Ava Bennet i Brayson Black kochali się na zabój i planowali wspólne życie. Choć byli jeszcze bardzo młodzi, oboje wiedzieli, że są sobie przeznaczeni i chcą już zawsze być razem. Los miał jednak inne plany. Zmusił Braysona do wyjazdu z Londynu. Ava została sama.
Minęły lata. Mimo że rozstanie pozostawiło w jej duszy niezatarty ślad, Ava się z tego podniosła. Rozwinęła karierę realizując się zawodowo jako wzięta architektka. Jej nowe zlecenie wiąże się z wyjazdem do Włoch. Ma tam zaprojektować dom dla tajemniczego, bardzo wpływowego człowieka. I tak Brayson Black ponownie wkracza do życia Avy Bennet. Chce ją odzyskać i udowodnić, że traktuje poważnie składane sobie wzajemnie obietnice. Wszystko się jednak komplikuje, kiedy na scenę budzącej się na nowo miłości wkracza pewien mały chłopczyk...
Czy w sercu Avy będzie jeszcze miejsce dla Braysona?
Książka dla czytelników powyżej osiemnastego roku życia.
Jak zapewne wiecie bardzo lubię odkrywać nowych autorów, dlatego oczywiście po skuszeniu się na cudowną okładkę w moim ulubionym kolorze, poznałam kolejną autorkę, z którą pewnie jeszcze nie raz się spotkam, bo ta historia zrobiła na mnie wrażenie. Książka jest słodko- gorzką opowieścią o życiu, sensualnym romansem z nutką niebezpieczeństwa.
Ava i Brayson w szkole średniej byli parą, co do której wszyscy mieli pewność, że będą razem na zawsze. Jednak okrutny los z nich zakpił i postanowił ich rozdzielić, a cała wina spadła na chłopaka, który jak się później okazuje nie widział innej możliwości. Opuszczając ukochaną, poprzysiągł, że gdy sytuacja się wyklaruje zdobędzie ją na nowo. Nie przewidział jednak, że nie zostawił tylko jej. Kiedy para spotyka się po latach uczucia nabierają mocy, tajemnice wychodzą na jaw, a nad bohaterami po raz kolejny wisi coś niedobrego.
Ta książka ma w sobie to co lubię najbardziej, czyli to że czyta mi się ją tak dobrze, że wpłynę wraz z fabułą, akcja jest tak płynna i przyjemna, że czytelnik całkowicie zatraca się w lekturze nie czując mijającego przy niej czasu. To powieść, w której znalazłam też kilka popularnych i lubianych przeze mnie motywów, takich jak spotkanie po latach, druga szansa, nielegalne działania czy bolesna przeszłość. W książce sporo się dzieje, ale nie mamy natłoku wydarzeń, wszytko jest logiczne, w miarę uporządkowane, a wszystkie wątki świetnie ze sobą współgrają dając bardzo interesującą całość, choć początek nie zwiastował zagmatwanej fabuły.
Autorka serwuje nam przyjemną i słodką opowieść, do połowy tej książki byłam pewna, ze będzie to dość przewidywalny i oklepany romans, taki lekki bez większych zawirowań, jednak już w drugiej połowie mój odbiór tej powieści się zmienił. Autorka nieco namieszała, dodała motyw nielegalnych walk (troszkę szkoda, ze nie został bardziej rozbudowany), nutkę niebezpieczeństwa i wprowadziła niepewność, przez co przynajmniej u mnie, zaczęły się formować kolejne pytania, zaczęło tworzyć się lekkie napięcie, a fabuła nabrała nieco na intensywności. Mam mieszane uczucia co do bohaterów, choć szczerze ich polubiłam to mam wrażenie, że są troszkę niewyraźni i miało charakterni.
To ciekawa i wciągająca lektura, dość prosta, troszkę bajkowa i nieco przewidywalna, ale ma to też swoje plusy, bo przez to książka jest prosta i przyjemna, idealna na każdą okazję, na poprawę humoru czy zastój czytelniczy. To książka, którą spokojnie można przeczytać w parę godzin, świetnie się przy tym bawiąc. Treść przypomina scenariusz komedii romantycznej, tylko jak dla mnie nieco za mało tu dramatów i aferek, w których się lubuję, ale czasem potrzebna jest właśnie taka książka, przy której występują tylko pozytywne i spokojne emocje. Mi się podobało, to było coś co, akurat było mi potrzebne po ostatniej przeczytanej lekturze.
Dwa ciała. Dwie dusze I serce które bije tak długo, aż drugie nie podoła. Dla świata możesz być nikim ale dla kogoś możesz być całym światem.
Brayson Black poznał miłość swojego życia w czasach liceum, gdy ta przyszła wraz z przyjaciółką obejrzeć mecz koszykówki. Niestety , dzikie lwy - bo tak się owa drużyna nazywała- przegrywała z kretesem , aż w końcu panna Bennet nie wytrzymała napięcia i rzuciła w stronę Braysona by dosłownie- skopał im tyłki. Od tamtej pory chłopak robił wszystko by zdobyć względy swej wybranki , co zresztą naraziło go na docinki kolegów. Wysiłek został jednak nagrodzony zaś więź zakochanych okazała się ze wszech miar wyjątkowa. Wszystko układało się dobrze, choć nie brakowało drobnych utarczek - aż do lata przed rozpoczęciem studiów, gdy młody Black nieoczekiwanie zakończył związek..
W tym samym czasie stało się jednak coś co sprawiło, że Bray już na zawsze zaznaczył swą obecność w życiu byłej partnerki..
Cztery lata po tych wydarzeniach młoda kobieta bardzo się zmieniła i została architektem. Najnowszy projekt, którego ma się podjąć może sprawić, że jej pozycja zawodowa się umocni . Wszystko za sprawą tajemniczego klienta - tego , którego młoda mama nie planowała spotkać nigdy więcej. Tymczasem prezes świetnie prosperującej firmy technologicznej uczyni wszystko by odzyskać najważniejszą osobę w swoim życiu. Czy mu się to uda? Co wydarzyło się w przeszłości? Czy ta relacja ma jeszcze szansę na nowy początek? Jak w obliczu nowych wyzwań poradzi sobie Brayson?
Nie miałam wcześniej okazji poznać twórczości Pani Kamili Wiśniewskiej , lecz historia dwójki młodych ludzi, których rozdzieliła jedna podjęta niegdyś decyzja bardzo mnie zaciekawiła. Zaczęłam czytać bez większych oczekiwań i.. po prostu przepadłam z kretesem. Oczywiście nie brakowało chwil , gdy zgrzytałam zębami z powodu uporu głównej bohaterki , lecz całość po prostu mnie urzekła. Bray i jego ukochana kobieta oraz przecudowny mały chłopczyk o imieniu Liam skradli moje serce i rozczulili mnie do granic możliwości. Cieszył mnie również fakt ,że para nie kłóciła się z błahych powodów , a problemy nie były wyssane z palca. Nie zdradzę szczegółów, by nikomu nie odbierać frajdy z czytania, ale powiem jedno- kocham takie romanse i kolejne biorę bez wahania , a Nigdy Cię nie opuściłem zostanie ze mną na dłużej 💙
[ współpraca reklamowa ] RECENZJA | Nigdy cię nie opuściłem - Kamila Wiśniewska Wydawnictwo: editio.red Ilość stron: 307 Kategoria wiekowa: 18 + Kategoria gatunkowa: literatura obyczajowa, romans Ocena: ⭐️⭐️⭐️⭐️⭐️⭐️, 5 /10 Ava Bennet i Brayson Black w szkole byli jedną z tych par, która szalenie się kochała. Mieli wszystko ustalone - po prostu planowali wspólne życie. Byli pewni, że nic ich nie rozdzieli. Niestety życie jest przewrotne, a pewne wydarzenia sprawiły, że chłopak opuścił ukochaną. Następuje przeniesienie w czasie o cztery lata. Ava po bolesnym rozstaniu podniosła się, musiała bowiem zaopiekować się kimś, kto stał się dla niej całym światem. Mimo wspomnień ruszyła dalej, rozwijając skrzydła. Odnosi sukcesy zawodowe będąc architektką. Pewnego dnia za sprawą nowego zlecenia udaje się do Włoch. Ma na miejscu zaprojektować dom dla wpływowego człowieka. Tajemniczym klientem okazuje się mężczyzna, który rozbił jej serce na miliony kawałeczków. Dziewczyna jest zdruzgotana. Boi się, że teraz wszystko się zmieni. I bam tak się dzieje. Brayson ponownie wkracza do jej życia. Zapewnia, że nigdy jej nie opuścił i nie przestał jej kochać. Gdy lata temu ją zostawiał, musiał to zrobić dla jej bezpieczeństwa, ale teraz gdy w końcu jego życie się uspokoiło chce ją odzyskać i udowodnić, że traktuje poważnie składane lata temu obietnice. Jednak czy serce kobiety go przyjmie z powrotem? I czy mężczyzna zaakceptuje kogoś ważnego w jej życiu?
Kiedy zabierałam się za czytanie tej książki byłam pewna, że będę płakać. Jednak tak się nie stało. Może to sprawka tego, że główny bohater na początku naprawdę mnie irytował. Jego postawa mówiła: “Jesteś moja, nie masz innego wyjścia niż być ze mną”, potem współczułam tej dwójce, a na końcu śmiałam się z żartów. Minusem było dla mnie także liczne powtórzenia tych samych kwestii. Serce skradł mi najmłodszy z bohaterów, który mnie rozczulał.
RECENZJA☆☆ Nigdy Cię nie opuściłem- to historia o miłości, która przetrwała próbę czasu, rozłąkę i przeciwności losu. Fabuła książki skupia się na losach Avy Bennet i Braysona Blacka – dwojga ludzi, którzy niegdyś byli sobie przeznaczeni, lecz zostali rozdzieleni przez życiowe okoliczności. Po latach ich drogi ponownie się przecinają, ale czy dawne uczucia wystarczą, by mogli na nowo być razem?
Ava i Brayson, którzy jako młodzi ludzie planowali wspólną przyszłość. Jednak los miał dla nich inne plany – Brayson został zmuszony do wyjazdu do Londynu, zostawiając Avę samą. To wydarzenie odcisnęło piętno na jej życiu, lecz z czasem Ava podniosła się po rozstaniu i z powodzeniem rozwijała swoją karierę jako architektka.
Nowe zlecenie w pracy sprawia, że Ava trafia do Włoch, gdzie ma zaprojektować dom dla wpływowego, tajemniczego mężczyzny. To właśnie tam ponownie spotyka Braysona, który po latach ponownie pojawia się w jej życiu. Mężczyzna chce odzyskać miłość Avy i udowodnić jej, że dawne obietnice nadal mają dla niego znaczenie. Sytuacja komplikuje się jednak jeszcze bardziej, gdy w historii pojawia się mały chłopiec – który może zmienić wszystko.
Ava-to postać silna i niezależna, kobieta, która potrafiła odnaleźć się po trudnym rozstaniu i osiągnąć sukces w życiu zawodowym. Brayson- z kolei to mężczyzna z determinacją, który nie boi się walczyć o swoją dawną miłość.
Autorka posługuje się lekkim, ale emocjonalnym stylem, który angażuje czytelnika od pierwszych stron. Opisy uczuć bohaterów są odkształcalne, a dialogi naturalne, co sprawia, że łatwo wczuć się w ich sytuację.
Ta historia to idealna propozycja dla fanów romansów z nutą dramatyzmu i refleksji. Książka pokazuje, że miłość potrafi przetrwać lata, ale jednocześnie nie ignoruje trudności, jakie wiążą się z ponownym spotkaniem dawnych ukochanych. Serdecznie Polecam!❤️
🌿 RECENZJA 🌿 "Przepadałam, tracąc grunt pod nogami i spadając wprost w jego ramiona, które były dla mnie bezpieczną przystanią."
Współpraca reklamowa z @editio.red
Szkolna miłość Avy i Benetta choć była wyjątkowa, nie przetrwała największego z egzaminów jaki szykowało dla nich życie. Dziewczyna została sama ze złamanym sercem i niespodzianką pod sercem. Po latach prób i egzaminów, dała sobie radę. Dzięki wsparciu najbliższych, ukochanemu synkowi i pracy swoich marzeń, stanęła na nogi. Pod pretekstem nowego projektu architektonicznego, wpada w sidła Benetta, którego wierzyła, że usunęła ze swojego życia raz na zawsze. Ten, pragnie odzyskać to, co dla wspólnego dobra porzucił lata temu. Los szykuje dla obojga ciężkie chwile. Mogą ponownie odbudować łączące ich uczucie, albo pójść każde w swoją stronę.
Książka przez, którą szybko się płynie. Miłość Avy i Benetta była bajkowa, do czasu, gdy on musiał wybierać między miłością, a bezpieczeństwem najbliższych. Dokonał wyboru, przez który Ava najbardziej cierpiała, a on na długie lata wyrzekł się szczęścia. Ona znosiła trudy nauki i samotnego rodzicielstwa, wciąż kochając tego, który zadrwił z jej uczuć. Benett natomiast zamknął się w świecie, gdzie każdy krok musiał być doskonale przemyślany, potajemnie budując imperium, by móc ponownie powrócić i zawalczyć o to, co najcenniejsze. Fajna książka, z którą miło spędziłam swój czas, choć rozczarował mnie fakt, że mężczyzna, który niby czuwał nad swoją ukochaną, dbał o jej bezpieczeństwo, trzymał rękę na pulsie, nie odkrył faktu, że ma z nią dziecko. Całość pokazuje miłość dwojga ludzi, którym do samego końca ktoś próbuje usilnie przeszkodzić, ale dzielnie walczą. Wszystko podążyło krętymi ścieżkami, zaskakując, wprowadzając zamęt do ich życia, ubarwiając historię by nie była zbyt nudna, a przepleciona niebezpieczeństwem. Polecam.
🖤Dwoje młodych ludzi, Ava i Brayson, zakochanych w sobie na zabój, planujących wspólną przyszłość. Wydaje się, że nie ma nic, co mogłoby ich rozdzielić. Aż do momentu, w którym Brayson musi opuścić Avę... Po kilku latach Ava staje się niezależną kobietą, odnoszącą sukcesy zawodowe. Zajmuje się architekturą i odnosi sukcesy, ale wciąż czuje ból po utracie miłości swojego życia. I tutaj zaczyna się ciekawa część, bo Ava otrzymuje zlecenie, które zabiera ją do Włoch, gdzie ma zaprojektować dom dla tajemniczego mężczyzny. Okazuje się, że tym mężczyzną jest właśnie Brayson...
🖤Ava jest postacią, którą można polubić – to silna i niezależna kobieta, która pomimo trudnych doświadczeń potrafiła się podnieść i zrealizować swoje marzenia. Z kolei Brayson to typ mężczyzny, który ma coś do udowodnienia. Po latach chce odzyskać Avę i udowodnić, że wszystko, co zrobił, miało jakiś sens.
🖤Natomiast jeżeli chodzi o postać małego chłopca, to muszę przyznać, że trochę mnie on rozczarował. Chociaż bardzo chciałam, żeby ten wątek był wzruszający, to niestety zachowanie trzylatka w książce było dość nierealistyczne. Książka zaczyna się dobrze, ale z czasem wydaje się, że wydarzenia toczą się zbyt szybko i zbyt łatwo. Brayson, po latach milczenia, wraca do życia Avy i już niemal od razu dostaje jej wybaczenie.
🖤W momentach, które miały być wzruszające, nie czułam aż takiego ładunku emocjonalnego, jakbym się spodziewała. Może to kwestia stylu pisania autorki, który jest lekki, ale dla mnie trochę za mało głęboki.
🖤To książka, która ma swoje mocne strony, ale również kilka rzeczy, które mi osobiście nie przypadły do gustu. Historia ma potencjał – ostatecznie jest to opowieść o miłości, stracie, drugiej szansie i walce o to, co ważne.
Miałam dość duże oczekiwania do „𝐍𝐢𝐠𝐝𝐲 𝐂𝐢𝐞̨ 𝐧𝐢𝐞 𝐨𝐩𝐮𝐬́𝐜𝐢𝐥𝐞𝐦“ i strasznie czekałam na tę książkę, ponieważ opis mnie bardzo zachęcił i czułam, że to będzie coś, co mi się spodoba. Niestety trochę się zawiodłam, jednak nie była to najgorsza książka.
Gdy zaczynałam czytać tę historię, to kompletnie nie spodziewałam się tego, co się w niej zadziało. Były wprowadzone takie wątki, które aż mi nie pasowały, ponieważ nie pojawiały się zbyt dużo.
Niektóre fragmenty książki były bardzo oczywiste, a motywy (np. z architekturą) raz się pojawiały, a raz znikały.
Relacja głównych bohaterów totalnie mi się nie spodobała, bo na samym początku miałam 𝐁𝐫𝐚𝐲𝐬𝐨𝐧𝐚 za jakiegoś obsesyjnego mężczyznę i w ogóle go nie polubiłam, ale później był jakiś troskliwy i słodki. Z 𝐀𝐯𝐚 też się nie polubiłam i denerwowała mnie ona, jak nikt inny. Czułam się jakby ciągle płakała i za bardzo przeżywała powrót 𝐁𝐫𝐚𝐲𝐬𝐨𝐧𝐚, patrząc na to, jak szybko mu wybaczyła.
Nie było zbyt dużo fragmentów, które mi się spodobały, ale jedne z nich były napewno z 𝐋𝐢𝐚𝐦𝐞𝐦. To była postać, którą polubiłam, ale po jakimś czasie nie podobało mi się to, że każdy mówił, że on jest taki mądry. Zwracał się też dla mnie zbyt oficjalne, patrząc na to, że był dzieckiem.
Co prawda książka nie była najgorsza, ponieważ opis mnie mega zachęcił, a prolog był cudowny! Książka była napisana łatwym językiem oraz była duża czcionka, co uwielbiam. Czasem się czułam, jakby niektóre rozmowy były wymuszane i trochę sztywne, ale szybko mi się to czytało.
Jest to książka idealna na jeden wieczór i niestety ja się na niej zawiodłam. Myślałam, że bardzo mi się spodoba, jednak nie tym razem.
To była na prawdę przyjemna lektura. Delikatna, przyjemna, nie drastyczna, po prostu fajna książka. Tak sobie myślałam, gdy zaczynałam czytać. To już kolejna książka z kolei, którą czytam, w której występuje imię Ava. Na początku poznajemy młodą mamę trzylatka, która sama stawia czoła przeciwnością losu i wychowaniu syna. W pracy dostaje „awans”, ma za zadanie wykonać projekt domu dla wpływowego i bogatego klienta. Nie spodziewa się jednak, że ów klientem będzie jej były, który porzucił ją dokładnie cztery lata temu. Wszystko ładnie, pięknie, prawda? Mój spaczony umysł liczył na mocną dawkę emocji (jest tu mowa o nielegalnych walkach) i czegoś, nie wiem jak to określić, „lepszego”? „Spektakularnego”? Książka jest napisana w bardzo fajnym językiem, prosta, szybko się ją czyta lecz brakowało mi czegoś w niej. Nie potrafiłam się utożsamić z bohaterami, nie czułam ekscytacji. Sceny zbliżeń były fajne, choć jestem przyzwyczajona do „dokładniejszych” opisów, to nie można się tutaj do niczego doczepić. Powieść jest przyjemną odskocznią, i na pewno znajdzie swoich zwolenników.
Pierwszej prawdziwej miłości chyba nigdy się nie zapomina. Nawet wtedy, gdy kończy się niespodziewanie i jest bolesnym wydarzeniem. Tak było u Avy i Braysona- chłopak niespodziewanie wyjechał i zostawił dziewczynę samą choć planowali razem życie. To był cios,którego nikt się nie spodziewał. Ava w końcu się po tym pozbierała. Rozwinęła karierę i wiodła spokojne życie. Aż do momentu gdy niespodziewanie w jej życie znów wkracza Brayson. Zrobił to bez skrupułów zaskakując ją. Choć ona może go zaskoczyć bardziej.. Nie wie jak to się potoczy jednak jego obecność w jej życiu wiele zmieni. Lecz czy na lepsze? Czy stara miłość rzeczywiście nie rdzewieje? Czy sytuacja przez, którą Brayson zostawił ukochaną wszystko między nimi zmieni?
Nigdy Cię nie opuściłem, to książka na jeden wieczór. Lekka i przyjemna historia o miłości, która nigdy o sobie nie zapomniała choć jest bardzo przewidywalna. Na co dzień nie czytam takich historii ale czasami po kilkunastu mocniejszych książkach, taka pozycja staje się idealnym przerywnikiem. I tutaj właśnie tak było.
Zaciekawił mnie opis. Chociaż nie lubię motywu nieplanowanej ciąży i dziecka, a do drugiej szansy wciąż się przekonuję, zaintrygowała mnie ta historia. Ale to było nudne.
Facet wraca po czterech latach, okazuje się, że ona w tym czasie urodziła jego dziecko. On chce ją odzyskać. Ale nie ma tu żadnych wielkich gestów, żadnych starań. Jest pstryk i oni znowu są razem. Później na chwilę wraca mroczna przeszłość, a zaraz znowu jest słodkopierdząco i cukierkowo.
Brakowało elementu zaskoczenia. A bohaterom brakowało charakteru.
Wpływ na moją opinię może mieć też fakt, że jednocześnie czytałam “Tysiąc dni bez ciebie” o podobnej tematyce, ale tam to jest rollercoaster emocji i prawdziwe życie.
[Współpraca z wydawnictwem Editio Red] Za bardzo o tej książce nie ma co się rozpisywać. Nawiązując do opisu, książka nie spełniła moich wymagań co do treści. Akcja działa się o wiele za szybko. Ledwo co Brayson powrócił do życia Avy, a ona już mu przebaczyła. Syn Avy w tej książce miał takie zachowania, które w normalnym świecie nie miały prawa by się odbyć (pomimo tego, że jest on trzylatkiem). Powiem, że książka jest nierealistyczna (przepraszam za ten brutalizm). Historia fakt, ma potencjał, jednak myślę, że pomimo lekkiego stylu pisania autorki, nie został on wykorzystany w stu procentach. Jako czytelniczka cieszę się, że Ava nie jest w książce zmienna jak chorągiewka na wietrze, ale ta sytuacja z przebaczeniem Braysonowi mocno zakrzywia obraz charakteru bohaterki.
Pierwszy raz przeczytałam książkę tej autorki i niestety ja jej nie przeczytałam ja ją wymeczylam. Bardzo słaba, przesłodzona , fabuła przewidywalna. Strony przewijalam aby jak najszybciej ją zakończyć.
DNF. Chryste jak mnie zmęczyło to „dzieło”. Drugi raz podchodzę do twórczości tej autorki i drugi raz mam wrażenie, jakby zostało to napisane przez nastolatkę.
Od chwili, gdy po raz pierwszy natknęłam się na zapowiedź “Nigdy cię nie opuściłem” wiedziałam, że koniec końców tytuł ten wyląduje na mojej liście do przeczytania, a, jako że zainteresował nie tylko opisem, ale również tytułem i obietnicą poruszającej historii, stało się to szybciej niż przypuszczałam. Liczyłam na opowieść intymną, pełną emocji, skupioną na relacjach i nieoczywistych wyborach bohaterów. Gdy w końcu miałam okazję ją przeczytać, podeszłam do lektury z dużą ciekawością i nadzieją na literackie przeżycie.
Oczekiwania te nie wynikały wyłącznie z ciekawych zapowiedzi, ale również początkowo bardzo dobry opinii oraz potrzeby znalezienia historii, która opowie o uczuciach w sposób cichy i nieprzesadzony, bez wielkich dramatów czasem zawartych na siłę. Miałam nadzieję na opowieść subtelną, ale zostawiającą ślad – historię, do której wraca się myślami. Z tym większym zainteresowaniem przyglądałam się każdej scenie i temu, w jaki sposób autorka buduje opowiadaną rzeczywistość.
Sporym plusem już na samego początku jest styl pisania autorki, lekki i płynny, dzięki czemu łatwo wciągnąć się w historię, jednak nie na tyle angażujący, by po odłożeniu wracać do niej myślami. Choć fabularnie nie wszystko współgra, pod względem tego jak została napisana, jest to przyjemna historia. Równie dobre jest operowanie przez autorkę emocjami, subtelnie i nieprzesadnie, dzięki czemu zdarzyło mi się nawet parę razy, że łezka samoistnie poleciała.