, jako protegowana ojca i brata. Nikt nie traktuje jej poważnie, zwłaszcza przy sprawie zabójstwa kobiety w podwarszawskiej willli. Zwłoki były zmasakrowane i związane linkami. Morderca dostał się do świetnie zabezpieczenego domu ofiary i może mieć związek z podopieczną Silo, Darią. Lena chcąc udowodnić swą wartość nie tylko będzie musiała działać wbrew regułom, ale też cofnąć się do przeszłości, kiedy wszystko zaczęło się.
Wraca u Katarzyny Bondy kobieca postać śledczej i chociaż sama autorka zapowiada swoje nowe swoje oblicze, to gdzieś jednak pobrzmiewa stara, dobra Kasia Bonda. Postawiła na to, w czym jest dobra, a więc na prawdziwy kryminał, a bardziej thriller kryminalny. Niby żadna różnica, a jednak. Kryminał skupia się na śledztwie, podczas gdy thriller bardziej eksponuje emocje i to one grają tu główne role. Mamy seryjnego gwałciciela, tytułowego Kolekcjonera lalek albo jak go prasa ochrzciła Nocnego Łowcę. Skąd te nazwy nie mogę zdradzić, by nie psuć zabawy przy poznawaniu historii. To on w swych ofiarach wywołuje lęk, przerażenie i niszczy życie, jakie wcześniej wiodły. Strach, że wróci i dokończy to, co zaczął jest nieodzowny. Człowiek bez twarzy, bestia w ludzkiej skórze, drapieżca karmiący się strachem. Każda kobieta, która zetknąła się z nim, czuje się bezsilna wobec okrucieństwa, jakie z niego emanuje. To właśnie postawienie na emocje, na adrenalinę cechuje Kolekcjonera lalek. Jednocześnie jest to, co stało się poniekąd znakiem charakterystycznym Bondy. A mianowicie kwestie społeczne. Bierze pod lupę relacje panujące w policji i nieco je odmitologizuje. Ostatnio w literaturze gatunkowej sporo jest kobiet komisarz, twardych babek nie dających sobie w kaszę dmuchać. Tymczasem w rzeczywistości nadal muszą udowadniać swą przydatność i zmagać się w męskim świecie o swą pozycję. Tak jest u Leny. Córka i siostra policjantów przez kolegów widziana jest przez pryzmat nepotyzmu w policji. Ta, co nic nie umie, a przydział ma dzięki protekcji. Przełożony nie daje rozwinąć skrzydeł, a ona ma zadatki na doskonałego, nieustępliwego, a jednocześnie pełnego empatii śledczego. W prawdzie na początku nieco mnie irytowała swą porywczością, pyskowaniem tam, gdzie akurat nie musiała tego robić, a tam gdzie przydałoby się znowu uległością, to niemniej z czasem zaczyna się ją lubić. To ten typ bohatera, podobnie jak podkaster Maks, na których nam mocno zależy i kibicujemy im z całego serca. Łatwo zżyć się z nimi, przejmować ich losem. A jednocześnie obserwować ich relację, która co tu dużo mówić jest od początku burzliwa. Drugi temat dominujący w powieści, to oczywista oczywistość - przemoc wobec kobiet. Od tej psychicznej, po uprzedzenia, aż wreszcie fizyczna u tego, który je nienawidzi. Na codzień nie zdajemy sobie sprawy z piętna, jakie ofiary napaści na tle seksualnym muszą nosić. Panice, obsesji przed prześladowcą czy wspomnieniami tego, czego padły ofiarą. Nigdy już potem, nie są zdolne wrócić do normalności. Co, gorsze nawet policja traktuje je jako persona non grata, nie rozumie ich emocji i lęku, poddaje pod wątpliwość wiarygodność, a przede wszystkim nie wspiera. Jak pokazują przykłady bohaterek, jeszcze dużo jest do zrobienia w tym temacie.
Kolekcjoner lalek rozkręca się stopniowo i powoli potęguje napięcie. Jeśli gdzieś już Katarzyna Bonda nauczyła, że zaczyna mocnym bum i podbija stawkę, to tym razem dawkuje wszystko, aż do końca. Niemniej jednak krok po kroku angażuje czytelnika do momentu, w którym już nie jest się w stanie oderwać i obgryzając z nerwów pazury, czeka na finał. A tam, gdzie ostatecznie trafimy, w pełni satysfakcjonuje. Mała Sielo ma wszelki potencjał stanąć na równi z moim ulubionym cyklem o Hubercie Meyerze.
Lena Silewicz - młoda sierżant, pochodząca z policyjnej rodziny, zajmuje się pomocą ofiarom i świadkom przestępstw. Będąc małą dziewczynką sama miała okazję przebywać na miejscu zbrodni, w której brutalnie zamordowano jej koleżankę Ingę, co odcisnęło piętno na jej psychice do dziś. Obecnie, ze względu na swoją profesję oraz charakter aż nadto angażuje się w życie swojej podopiecznej Darii, która została napadnięta i zgwałcona we własnym domu. Gdy Lena dowiaduje się, że zamordowano pasierbicę znanego warszawskiego finansisty, poszczególne elementy każdej z tych zbrodni zaczynają układać się jej w całość, a sprawa sprzed lat zaczyna ukazywać powiązanie z teraźniejszością… Kto jeszcze stanie się ofiarą „Nocnego Łowcy”?
Ah co to za emocjonujący początek nowej serii!
Po pierwsze - klimat. W książkach Pani Katarzyny zawsze czuć specyficzne oddziaływanie na czytelnika dozą niepokoju, lęku, a jednocześnie zaangażowania w rozwiązanie sprawy, które powoduje, ze nic nie może nas oderwać od przeczytania jej pozycji od deski do deski.
Po drugie tematyka - jak zawsze autorka porusza trudne wątki zarówno dla społeczeństwa, jak i bohaterów. Pojawienie się postaci Noe, podcastera, który śledzi różnego rodzaju wątki kryminalne, przestawia dowody, miejsca zbrodni i dokumentuje wszystko, obrazuje czytelnikowi jaki wpływ na prowadzone śledztwa, mają tego typu jednostki, które w internecie rozpowszechniają elementy składające się na dane postępowanie. Pokazuje również braki w sposobie działania i możliwościach jakimi niekiedy dysponują organy ścigania. Niestety często bardziej uniemożliwiają, niż pomagają w ujęciu sprawcy danego czynu.
Po trzecie - zobrazowanie psychiki sprawcy. Autorka klarownie i szczegółowo prowadzi czytelnika przez analizę psychiki Nocnego Łowcy, opisując jego przeżycia i motywację w narracji pierwszoosobowej. Pokazuje jego pragnienia, determinację oraz podstawy (wydające się nielogiczne i niezrozumiałe) jego działania.
Podsumowując, „Kolekcjoner lalek” to bardzo dobre rozpoczęcie roku spod pióra Katarzyny Bondy. Mroczny, klimatyczny i wciągający kryminał, który po przeczytaniu ostatniej strony, woła o jeszcze!
Historia była naprawdę mocna. Od początku do końca nie zwalniała. W tym wszystkim najlepsza była Lena. Spodobała mi się jej osobowość oraz to jakie relacje miała z całą rodziną i przyjaciółmi/znajomymi. Praktycznie w tej książce obserwujemy jej rozwój, jak z początkującej policjantki staje się ważnym i skutecznym członkiem zespołu. Miałam do niej jedną uwag��, bo jak mogła zignorować swoje obawy o swoje własne bezpieczeństwo. Lecz potem inna postać zrobiła coś tak głupiego, że przestałam myśleć o tamtym. Pierwszej akcji się domyśliłam, ale tego drugiego? Nie miałam najdrobniejszego przeczucia co do tego. Lubię być tak zaskakiwana. Ci, co to już przeczytali, na pewno domyślą się o kogo mi chodzi. Czekam na kolejne tomy. Z chęcią bym przeczytała o sprawie, którą Lena prowadziłaby razem z Markiem.
Pierwsze moje doświadczenie z Bondą. Myślę, że raczej dobre. Historia ciekawa, aczkolwiek czasem bohaterowie wydawali mi się irracjonalni- kiedy wydawało mi się, że wiem jak się zachowają, działali w zupełnie odwrotny sposób. Najbardziej trzymające w napięciu były wstawki opisujące przemyślenia mordercy. Zawsze takie fragmenty odbieram jako mega wymagające, gdyż w celu ich umiejętnego poprowadzenia potrzebna jest wiedza psychologiczna. Natomiast niezmiennie zawsze wzbudzają we mnie najwięcej emocji i zainteresowania.
Było to dobre, wręcz nie spodziewałam się, że będzie aż tak, ponieważ z Bondą mam raczej relacje love-hate. Jedyne do czego mogę się doczepić- nie podoba mi się fakt podkreślania na każdym kroku jakim Lena to nie jest mocnym charakterem- tworząc silny charakter w książce nie musisz podkreślać tego notorycznie, że jest on silny. Mimo wszystko, chętnie sięgne po kolejny tom.
1,75⭐ z całym szacunkiem dla Pani Bondy ktorą niepomiernie szanuje, kocham i uważam za największą divę na polskiej scenie literackiej, uważam że ta książka stanowi urazę dla mojej intelignecji
Katarzyna Bonda zaskoczyła wszystkich, rozpoczynając nowy cykl, w którym przedstawiła nową kobiecą bohaterkę - Lenę Silewicz. “Kolekcjoner lalek” zdobył polski rynek kryminałów na samym początku 2025 roku.
Lena to twarda, nieustraszona i niecofająca się przed niczym młoda policjantka, która być może czasem działa zbyt pochopnie, nie bacząc na konsekwencje. Nie zawsze wychodzi jej to na dobre, a ogromnym plusem dla Autorki jest to, że mimo tej grubej i twarde zasłony, Lena pokazuje także, że nie jest pozbawiona uczuć i wrażliwości. Choć na pierwszy rzut oka sprawia wrażenie, jakby wolała raczej przyłożyć komuś w twarz, niż podać pomocną dłoń, to w rzeczywistości tak nie jest. Historia rozpoczyna się od straszliwej zbr0dni, która ma miejsce w bliskim otoczeniu nastoletniej wówczas Leny. Jak się można domyślać, historia ta będzie miała jakieś przełożenie na wydarzenia w teraźniejszości, w której natomiast dochodzi do serii brutaInych gw@łtów na terenie Warszawy. Policja nie chce dopuścić do myśli faktu, że wydarzenia te mogą być powiązane, a Lena, która bardzo w to wierzy, działa na własną rękę, próbując ująć sprawcę. Wiele jest jej wybaczane, co niewątpliwie ma związek z tym, że pochodzi z rodziny policyjnej, jednak nie omijają jej konsekwencje działań, których dopuszcza się nieraz w porywach serca. Jej zachowanie może zresztą czytelnika czasem irytować, przez co bohaterka jeszcze bardziej nabiera charakteru.
Historia jest naprawdę wciągająca, a jej klimat odczuć można najbardziej, gdy czyta się ją w pustym mieszkaniu. Dlaczego tak jest - tego nie będziemy już zdradzać, ale podpowiemy, że ma to związek z modus operandi zbr0dniarza. Z dużą szczegółowością oddana jest w książce praca policji, jak zwykle w książkach Bondy, co wynika z jej dużej wiedzy na temat “firmy” dzięki licznym znajomościom i konsultantom. “Kolekcjoner lalek” na pewno zaspokoi wielu miłośników gatunku i wywoła wiele emocji. Zakończenie również jest satysfakcjonujące, chociaż dla zatwardziałych czytelników kryminałów raczej nie będzie miażdżące. Jesteśmy ciekawi rozwoju tego cyklu! 💪