Czy jesteś gotowy odkryć sekret północnego skrzydła rezydencji i wejść do świata, o którym nawet ci się nie śniło?
Zoe Rivers to młoda dziewczyna stojąca u progu dorosłości. Musi podjąć decyzję, która wpłynie na całą resztę jej życia - czy jest gotowa kontynuować rodzinną tradycję i studiować medycynę? Czy może znajdzie odwagę, aby zadać sobie pytanie, kim naprawdę chce być i da się porwać swojemu przeznaczeniu, które zaprowadzi ją do tajemniczego, elitarnego bractwa? W której chwili studencka gra dla „świeżaków” zamieni się w walkę o losy światów? Kto jest przyjacielem, a kto wrogiem?
Porywająca historia o poszukiwaniu własnej drogi, w fantastycznym świecie magii, demonów, tajemnic i śmierci. Gdy zobaczysz, co jest za zasłoną kryjącą wejścia do innych światów, nie będzie już odwrotu...
Na początku nie byłam przekonana do tempa akceptacji nowych wydarzeń przez bohaterów. Zoe bez większych wątpliwości przyjęła zarówno swojego nietypowego kota, jak i decyzję o studiach. Później również wydawało mi się, że ona i jej przyjaciele zbyt łatwo przyjmują kolejne rewelacje. Jednak gdy trafili do rezydencji i poznaliśmy ich przeszłość, ich zachowanie zaczęło nabierać sensu.
Mam nadzieję, że w następnej części autorka doda głębi naszym bohaterom, bo wbrew pozorom mało o nich wiedzieliśmy, a ich przyjaźń, która nastąpiła po jednym dniu, mimo wszystko trochę mnie nie przekonała.
Podobał mi się motyw tarota, który determinował zdolności bohaterów, dodając opowieści tajemniczości. Świetnie poprowadzony był też wątek tajnego bractwa – pełen sekretów, niejasnych motywów i niepewności co do tego, kto jest „dobry”, a kto „zły”.
Dostajemy też enigmatycznego człowieka-wilka, który na pierwszy rzut oka wydaje się pozbawiony serca. Ale czy na pewno?
Poza ratowaniem świata książka porusza też temat odkrywania własnej tożsamości. Jeśli więc macie ochotę na historię pełną portali, magii, tajemnic i niezwykłych istot, a jednocześnie opowieść o poszukiwaniu siebie, koniecznie wyruszcie z Zoe w tę fascynującą podróż.
Zaczyna się od klasycznego „listu ze szkoły”. Niepozorna Zoe jest przekonana o tym, że - w przeciwieństwie do oczekiwań rodziny – nie jest jej pisana medyczna kariera i – zgodnie z własnymi oczekiwaniami – sromotnie oblewa rozmowę kwalifikacyjną na uczelnię. Wokół zaczynają dziać się dziwne rzeczy, które dziewczyna próbuje zrzucić na karb stresu i emocji. W pewnym momencie jednak, nic już nie jest w stanie wytłumaczyć dziwacznych zjawisk… 😱
Następnie akcja wrzuca drugi bieg i ładuje nas na karuzelę wydarzeń czerpiących z mitologii, nawiązuje do mojego ukochanego Tolkiena, sięga do różnych magicznych systemów i kanonów.
Książka wciąga w dziwaczną i niepokojącą atmosferę, choć mroki rozświetla relacja z nowo poznanymi przyjaciółmi Zoe. To wraz z nimi dziewczyna przejdzie przez zasłonę rzeczywistości, żeby… no, sami zobaczycie co! 🤭
Na plus, zaskakująca jak na debiut, pisarska sprawność i pomysłowość na ogranie znanych już motywów. Książkę połknąłem na jednym wydechu, nawet, jeśli nie wszystkie rozwiązania mi się podobały. Mocny finał, którego kompletnie się nie spodziewałem. No i wydanie – szacunek dla wydawcy za to, że debiutancka powieść dostaje tak szlachetne opakowanie 👏
Przeczytałam całość i… nie mam zielonego pojęcia, o co chodziło w tej książce. Była po prostu dziwna 🤷🏻♀️
„Ostatni Wędrowiec” to historia, w której znajdziecie magię tarota, prorocze sny i zmiennokształtne postaci. Brzmi jak całkiem oryginalne, lekkie fantasy, prawda? No właśnie – pomysł był naprawdę ciekawy, a system magiczny miał potencjał. Tylko że coś tu poszło tutaj nie do końca tak jak powinno.
Największym problemem dla mnie było słabe wytłumaczenie świata magicznego. Gdyby autorka poświęciła na to więcej czasu, książka mogłaby być naprawdę dobra. Niestety, zarówno główna bohaterka, jak i czytelnik dostają tylko strzępki informacji. A kiedy pojawia się coś ważniejszego? Szybkie wyjaśnienie i akcja pędzi dalej. Do teraz nie wiem, o co w tym wszystkim chodziło… i mam wrażenie, że główna bohaterka też nie bardzo wiedziała.
Akcji jest tutaj naprawdę dużo, ale – paradoksalnie – to bardziej wada niż zaleta. Wszystko dzieje się za szybko, a przez to brakuje rozwinięcia innych elementów. Czułam się wręcz przytłoczona ilością dziwnych wydarzeń, które po prostu się działy, bez żadnego wyjaśnienia.
Jeśli chodzi o bohaterów… no cóż, właściwie nie jestem w stanie nic o nich powiedzieć. Nie zdążyłam się do nich przywiązać, nie poczułam żadnej więzi. Główna bohaterka większość czasu spędzała na rozmowach z przyjaciółmi (z którymi zaprzyjaźniła się już po jednym dniu…) albo na spaniu. Brakowało mi głębszego wglądu w jej myśli, emocje, motywacje. Właściwie działała na zasadzie: „bo ktoś mi tak powiedział” – bez większej refleksji, właściwie sama pchała się w kłopoty.
Nie sięgnę po drugą część, bo ta książka po prostu mnie nie kupiła. Ale mimo wszystko trzymam kciuki, żeby kolejne tomy były lepiej dopracowane, bo historia naprawdę ma potencjał!
W mojej ocenie ta książka będzie dobrym wyborem dla osób, które chcą zacząć z fantastyką i przeczytać coś, co nie przestraszy ich złożonością świata, skomplikowanym systemem magicznym, bądź wielowątkową historią. Jest to urban fantasy, którego akcja rozgrywa się w Wielkiej Brytanii, ale kreacja świata wykracza poza ten tak dobrze nam znany. Główna bohaterka, Zoe, jeszcze do niedawna nie miała świadomości o istnieniu magii, a tym bardziej nie brała kiedykolwiek pod uwagę, że będzie miała do odegrania bardzo ważną rolę. Jeden dzień zmienił dosłownie wszystko.
W tej historii można odnaleźć takie motywy jak: found family, karty tarota, nauka i akademia, motyw wybrańca, zagadki oraz nawiązania do różnych mitologii. W trakcie czytania bardzo mocno czułem vibe wielu innych książek, m.in.: “Baśnioboru”, “Miasta duchów”, cyklu o Percy’m Jacksonie, a nawet pierwszego tomu o Harry’m Potterze, czyli książek z gatunku middle-grade. I gdyby dokonać pewnych drobnych zmian w fabule to “Ostatni wędrowiec” idealnie wpasowałby się w ten gatunek. Bo choć bohaterowie mają po 18 lat i zaraz rozpoczną naukę w collegu, to ich zachowanie, ale i sama historia, bardziej pasowałaby mi do przygód nastolatków.
Zabrakło mi niestety pogłębienia świata. Karty tatora, choć stanowią źródło magii i tworzą swego rodzaju hierarchię w magicznym świecie, to w fabule są reprezentowane wyłącznie w postaci jednej karty. O pozostałych także się wspomina, ale już nie w kontekście talii. Podobnie jest z motywem nauki i akademii. Zoe ma rozpocząć studia, ale tego etapu w pierwszym tomie nie mamy szansy obserwować. Niemniej, motyw nauki jest, ale w mojej opinii potraktowany powierzchownie.
Fabuła startuje też z bardzo trudnego punktu. Bardzo szybko dowiadujemy się, że Zoe będzie musiała walczyć z czasem i na 350 stronach niestety czuć tę gonitwę. Zabrakło miejsca na zgłębienie pewnych elementów, bo nieuchronnie zbliża się spore niebezpieczeństwo. Zakończenie historii zrobiło na mnie największe wrażenie. Było zaskakujące i dość niespotykane. Ale i tu zabrakło mi jego rozwinięcia i książka kończy się nagle, pozostawiając spory niedosyt.
Romana Mark w swojej debiutanckiej powieści wykorzystuje motyw kart, w tym wypadku jest to jednak talia tarota z kartą Wędrowca na czele. Jak motyw ten został powiązany z wykreowanym światem fantastycznym?🪄
Zoe jest młodą i zdolną dziewczyną. Mimo prób i oczekiwań ze strony matki i brata, nie dostaje się na studia medyczne na amerykańskim uniwersytecie. Zamiast tego otrzymuje jednak niespodziewany list z przyjęciem na studia w Oxfordzie, na które nigdy nie aplikowała. Coraz częstsze niepokojące sny, tajemniczy kot i chęć odkrycia prawdy wrzucą Zoe w wir walki o losy światów, w której jedną z głównych ról odegra tajemniczy człowiek-wilk…🐾
Klimaty dark academia oraz motyw wybrańca są wśród naszych ulubionych. Na dodatek mamy też ciekawy pomysł na świat oraz występujące w książce rodzaje magii. I choć wydawać się mogą one dość standardowe, bo powiązane z żywiołami, to jednak możliwość odczuwania czyichś emocji czy zamykania portali do innych wymiarów już nie są taką codziennością. I tak, mamy tu wieloświat, przedstawiony jest on jednak z perspektywy naszej planety i otoczenia naszych bohaterów. 🌍
W książce nie brakuje również wątku romantycznego, na całe (dla nas) szczęście nie stanowi on trzonu historii, a jest jedynie dodatkiem do fabuły, która skupia się wokół czającego się za rogiem zła i końca świata. Co więcej, wszelkie zbliżenia czy nawet westchnienia naszych kochanków są bardzo wyrafinowane i opisane w smaczny sposób.💞
Jedynym mankamentem tej książki jest jej długość. I choć po przeczytaniu wiemy, że możemy oczekiwać kontynuacji (zakończenie jest mocnym elementem historii), to trochę zabrakło nam tej objętości w momencie tworzenia przedstawionego świata. Przydałoby się więcej opisów, wprowadzenia do postaci, oddechu dla czytelników, kiedy mogliby skupić się na dogłębnym poznaniu historii świata i bohaterów, zamiast skakać od akcji do akcji. Wiemy jednak, że wiele osób woli, gdy ciągle się coś dzieje, wtedy może być to atutem tego tytułu.💥
My na pewno sięgniemy po kolejną część “Ostatniego Wędrowca”, licząc na więcej możliwości poznania systemu magii, stworzeń oraz wykreowanego świata.💫
To był bardzo dobry wstęp do kolejnej części. Trochę jak taki duży zwiastun! Uwielbiam motyw kart tarota więc zostałam kupiona i się nie zawiodłam. Zoe nie do końca mi siadła, ale nasz groźny zmiennokształtny wilki jak najbardziej! Czekam na drugą część bo mam tyle pytań!
Zoe ze zwykłego życia amerykańskiej nastolatki zostaje nagle wrzucona w świat, o którym nie miała pojęcia. Pełen magii, zagadek i niebezpieczeństw. Po wyjeździe na studia do Europy okazuje się, że jest kimś więcej niż tylko zwykłą dziewczyną, a wokół niej zaczynają dziać się dziwne rzeczy.
Mam wrażenie, że Zoe kompletnie brakuje instynktu samozachowawczego. Ufa każdemu, kto rzuci w jej stronę choćby jedno mądre słowo i ochłap informacji. Leci na drugi koniec świata, nie poświęcając zbyt wiele myśli temu, że ktoś może tam na nią czekać i ją zatłuc. Jak ćma do światła podąża przed siebie, totalnie ignorując wszystkie wykrzykniki po drodze.
Relacje są płaskie, o ekspresowych przyjaciołach Zoe wiemy niestety tyle co nic. Evan nie grzeszy inteligencją i okropnie mnie irytował, Aya natomiast prześlizgnęła się przez moje myśli, nie zagrzewając w nich miejsca na dłużej niż minutę. Jedyną ciekawą postacią jest Fernir, ale jego relacja z główną bohaterką wydaje się klejona na siłę.
Czytając fantastykę spodziewam się góry lodowej, która pod powierzchnią skrywa więcej niż to co widać gołym okiem, a świat, nawet jeśli „nasz” zostaje wzbogacony i opisany. Niestety w Ostatnim Wędrowcu jedynie prześlizgujemy się po wierzchołku tej góry, a wszystkie ciekawe momenty zostają pominięte. Nauka używania magii? Odkrywanie informacji w księgach? Przeskok kilka godzin w przód „to był bardzo ciężki dzień” - ja bym bardzo chciała się dowiedzieć więcej i poznać ten ciężki dzień zamiast opisu posiłków, naprawdę.
Zoe za wiele się w tej części nie dowiaduje. Ja uwielbiam takie historie, które są tajemnicze, mroczne i trzeba krok po kroku razem z bohaterami odkrywać prawdę. Ta książka też miała swoje momenty, szczególnie na początku kiedy wszystko było dla mnie ciekawe i angażujące oraz w chwilach zwiększonego napięcia, kiedy na główną bohaterkę zdawały się czyhać upiory czające się w mroku. Same demony zostały dobrze opisane i z łatwością mogłam je sobie wyobrazić. Niestety moje zaangażowanie spadało w miarę czytania i zakończenie tego tomu nie było dla mnie satysfakcjonujące.
Tu był pomysł, był potencjał, niestety w mojej opinii zabrakło rozbudowania świata, bohaterów, zwolnienia trochę akcji na rzecz zbudowania zaangażowania w historię. Elementy tarota, wielu wymiarów, mitologia słowiańska - to wszystko brzmi świetnie, gdyby to jeszcze trochę lepiej spiąć do kupy. Nie wiem czy sięgnę po kolejny tom, może z samej tylko ciekawości.
🩶 Q: Odważylibyście się dołączyć do tajemniczego, elitarnego bractwa?
Jako, że mi czasami zdarza się podejmować dość pochopne i ryzykowne decyzje, to pewnie w przypływie chwili, uznałabym to za super pomysł. Co byłoby dalej? Nie wiadomo...
🩶 Bohaterka książki, którą Wam dzisiaj przedstawię, wie za to o tym wszystkim aż za wiele. Zoe Rivers musi podjąć decyzję w jaki sposób ułożyć swoje życie. Iść na medycynę, a może skorzystać z tajemniczej okazji, którą daje jej los? Tajemniczy kot, który pojawia się w jej domu, to dopiero początek przygody, która może okazać się o wiele bardziej przerażająca, niż mogłoby się wydawać.
🩶 Książka ta, to mieszanka wielu motywów, które ostatnio w literaturze pojawiają się bardzo często. Nawiązania do mitologii, tajemnicze bractwo i wybraniec, któremu ni stąd ni zowąd przyszło uratować świat. Wszystko to już dobrze znamy, a jednak... Powiem Wam, że ta książka szczerze mnie zaskoczyła. Już sam początek, nieco dziwny, ale tajemniczy, sprawił, że miałam ochotę dowiedzieć się co będzie dalej.
🩶 Już po całej lekturze muszę jednak stwierdzić, że nie jest to jednak historia, która na długo zostanie w mojej pamięci. Zbyt dużo mam co do niej niepewności. Momentami miałam wrażenie, że jest wręcz przekombinowana, jakby po to, by te wszystkie użyte w niej motywy, nie okazały się być zbyt schematyczne. Ostatecznie wychodziło to niestety bardziej dziwnie, niż ciekawie.
🩶 Z dobrych jednak rzeczy, zainteresowała mnie bardzo postać człowieka-wilka, czyli Fernira. Pośród innych bohaterów, którzy nie za bardzo się wyróżniali, akurat on okazał się być naprawdę fajnie napisany. Cała ta niepewność wokół jego osoby, przeszłości i zamiarów, bardzo mnie przez cały czas intrygowała.
🩶 Z tego co jeszcze mnie zaskoczyło, to to, że nie jest to kompletna historia, a dopiero pierwszy tom. I powiem Wam, że mimo wszystko, czuję potrzebę poznania jej dalszej części. Szczególnie interesuje mnie tutaj już teraz lekko zarysowany wątek romantyczny, którego się kompletnie nie spodziewałam, ale coś czuję, że może okazać się interesujący 🤭
Nie wiem co się wydarzyło w głowie autorki, chociaż się domyślam, więc powiem tak: 1. Największym problemem jest to, że prawie cała fabuła dzieje się w dialogach, a opisy skupiają się na piciu herbaty i braniu kąpieli. 2. Ulubionym zabiegiem fabularnym jest mdlenie, nawet już nie policzę ile raz główna bohaterka traci przytomność, ale na jej miejscu poszłabym do lekarza. 3. Na czym polega magia w tym świecie, tego nie wie chyba nawet sama autorka. 4. Główna bohaterka nie ma prawie żadnego wpływu na fabułę i w większości przypadków równie dobrze mogłoby jej tam nie być. 5. Akcja dzieje się poza głównymi bohaterami, którzy prawie niczego nie są w stanie się sami domyślić, wszystko przytrafia im się albo przypadkiem, albo ktoś im to opowiada. Szczerze mówiąc to wypadają trochę na głupków. 6. Niektóre fragmenty wyglądają jakby główną metodą pisarską było harde googlowanie i potem przepisywanie tego do książki. 7. Między główną bohaterką a jej love interest jest zero chemii. Don't change my mind. 8. Love interest ma silne Edward vibes (pytanie "dlaczego się mnie nie boisz?" pada 3 razy). 9. Końcówka ma dark turn na poziomie, którego się szczerze nie spodziewałam i na który nie byłam przygotowana. 10. Początek książki nie ma absolutnie żadnego znaczenia dla wydarzeń, które się dzieją potem. Odnoszę wrażenie, że zupełnie niepotrzebnie i na siłę autorka umieściła akcję w Wielkiej Brytanii i z rozpędu napisała, że Anglicy muszą pisać karktówki ze słówek z angielskiego. Wcześniej akcja dzieje się w USA i autorka ewidentnie nie wie jak działa system uniwersytetów tam, ale w sumie to nie ma potem i tak nic wspólnego z fabułą.
This entire review has been hidden because of spoilers.
ℚ: Głupiec czy Wędrowiec? ♫︎ʟɪɢʜᴛs ᴀʀᴇ ᴏɴ ~ ᴛᴏᴍ ʀᴏsᴇɴᴛʜᴀʟ♫︎ 💚~ Tak, jest zagrożeniem. Dopóki sama się nie dowiesz jak najwięcej o swoich mocach i o tym, jak je opanować, nie ma sensu o nich paplać. Naucz się samodzielnie decydować o tym, jak je wykorzystać, zanim pozwolisz innym sobą rozporządzać. Daj sobie czas, aby poznać starca, wtedy ocenisz, kto miał rację ~ cedzi przez zęby.💚 ✰✰✰✰/✰✰✰✰✰
⤳ Londyn ⤳ Dark Academy ⤳ Tarot ⤳ Zmiennokształtni ❗16+❗
Mojej miejskiej rodzinie: Krzysztofowi Jakóbikowi i Rafałowi Wyszyńskiemu. «𝐷𝑒𝑑𝑦𝑘𝑎𝑐𝑗𝑎»
|ᴋɪʟᴋᴀ ꜱᴌᴏ́ᴡ ᴏ ᴀᴜᴛᴏʀᴄᴇ| • Z zamiłowania malarka, pisarka, czytelniczka wszelkiej literatury i fanką gier komputerowych.
𝓕𝓪𝓫𝓾ł𝓪: ༄ Zoe Rivers posiada prorocze sny, które zaczynają się mieszać z rzeczywistością. Fragmenty tajemniczej układanki małymi krokami układają się w całość.
𝓑𝓸𝓱𝓪𝓽𝓮𝓻𝓸𝔀𝓲𝓮 𝓟𝓲𝓮𝓻𝔀𝓼𝔃𝓸𝓹𝓵𝓪𝓷𝓸𝔀𝓲: ༄ Zoe Rivers to odważna dziewczyna, która musi wejść w świat Zakonu.
𝓜𝓸𝓳𝓪 𝓸𝓹𝓲𝓷𝓲𝓪: ༄ Z niecierpliwością czekam na drugi tom, bo to zakończenie jest niezrozumiałe. ༄ Uwielbiam Człowieka~Wilka, który dodaje nam wątku romantycznego. ༄ Czy polecam? Zdecydowanie tak.
𝑀𝑜𝑐𝑛𝑒 𝑠𝑡𝑟𝑜𝑛𝑦: Wszystko 𝑆ł𝑎𝑏𝑒 𝑠𝑡𝑟𝑜𝑛𝑦: Czegoś mi tu zabrakło
Jak czytelniczo idzie ci Luty? Jakieś fajne książki udało ci się poznać? Reklama @wydawnictwo.aura
Teraz się skup i wyobraź sobie sytuację, że jesteś młodą osobą, która stoi przed wyborem studiów i tego co chcę robić w przyszłości. Wiadomo, każdy z nas stał przed takim wyborem, albo zaraz będzie stał. Masz jednak życie zaplanowane przez swoją matkę, odkąd tylko się urodziłaś/urodziłeś. Studia medyczne i ty lekarz, jednak zaczyna dziać się coś dziwnego. Gdy jesteś po rozmowie rekrutacyjnej na studiach, przychodzi do was list z uniwersytetu z zaproszeniem do nauki, jednak ty tam papierów nie składałaś/eś. Pojawia się też tajemniczy kot, a twoja mama mówi ci, że przecież ten kot to jest u was od dawna. A ty go widzisz pierwszy raz. Na dodatek w liście pojawia się tajemnicza karta i twoja mama zachowuje się tak, jakbyś od zawsze marzyła/ łeś o tym uniwersytecie. Jak myślisz, co się dzieje? Może wariujesz?
Tak właśnie zaczyna się historia Zoe. Pojawia się magia, pojawiają się demony, wszystko to w naszym takim normalnym świecie, czyli moje ulubione Urban fantasy. Książka ma też pewne minusy dlatego ode mnie 4/5⭐️. Przede wszystkim bohaterka to postać, którą trudno było mi polubić, bo nie wykazywało się niczym nadzwyczajnym. Jednak z tyłu głowy mamy, że jest to pierwszy tom i najprawdopodobniej dopiero w dalszej części wykaże się sobą. Choć jeśli mam oceniać tylko historii tylko przez Pryzmat tego co już poznałam, to jest strasznie lekkomyślna i głupiutka, bo sama jestem w podobnym do mnie wieku i wiem, że dla mnie jej zachowania są po prostu bez sensu i bez takiego zastanowienia się nad tym. Choć może to być też spowodowane tym, że ona nigdy samodzielnie nie podejmowała żadnych decyzji i dopiero teraz to robi. I właśnie à propos tego pierwszego tomu to bardzo było czuć, że jest to wprowadzenie do większego universum, bo mamy tu dużo wątków, które są otwarte i postaci, które poznajemy tylko po łebkach i mam nadzieję, że na następne części nie będzie trzeba długo czekać.
Spokojnie mogę tę książkę poleci. Bo napisane jest bardzo przyjemnie, choć początek trochę się dłużył. Nie ma też tam jakichś niepotrzebnych dramatów.
4/5⭐ Przeczytana na raz, na jednym wdechu. Kompletnie nie spodziewałam się tego, co dostanę od tej powieści. Jestem pozytywnie zaskoczona i ciężko mi się odnaleźć w świecie, w którym nie mogę od razu sięgnąć po kolejny tom. Bardzo wciągająca, ze wspaniałą fabułą i jeszcze lepszą akcją! Będę z utęsknieniem wyczekiwać kolejnych części🫶🏻