Weronika Zalewska cierpi na rzadką chorobę genetyczną. Analgezja wrodzona sprawia, że nie odczuwa fizycznego bólu. Potrafi wytrzymać to, co dla większości osób jest nie do zniesienia.
Jednak teraz, gdy wpadła w ręce szaleńca, jej siła może okazać się niewystarczająca. Przetrzymywana w zamknięciu, coraz mocniej czuje zbliżającą się śmierć.
W tych dramatycznych okolicznościach dużo myśli o swojej mamie, która porzuciła rodzinę, gdy Weronika miała zaledwie trzy lata. Nie wie, jak daleka od prawdy jest znana jej wersja o odejściu matki. I jak sama jest jej blisko, leżąc z zasłoniętymi oczami na zimnym betonie.
Poszukiwania Weroniki prowadzi komisarz Judyta Olecka. Czy znajdzie dziewczynę, nim będzie za późno? A może kolejna rodzinna tragedia pozostanie niewyjaśniona już na zawsze?
Niepokojący thriller, który do ostatnich stron będzie trzymał cię w niepewności.
Prekursorka thrillera medycznego na polskim rynku. Jest autorką świetnie przyjętych thrillerów psychologicznych, w których po mistrzowsku łączy kryminalne intrygi z wiedzą medyczną. Od 2022 roku pisze także powieści obyczajowe.
Pochodzi z Podkarpacia i jest absolwentką biotechnologii. Mieszka w Londynie, gdzie tuż po studiach podjęła pracę naukową i zajmowała się nanotechnologią. Obecnie szczęśliwa żona i mama, która wieczorami daje upust swojej wyobraźni.
Weronika zostaje porwana. Przez kogo? Trudno powiedzieć. Ma związane ręce, związane oczy, przetrzymywana jest w śmierdzącej piwnicy. Nie jest sama. Razem z nią przebywa w piwnicy druga ofiara zwyrodnialca, kobieta, która cierpi prawdziwe kartusze. Weronika jednak nie cierpi, bez względu na to, do czego posuwa się porywacz. Weronika bowiem jest wyjątkowa i… Nie czuje bólu. Jednak nawet ona ma swoje granice.
Wernika cierpi na bardzo rzadką przypadłość – nie odczuwa bólu. Co więcej, nie odczuwa ani stresu, ani strachu. To mutacja jednego z genów, w książce znajdziemy ciekawy opis wraz z podanym przykładem osób, które cierpią na to w rzeczywistości. Jest to bowiem cierpienie, chociaż w innym tego słowa znaczeniu. Ciało naszej Weroniki pokryte jest bliznami. Nie czuje bólu, więc nie zdaje sobie sprawy z powagi rzeczy, jakie się jej przytrafiają od dziecka. To fascynujące zarówno dla nas, jak i dla zwyrodnialca, w którego ręce trafiła, a który ma wobec niej pewne plany…
To jest jeden z najlepszych i najciekawszych thrillerów ostatnich miesięcy. Jest przewidywalny w kontekście znalezienia sprawcy, ale to dlatego, że chodzi w nim o coś zupełnie innego. O obserwowanie reakcji naszej bohaterki. O grę, której zasadom nie chce się poddać. O jej fascynujące ciało, które nie poddaje się temu, co tak osłabia zwykłego człowieka. Uwielbiam i koniecznie zachęcam do czytania!
WHAT THE FUCK!? Zakończenie zryło mi łeb Książka jest bardzo krwawa,obrzydliwa,przerażająca ale jednocześnie niesamowicie fascynująca przez przypadłość Weroniki- dziewczyna nie odczuwa bólu Autorka ma tak lekki i angażujący styl pisania ze z chęcią sięgnę po jej inne książki
Bardzo lubię pióro i doceniam wiedzę medyczną autorki. Motyw przewodni tej książki jest szalenie ciekawy. Mam na myśli schorzenie, z którym zmaga się główna bohaterka
No aleeee niektóre sceny były dla mnie aż za mocne. Czułam jakbym sama przechodziła to, co ona🙈
Pierwszy raz czytam coś spod pióra Klaudii, a jestem niesamowicie zaskoczona i zachwycona! 👣🩸
Jestem fanką kryminałów od wielu lat i rzadko zdarza się, że jestem aż tak mocno roztrzęsiona. Ciekawy wątek o mutacji genetycznej sprawia, że fabuła jest bardzo „świeża”. Mocno polecam i na pewno zabiorę się za kolejną książkę tej autorki!
“Ślad krwi” to najnowszy thriller medyczny Klaudii Muniak, który nie tylko da Wam wciągającą zagadkę do rozwiązania, ale również dostarczy wielu ciekawych informacji na temat tajemniczo brzmiącej analgezji. 🤔
Weronika Zalewska cierpi na rzadką chorobę genetyczną, przez którą nie odczuwa fizycznego bólu. Gdy trafia w ręce psychopaty, jej wyjątkowa siła może nie wystarczyć, by przeżyć. Przetrzymywana w zamknięciu wspomina matkę, która porzuciła ją, gdy miała trzy lata, a powodu jej odejścia nie znamy. W tym samym czasie komisarz Judyta Olecka prowadzi poszukiwania – czy zdąży uratować dziewczynę, zanim będzie za późno? 😶
No co tu dużo mówić, uwielbiamy pióro Klaudii i po fenomenalnych “Domu obok” oraz “Pod dachem z mordercą” mogliśmy spodziewać się wyłącznie kolejnej perełki. Bardzo fascynuje nas, jak Klaudia przemyca w swoich książkach wątki medyczne. Jako biotechnolożka ma spore doświadczenie w tym temacie, mamy więc pewność, że informacje związane z chorobami, chemią czy lekarzami będą miały odzwierciedlenie w rzeczywistości. 🥼
Tym razem Klaudia wzięła na tapet analgezję, która dosłownie zmroziła nam krew w żyłach. Potraficie wyobrazić sobie świat, w którym nie czujecie bólu? A co, jeśli wylejecie na siebie kubek gorącej herbaty? A jeśli ktoś Was potrąci i upadniecie na ziemię łamiąc sobie rękę? A może podczas golenia poważnie zatniecie się maszynką? W każdym z tych przypadków nie odczujecie potrzeby odwiedzenia lekarza czy w ogóle udzielenia sobie jakiejkolwiek pomocy, nawet jeśli Waszemu życiu zagrozi niebezpieczeństwo. Nas przeraża fakt, że takie przypadki są prawdziwe i istnieją ludzie, którzy muszą sobie z tym radzić na co dzień. 💊
W książkach Klaudii przejmują nas również porwania, które najczęściej wiążą się z okaleczaniem bądź wyżywaniem się na drugim człowieku. Bestialstwo czy choroby psychiczne, jakie temu towarzyszą, wzbudzają w nas wiele emocji, bowiem sprawy opisywane przez Autorkę są często szczegółowo opisywane, nastawcie się więc na okaleczenia i wiele więcej. 🖤
My po “Śladzie krwi” zostajemy z wieloma myślami w głowie, a Was zachęcamy do lektury! 🫀
Jakie to było dobre. Książka trzyma w napięciu od początku do końca. To moje pierwsze zetknięcie z piórem pani Klaudii i na pewno nie ostatnie. Historia opisana w książce jest świetna, nie zwalnia tempa, ani na moment. Opisy przyprawiają o dreszcze. Nie jest to książka dla wrażliwych, ale dla szukających świetnego pióra- na pewno. Dla mnie 10/10. Polecam ♥️!!!
Uwielbiam to, jak książki pani Klaudii są brutalne i nigdy do końca nie wiadomo w 100%, kto jest mordercą (przynajmniej dla mnie). Zdarzyło się, że podczas czytania niektórych opisów mrowiły mnie nogi, bo bardzo się wczułam i odczuwałam na swojej skórze te "zabiegi". Jak wyjdą kolejne jej powieści to na pewno sięgnę!
Uwielbiam książki Klaudii, z każdą kolejną zaskakuje mnie coraz bardziej. Mam wrażenie, że tym razem dostajemy mroczniejszą i brutalniejszą historię, ale równie ciekawą jak poprzednie. Czyżby nowa ulubiona książka napisana przez Klaudię? Być może 🫣
Klaudia Muniak, jedna z moich ulubionych polskich autorek thrillerów, ponownie serwuje swoim czytelnikom mroczną i pełną napięcia powieść. „Ślad krwi” to jej najnowszy thriller, którego, podobnie jak poprzednich książek, nie potrafiłam sobie odmówić.
Weronika Zalewska cierpi na rzadką chorobę genetyczną – analgezję wrodzoną. Ta przypadłość sprawia, że Weronika nie odczuwa żadnego, nawet najbardziej dotkliwego bólu; potrafi znieść to, co dla większości ludzi jest wręcz nie do zniesienia. Sobotni wieczór miał być dla Weroniki chwilą relaksu i oderwania się od codziennych spraw. Kiedy próbuje otworzyć oczy, otacza ją ciemność i niepokojąca cisza. Gdzie jest i jak się tutaj znalazła? Judyta Olecka i Krystian Pawlicki przyjmują zgłoszenie o zaginięciu Weroniki i niemal od razu rozpoczynają poszukiwania. Czy uda im się znaleźć dziewczynę, zanim będzie za późno? Jakie rodzinne tajemnice odkryją podczas śledztwa?
„Ślad krwi” autorstwa Klaudii Muniak to thriller, którego lektura dostarczyła mi prawdziwy rollercoaster emocji. Choć fabuła toczy się spokojnym torem, ilość zaskakujących zwrotów akcji oraz stopniowo odkrywane przez bohaterów sekrety sprawiają, że trudno oderwać się od lektury, nawet na chwilę. Historia Weroniki i jej bliskich intryguje; kolejne odkrycia podsycają naszą ciekawość i chęć poznania prawdy dotyczącej rodziny Zalewskich. Klaudia Muniak to mistrzyni manipulacji; stopniowo budowała napięcie i skrzętnie wodziła mnie za nos, podrzucając tropy, które sugerowały, kto może być winny. Wytypowałam dwóch sprawców, z czego jeden okazał się strzałem w dziesiątkę. Czy to odkrycie zepsuło mi przyjemność z czytania? W żadnym wypadku. Do samego końca książkę czytałam z dużą przyjemnością, a motywy, które kierowały sprawcą, choć mocno kontrowersyjne, okazały się dla mnie również szokujące. Klaudia Muniak z każdą kolejną książką zaskakuje mnie coraz bardziej, a ja wciąż nie mogę wyjść z podziwu dla jej wyobraźni w kreowaniu nieszablonowych historii, wyrazistych bohaterów i intrygujących motywów zbrodni. Uwielbiam thrillery Klaudii, uwielbiam atmosferę, jaką w nich tworzy, to, jak bawi się czytelnikami, manipulując nimi, oraz jak potrafi wzbudzić emocje, sprawiając, że uczucia towarzyszące bohaterom jej powieści odczuwam na własnej skórze. „Ślad krwi” to kolejny bardzo udany thriller autorki, który wciągnął mnie od pierwszych stron i trzymał w napięciu do samego końca. To nie tylko opowieść o przerażającej zbrodni, ale także historia o niespełnionej miłości i nieodwzajemnionym uczuciu, które może prowadzić do tragedii. Autorka zaserwowała mi pełną emocji, napięcia i mrocznych sekretów powieść, która na długo pozostanie w mojej pamięci. Jestem zachwycona „Śladem krwi” i wiem, że Wy również będziecie usatysfakcjonowani lekturą. Czytajcie!
4.75 To bylo naprawde bardzo dobre. Podoba mi sie jak autorka zaznajomila sie ze wszystkim zanim podjela jakakolwiek probe napisania o tym. Temat genetyki doprawdy jest giga ciekawy i rozlegly. Jest to moja pierwsza ksiazka Klaudii Muniak i z pewnoscia nie ostatnia. Inteligentne podejscie do konceptu przekonuje mnie w 100%. Moze nie byla to najbardziej zagmatwana zagadka, ale jednak watek byl na tyle ciekawy, ze zasluguje na tak wysoka ocene.
Weronika Zalewska cierpi na bardzo rzadką chorobę genetyczną – analgezję wrodzoną, która sprawia, że nie odczuwa bólu fizycznego. Jednak kiedy wpada w ręce szaleńca, jej odporność na ból może nie wystarczyć. Zostaje uwięziona, a strach przed zbliżającą się śmiercią staje się coraz bardziej realny. W tych trudnych chwilach Weronika często wraca myślami do swojej matki, która porzuciła rodzinę, gdy dziewczynka miała zaledwie trzy lata. Zastanawia się, czy matka rzeczywiście opuściła ją dobrowolnie i czy zdaje sobie sprawę, jak bardzo obecna sytuacja córki przypomina jej własną przeszłość.
Uwielbiam kryminały, które wciągają mnie od pierwszych stron. Cenię książki z tego gatunku za umiejętność zaskakiwania i wzbudzania silnych emocji. „Ślad krwi” spełnił te oczekiwania w pełni. Fabuła od samego początku była niezwykle intensywna. Główna bohaterka, Weronika, zostaje porwana i uwięziona po nieudanej randce. Jej niezwykła choroba sprawia, że nie odczuwa bólu fizycznego, co komplikuje plany porywacza. Mimo to Weronika odczuwa ogromny strach przed śmiercią.
Sprawca pozostaje tajemniczy – dba o swoje ofiary, zmuszając je do jedzenia, ale jego motywy są niejasne. Autorka zgrabnie wprowadza subtelne wskazówki, które mają naprowadzić czytelnika na trop porywacza, jednak ja sama długo nie potrafiłam „połączyć kropek”. Klaudia Muniak umiejętnie myli tropy, oskarżając kolejne osoby, by jeszcze bardziej zdezorientować czytelnika.
Fabuła przedstawiona jest z dwóch perspektyw – ofiary oraz policji. Muszę przyznać, że punkt widzenia Weroniki był dla mnie znacznie ciekawszy. Wątki związane z pracą policji momentami wydawały mi się zbędne i nie wnosiły wiele do historii. Sama zagadka kryminalna została jednak świetnie skonstruowana. Czytelnik nieustannie przenosi swoje podejrzenia z jednej osoby na drugą, co skutecznie utrzymuje napięcie. Pomysł na fabułę był bardzo przemyślany – otrzymujemy pełną emocji i zwrotów akcji opowieść, która długo trzyma w niepewności. Liczne plot twisty sprawiają, że książka ani przez chwilę nie nuży.
Kiedy bohaterka ujawnia zakończenie historii, okazuje się, że autorka znów zagrała czytelnikowi na nosie – schwytany sprawca okazuje się niewinny. Ostateczne zakończenie jest bardzo intensywne, choć dzięki delikatnym wskazówkom rozsianym w trakcie lektury nie do końca mnie zaskoczyło.
To był genialny kryminał, który porwał mnie od pierwszej strony. Uwielbiam takie angażujące książki z dobrze skonstruowaną, złożoną zagadką kryminalną. Jeśli szukacie wciągającego kryminału, „Ślad krwi” Was nie zawiedzie. Gorąco polecam!
„Ślad krwi” to naprawdę dobry thriller, który od samego początku trzyma czytelnika w napięciu i oczekiwaniu rozwiązania sprawy. Autorka sprytnie manewruje poszlakami i co raz wprawia osobę czytającą w osłupienie.
Historia skupia się na Weronice, która zostaje porwana i przetrzymywana przez nieznanego sprawcę. Weroniki zaczyna szukać jej ojciec- znany chirurg, a sprawę przejmuje komisarz Judyta Olecka. Im sprawa posuwa się dalej tym więcej wychodzi na jaw tajemnic rodziny Zalewskich. Weronika jest wyjątkowa, ponieważ nie odczuwa bólu, więc pod tym względem jej pobyt w zamknięciu nie przysparza jej większych problemów, gorsze jest tylko to, że nie jest tam sama.
Bardzo dobrze czytało mi się tę powieść, nie ukrywam, że jedynym minusem jest to, że przez większą część książki perspektywa Weroniki jest trochę zbyt okrojona, na kilkanaście stron śledztwa komisarz Judyty, mamy dosłownie dwie-trzy strony perspektywy Weroniki, a nie ukrywam, że dla mnie najciekawsze było właśnie to co się dzieje z poszkodowaną.
Mimo wszystko, cała sprawa była przedstawiona w ciekawy i rzetelny sposób. Z łatwością jestem w stanie uwierzyć, że tak może to wszystko wyglądać i na pewno nie spodziewałam się takiej ilości szczegółów, jeżeli chodzi o czysto biurokratyczne sprawy związane z ujęciem sprawcy.
Zagadkową postacią jest dla mnie zawodowy partner Oleckiej, ale zgaduje, że poznamy go bardziej w innych książkach autorki. Mimo wszystko ciekawie byłoby poznać jego osobę trochę bardziej już reraz
To co najbardziej podobało mi się w tej historii to ilość „zmyłek”, które zastosowała autorka, nie ukrywam, że już nie raz podczas czytania myślałam sobie „to na pewno ta osoba jest sprawcą”, a później oczywiście okazywało się, że nie i wytłumaczenie dlaczego nie, było wręcz banalne.
Czy spodziewałam się zakończenia? I tak i nie, sprawca w pewnym momencie zaczął być dosyć oczywisty, ale to co nim powodowało, było dla mnie tak wielkim szokiem, że nie wierzyłam własnym oczom. To jest tak niekonwencjonalny pomysł, że na pewno jeszcze długo „ślad krwi” nie wyjdzie z mojej głowy.
Jeśli szukacie czegoś co wprawi was w zawroty głowy jeżeli chodzi o żonglowanie między podejrzanymi a na końcu wgniecie w fotel i sprawi, że oczy wyjdą wam z orbit, to koniecznie sięgnijcie po ten tytuł!
Jeśli ja sięgam po takowy gatunek, to tylko i wyłącznie spod pióra Klaudii Muniak. Dziewczyna mająca dużą wiedzę na temat biotechnologii, serwuje nam coraz to mocniejsze thrillery, które wbijają czytelników w fotel. Klaudia w sposób perfekcyjny kreśli swoje historie, wzbudza ogromne zainteresowanie i pozostawia czytelnika w niemałym osłupieniu. Dla niej nie ma jakiejkolwiek granicy, jeśli chodzi o przedstawiania brutalnych wydarzeń w swoich powieściach. Ta kobieta jest w stanie tak przedstawić fabułę książkową, że jej wizualizacja jest banalna do odtworzenia w naszej głowie.
Mrocznie. Brutalnie. Zagadkowo. Bez żadnych hamulców. Taki jest właśnie „Ślad Krwi”, który z pewnością znajdzie się w mojej tegorocznej topce! Nie dajcie się zmylić niepozornej okładce, która nie sugeruje, że w środku skrywa się tak szalenie mocna historia!
*** Weronika to młoda dziewczyna, która jest przypadkiem jednym na milion. Urodziła się z chorobą genetyczną - analgezją. Dziewczyna nie odczuwa fizycznego bólu. Nie wie również co to strach i smutek. Gdy pewnej sobotniej nocy, wpada w ręce szaleńca, zaczyna się obawiać o swoje życie. Pełna determinacja i obca na ból, doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że przecież jest zwykłym śmiertelnikiem a jej życie może zakończyć się w ułamku sekundy.
Niektóre historie wciągają od pierwszych stron i nie da się ich odłożyć – dokładnie tak było w przypadku "Śladu Krwi" Klaudii Muniak. Przeczytałam ją w dwa dni, bo musiałam wiedzieć, jak ta historia się skończy!
Weronika Zalewska zostaje porwana w zupełnie niespodziewanych okolicznościach. Jedzie na spotkanie, na które umówiła się ze swoim znajomym z sieci, a kończy związana i przetrzymywana przez niebezpiecznego psychopatę. Ale czy te dwie sytuacje są ze sobą powiązane? Tego Wam nie powiem. Co gorsza, jej matka zaginęła wiele lat temu w tajemniczych okolicznościach, a teraz ona sama znajduje się w podobnej sytuacji. Przypadek? Dodatkowo Weronika cierpi na rzadką chorobę genetyczną, która – choć na co dzień utrudnia jej życie – w tym momencie okazuje się jej największą przewagą nad porywaczem.
Historia opowiadana jest z dwóch perspektyw: Weroniki, która próbuje za wszelką cenę przeżyć oraz komisarz prowadzącej śledztwo w jej sprawie. Powiem szczerze, że bardzo lubię tę kombinację i w wielu książkach brakuje mi tych dwóch perspektyw.
To było moje pierwsze spotkanie z twórczością Klaudii Muniak i na pewno nie ostatnie.
Weronika Zalewska umawia się na randkę przez Internet z tajemniczym Jakubem. Zamiast młodego mężczyzny zastaje jednak dużo starszego od siebie faceta, który nie wzbudza jej zaufania. Dziewczyna decyduje się poprosić o pomoc barmana i wrócić do domu. Rankiem budzi się w nieznanym jej miejscu i orientuje się, że została porwana. Podczas wielu dni spędzonych w zamknięciu, Weronika zostaje poddana przez swojego oprawcę torturom, które nie wywołują w bohaterce żadnych negatywnych odczuć, gdyż cierpi na wrodzoną chorobę - analgezję, która powoduje, że nie odczuwa bólu…
To moja pierwsza styczność z dorobkiem literackim Klaudii Muniak i jestem zdecydowanie na TAK. Coś, czego nie można odebrać tej historii to brutalność. Chora obsesja człowieka może doprowadzić do niewyobrażalnych czynów. Autorka pięknie zagłębia czytelnika w tworzonej przez nią historii i nie pozwala odstawić jej na później. Wątek medyczny, który jest jednym z głównych motywów fabuły, został dokładnie przeanalizowany i specjalistycznie opisany. Dowiedziałam się wiele na temat przedstawionego schorzenia i mogę z czystym sumieniem stwierdzić, że stanowi ono zarówno bogactwo jak i przekleństwo małego odsetka osób, które na nie cierpią. Najlepszym tego przykładem jest właśnie Weronika.
Książka została napisana z dwóch perspektyw – zamkniętej w piwnicy Weroniki oraz komisarz Judyty Oleckiej, która prowadzi śledztwo w sprawie jej zaginięcia. Dzięki temu mechanizmowi czytelnik może poznać perspektywę ofiary i śledczej, co rozbudowuje znacznie wątek kryminalny oraz medyczny.
Podsumowując, bardzo dobra premiera, którą jeśli nie boicie się drastycznych scen, zdecydowanie warto przeczytać.
To miało być zwykłe wyjście na drinka. Typowy babski wieczór Weroniki najpierw zamienia się jednak w randkę w ciemno z facetem poznanym w internecie, a potem… kończy się koszmarem, gdy budzi się uwięziona przez szaleńca.
Dla Judyty Oleckiej, krakowskiej komisarz, sprawa zaginięcia Weroniki niczym się nie wyróżnia. Ot, kolejna dziewczyna, która być może zabalowała w weekend. W przeciwieństwie jednak do swoich kolegów nie zamierza sprawy zignorować. Niechętnie zaczyna śledztwo. Szybko jednak okazuje się, że z pozoru zwykłe zaginięcie może być jednak w istocie czymś znacznie poważniejszym. Rozpoczyna się walka z czasem…
“Ślad krwi” to najnowsza książka Klaudii Muniak - autorki m.in. powieści “Nie zabiłam” czy “Pod dachem z mordercą”. W “Śladzie krwi”, podobnie jak w poprzedniej ksiażce (“Nie zabiłam”) fabuła rozgrywa się dwutorowo. Czytelnik otrzymuje narracje Judyty Oleckiej i Weroniki Zalewskiej. W tej pierwszej - rzeczywistej - na bieżąco śledzi postępy w śledztwie, nowe wątki i ustalenia. Druga - utrzymana w dusznej, niemal klaustrofobicznej atmosferze - ukazuje zmagania Weroniki, jej próby przetrwania z oprawcą.
Narracje - choć dopełniające się - są sobie nierówne. Gdy czytelnik śledzi perspektywę Oleckiej, śledzi coś, co jest w miarę rzeczywiste, a przede wszystkim - typowe. To coś, czego można się spodziewać - zarówno w skali, jak i w kwestii prawdopodobieństwa. Gdy jednak akcja przeskakuje do Weroniki, sceny stają się dużo brutalniejsze, ale jednocześnie - ostatecznie niewiele do akcji wnoszą. Dodatkowo przemoc w nich zawarta zdaje się służyć jedynie ukazywaniu przemocy. A to w zestawieniu z “normalnością” narracji Ochockiej jedynie wyolbrzymia tę brutalność i podkreśla bezsensowność tych rozdziałów (szczególnie że te rozdziały pojawiają się co trzy-cztery normalne rozdziały Ochockiej i są monotematyczne).
Wbrew temu, co chciałoby wydawnictwo, promocja i sama autorka, “Ślad krwi” nie jest thrillerem medycznym. Owszem, pojawia się wątek medyczny, owszem, pojawiają się bohaterowie będący z zawodu lekarzami, ale ich obecność jeszcze nie czyni ze “Śladu krwi” rasowego thrillera medycznego. Szkoda, bo przydałaby się polska odmiana tego gatunku na czytelniczym rynku.
Tym, którym podobały się inne powieści Klaudii Muniak, spodoba się i “Ślad krwi”. Dla czytelników uwielbiających thrillery najnowsza książka Muniak może okazać się nieco powtarzalna.
"Ślad krwi" Klaudii Muniak to thriller, w którym z chirurgiczną precyzją autorka konstruuje mroczną historię o tajemnicy, obsesji i genetycznej anomalii, która staje się zarówno błogosławieństwem, jak i przekleństwem.
Weronika Zalewska to młoda, pewna siebie kobieta, która nie odczuwa bólu. Pewnego dnia umawia się na randkę w ciemno. Niestety spotkanie, które miało być zwykłym wieczorem z nieznajomym, kończy się porwaniem. Weronika budzi się skrępowana w ciemnym, cuchnącym pomieszczeniu, a jej prześladowca nie zamierza wypuścić jej żywej. Co więcej, im więcej o sobie dowiaduje się dziewczyna, tym bardziej przerażająca wydaje się prawda o jej rodzinie...
Klaudia Muniak stworzyła powieść, która balansuje na granicy thrillera psychologicznego i kryminału medycznego. Wprowadzenie wątku analgezji wrodzonej, rzadkiego schorzenia genetycznego, to w tym przypadku strzał dziesiątkę. Nieodczuwanie bólu fizycznego przez główną bohaterkę, nie oznacza bowiem braku cierpienia psychicznego, o czym Weronika boleśnie się przekonuje.
Równolegle do tyczy wydarzeń, toczy się również dynamiczne śledztwo prowadzone przez charyzmatyczną komisarz Judytę Olecką. Silna, błyskotliwa, nieustępliwa Olecka jest kobietą, którą od razu chce się śledzić na kolejnych stronach. Autorka umiejętnie podsuwa nam mylne tropy, mnoży podejrzanych i nie pozwala byśmy zbyt szybko odgadnęli tożsamości oprawcy.
Atmosfera powieści jest gęsta, duszna i niepokojąca. To nie tylko historia o porwaniu – to opowieść o rodzinnych sekretach, które nigdy nie powinny ujrzeć światła dziennego.
Co stało się z matką Weroniki? Czy jej zaginięcie sprzed lat ma związek z koszmarem, jaki przeżywa jej córka? O tym musicie przekonać się sami!
„Ślad krwi” to świetny thriller, który dzięki krótkim, dynamicznym rozdziałom, dosłownie się pochłania. Dla fanów mrocznych thrillerów, dla tych, którzy lubią medyczne ciekawostki wplecione w fabułę i dla każdego, kto chce dać się wciągnąć w wir nieprzewidywalnych wydarzeń.
Jesteście gotowi, by poznać prawdę? Tylko uważajcie, tu każdy jest podejrzany!
Dziękuję za zaufanie i egzemplarz do recenzji od wydawnictwa @czwartastronakryminalu (współpraca reklamowa) 🩷.
Uwielbiam książki, które nie tylko trzymają w niesamowitym napięciu, ale też silnie mącą w głowie, ściągają na czytelnika otumaniającą podejrzliwość. Bezsprzecznie, Klaudia Muniak potrafi mistrzowsko zmanipulować i zwodzić zdezorientowanego czytającego, co gwarantuje w czasie lektury solidną porcję emocji i niezapomniane wrażenia. Dodajmy do tego mistrzowsko nakreślone portrety psychologiczne, mroczne demony przeszłości i fascynującą, choć zarazem przerażającą mutację genów, w efekcie której obdarzona nią osoba nie odczuwa bólu, a finalnie otrzymamy thriller idealny, od którego nie można się oderwać!
Zdolna Autorka, niczym prawdziwy wirtuoz, opanowała dozowanie napięcia do perfekcji. Stroi, rozdziela i tonuje je niczym najlepszy fachowiec, nie dając skołatanym nerwom ani chwili wytchnienia. Nieświadomy czytający pomału staje się zakładnikiem nakreślonej mrocznej intrygi, pisarka bawi się z nim w kotka i myszkę, przeraża okropnymi opisami, rozbudza podejrzliwość, podsyca wyobraźnię kolejnymi niewiadomymi. Taka huśtawka powoduje w końcu, że pochłaniający historię jest w ciągłej gotowości, napięcie niemal pulsuje mu w skroniach, a on zaczyna podejrzewać wszystkich dookoła.
Pióro Klaudii Muniak jest nadzwyczaj ekspresyjne, w skutek czego historia angażuje wyjątkowo mocno. Widzimy oczami bohaterów, odczuwamy ich emocje i wytężamy umysł, by rozwiązać tę niezwykle trudną zagadkę, która dodatkowo może mieć swoje źródło w przeszłości. Połączenie poszczególnych elementów w całość możliwe jest dopiero, gdy zadecyduje o tym autorka, wszelkie wcześniejsze próby bezsprzecznie skończą się fiaskiem, a jednak nie sposób ich nie podejmować. Dawno żadne śledztwo nie zaangażowało mnie aż tak bardzo!
„Ślad krwi” to hipnotyzujące literackie rzemiosło, jakie w pełni usatysfakcjonuje każdego fana nieobliczalnych thrillerów medycznych. Podwójne porwanie, dopełnione makabrycznymi torturami, zawiła, wielowątkowa fabuła, misternie uknuta, frapująca intryga, doskonałe, złożone kreacje bohaterów, a w tle rodzinne tajemnice. Ta książka zafunduje wam solidną porcję niezapomnianych wrażeń. Polecam gorąco!🔥
ten ból, którego nie czuła i strach, który obcy jej był ten ból swoją złością zatruła a korzenny zapach w niej tkwił
szczęścia gen jak podarunek cierpienie i emocje zagłusza szczęścia gen jak opatrunek nie umysł lecz serce porusza
w tej ciemnej toni mroku w tych złem rękach wypełnionych czyjś wzrok w zastygłym szoku w udręce krzyków niezmierzonych
utracona matki obecność w przeszłości ta prawda tkwi w sercu ciągła niepewność a dusza tak mocno drży
To ta miłość, ta niespełniona miłość. Nieodwzajemniona. Kiedyś odrzucona. Może ożywić wewnętrzny mrok. Obudzić w duszy przerażające wizje. Byle poczuć. Posmakować. Jej smak. Jej zapach. Jej woń.
To ta ufność do nieznanego. To brak poczucia zagrożenia. Internetowa znajomość może odcień przybrać fałszywy. Ostrożność schodzi na dalszy plan. Poczucie zagrożenia się rozmywa. A oczy trzeba mieć szeroko otwarte. By nie wpaść w pułapkę kłamstwa. I potem nie żałować.
Roi się tutaj od mroku. Od ludzkiej zgnilizny, która rodzi się w pewnym momencie. Przybiera kształt i na łowy wyrusza. Musi się nakarmić. Czyimś życiem, czyimś oddechem. Ciałem także. Umysł trawi. Pożera. Obsesyjnie popycha do złego. Bez wyrzutów sumienia.
Mocną stroną tej historii jest śledztwo. Relacje między dwójką śledczych. Jestem pod wrażeniem postaci Judyty, jej determinacji i walki o prawdę. Obleczona w wewnętrzne rozterki, brnie do przodu. Na przekór wszystkiemu i wszystkim. Choć nie ma łatwo. Choć sama się w sobie gubi.
Okrywająca się płaszczem emocji książka. Mocnych, dosadnych, gęstych. Te emocje wkradają się w duszę. Lubię styl autorki. Lubię ten rodzaj napięcia, jaki tworzy. Zbyt skromną psychologię sprawcy, którą bardzo cenię w thrillerze psychologicznym, równoważy tym razem zagłębieniem się w umysł ofiary. Tutaj każdą myśl można poczuć. Każdy oddech na skórze. I każdy powiew grozy. Polecam poczuć te emocje. Zostają na duszy przez długi czas.
Randka w ciemno. Już samo to wyrażenie powoduje, że u wielu osób zapala się czerwona lampka. Jednak Weronika Zalewska po tym jak jej przyjaciółka odwołała wyjście na miasto, decyduje się zainicjować spotkanie z mężczyzną, którego zna z portalu randkowego.
Wieczór, który zapowiadał się przyjemnie, skończył się fatalnie. Weronika nie pamięta wydarzeń z ubiegłej nocy, budzi się skrępowana i otłumaniona w ciemnym pomieszczeniu przypominającym piwnicę. Rodzina dziewczyny zostaje postawiona na nogi, a w śledztwo mające na celu odnalezienie Weroniki zaangażowana zostaje komisarz Judyta Olecka.
"Ślad krwi" to przede wszystkim świetny, wciągający pomysł na fabułę, w której z łatwością można się zatracić. Duży plus za wprowadzenie elementu medycznego w postaci rzadkiej mutacji genu szczęścia, o którym nie miałam wcześniej pojęcia.
Spodobała mi się kreacja głównych bohaterek, bo zarówno zaginiona Weronika, jak i komisarz Olecka to dwie silne, barwne osobowości, nie bojące się postawić na swoim. A takie postacie lubię najbardziej!
Mały minus za wprowadzenie wątku romantycznego, który w moim odczuciu był zbędny, ale na szczęście nie zepsuł odbioru całości.
"Ślad krwi" to mroczny, fascynujący świat pełen sekretów i kłamstw. Autorka zgrabnie podrzucała nowe tropy i lawirowała między podejrzanymi, chociaż ja osobiście nie miałam większych problemów z wytypowaniem sprawcy.
Podsumowując, jest to angażująca, dostarczająca niemałych emocji i wrażeń pozycja, która wciąga i stanowi świetną rozrywkę. Nie jest to może typowy thriller medyczny, ale zawarte w nim zostały fascynujące ciekawostki z tej dziedziny, o których nie miałam bladego pojęcia.
To pozycja, którą pochłonęłam niemalże jednym tchem! Polecam serdecznie!