Mówią, że piekło wybrukowano dobrymi chęciami. Nie kłamią.
Prezes banku, Artur Martynow, otrzymuje zaproszenie na tajemnicze spotkanie. Przypuszcza, że to żart jednego z kumpli, ale gdy zjawia się na miejscu, nie ma tam kolegów ani spodziewanej imprezy. Jest za to domek, w którego rozświetlonym oknie widać scenę gwałtownej kłótni małżeńskiej.
Artur postanawia interweniować. Wprawdzie nic nie idzie po jego myśli, ale tak poznaje Annę. Znajomość z tą kobietą zmieni jego spokojne, ułożone życie.
Tymczasem tajemniczy nadawca znów o sobie przypomina. Martynow daje się wciągnąć w grę, której stawką jest niejedno ludzkie życie.
Powieści Agnieszki Pietrzyk czytam i cenię od lat. Ta, również porwała mnie totalnie. To „Zaproszenie”, z którego i Wy musicie skorzystać, jeśli lubicie kopiące w głowę historie wyłamujące się wszelkim schematom. Co więcej, sami możecie wybrać zakończenie, które bardziej Wam odpowiada. Zaintrygowani?
Dużo mówi się o tym, by nie pozostawać obojętnym na cudzą krzywdę i reagować na przem0c, której jesteśmy świadkami. Ale czy dokonanie właściwego, wydawać by się mogło, wyboru może wciągnąć nas w wir intryg, tajemnic i zła? Autorka w przewrotny sposób pokazuje, że tak. Jedno przypadkowe zdarzenie może wywołać druzgocące konsekwencje. Ale co tak naprawdę wpływa na nasze decyzje? Okoliczności czy może nasza natura, głęboko skrywane instynkty? I jak daleko można posunąć się w imię sprawiedliwości?
Artur Martynow, szanowany prezes banku, mąż i ojciec, otrzymuje tajemnicze zaproszenie. Myśląc, że to żart kolegów, postanawia stawić się w wyznaczonym miejscu. Nieoczekiwanie staje twarzą w twarz z aktem przemocy wobec kobiety. Decyzja, którą wtedy podejmuje przewraca do góry nogami jego poukładane życie. Zostaje wciągnięty w wir zdarzeń, które niczym upadające kostki domina pociągają za sobą kolejne nie dając się już zatrzymać.
Żuławy, które zwykle kojarzą mi się z letnią beztroską, autorka przedstawia w surowej, niemal mrocznej atmosferze, czyniąc je niemal bohaterem powieści. Odludne tereny, opuszczone domki letniskowe, zaniedbane drogi i samotne domiszcza tworzą idealne, choć niepokojące tło dla opowieści o namiętnościach, manipulacjach, tajemniczym stowarzyszeniu i zbr0dniach.
Naprzemienna narracja Martynowa i policji daje czytelnikowi szerszą niż bohaterom perspektywę i podsyca ciekawość, jak te dwie płaszczyzny się splotą. Z jednej strony poznajemy dylematy człowieka, odsłaniające jego wewnętrzne lęki i demony przeszłości, który brnie coraz bardziej w bagno przem0cy i zdrady, z drugiej skorumpowanych i kierujących się osobistym interesem policjantów, co tylko potęguje napięcie. Jednak gdzie nagromadzi się zbyt wiele kłamstw, prawda prędzej czy później wyjdzie na jaw. Pytanie tylko, jaka jest prawda?
Nie mogłam oderwać się od tej zagmatwanej historii, w której zdarzenia spiętrzają się niczym kra na rzece, by w końcu spłynąć z niszczycielskim impetem, odblokowując zator. Pochłonęła mnie totalnie! Zostałam wciągnięta w wir niepokoju, moralnych rozterek głównego bohatera i jego wyborów, z którymi często wewnętrznie się kłóciłam. A zakończenie to prawdziwy majstersztyk, bo czy spotkaliście się kiedyś z możliwością wybrania finału, który bardziej Wam odpowiada?
To jednak jedyne, na co macie wpływ, bo jeśli chodzi o tę fabułę, możecie spodziewać się wyłącznie niespodziewanego.
Ciąg zdarzeń i konsekwencji absolutnie świetny i wciągający. Są emocje, jest dobrze budowana atmosfera i dobre tempo rozwoju. Początkowo nudziły mnie rozdziały o policji, potem zaczęły ciekawić. W ostatecznym rozrachunku bardzo rozczarowało mnie zakończenie i niedoprecyzowanie niektórych wątków. Ale czyta się bardzo dobrze.
Książkę łatwo się czyta, dość szybko się rozkręca i nie jest zbyt wymagająca, chociaż gdzieś w połowie wdarła się nuda, a później odczucie absurdu całej tej sytuacji. Za bardzo przekombinowana, przez co straciła wiarygodność, ale zakończenie mi się podobało. Pokazuje jak można zmanipulować człowieka, aby w dobrej wierze posunął się do morderstwa. Wplecenie w to wszystko policjantki ukrywającej wypadek prezesa banku za niemałą łapówkę i powiązanie tego z zabójstwem pracownicy niemieckiego banku było strasznie absurdalne, ale był to też niezły element zaskoczenia.
Agnieszka Pietrzyk to autorka, której twórczość śledzę niemal od początku jej kariery pisarskiej. Sięgając po kolejne książki Pani Agnieszki, za każdym razem byłam pod wrażeniem starannie skonstruowanej fabuły, a po zakończeniu lektury odkładałam książkę na półkę w pełni usatysfakcjonowana. Dziś wiem, że każda powieść, która wyjdzie spod jej pióra, w mniejszym lub większym stopniu spełni moje oczekiwania.
Artur Martynow, szanowany prezes banku, otrzymuje nietypowe zaproszenie na tajemnicze spotkanie. Przekonany, że to żart jednego z bliskich kolegów, udaje się w wyznaczone miejsce. Gdy dociera na miejsce, okazuje się, że nie ma tam jego znajomych, a jedynie mały domek, w oknie którego Martynow dostrzega poważnie wyglądającą kłótnię małżeńską. Nie wahając się ani chwili, postanawia zainterweniować. Ta jedna spontaniczna decyzja doprowadzi do wydarzeń, które całkowicie odmienią jego dotychczasowe spokojne życie. W tym samym czasie w Kątach Rybackich zostają znalezione zwłoki młodej kobiety. Do rozwiązania tej tajemniczej zbrodni zostaje przydzielony młody, niedoświadczony, ale bardzo ambitny policjant Borys Kalinka. Jakie odkrycia czekają na niego w trakcie śledztwa?
„Zaproszenie” Agnieszki Pietrzyk to kolejny mroczny thriller, którego lektura była prawdziwą przyjemnością. Ta niespieszna, wielowątkowa powieść wciągnęła mnie od pierwszych stron, a umiejętnie budowane napięcie oraz zręczna manipulacja ze strony autorki trzymały mnie w niepewności do samego końca. Agnieszka Pietrzyk stworzyła niezwykle intrygującą historię, poruszającą trudne tematy. Przemoc wobec drugiego człowieka to w dzisiejszych czasach dość powszechny problem, jednak często nie zwracamy uwagi na to, co dzieje się za drzwiami domów sąsiadów. Niestety, brak obojętności wobec krzywdy często prowadzi do drastycznych konsekwencji, co autorka ilustruje na przykładzie swoich bohaterów w swojej powieści. Kolejnym ważnym tematem, który porusza autorka, jest siła manipulacji. W dzisiejszych czasach ludzie są bardzo podatni na manipulacje, co doskonale ukazuje w swojej powieści; bohaterowie, gotowi ukryć przed światem swoje tajemnice i mroczne sekrety, łatwo ulegają wpływom innych. „Zaproszenie” to powieść, do której zasiadłam z nadzieją na emocjonującą lekturę, i taką też otrzymałam. Agnieszka Pietrzyk zaserwowała mi prawdziwy rollercoaster emocji, wciągając mnie w wykreowany przez siebie świat, w którym zręcznie mną manipulowała. Książkę czytałam z dużym zaangażowaniem; wątek zamordowanej kobiety niezwykle mnie intrygował, a ja byłam bardzo ciekawa, jak autorka połączy wydarzenia z życia Martynowa i tajemniczą śmierć młodej kobiety. Czytałam z pełnym skupieniem, aż dotarłam do momentu, w którym wydawało mi się, że znam odpowiedzi na nurtujące mnie pytania. Jednak Pani Agnieszka szybko ściągnęła mnie na ziemię, serwując zaskakujący zwrot akcji, który sprawił, że już do samego końca nie wiedziałam, czego się spodziewać. „Zaproszenie” to doskonale skonstruowany thriller, który od pierwszej do ostatniej strony trzyma czytelnika w napięciu. Mnóstwo tajemnic, sekretów oraz zaskakujących, często wręcz nieprawdopodobnych zwrotów akcji sprawia, że momentami serce bije szybciej. Agnieszka Pietrzyk oddała w ręce czytelników kolejną świetną i dopracowaną powieść, którą z całego serca Wam polecam.
„Drugiego człowieka najlepiej zmanipulować, dając mu prawo wyboru”
Artur Martynow to mężczyzna z poukładanym życiem – jest prezesem banku, dobrze zarabia, ma żonę, dwójkę dzieci i spokojne życie. Do czasu. Pewnego dnia dostaje tajemniczą wiadomość zawierającą zaproszenie na spotkanie. Początkowo myśli, że to jedynie żart jego najbliższych przyjaciół, prawda okazuje się jednak inna… Gdy dociera na miejsce wskazane w wiadomości, nie zastaje tam swoich znajomych, ale małżeństwo, które się kłóci i nie jest to spór jedynie słowny… Postanawia interweniować, co otwiera zupełnie nowy rozdział w jego życiu i wywołuje ciąg zdarzeń prowadzących do tragedii. Martynow angażuje się w grę, która staje się jego najgorszym koszmarem. Czasami chęć pomocy komuś innemu, może nam samym zniszczyć życie…
Recenzję tej książki zaczęłam od intrygującego cytatu. Bardzo często w różnych sytuacjach w życiu codziennym mamy wybór – postąpić tak albo inaczej. Pójść w lewo albo w prawo. Tak naprawdę dając drugiemu człowiekowi możliwość, stosujemy najmocniejsze i najbardziej oddziaływujące techniki manipulacyjne. Agnieszka Pietrzyk doskonale przedstawiła to w swojej nowej książce „Zaproszenie”. Jaki jest klucz, aby manipulacja zadziałała? Trzeba znać osobę, którą chcemy namówić do konkretnego posunięcia i tak pokierować rozmową, aby ona sama myślała, że podjęła decyzję. Niestety nie jest tak w rzeczywistości, o czym główny zainteresowany orientuje się, gdy jest już za późno. Artur Martynow myślał, że każdy z wyborów, które dokonywał od momentu otrzymania listu są spowodowane tylko jego potrzebą i chęcią pomocy kobietom, które znajdowały się w niebezpieczeństwie. Naprawdę jednak cała historia i ciąg zdarzeń zostały z góry założone, a on sam był jedynie pionkiem w grze prowadzonej przez kogoś innego. Kogoś, kogo zupełnie się nie spodziewał i nie podejrzewał w tej roli.
„Zaproszenie” to klimatyczny thriller, który wciąga czytelnika od pierwszych stron. Gdy otwieramy drzwi razem z głównym bohaterem, nie ma już odwrotu – nie możemy oderwać się od tej książki. Akcja jest dynamiczna, ciągle się coś dzieje. Nie ma długich i zbędnych opisów, wszystko jest rzeczowe i na miejscu. Początkowo miałam pewien problem z przeplataniem wątków Artura i Policji, które są stosowane w książce na zakładkę, jednak, gdy historie zaczęły się łączyć i ich powiązanie zostało odpowiednio wyartykułowane, byłam mocno ukontentowana. Książkę czyta się szybko, lekko i nie czujemy zbytniego obciążenia. Agnieszka Pietrzyk skłania czytelnika do refleksji nad tym, jak sami postępujemy i zostawia nam furtkę do tego, aby w porę zareagować.
Ogromny plus za zakończenie. Pozostawienie wyboru dla czytelnika, aby sam zdecydował, czy kończy historię, czy poznaje alternatywny epilog – chapeau bas. Znam swoją decyzję. Jaką podejmiesz Ty?
Artur Martynow jest prezesem banku, wysoce elegancką personą, szanowaną w swoich kręgach. Dwójka dzieci i kochająca żona dopełniają jego nieskazitelny image. Pewnego dnia na jego skrzynkę wpływa wiadomość zawierająca tajemnicze zaproszenie, a on spodziewając się kolejnego głupiego żartu zwiastującego świetną zabawę zaaranżowaną przez grupkę przyjaciół, oczywiście wchodzi w to w ciemno. Sprzedając żonie kłamstewko co do wychodnego (tym samym nakreślając nam obraz swojego nieszczerego charakteru), pojawia się w wyznaczonym miejscu i natrafia na scenę, której się nie spodziewał. Podglądając przez okno dość zwyczajnego domostwa zauważa scenę prz3mocy, co jest totalnym przeciwieństwem jego oczekiwań. Niosąc jednak pewien bagaż doświadczeń i chęć pomocy krzywdzonej przez własnego męża kobiecie, Artur postanawia skonfrontować się z tyranem, jednocześnie pragnąc dowiedzieć się, czy trafił pod właściwy adres.
W tym momencie nakręca się spirala nieodwracalnych wydarzeń, które zapoczątkują zmiany w życiach bohaterów. Niektóre z nich otworzą oczy na ich lichy żywot, krzywdy, których doświadczają, oraz dostarczą nadzieję na egzystencję w lepszych i spokojniejszych warunkach. Innych z kolei chęć pomocy bliźniemu zaprowadzi na kres psychicznej wytrzymałości, grożąc utratą najbliższych, jednocześnie wodząc na pokuszenie.
"Zaproszenie" można sklasyfikować jednocześnie, jako thriller psychologiczny, jak również typowy kryminał. Jego konstrukcja stanowi dualną narrację, w której z jednej strony towarzyszymy rozterkom wewnętrznym i moralnym dywagacjom głównego bohatera, a z drugiej towarzyszymy w policyjnym dochodzeniu. Dzięki tej strukturze książka trafi w większej ilości czytelników, zaskakując dodatkowo zakończeniem, które również zostało dwojako skonstruowane. Agnieszka Pietrzyk postanowiła uderzyć tutaj w podwójną interpretację zastosowaną za pomocą dodatkowego rozdziału, który nadaje zupełnie innego wydźwięku zakończonej już historii. To Ty zdecydujesz, czy zechcesz w to brnąć.
Książka angażuje od samego początku i nie pozwala się od siebie oderwać. Wpadasz w sidła tej utkanej z tajemnic opowieści, oczekując coraz to kolejnego tropu i odpowiedzi na nawarstwiające się pytania. Próbując rozwikłać zagadkę pochodzenia i celu nietypowych zaproszeń towarzyszymy głównemu bohaterowi w jego nie do końca trafnych decyzjach, niejednokrotnie przewracając ozami na jego spostrzeżenia i zachowania. Bez cienia wątpliwości - nie jest to postać, z którą będziemy chcieli się utożsamiać, ani kibicować jego czynom. Niektórymi akcjami skutecznie nas do siebie zniech��ci, ale dzięki temu powieść dostarczy emocji, szczególnie pasmo tych negatywnych. A ewidentnie w te autorka celowała i dopięła swego. Polecam!
Czy jedno przypadkowe wydarzenie może wywrócić życie do góry nogami?
Agnieszka Pietrzyk w swojej najnowszej powieści „Zaproszenie” pokazuje, że tak – i robi to w sposób, który zaciekawia i nie pozwala oderwać się od opowiadanej historii. Autorka zbudowała w niej misterną intrygę, wciągając nas w psychologiczną grę pełną tajemnic, moralnych dylematów i nieoczywistych wyborów.
Głównym bohaterem jest Artur Martynow, szanowany prezes banku, mąż i ojciec. Kiedy otrzymuje tajemnicze zaproszenie na spotkanie, które traktuje je jako żart swoich znajomych. Jednak na miejscu zamiast kolegów i zabawy, ląduje w samym centrum dramatycznej kłótni małżeńskiej, w której postanawia interweniować. To, co początkowo wydaje się zwykłą interwencją w obronie kobiety, szybko okazuje się początkiem koszmaru, z którego nie ma ucieczki. Wkroczenie na tą ścieżkę przez Artura po raz pierwszy, sprawia że każdy jego kolejny wybór prowadzi go coraz głębiej w mroczny labirynt manipulacji i przemocy.
Pietrzyk znakomicie buduje klimat – surowe, odludne krajobrazy Żuław stają się wspaniałym tłem dla tej opowieści. Zaniedbane domy letniskowe, wąskie, ciemne drogi i wszechobecne poczucie izolacji potęgują uczucie niepokoju. To świat, w którym nikt nie jest bezpieczny, a każdy może mieć swoje sekrety.
Autorka zastosowała ciekawy zabieg narracyjny – historia prowadzona jest z perspektywy Artura oraz policji badającej sprawę zabójstwa. Dzięki temu czytając je wiemy więcej niż bohaterowie, ale mimo i tak trudno jest przewidzieć, dokąd zmierza cała historia. Zwroty akcji są dynamiczne, a każde odkrycie prowadzi do kolejnych pytań, zamiast przynosić odpowiedzi.
„Zaproszenie” to także opowieść o ludzkiej naturze. Pietrzyk precyzyjnie analizuje psychikę bohaterów, pokazując, jak łatwo jest manipulować człowiekiem, zwłaszcza gdy w grę wchodzi poczucie winy, strach i chęć ochrony bliskich.
Czy chęć niesienia pomocy może stać się początkiem tragedii? Jakie konsekwencje mają nasze wybory? Gdzie kończy się moralność, a zaczyna ślepa determinacja? O tym musicie, koniecznie przekonać się sami!
„Zaproszenie” to thriller, który trzyma w napięciu, porusza ważne tematy i zostawia z mnóstwem przemyśleń. To historia, która choć momentami wydaje się odrealniona, to emocje, napięcie i świetnie poprowadzona intryga wynagradzają wszystko. Dlatego jeśli lubicie nieoczywiste, pełne zwrotów akcji historie, w których psychologia bohaterów gra kluczową rolę, ta książka jest dla Was.
To „Zaproszenie”, którego zdecydowanie nie warto odrzucać!
Dziękuję za zaufanie i egzemplarz do recenzji od wydawnictwa @czwartastronakryminalu (współpraca reklamowa) 🩷.
"Zaproszenie"... co to jest za książka! Nieoczywista, duszna, totalnie popaprana - a to największy komplement, jaki mogę dać najnowszej powieści Agnieszki Pietrzyk. Książka nie dość, że jest klimatyczna, to porusza też bardzo poważne tematy, jak przemoc domowa, przekraczanie własnych granic. Autorka nie bawi się w półśrodki: jest mocno, dosadnie. "Zaproszenie" to nie tylko thriller z elementami kryminału, ale również szczegółowa analiza ludzkiej psychiki i ciągłe sprawdzenie, jak daleko człowiek jest się w stanie posunąć. Agnieszka Pietrzyk postawiła na podkreślenie, jak ważna jest pomoc osobom, które tkwią w przemocowych związkach. To właśnie ofiary były motorem napędowym dla działań stowarzyszenia Lea uxor leonis est i Martynowa. Co wydarzyłoby się, gdyby Artur zignorował tak niecodzienne zaproszenie? Podobno na świecie istnieje mniejsze i większe zło. Ja sama, jak przystało na fankę Wiedźmina, zawsze powtarzam, że gdy mam taki wybór, to wolę nie wybierać wcale, ale zupełnie odwrotnie postąpił Artur Martynow, główny bohater "Zaproszenia". Targające nim wątpliwości były niczym wobec oczekiwań tajemniczej organizacji, która za zadanie wzięła sobie ochronę ofiar przemocy. Intryga jest szyta grubymi nićmi, a pan prezes coraz mocniej odczuwa skutki swoich decyzji. Właśnie to niecodzienne zaproszenie sprawia, że Martynow zaczyna przekraczać dotychczas nieprzekraczalną granicę, zatracając się w swojej misji. Fabuła powieści jest naprawdę wyjątkowa. To ten typ książki, w którą po prostu"weszłam", nie zadając pytań, popłynęłam z prądem, i to była dobra decyzja. "Zaproszenie" zaczyna się z przytupem, by non stop trzymać czytelnika w napięciu do czasu momentu kulminacyjnego, który sprawił, że zbierałam szczękę z podłogi. Misja Martynowa przeplata się z policyjnym śledztwem, wszystko zdaje się powiązane, ale uwierzcie mi - takiego zakończenia sprawy kompletnie się nie spodziewałam. Tu wszystko, począwszy od kreacji bohaterów, po fabułę i zwroty akcji, jest przerysowane i groteskowe - ale w taki dobry sposób. Zaczytałam się, nie potrafiłam się oderwać od tej historii. Ciekawość, co znajdę na kolejnej stronie wygrywała ze zdrowym rozsądkiem, a zakończenie, a właściwie fakt, że mogę je sobie wybrać, dobiło "Zaproszeniu" łatkę rewelacyjnego thrillera. "Zaproszenie" to nie tylko pełnokrwisty thriller z elementami kryminału, ale także swoisty, choć nieoczywisty hołd dla ofiar przemocy. Agnieszka Pietrzyk oddaje im głos w nietypowy sposób – poprzez historię, która szokuje, zmusza do refleksji i nie pozwala przejść obok tematu obojętnie. Ta powieść to dowód na to, że literatura gatunkowa może nie tylko dostarczać emocji, ale też poruszać istotne społeczne kwestie. Jeśli szukacie książki, która wytrąci Was ze strefy komfortu i na długo pozostanie w pamięci, "Zaproszenie" będzie idealnym wyborem. Ja z całego serca polecam fanom gatunku oraz osobom, które lubią książki, które dosłownie, kolokwialnie mówiąc, wyrywają z butów.
Książki Agnieszki Pietrzyk od jakiegoś czasu wydawane są regularnie i są to w zasadzie powieści jednotomowe, zamknięte historie, które być może nadawałyby się od razu do ekranizacji. Thriller, z wątkiem kryminalnym poruszające także trudne tematy.
Tym razem też autorka postanowiła coś w tym stylu czytelnikom zaprezentować.
Artur, główny bohater otrzymuje dziwne zaproszenie. Myśli w pierwszej chwili, że to kumple organizują jakąś imprezę, bo już nie raz w taki sposób organizowali spotkania. Jednak, gdy dociera na miejsce zastaje kłócącą się parę, która nie ma nic wspólnego z zabawą. Artur obserwuje jak mężczyzna stosuje przemoc wobec swojej partnerki i postanawia interweniować. Nie kieruje się tym, że powinien, że tak nie można, ale tym, że w dzieciństwie nie obronił matki przed takim samym losem i nie chce być znów w tej samej sytuacji i się zadręczać. Jakie to egoistyczne, prawda?
Ale poznajemy także policjantów. Skorumpowanych, do których od razu czuje się potężną niechęć, a przez to podświadomie ma się satysfakcję z podkładanych im kłód pod nogi, a także patrząc na ich zupełny brak jakiegokolwiek profesjonalizmu...
Mamy trupa, mamy też skomplikowaną relację ofiary z jej wybawcą od oprawcy. Każde z tych bohaterów jest irytujące i do żadnego nie czuje się grama sympatii, współczucia i w ogóle się im nie kibicuje. Niestety, ale w takim przypadku nie chciałabym nawet czytać jakiegoś rodzaju kontynuacji, bo zwyczajnie pałałam gniewem i irytacją na samą myśl o tych postaciach.
Natomiast nie można autorce odmówić kreatywnego i ciekawego tworzenia fabuły. Od pierwszych stron ciekawość zjada czytelnika i chce się od razu wiedzieć co się wydarzy dalej. A, że wszystko jest naciągane i wręcz nierealne? Cóż.
Dlatego ta książka jako dobra rozrywka jest całkiem dobrym pomysłem i czyta się ją naprawdę szybko, ale nie można brać zbyt poważnie tego, co się w niej dzieje.
Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Czwarta Strona.
Prezes banku, Artur Martynów, otrzymuje zaproszenie na tajemnicze spotkanie. Przypuszcza, że to żart któregoś z jego przyjaciół, jednak gdy zjawia się na miejscu, nie znajduje ani znajomych, ani imprezy. Zamiast tego dostrzega domek, w którego oknie rozgrywa się scena kłótni małżeńskiej. Postanawia interweniować, lecz nic nie idzie po jego myśli. W ten sposób poznaje Annę – kobietę, która odmieni jego uporządkowane życie. Tymczasem tajemniczy nadawca ponownie kontaktuje się z Arturem, wciągając go w grę, w której stawką jest ludzkie życie.
Muszę przyznać, że w ostatnim czasie tęskniłam za kryminałami. Niestety jednak ta książka nie spełniła moich oczekiwań. Początek zapowiadał się obiecująco – tajemnicze stowarzyszenie wspierające kobiety doświadczające przemocy fizycznej i psychicznej lub znajdujące się w trudnej sytuacji życiowej pod władzą mężczyzn. Bohater angażuje się w ich sprawy, ale coś idzie nie tak, a on sam zostaje głównym podejrzanym. W tym momencie historia zaczyna się rozjeżdżać. Artur nie kontaktuje się już ze stowarzyszeniem, a ono nie kontaktuje się z nim. Fabuła nagle zmienia kierunek i skupia się głównie na tajemniczym morderstwie, które poznajemy z perspektywy funkcjonariusza policji.
Panuje w tym wszystkim chaos – wątki się ze sobą przeplatają, nie są domykane, a czytelnik często nie wie, co się właściwie dzieje. Przez większość książki błądzimy na ślepo między różnymi wątkami. Na końcu obie linie fabularne łączą się w sposób, który sprawia wrażenie wymuszonego, jakby autorka na siłę próbowała dopiąć całość. Rozwiązanie zagadki związanej ze stowarzyszeniem również nie zrobiło na mnie wrażenia – spodziewałam się czegoś znacznie lepszego.
Jednym z mocniejszych punktów książki jest ukazanie problemu przemocy psychicznej i tego, jak traktuje się go w małych społecznościach. Autorka dobrze pokazuje, jak łatwo można uniknąć konsekwencji, mając odpowiednie znajomości i pieniądze. W książce poruszony jest także temat korupcji w policji – pojawiają się wątki szantażu, wyłudzeń, mataczenia w dowodach czy zwykłego zmęczenia systemem.
Zakończenie nie do końca mnie przekonało – nie zostało w żaden sposób domknięte, a w kryminałach uważam to za istotny element.
Podsumowując, książka nie do końca spełniła moje oczekiwania. Po interesującym początku fabuła niestety poległa. Jeśli jednak szukacie czegoś lekkiego, być może będzie to dla Was dobra pozycja.
Artur Martynow, prezes jednego z banków na Żuławach otrzymuje tajemnicze zaproszenie. Jest przekonany, że to kolejna impreza organizowana przez jego kolegów. Gdy przyjeżdża na spotkanie, okazuje się, że trafia pod dom, w którym widzi bitą przez męża kobietę. Artur czuje, że nie może tego tak zostawić. Pomaga Annie uwolnić się od męża, jednak nic nie idzie po jego myśli. To zdarzenie jest początkiem kolejnych, które zmieniają mężczyznę.
Jeżeli nie znacie jeszcze thrillerów Agnieszki Pietrzyk, to uwierzcie - sporo dobrego przez Wami. Agnieszka Pietrzyk jest autorką, która oferuje swoim czytelnikom powieści dopracowane w każdym szczególe. Jej historie są nie do podrobienia, robią wrażenie i na długo zostają “pod skórą”.
“Zaproszenie” jest kolejnym takim właśnie thrillerem. To, co wyróżnia tę książkę, to nieprawdopodobnie uzależniający i oddziaływujący na czytelnika klimat. Klaustrofobiczny, mroczny i taki, od którego nie sposób się uwolnić. Zdaje się, że niemal każdy element został podporządkowany właśnie temu.
Adam Martynow i Anna to postaci skomplikowane i niejednoznaczne. Trudno mi było im zaufać, a jeszcze trudniej kibicować i ocenić. Podobnie sprawa ma się z policjantami - czy każdy gra do własnej bramki, czy mają ukryte motywy, kim tak naprawdę są.
Ta historia jest nieprawdopodobna (chyba) i warto podejść do tego thrillera z otwartym umysłem, skupić się na jego przesłaniu.
Agnieszka Pietrzyk bowiem oferuje czytelnikom powieść o wyborach - tak, jak wybór miał za każdym razem główny bohater, a każdy z nich wiązał się z konsekwencjami. Zaprowadziły go one w nieprzewidywalne rejony, zmieniał się pod ich wpływem i podejmował kolejne decyzje. A im dalej, tym trudniej było z wybranej ścieżki zawrócić. Ten wybór zresztą autorka daje też czytelnikom i jestem pewna, że niemal każdy podjął ten jeden słuszny 🙂
Czytajcie i nie odrzucajcie tego zaproszenia! Dajcie się wciągnąć w lekturę pełną tajemnic, niepewnych wyborów. Dobra impreza gwarantowana ;)
Powieść Pietrzyk zaczyna się dość niepozornie, ponieważ Artur Martynow prezes banku dostaje zaproszenie na tajemnicze spotkanie. Od tego momentu nic nie idzie po myśli bohatera, a gra do której został zaproszony, zaczyna przybierać coraz bardziej mroczny charakter.
Zdecydowanie odpowiadało mi tempo, jakie narzuciła autorka, ponieważ stopniowe budowanie napięcia wraz ze wplataniem kolejnych tajemnic sprawiła, że powieść usidliła mnie zupełnie. Spora też zasługa w tym usidleniu stworzenie właśnie klaustrofobicznej atmosfery i narastającemu lękowi i niepewności, która dotykała zarówno bohatera jak i mnie samej.
Główna bohater w pełni zaskarbił sobie moją sympatię, ponieważ widzę w nim sporo samej siebie. Artur człowiek do bólu pragmatyczny biznesmen, lubiący kontrolować otoczenie, natomiast na drugim biegunie mamy dużą podatność na bodźce, czy emocje.
Doceniam to jak autorce udało się stworzyć wielowarstwową fabularnie powieść, w której gra pozorów trwa w najlepsze. Ciągła akcja, decyzje bohatera sprawiają, że dynamika powieści jest spora, a moje myśli przewracały się niczym zamki z piasku na wietrze. Muszę przyznać, że Pietrzyk obrany motyw powieści wykorzystała znakomicie, a mnie jako czytelniczce dało mnóstwo frajdy.
Słowem muszę jeszcze wspomnieć o finale, bo ten pomimo jakiejś satysfakcji mnie nie dał mi w 100% spełnienia, liczyłam na zbieranie szczęki z podłogi, ale tak się niestety nie stało.
Pietrzyk wykreowała świetną historię, która wchłania i oplata niczym pajęcza sieć. Intrygująca powieść o dylematach moralnych, trudnych wyborach, manipulacji i nieprzewidywalności człowieka przypartego do muru. Jako fanka powieści nieoczywistych, gdzie nic nie jest czarne i białe mogę tę powieść polecić i zachęcić do czytania.
Recenzja w ramach współpracy z Wydawnictwem Czwarta Strona Kryminału.
Niestety po bardzo udanym spotkaniu z inną książką autorki, tj. "Ostatnie słowo", tutaj poczułam zawód i lekkie roczarowanie.
Artur Martynow niespodziewanie dostaje zaproszenie na tajemnicze spotkanie. Z początku jest przekonany, że to jedynie żart jednego z kolegów więc chętnie je przyjmuje. Jednak ta decyzja to jedynie początek jego problemów. Jak daleko posunie się mężczyzna biorąc udział w tej grze?
Pomysł na fabułę był genialny i intrygujący, bo naprawdę byłam ciekawa rozwinięcia motywu tajemniczego zaproszenia, ktory ostatecznie wypadł bardzo irracjonalnie. Z całej książki najbardziej podobał mi się wątek policyjnego śledztwa ukazany z perspektywy dwóch służbowych duetów.
I tak, jest mroczna aura, są tajemnice, sekrety i kolejne zbrodnie... Ale to co dla mnie jest w thrillerach czy kryminałach najważniejsze tutaj zawiodło. Po prostu za szybko odgadłam co jest na rzeczy i kto za tym wszystkim stoi. Tym samym według mnie zdecydowanie za mało było tu zwrotów akcji oraz plot twistów, które z pewnością podsyciłyby moją niepewność i ciekawość.
Postać głównego bohatera Artura natomiast przyniosła jak dla mnie sporo sprzeczności i niezrozumiałych zachowań czy wyborów. Niby dojrzały, postawny mężczyzna - prezes banku, a został jak dla mnie przedstawiony w bardzo negatywnym świetle jako naiwny i łatwowierny człowiek podatny na manipulacje.
Mimo tych niedociągnięć książka jest rzeczywiście pełna intryg i kłamstw, a oprócz wymienionych motywów dostajemy również takie jak korupcja, zdrada czy manipulacje. Jeśli chodzi o samo zakończenie to tutaj mamy możliwość wyboru, bo autorka pokusiła się o przedstawienie nam dwóch różnych zakończeń. Ten zabieg jest dla mnie jednocześnie zaskakujący ale też i zbędny.
Niemniej jednak książka na pewno znajdzie grono swoich wielbicieli. Może to będziesz właśnie Ty?
Do Artura Martynowa trafia tajemnicze zaproszenie kierujące go do domu w nieznanej mu wcześniej okolicy. Mężczyzna spodziewa się, że znajdzie się w centrum imprezy zainicjowanej przez swoich znajomych, jednak staje się świadkiem sprzeczki pomiędzy obcymi osobami. Postanawia zainterweniować i przerywa scenę przemocy domowej. Nie spodziewa się jednak tego, iż właśnie zapoczątkował serię wydarzeń, która na zawsze odmieni życie jego i jego rodziny.
"Zaproszenie" to thriller, w który bardzo szybko się wciągnęłam. To istna łamigłówka, w której ciężko było odróżnić dobro od zła oraz fakt, czy dane postępowanie jest właściwe czy też nie. Niezbyt logiczne postępowanie głównego bohatera wywoływało niedowierzanie, zwłaszcza, że to mężczyzna na poziomie, który powinien "wiedzieć lepiej" a w pewnym momencie całkowicie się pogubił.
Okazuje się, iż początkowy galimatias wprowadzający wiele postaci i niejedną zbrodnię, został tak naprawdę zgrabnie połączony niełatwymi do odgadnięcia nitkami. Autorka stworzyła mroczną grę ujawniającą między innymi korupcję w nadmorskiej policji.
Były momenty, w których ciężko było utrzymać zainteresowanie na stałym poziomie, to jednak uważam, że "Zaproszenie" to kawał dobrego thrillera z całkiem nieźle wykombinowaną intrygą. To z pewnością nietuzinkowy pomysł na fabułę oraz wydarzenia i zachowania obnażające zawiłości ludzkiej psychiki.
Wiele wątków, mroczna atmosfera, tajemnice, przemoc, korupcja - to wszystko spowoduje, że niejeden fan thrillerów psychologicznych będzie ukontentowany.
"Zaproszenie" to świetna rozrywka, zachęcam do czytania!
Wybrukowane to piekło dobrymi chęciami! A piekło tutaj jest! Bliżej niż myślisz. Bliżej niż czujesz. Tuż, tuż.
Misja. Posłannictwo. Krzywdzonym kobietom. Zanurzasz się. Oddajesz. Poświęcasz. I chłoniesz. W wir się wciągasz zdarzeń. Czujesz? Oddech za Tobą strachu kroczy. Słyszysz? Ktoś wie, co zrobiłeś! Ktoś szepce. Ktoś... Kiedyś twoja matka też cierpiała. A Ty nie zrobiłeś nic. Prawda?
Więc masz cel. Jesteś misjonarzem. Poświęcasz wszystko. I wszystko możesz stracić. Ta gra cię niszczy. Rozpadasz się. Kruszysz. Drżysz. Na ramieniu duszę masz. A na duszy już tylko niepokój. Oplotły cię macki. I ulotnił się spokój. Przegrałeś... Potworem się stałeś.
i nie zapomnisz, co zrobiłeś nim poczujesz, co straciłeś i nie ma już innej drogi gdy w śmierci zaglądasz progi
Tak zmanipulowany! Tak na porażkę skazany!
dobrem chciałeś zło zwyciężyć lecz zło na przegraną stać chciałeś spokój spieniężyć lecz jedyne, co czujesz to strach
mrok w dusze się wkrada szuka ludzkiej ciemności potężną mocą włada nie ma żadnej litości
Rollercoaster emocji. Choć przyznam, bywało nieprawdopodobnie, dziwnie, ja w ten wir zdarzeń dałam się wciągnąć. Bo wiele tutaj może zadziwiać. Może być absurdalne. Ale możliwe jest wszystko. Wszystko stać się może. Zawsze. Chłonęłam tę opowieść. Szybko i mocno. A na końcu miałam wybór. Zakończyć ją lub poznać dalszy ludzki los. Polecam.
Artur Martynow wiedzie spokojne życie jako prezes banku. Jest szczęśliwym mężem i ojcem. Tak by się mogło przynajmniej wydawać. Pewnego dnia znajduje zaproszenie na tajemnicze spotkanie. Gdy dociera pod wskazany adres, staje się świadkiem kłótni małżeńskiej. Postanawia interweniować i puka do drzwi, ale jest przepędzony przez mężczyznę. Jednak Anna prosi go o pomoc i w ten sposób jego stabilne i ułożone życie zmienia się. W między czasie tajemniczy nadawca przypomina o sobie. Artur po raz kolejny ratuje kogoś życie. Kto i dlaczego wysyła mu te zaproszenia? Czy to dzieje się naprawdę czy bohater poddany jest manipulacji. Dowiecie się jak sami dacie się zaprosić do tej gry. Książka wciąga od samego początku. Brak tu zbędnych opisów, które nie jednej raz potrafią znudzić. Tutaj czytelnik od razu udaje się z Autorem pod wskazany adres. I od tego momentu akcja jest dość dynamiczna, co bardzo lubię w tym gatunku. Minusem tej opowieści są rozdziały o policji, które muszę przyznać, ze mnie rozbijały. Dopiero później nabrały one dla mnie znaczenia i trochę mniej przeszkadzały. Chociaż jest to thriller, to historia tu opisana zmusza nas do przemyślenia swoich działań. Bardzo lubię tego typu książki, które zmuszają do takich refleksji. Książka posiada tajemniczy klimat i na pewno nie jest przewidywalna. Do końca nie wiadomo o co właściwie chodzi. Bardzo polecam!
Dostaliście kiedyś zaproszenie na tajemnicze spotkanie? Prezes dobrze prosperującego lokalnego banku Artur Martynow po otrzymaniu takiego zaproszenie niewiele myśląc postanawia z niego skorzystać. Spodziewa się imprezy niespodzianki zorganizowanej przez jego kumpli. Po przyjeździe na miejsce po imprezie nie ma jednak śladu. Jest za to widok na okno, za którym dochodzi do przemocy domowej. Artur jako dziecko był świadkiem podobnych scen w rodzinnym domu. Wtedy nie zareagował. Teraz postąpił inaczej. W tej sposób uratuje Annę z kłopotów, ale sam wpadnie w o wiele większe. Jego spokojne i poukładane dotąd życie zmieni się nie do poznania. Sam Artur przestaje być tym samym człowiekiem. Poddawany stałym naciskom i manipulacjom robi rzeczy, o których w najgorszych snach mu się nie śniło. Psuje to wszystkie jego relacje, zwłaszcza rodzinne. Zdradzę Wam, że chłopak córki Artura Słoń to niezły gagatek i nie dość, że wokół siebie tworzy aurę tajemnicy, żeby nie powiedzieć kłamstw to na dodatek podsyca atmosferę gry, w którą wplątany został Artur. Jesteście zaciekawieni jak to jest możliwe? Sięgnijcie po Zaproszenie autorstwa Agnieszki Pietrzyk, a wszystko się wyjaśni. Atmosfera zagęszcza się z każdą kolejną stroną, bohaterowie stają się coraz mniej akceptowalni, a tajemnica zatacza coraz szersze kręgi. To coś dla Was? Świetnie. Zaproszenie już na Was czeka.
Tajemnicze zaproszenie odrywa prezesa banku, Artura Martynowa, od nudnych służbowych obowiązków. Przekonany, że jest to żart kolegów, kupuje alkohol i jedzie we wskazane miejsce. Jednak zamiast popijawy, na miejscu zastaje brutalną awanturę rodzinną w domu nieznanych mu ludzi. Nie mogąc przejść obojętnie obok przemocy wobec kobiety, interweniuje, przystając tym samym na udział w śmiertelnej grze.
Agnieszka Pietrzyk pokazała, że bardzo dobry pomysł na fabułę można wykorzystać prawie w stu procentach. Wydarzenia obserwujemy z punktu widzenia Artura oraz Borysa Kalinki, młodego policjanta, do którego niespodziewanie trafiła sprawa pewnego morderstwa (uwielbiam Kalinke!). Żaden z bohaterów powieści nie był stworzony na ideał, mieli swoje słabości i przywary, jednak nadawało im to autentyczności. Artur był odrobinę za bardzo przekonany o swojej wielkości, ciężko było mi chwilami uwierzyć, że mógł bezmyślnie podejmować nieracjonalne decyzje, dać się tak zmanipulować. Nie jest to bynajmniej zarzut wobec Autorki, nieracjonalne zachowania człowieka nie powinny być dla czytelnika dużym zaskoczeniem. A intryga była rozkoszne zawiła.
Świetnie się przy tym kryminale bawiłam, mimo że jeden z wątków nie został wyjaśniony. Podobał mi się o wiele bardziej niż poprzednia książka Pietrzyk, którą czytałam („Kto czyni zło”).
✨ współpraca recenzencka z wydawnictwem Czwarta Strona i Czwarta Strona Kryminału ✨
Prezes banku, Artur Martynow, otrzymuje zaproszenie na tajemnicze spotkanie. Przypuszcza, że to żart jednego z kumpli, ale gdy zjawia się na miejscu, nie ma tam kolegów ani spodziewanej imprezy. Jest za to domek, w którego rozświetlonym oknie widać scenę gwałtownej kłótni małżeńskiej.
Artur postanawia interweniować. Wprawdzie nic nie idzie po jego myśli, ale tak poznaje Annę. Znajomość z tą kobietą zmieni jego spokojne, ułożone życie. Tymczasem tajemniczy nadawca znów o sobie przypomina. Martynow daje się wciągnąć w grę, której stawką jest niejedno ludzkie życie.
“Zaproszenie” to lektura obowiązkowa dla miłośników niewyjaśnionych tajemnic, skrywanych sekretów. Pełna intryg historia Artura, prezesa banku, który przez swoje dobre serce, skłonne do pomocy każdemu kto tego potrzebuje, zostaje wystawiony na wielką próbę. Jego dotychczas idealne życie, w jednej chwili zmienia się o sto osiemdziesiąt stopni. Narracja z perspektywy śledczych oraz głównego bohatera bardzo przypadła mi do gustu. Każdy kolejny rozdział budził niepokój, co motywowało mnie do tego, by szybko dobrnąć do końca książki. Zakończenie wbiło w fotel, a wybór, który pozostawiła nam autorka daje wiele do myślenia.
Artur Martynow to prezes banku, który przez nieuwagę zostaje wplątany w szereg wydarzeń, które wpędzają go w poważne kłopoty. Mowa o ukartowanych zabójstwach. Lawina zbrodni pociąga za sobą lawinę kolejnych. Martynow nie wie już co robić, by z tego wybrnąć. Nowo poznana kobieta Anna, niewiele mu w tym pomaga, a sierżantka Larysa za swoją pomoc w ukryciu śladów, żąda niemałą sumę. Rodzina Artura zaczyna coś podejrzewać. A wszystko zaczyna układać się w całość, gdy pewnego dnia córka Martynowa nie wraca do domu. Jej zaginięcie rzuci światło na inny zbieg okoliczności.
"Przymknęła oczy i po minucie już pochrapywala. Martynow mógł wreszcie pogrążyć się w swoich myślach. Od tygodnia funkcjonował w dwóch światach. W jednym nadal był mężem, który na prośbę żony sprząta piwnicę. Był też prezesem banku czuwającym nad bezpieczeństwem powierzonego mu kapitału. W rzeczywistości równoległej stawał się kimś zupełnie innym. Zabił człowieka i ukrył jego ciało. Stał się więc mordercą. "
Pierwszy raz chyba miałam tak, że nie polubiłam się kompletnie z żadnym z bohaterów. Każdy na swój sposób mnie irytował. Jednak tak się wciągnęłam w tą historię, że mimo że od początku jest przewidywalna, to nie mogłam się od niej oderwać. Pani Agnieszko, proszę o więcej takich pozycji. Koniec idealny!
Agnieszka Pietrzyk wystosowała do swych czytelników niezwykłe „Zaproszenie”, któremu nie będą w stanie się oprzeć.
Artur Martynow, prezes lokalnego banku, mąż i ojciec, dostaje nietypowe zaproszenie i jest przekonany, że to żart jego kumpli. Postanawia jednak zagrać w tę grę, w wyniku czego jest świadkiem małżeńskiej awantury, podczas której poznaje tajemniczą Annę. To spotkanie już na zawsze odmieni jego życie.
Uwielbiam powieści Agnieszki Pietrzyk to znawczyni ludzkich charakterów i mistrzyni w kreowaniu postaci — są złożone, skomplikowane, niejednoznaczne, autentyczne, realne. Autorka doskonale opanowała technikę stopniowania napięcia, a ciekawy pomysł fabularny i związana z nim zagadka od początku wciągają nas w swoje lepkie macki. Niepokój narasta wprost proporcjonalnie do przeczytanych stron. Akcja jest dynamiczna i bardzo rozwojowa, naszpikowana zaskakującymi plot twistami; biegnie dwutorowo w naprzemiennej trzecioosobowej narracji: z perspektywy głównego bohatera, czyli Artura oraz policjantów zajmujących się podejrzanymi morderstwami. Nasze zmysły postawione zostają w stan najwyższej gotowości — po prostu MUSIMY się dowiedzieć, o co tutaj chodzi?!
Przygodę z autorką rozpoczęłam przy tytule „Zostań w domu”, który świetnie wspominam i od tamtej pory sięgam praktycznie po każdą jej książkę.
Już za dwa dni, 29 stycznia premierę będzie miała nowość - „Zaproszenie”. Połknęłam tę książkę na raz, serio! Od samego początku tak bardzo mnie zaintrygowała, że musiałam ją w ten sam dzień skończyć. Jak dla mnie? Perełka! Z pewnością jeden z lepszych tytułów autorki, które miałam okazję przeczytać.
Uwielbiam styl, w jakim Agnieszka kreśli swoje historie, nietuzinkowe fabuły, genialne zwroty akcji i zaskakujące finały!
Kto ma lekturę w planach? :)
*** Artur Martynow otrzymuje zaproszenie na tajemnicze spotkanie. Jest niemalże pewny, że to sprawka jego dobrych znajomych, których żarty nie opuszczają. Zjawiając się w wyznaczone miejsce, mężczyzna przeżywa prawdziwy szok. Nie ma kumpli, nie ma żadnych niespodzianek. Jest ze to ogromne okno, w którym widać awanturę małżeńską. Artur nie wyobraża sobie odejść jak gdyby nic się nie stało. Mężczyzna postanawia interweniować nie zdając sobie sprawy z tego, że to posunięcie będzie niosło ze sobą poważne konsekwencje.
Całkiem przyjemny kryminał/thriller. Czytało się szybko i z zainteresowaniem. Intrygujący początek i późniejszy rozwój wydarzeń sprawił, że nie wiedziałam już co myśleć.
Podoba mi się, że autorka zdecydowała się na opisywanie dwóch spraw jednocześnie, dzięki czemu przez cały czas zastanawiałam się w jaki sposób będą one ze sobą połączone.
"Zaproszenie" nie znajdzie się mojej topce z tego gatunku, ale muszę docenić to, w jaki sposób Agnieszka Pietrzyk ukazała to jak czasem niewiele trzeba, by człowiek stał się mordercą.
Na minus na pewno muszę zaliczyć kreacje bohaterów. Nie byli oni jakoś dogłębnie scharakteryzowani, nawet głównego bohatera możnaby opisać tylko kilkoma cechami. Zakończenie także nie było mega zaskakujące, ale podobało mi się, że autorka zaprezentowała dwa alternatywne zakończenia tej historii.
"Zaproszenie" to najnowsza książka Agnieszki Pietrzyk. Wszystkim fanom kryminałów autorkę nie trzeba przedstawiać, bo bardzo dobrze ją znamy z takich powieści jak np. "Ostatnie słowo". Każda książka autorki zrobiła na mnie ogromne wrażenie i tak było i tym razem.
Artur Martynow prezes banku, kochający mąż i ojciec dwójki dzieci, otrzymuje zaproszenie na tajemnicze spotkanie. Podejrzewa, że zaproszenie zostało wysłane przez jego znajomych. Gdy dociera pod wskazany adres okazuje się, że nie ma tam jego kolegów, ale jest świadkiem gwałtownej kłótni małżeńskiej. Mężczyzna postanawia interweniować i od tego momentu jego życie już nigdy nie będzie takie samo.
Historia pochłania od pierwszej strony, emocje buzują już od początku czytania, zwłaszcza że poruszane są tu trudne tematy. Dotychczasowe spokojne życie może zmienić się z dnia na dzień w koszmar który nawet nam się nie śnił. Powieść jest dynamiczna, pełna zwrotów akcji oraz niepokoju. Świetne połączenie wszystkich wątków w jedną spójną całość. Do samego końca czytelnik jest zwodzony za nos i podsuwane są mylne tropy co do przebiegu zdarzeń, przez co nie sposób się od niej oderwać. Uwielbiam ten stan, kiedy kompletnie przepadam w fabule, że wokół nic się nie liczy. Książka szokuje na każdym kroku a zaskoczenie totalnie zaskakuje! Zachęcam do przeczytania książki, jestem pewna że każdy znajdzie tutaj coś dla siebie.
Większość czytelników narzeka na końcówkę a dla mnie to totalny sztos. Początkowo męczyły mnie te rozdziały z Policją, dlatego w ogólnej ocenie dałabym takie 4,6⭐️ Takiego „towarzystwa” różnych osobowości jak w tej książce dawno już nie „spotkałam”.
Dobrze żarło i zdechło. Nie wierzę w motywację bohatera i to, że bez większego problemu z przykładnego obywatela stał się przestępcą z szeregiem przestępstw na sumieniu. Za dużo, zbyt wiele srok za ogon i koniec końców dużo nie trzyma się kupy