Komisarz Marlena Podgajna mierzy się z kolejną skomplikowaną sprawą. W jednej ze spokojnych, wiejskich parafii ukrzyżowano… księdza. Wszystkie poszlaki wskazują na to, że kolejne ofiary to jedynie kwestia czasu.
Wkrótce podejrzenia stają się faktem. Ktoś zadaje sobie bardzo dużo trudu, by odwzorować biblijną scenę ukamienowania. Szybko okazuje się, że obie ofiary znajdują się na znalezionym na plebanii zdjęciu seminarzystów z rocznika ’92. Podgajna nie ma wątpliwości, że ma to związek ze sprawą.
Jaką mroczną tajemnicę ukrywa grupa przyjaciół sprzed lat? I kto bawi się w najwyższego sędziego, wymierzając księżom karę?
Podgajna i jej zespół muszą wspiąć się na wyżyny swoich możliwości i zmierzyć z małomiasteczkową mentalnością, by rozwiązać zagadkę. Czy uda im się powstrzymać mordercę zanim będzie za późno?
Komisarz Marlena Podgajna mierzy się z kolejną skomplikowaną sprawą. W jednej ze spokojnych, wiejskich parafii ukrzyżowano… księdza. Wszystkie poszlaki wskazują na to, że kolejne ofiary to jedynie kwestia czasu. Wkrótce podejrzenia stają się faktem. Ktoś zadaje sobie bardzo dużo trudu, by odwzorować biblijną scenę ukamienowania. Szybko okazuje się, że obie ofiary znajdują się na znalezionym na plebanii zdjęciu seminarzystów z rocznika ’92. Podgajna nie ma wątpliwości, że ma to związek ze sprawą.
Ludzie modlą się do różnych rzeczy. Wierzą w to, co społeczeństwo im nakazuje. Bóstwa, byty, które mają sprawić, że nasze życie nabiera barw. Słowo głoszone przez ludzi namaszczonych. Religia, która dla każdego znaczy coś innego.
Mrok, zaduch, kadzidła. Ołtarz, na którym wcześniej odprawiono modlitwy. Ksiądz, który swoim wstawiennictwem odpuszczał grzechy swoim owieczkom. Grupa przyjaciół, która przypieczętowała swój los pewnego letniego dnia. Nic nie jest wiadome. Autor balansuje między prawdą, a kłamstwem. Sekrety, które napędzają historię w nieznanym kierunku. Oczywista nieoczywistość. Morderca, który zaczerpnął inspirację z biblijnych scen. Samodzielnie wymierza karę i bawi się w boga.
Autor, który swoim debiutem wciągnął mnie w skomplikowaną historię, która balansowała wokół kontrowersyjnych tematów. Księża, kościół, które szokują i przerażają w podobnym stopniu. Nie brakuje napięcia, dusznej atmosfery. Choć możemy domyślić się, dlaczego zostaje wymierzona kara, to nie mogłam doczekać się finału. Nie dostajemy jednoznacznej odpowiedzi. To, co nam się wydaje, nie do końca okazuje się prawdą.
Pomysł był, pod publiczkę, bo pod publiczkę, ale był - brudy Kościoła Katolickiego to przepis na bestseller w kraju, gdzie niemal wszyscy są katolikami. Nie równoważy to jednak wykonania. Jak się nie ma pióra, to trzeba sobie dobrać murzyna, żeby pisał i rzucać mu pomysły.
Język.. Dno to mało powiedziane. Styl - to samo. Wszędzie roi się od błędów wszelkiej maści. Do tego treść poza fabułą; stereotypy, brak szacunku dla kogokolwiek, wszyscy na wsi to przygłupy poza miastowymi, którzy się na wieś przeprowadzili i stanowią inteligentne wyjątki, itd. Najgorszy jednak ten styl narracji - nawet w podstawówce by chyba nie przeszedł. Czułem się jak nauczyciel sprawdzający wypociny najgorszych uczniów, któremu w dodatku nikt za to nie płaci. Poległem na fragmencie:
„Wzdłuż parkanu okalającego świątynię stało jeszcze kilka samochodów. Wsiadł do niego i zaśmiał się.”
Tu nie ma się co śmiać. Trzeba płakać. Dużo ocen 10/10 (arcydzieło) na LubimyCzytac.pl, a średnia powyżej 8/10 (rewelacyjna) - bez komentarza.
Całkiem niezły debiut. Bardzo lekko napisany. Autor opisuje mnóstwo szczegółów, które wydawać by sie mogło, będą miały znaczenie w dalszej treści....nie miały. Oceniam subiektywnie wysoko, ponieważ uwielbiam taką tematykę.