Przyjaźń, która miała się skończyć po roku, a przerodziła się w relację silniejszą niż więzy krwi.
Rodzina, którą sami wybrali, by wspólnie iść przez życie, uczyć się dorosłości i popełniać błędy.
Flaw(less) opowiedziała Wam ich historię, All of Your Flaws przypomniała przeszłość, a Despite Your (im)perfections zamknęła opowieść o nich, wieńcząc ją dotrzymaniem złożonej obietnicy. Teraz nadszedł czas, by poznać historie dotąd nieopowiedziane.
Dzieciaki z Moreton powracają po raz ostatni, by zabrać Was w podróż drogą wspomnień ze wszystkich okresów ich (nie)idealnego życia.
Our Perfect Forever to podsumowanie znanych Wam już wydarzeń, wzbogacone o notki od autorki, pełne sentymentalnych przemyśleń i sekretów powstawania trylogii. To ostatnie spotkanie z bohaterami, których pokochaliście. A przede wszystkim prezent dla Was – Czytelniczek i Czytelników FLAWSów.
Logiczne, że nie mogło być innej oceny, niż 5⭐️ Nie wiem nawet co tu napisać, bo mogłabym wychwalać tę książkę i całą trylogię w nieskończoność!! Jest to moja ulubiona historia na całym świecie i nawet nie jestem w stanie wyrazić tego, jak bardzo się cieszę, że powstał ten dodatek🩷 Jak myślę o tym, że to ostatni raz, kiedy czytam po raz pierwszy historię z tego świata to mam ochotę się popłakać. Nawet nie pytajcie się, ile łez wylałam podczas czytania (zarówno ze smutku jak i szczęścia). Kocham tych bohaterów całym sercem i czytanie tego utwierdziło mnie tylko w tym, że muszę zrobić reread całej trylogii. Nie zdziwię się, jeśli to będzie moja ulubiona książka tego roku, bo dla mnie nic nie jest w stanie od 3 lat pobić flawsow🫶🏻
miło było wrócić do tej histori po 4 latach od przeczytania pierwszej części. te kilka lat i dziesiątki książek później zaczęłam zwracam większą uwagę na język, błędy składniowe i logiczne. z tego powodu ocena jest niska, patrząc na to jak pokochałam tych bohaterów mając 13lat. mimo wszystko obudziła we mnie duża nostalgie
Od samemu początku, moja relacja z trylogią flawsów był…dziwna. Nie skradła mojego serca tak, jak na to liczyłam, ale chociaż minęło sporo czasu odkąd ją poznałam, do dzisiaj zdarza się, że wracam do niej myślami.
Po ten dodatek sięgnęłam bez żadnych oczekiwań. Chciałam miło spędzić czas, wracając do bohaterów, których dobrze znam. W pierwszy dzień przeczytałam ponad 180 stron, zostając, przez tę powieść, całkowicie pochłoniętą. Finalnie przywitałam i pożegnałam się z tą książką w dwa dni, dużo płakałam i dużo się uśmiechałam, co chyba nikogo nie zaskoczyło tak bardzo, jak mnie samą.
Nie jestem do końca przekonana co do tego typu dodatków w popularnych seriach. Zawsze mam z tyłu głowy, że może to być zbyt naciągane i po prostu niepotrzebne. Tutaj jednak, każdy z rozdziałów miał swoją historię i niósł za sobą pewną wartość. Kocham to, że po skończeniu tej książki wiem więcej o bohaterach i bardziej ich rozumiem, niż podczas czytania ich podstawowej trylogii. Również dopiski Marty, były ciekawym motywem tej powieści. Jej odczucia związane z bohaterami, których stworzyła, nadały tej historii wyjątkowy klimat.
Była to idealna lektura, by na chwilkę się zatrzymać i pomyśleć. O tym, czym kierujemy się w naszym życiu, kogo kochamy i jakimi wartościami chcemy się kierować. Jest to historia pełna nostalgii, smutku i tęsknoty, ale jest również przepełniona miłością i nadzieją. Była dla mnie świetną pozycją, by odpocząć po ciężkim dniu na uczelni i po prostu spędzić czas w przyjemny sposób. Podsumowując, nie przepadam wprawdzie za nadużywanym zwrotem, że coś było dla „komfortowe”, jednak tutaj, czytanie tej powieści, właśnie takie było.
To chyba oficjalne pożegnanie z ta trylogia. Moje kochane flawsy zawsze zostana w mojej pamieci. Tak samo jak zniszczyly mnie poprzednie ksiazki tak samo zniszczyla mnie ta 😭
Szczerze do tej pory nie mówiłam tego publicznie, ale bałam się czytać tej książki. Trylogię Flawless czytam około trzy lata temu, miałam wtedy totalnie inny gust czytelniczy, dlatego martwiłam się, że ten dodatek nie spodoba mi się tak, jak trylogia. Ale teraz nawet nie rozumiem czemu miałam te obawy, bo Marta Łabęcka nie zawodzi. Przeczytałam tę książkę na jednym posiedzeniu i tyle emocji targało mną podczas czytania.. Znowu poczułam się jakby były wakacje w 2022, a ja pierwszy raz czytałam Flaw(less) 🥹 Nowe sceny pomogły mi zrozumieć jeszcze bardziej kontekst danych fragmentów, tego co się działo w czasie rozłąki Chase’a i Josie. Dlatego przeczytanie nowych scen, nowych uczuć bohaterów i przede wszystkim (!!!) notatek Marty po rozdziałach było niesamowite. Szczerze, najbardziej dotknęły mnie tutaj właśnie te fragmenty napisane od Marty do nas, tłumaczące poszczególne historie. Myślę, że niektórzy po przeczytaniu tego dodatku zrozumieją dlaczego Marta poprowadziła dane sytuacje tak, a nie inaczej, ponieważ często widziałam komentarze w stylu „czemu Josie nie wróciła jeśli czuła się tak źle”, „czemu odcięła się od przyjaciół skoro niby tak ich kochała” i tym podobne. Mam nadzieję, że po przeczytaniu zrozumiecie. Przez napisanie, że podczas czytania targało mną wiele emocji, naprawdę miałam to na myśli. Co chwile miałam łzy w oczach, a od 18. rozdziału płakałam do końca książki. Bardzo cieszę się, że Marta pomimo, że zapierała się nogami i rękami, że nie napisze już nic więcej do historii Chase i Josie, zrobiła to. Sama nie zdawałam sobie sprawy jak bardzo potrzebowałam przeczytać ten ostatni raz o dzieciakach z Moreton. Zapomniałam jak bardzo kocham tych bohaterów i jak bardzo mi ich brakowało.
Dla mnie ta książka zawsze będzie czymś więcej niż 5/5
Nawet nie mam głowy do tego by policzyć, ile razy na niej płakałam. To idealne uzupełnienie historii bohaterów z Moreton. Do tego wstawki słów kierowanych od autorki do czytelnika były cudowne i uważam, że dzięki nim ten dodatek równie wiele zyskał!
Dostajemy tu zbiór opowiadań zaczynających się na długo przed pierwszym tomem, ciągnących się poprzez wszystkie tomy i między nimi, kończący na długo po zakończeniu trylogii. Wszystkie opowiadania są przemyślane i wyglądają tak, jakby powstawały na równi z tamtymi książkami, jakby były zagubionymi w szufladzie rozdziałami, odnalezionymi przez autorkę po latach 😮🤩
Do tego pomiędzy historiami dostajemy wstawki od Łabęckiej, w których bezpośrednio zwraca się do nas, czytelników i wyjaśnia niektóre swoje decyzje, zabiegi, albo po prostu się przed nami uzewnętrznia. A na początku każdego opowiadania mamy oś czasu dokładnie pokazująca nam, gdzie dokładnie się znajdujemy. No przecież to jest genialne 🥹🩵
Całość jest okraszona masą emocji, smaczków dla wielbicieli tej trylogii, książka ma też ilustracje. Szczerze? Moim zdaniem to idealny dodatek, bez którego Flawsy nie byłyby kompletne 🥹🧡
Płakałam jak cholera na niej jakieś dziesięć razy, więc poszukujcie chusteczki! 🤧❤️🩹
to był dobry powrót do historii dzieciaków z Moreton, dobre uzupełnienie niedopowiedzianych wydarzeń, lub opowiedzenie ich z kilku różnych perspektyw, i am enjoyed
imo wiekszosc opowiadan byla niepotrzebna i nudna moje ulubione to dwa ostatnie oraz ktore sie dzieje w aoyf moze gdybym to czytala te prawie 2 lata temu, kiedy skonczylam czytac dyi, to bardziej by mnie to dotknelo, chociaz nie przepadam za historia destiny i alfiego. nie przepadam tez za dawaniem dzieciom bohaterów dzieci i dawanie akcji jakos 60 lat do przodu od terazniejszosci jednocześnie nie zwracajac wgl uwagi na rozwoj technoliczny, medyczny itp. ktory moglby sie zdarzyc. bohaterowie żyli stosunkowo krotko
szczerze dawno żadna książka tak bardzo do mnie nie dotarła. czułam gorzko-słodki smak nostalgii. powrót do początków. nie zawiodłam się, a nawet przebiła moje oczekiwania. świetna praca🙏🙏
ta książka była idealna w każdym możliwym aspekcie, cieszę się że po 3 latach mogłam wrócić do dzieciaków z Moreton i przy okazji (znowu) wylać przez nich morze łez
Zanim zaczęłam obstawiałam, że będą to jakieś 3⭐️, napisany dodatek, żeby naciągnąć na kasę, ale bardzo się pomyliłam. Każde jedno opowiadanie było potrzebne i wartościowe. Notatki od autorki tylko pomagają w zrozumieniu bohaterów. 6-7 ostatnich opowiadań mnie tak wzruszyło, że miałam problem z powstrzymaniem łez. Wspaniałe, polecam tą serię całym sercem.
Pustka. To jest jedna z rzeczy która została we mnie po tej książce. Płakałam chyba cztery razy zastanawiając się skąd Łąbędzka wzięła pomysły na te wszystkie krzywdy które wyrządziła czytelniką i bohaterą. Bolało i to bardzo ale ta książka również dopowiedziała niedopowiedziane aspekty jak w sumie wskazuje nam podtytuł. Cudowna rzeczą jest oś czasu która pomaga się zorientować w której części trylogii się znajdujemy. Ale cóż definitywnie to nie ja skończyłam tę książkę tylko to ona skończyła ze mną. I chociaż bolało czytanie jej, definitywnie musicie po nią sięgnąć po przeczytaniu trylogii flaw(less). Kocham to, że zmienimy perspektywy i nie opieramy się tylko na Josephin I Chase ( których tak czy owak tu nie brakuje). Książka pokazuje również jak dużo bólu nosili w sobie bohaterowie, a także wyjaśnia przez to ich niektóre zachowania. Marta Labedzka definitywnie nie szczędziła nam w tej książce bólu. Ale tak czy owak sięgajcie po tą książkę bo chociaż będzie boleć to warto. 🤍⚓️🌊🌅
to było bardzo bardzo bardzo dobre!! uważam, że autorka idealnie uzupełniła nam tą historię poprzez napisanie tego dodatku 🥹☀️ z pewnością przez długi czas będę jeszcze myśleć o tych bohaterach i ich historii <33
Cudownie było wrócić do tych bohaterów, których kocham całym sercem ale te historie a w szczególności te bliżej końca je złamały💔 to tak dziwnie że już serio koniec i nic więcej z tego uniwersum nie przeczytam😭