Media regularnie donoszą o rosnącej liczbie osób potrzebujących wsparcia psychicznego oraz o nieproporcjonalnie małej liczbie specjalistów, którzy mogliby go udzielić. Ten problem potwierdzają dane towarzystw naukowych, lekarze oraz sami pacjenci. Jednak istnieje też forma pomocy, o której mówi się zdecydowanie za mało. Jest nią telefon zaufania – szansa otrzymania profesjonalnej konsultacji, po którą należy „tylko” zadzwonić.
W jaki sposób mówić o problemie, aby mieć pewność, że będziemy dobrze zrozumiani?
Co sprawia, że rozmowa z konsultantem telefonu zaufania jest skuteczna, pomimo odległości dzielącej go od rozmówcy?
Jak towarzyszyć komuś w szukaniu wyjścia z trudnej sytuacji?
Odpowiedzi na te oraz wiele innych ważnych pytań znajdziemy w rozmowie Lucyny Kicińskiej, koordynatorki telefonów zaufania, oraz Michała Dobrołowicza, dziennikarza zajmującego się tematyką polskiego systemu ochrony zdrowia oraz profilaktyki.
Słucham. Rozmowy o telefonie zaufania to pozycja dla każdego, kto naprawdę chce rozmawiać – mówić, aby zostać zrozumianym, i słuchać tak, aby być wsparciem.
Myślę, że może nie była to książka dla mnie lub rozmowa, która mogłaby być bardzo wartościowa, była przeprowadzona w sposób nieumiejętny.
Sięgnęłam po „Słucham”, aby jeszcze lepiej poznać specyfikę pracy w telefonie zaufania. Czuję po jej przeczytaniu ogromny niedosyt, ponieważ temat był jedynie muśnięty. Być może dla osoby, która nie miała nigdy nic wspólnego z tym tematem książka byłaby bardziej interesująca i zaspokoiłaby oczekiwania.
Frustrowało mnie, że pytania autora bardzo często się powtarzały, a chwilami były wręcz nieadekwatne do tematu. Odczuwałam, że chwilami wątki były wręcz pomieszane, a rytm zupełnie się zagubił.
Szkoda, ale być może miałam zbyt wygórowane oczekiwania 🤷♀️
Gdy zobaczyłam zapowiedź „Słucham. Rozmowy o telefonie zaufania”, wiedziałam, że muszę przeczytać tę książkę. Lubię poznawać kulisy różnych zawodów i miejsc, a telefon zaufania to temat, o którym wcześniej nie czytałam - a szkoda. To ważna instytucja, zwłaszcza dziś, gdy tak wiele osób szuka wsparcia.
W książce Michał Dobrołowicz prowadzi rozmowę z Lucyną Kicińską, suicydolożką z Polskiego Towarzystwa Suicydologicznego (PTS), zajmującą się od 20 lat zapobieganiem samobójstwom.
Podczas lektury dowiadujemy się, jak wygląda praca konsultanta telefonu zaufania - jakie są jej zasady i wyzwania. Jak się okazuje, nie każdy się do tego nadaje - potrzeba empatii, umiejętności słuchania i jednocześnie dystansu. Swoją drogą jestem pod ogromnym wrażeniem, jak pani Lucyna potrafi oddzielić swoją pracę od emocji i mieć tak profesjonalne podejście do niej, jednocześnie mając w sobie tyle empatii.Podziwiam panią Kicińską również za jej wiedzę i podejście do ludzi.
Tytuł ten przede wszystkim pokazuje, jak ważna jest komunikacja. Często popełniamy błędy, których można uniknąć - np. warto zwracać uwagę na sposób formułowania pytań. Nigdy wcześniej nie pomyślałam, że zwrot lub zaczynanie pytania od „Dlaczego?” może być problematyczne, a pani Lucyna świetnie to wyjaśnia. Znajdziemy tu wiele praktycznych wskazówek zarówno dla osób wspierających innych, jak i tych w kryzysie, ale możemy wynieść również lekcję dla siebie, przydatną w komunikacji z najbliższymi na co dzień. W przejrzysty sposób zostało też wyjaśnione czego może spodziewać się osoba dzwoniąca i jaką formę pomocy może ona otrzymać przez telefon.
Muszę wspomnieć tutaj również o panu Michale. Wielki ukłon dla pana za prowadzenie rozmowy w tak angażujący sposób - pytania są trafne i pomagają wydobyć z rozmówczyni jak najwięcej wartościowych informacji. Świetnie się to czyta.
Czy to książka dla każdego? Chciałabym powiedzieć, że tak, bo temat jest niezwykle ważny i bardzo chciałabym, żeby trafiła do każdego domu, ale jej forma może nie wszystkim przypaść do gustu. Sporo tu refleksji nad relacjami międzyludzkimi, a raczej nad komunikacją międzyludzką, więc dobrze wiedzieć nim się po ten tytuł sięgnie, że nie znajdziemy w niej sensacyjnych opowieści o rozmówcach telefonów zaufania, ani bezpośrednich historii konsultantów z ich pracy - nie o to w tej książce chodzi.
Podsumowując - to wartościowa i potrzebna książka, otwierająca oczy na rolę telefonu zaufania. Po tej lekturze zaczęłam bardziej zwracać uwagę na sposób, w jaki rozmawiam i wspieram bliskich. To książka, która z całą pewnością pozostaje w głowie na długo i udziela ważnej lekcji.
Istotna informacja: Na końcu książki podano numery telefonów dla osób w kryzysie - wraz z dniami i godzinami ich działania!
to była książka z serii, które dały mi dużo do myślenia w kwestii tego jak rozmawiam z ludźmi i jak zadaje pytania. Zostawiła mnie ta książka z refleksją skupienia się na rozmowach i odpowiednim zadawaniu pytań. Myślę, że jedna z książek, która każdy powinien rozważyć by przeczytać. Brakowało mi tylko jakiejś takiej historii jak powstały Telefony Zaufania, jakie były motywacje, ale to taka drobnostka.
Uważam że to bardzo przydatna, potrzebna książka. Pełna konkretnych przykładów, jak komunikować się lepiej i być oparciem dla bliskich w kryzysie. Wynoszę z niej koncept udzielania “pierwszej pomocy psychologicznej” - udzielić jej może każdy przy odrobinie przestrzeni, chęci i otwartości, podążając za kilkoma dobrymi “radami” autorki (delikatny paradoks, bo jedna z tych zasad mówi, by rad nie udzielać 😉).
DNF Miałam duże oczekiwania w stosunku do tej książki. Przerwałam czytanie w 2/3. Bardzo nużąca. Miałam wrażenie, że non stop autorzy kręcą się wokół własnej osi. Podobne pytania, podobne odpowiedzi.
Przekazywane są naprawdę bardzo podstawowe informacje dot. telefonów zaufania i komunikacji.
Czy uważacie, że ci tak zwani dorośli potrafią rozmawiać i słuchać? W ostatnim tygodniu odbyłam ciekawą rozmowę w pracy, która zainspirowała początek tej recenzji. W wyniku intensywnej rozmowy zdań, spowodowanej "dynamicznym rozwojem wydarzeń" w moim miejscu pracy, prędko doszłam do wniosku, że osoby, które od dawna są pełnoletnie, zwyczajnie nie potrafią rozmawiać. Jest to o tyle irytujące i komiczne, że zaburza to (niemal całkowicie) dotychczasową atmosferę, blokuje wszelkie możliwości zrozumienia drugiej strony i eskaluje konflikt. Kiedyś nikt nie brał pod uwagę tego, żeby uczyć tych ludzi umiejętnej rozmowy, tak samo, jak empatii i życzliwości, które też bagatela były niekiedy brane jako oznakę słabości. Na świecie są jeszcze jednak ludzie, którzy nie dość, że mają umiejętność prowadzenia dialogu, to zdecydowali się to wykorzystać, by pomagać innym w potrzebie i kryzysie. Michał Dobrołowicz w rozmowie z Lucyną Kicińską, przedstawią kulisy pracy tych niezwykłych dorosłych, którzy pracują w tak zwanym "telefonie zaufania". Reportaż, który jest zapisem wywiadu-rzeki, w którym zostanie dokładnie przeanalizowana misja, sposoby funkcjonowania i to, że każde życie jest warte zachodu.
Przyznam szczerze, że nie wpadła dotąd w moje ręce książka, która w tak naturalny sposób pokazałaby, że rozmowa i słuchanie drugiej osoby, to wbrew pozorom nie jest nic trudnego. Jedyne czego potrzeba, by nabyć te umiejętności, to dobre chęci, nieco empatii i zdanie sobie sprawy z misji, którą niesie sama pomoc innym. Ten reportaż wyróżnia przede wszystkim kiełkująca nadzieja, która rośnie w czytelniku podczas przyswajania treści książki, co nie zdarza się specjalnie często. Dodatkowo przedstawienie wszystkich dobrych i złych stron prowadzenia rozmowy telefonicznej z osobą w kryzysie, pozwala jednocześnie uchylić rąbek tajemnicy oraz rozwiać wiele wątpliwości. W moim odczuciu główne założenie tego wywiadu i zarazem reportażu zostało spełnione całkowicie, dzięki czemu odbiorcy wyniosą z tej książki mnóstwo odpowiedzi. To wartościowy, merytoryczny i co najważniejsze potrzebny tytuł, który otwiera oczy.
Publikacja ma niecałe 250 stron i została wydana przez Wydawnictwo Prószyński i S-ka. Tekst został podzielony na wiele krótkich, lecz dynamicznych rozdziałów, w których autorzy poruszyli różne kwestie- od "zakazanych" słów i zwrotów, przez techniki komunikacji, aż po samą pracę konsultantów. Czytelnicy nie znajdą w środku żadnych błędów, w przeciwieństwie do klimatycznej grafiki pomiędzy rozdziałami i subtelnych kolorów, które zdobią tytuł (umieszczony zawsze na lewej stronie, na samej górze), rozdziały i ich tytuły. Okładka jest bardzo przyjemna w dotyku (matowo-"chropowata"), a na użytych dla zabezpieczenia skrzydełkach umieszczono informacje o autorach, by nieco przybliżyć ich osoby. Skromne i wymowne rozwiązania powodują, że czytelnicy skupią się wyłącznie na tekście, nie sugerując się w żaden sposób stroną wizualną książki.
Telefon zaufania z założenia gwarantuje anonimowość, o co często pytają konsultantów ich rozmówcy. Oczywiście w chwili, gdy życie któregoś z nich jest zagrożone, to wówczas następuje próba realnej pomocy, takiej jak pogotowie i policja. "Praca na słuchawce" w tym przypadku nie jest niczym łatwym, a przedstawienie wielu sytuacji, które miały miejsce w rzeczywistości, ma nas w tym uświadomić. Oczywiście nie znajdziemy tu transkrypcji odbytych rozmów (dla zachowania anonimowości), a co najwyżej przytoczenie konkretnych fragmentów, by bardziej obrazowo przedstawić czytelnikom ich przebieg. Autorzy zresztą jasno przedstawiają, że to wykonanie telefonu, to często tak zwany pierwszy krok po pomoc. Po drugiej stronie słuchawki osoby w kryzysie usłyszą przykładowo wykształconych psychologów, który wiedzą od strony naukowej, jak pomagać innym. Całokształt ogromnie zmniejsza społeczną barierę wobec tego sposobu na uzyskanie konsultacji, a Lucyna Kicińska, która jest certyfikowanym suicydologiem, podzieli się z czytelnikami swoim wieloletnim doświadczeniem. To łagodna w formie przekazu i rozległa w wiedzy publikacja, która niesie za sobą ważny przekaz- rozmowa może być na wagę życia.
Ci bardziej spostrzegawczy i czepialscy mogą zwrócić uwagę na to, że niektóre zagadnienia pojawiają się w tej książce kilkukrotnie, co może niektórych zwyczajnie nużyć. Jest to moim zdaniem celowy zabieg, który pozwala nam spojrzeć na pewne wątki od innej strony, co początkowo nie było takie oczywiste. Wszystko to ma za zadanie wpłynąć na efektowność przekazu i samych rozmów, co ostatecznie może uratować komuś życie, lub skłonić go do poszukania pomocy.
Reportaż zaczyna się od krótkiego wstępu i streszczenia trzech rozmów, które autorce szczególnie zapadły w pamięć. To imponujący początek, który dosłownie pochłonęłam z nadzieją, na więcej tego typu fragmentów. Niestety, ale autorzy nie zdecydowali się na więcej takich przykładów, stawiając na ukazanie profesjonalnej i niezwykle merytorycznej dyskusji. Spowodowało to (także u mnie) spory spadek emocji i ogólne wyciszenie, co nieco przełożyło się na tempo czytania i przyswajania tej lektury. Opisy poszczególnych sposobów rozmowy, sytuacji i pracy, są niezwykle obrazowe, co zostawia czytelnikom sporo miejsca na refleksje, nie pozostawiając zaś szansy na niedomówienia. Autorzy zresztą zawsze podkreślają, że najważniejszym w tym wszystkim jest ich rozmówca po drugiej stronie słuchawki i ich głównym zadaniem jest zaopiekowanie się tą osobą. Na pierwszy rzut oka można sobie pomyśleć, że ta publikacja będzie smutna, czy miejscami wręcz depresyjna. Uważam jednak po przeczytaniu całości, że jest to jeden z tych tekstów, które potrafią u czytelników wywołać sporo pozytywnych emocji. Zwłaszcza że nie każdy dzwoniący, to osoba myśląca nad samob*jstwem. Czasem są to zwykli ludzie, którzy pragną tylko tego, by ktoś ich w końcu wysłuchał i nie zlekceważył.
Ten reportaż robi ogromne wrażenie. Jest wynikiem wieloletniej ciężkiej pracy Lucyny Kicińskiej, która przyznaje bez zbędnych formalności, że ma za sobą przeprowadzone tysiące rozmów. Również doświadczenie Michała Dobrołowicza, jako dziennikarza pozwoliło książce nabrać ostatecznie tej formy, jaką możemy trzymać w ręce. Wszelkie poruszane problemy, ich rozwiązania i czysto teoretyczne założenia, to sprawy, które wcale nie zaczęły "dziać się wczoraj". To często wielopokoleniowe błędy, z "dziada pradziada", których nikomu nie udało się dotąd wyplewić. To właśnie ten brak umiejętności do rozmów i słuchania, o którym mówią autorzy od samiuteńkiego początku. Wbrew pozorom wcale wiele nie trzeba, żeby całkowicie zmienić swoje życie. Czasem na początek wystarczy zwykła rozmowa.
Odpowiednim adresatem będzie fan reportaży, który nie boi się trudnych tematów i niekoniecznie prostych rozwiązań. Osoby, które lubią "wiedzieć więcej", również będą zadowolone, ponieważ przedstawione tu sytuacje nie są zazwyczaj dostępne od ręki. Mogę również założyć, że osoby w kryzysie, które pragną pomocy, również mogą spróbować zapoznać się z tym tytułem, bowiem ukaże im telefon zaufania od strony czysto służbowej. Dzięki temu pojawi się szansa, że postawią na siebie i wykonają w przyszłości telefon, żeby odzyskać swoje życie. Przecież "życie warte jest rozmowy".
" [...] Ważne jest to, by każda osoba w kryzysie miała szansę zadzwonić do kogoś, kto nie zbagatelizuje jej problemu. [...]"
Czy wiecie, do czego służy telefon zaufania i jak powinni zachowywać się konsultanci odbierający taki telefon? Jeżeli tego nie wiecie, to śmiało sięgnijcie po reportaż "Słucham. Rozmowy o telefonie zaufania" autorstwa Lucyny Kicińskiej i Michała Dobrołowicza. Jest to ważna książka. Każdy powinien ją przeczytać. Dzięki niej uświadomiłam sobie, jak mało wiedziałam o telefonie zaufania. Myślałam, że każdy empatyczny człowiek może zostać konsultantem i wysłuchiwać innych. Nie wiedziałam, jak bardzo się myliłam. Dowiedziałam się, między innymi: jakich pytań nie zadawać i jak rozmawiać, żeby jeszcze bardziej nie pogorszyć sytuacji. Praca konsultanta telefonu zaufania jest bardzo ważna, ale też bardzo psychicznie wyniszczająca, dlatego nie każdy człowiek nadaje się do tej pracy. Podczas rozmowy trzeba się skupić na dzwoniącym, a nie na sobie. W sytuacji zagrożenia życia trzeba dzwonić po pomoc. Dzięki temu można uratować ludzkie życie. Niektóre rozmowy są bardzo trudne, ale trzeba je jakoś przejść i wspólnie z dzwoniącym wytyczyć jakąś ścieżkę wyjścia z trudnej sytuacji. Na początku trzeba zadać pytanie czego oczekuje od konsultanta. Pamiętajcie — konsultant telefonu zaufania nie jest doradcą. Nie może doradzać innym, ponieważ nie zna całej szerszej sytuacji. Wie tylko tyle, ile powiedział mu rozmówca. Najbardziej irytują mnie ludzie, którzy dzwonią do telefonu zaufania i robią sobie jaja z konsultantów. Blokują linie potrzebującym. Dzięki książce "Słucham. Rozmowy o telefonie zaufania" zrozumiałam, jak rozmawiać z innymi, żeby zostać wysłuchaną i jednocześnie nie urazić innych, oraz jak słuchać, aby lepiej wspierać moich rozmówców. Dziękuję Lucynie Kicińskiej, że podzieliła się z nami swoim wieloletnim doświadczeniem jako konsultantka telefonu zaufania i dała cenne wskazówki, oraz Michałowi Dobrołowicza za dobre pytania. Warto przeczytać ten reportaż. W razie problemów nie bójcie się zadzwonić do telefonu zaufania. Rozmowy są anonimowe.
Kilka ważne numerów wartych zapamiętania:
116 111 - telefon zaufania dla dzieci i młodzieży
800 12 12 12 - dziecięcy telefon zaufania rzecznika praw dziecka
116 123 - kryzysowy telefon zaufania dla osób dorosłych
Warto również zajrzeć na stronę: www zwjr pl
Pamiętajcie, nie bójcie się rozmawiać z innymi o dręczących was problemach, to może uratować wam życie.
[PL] Nie każda książka, po którą sięgam musi mieć fabułę; owszem, powieści często czyta się łatwiej, ale w takich przypadkach przede wszystkim zależy mi na zdobyciu wiedzy w konkretnym zakresie lub skoncentrowaniu się na refleksjach, jakie przynosi dany temat. Tak było z publikacją dotyczącą funkcjonowania telefonu zaufania w Polsce - instytucji, o której słyszało wiele osób, ale zdecydowana mniejszość wie na czym to polega. Jak się okazało, ja również należę do tego grona.
Książka została opublikowana jako zapis wywiadu prowadzonego między dziennikarzem radiowym a ekspertką Biura ds. Zapobiegania Zachowaniom Samobójczym z ponad 20 latami doświadczenia w tym obszarze. Taka forma zdecydowanie zdała tu egzamin; dzięki temu treść przyswaja się naprawdę szybko, przy okazji zapamiętując z niej całkiem sporo. Przede wszystkim przedstawione są zadania czekające na konsultantów i zakres pomocy, jaką można otrzymać w telefonie zaufania. Co ważne, została wspomniana sytuacja prawna tychże linii.
Na próżno szukać w tej książce zapisu szokujących rozmów. Nie oznacza to jednak, że nie zostały wspomniane fragmenty trudnych, skrajnych rozmów, z jakimi do czynienia miała specjalistka: zaczynając od dziecka, które otrzymała słabą ocenę na klasówce, po osoby, które zamierzały zakończyć swoje życie.
Przekazana w tej pozycji wiedza, jak rozmawia się w telefonie zaufania to tylko jedna strona medalu. Bo “Słucham…” to również nieoczywisty poradnik jak rozmawiać w codziennym życiu i empatyzować. Te zmiany w komunikacji mogą sprawić, że rozmowa będzie prawdziwym środkiem pomocy, gdy pojawi się taka potrzeba. Autorka wyjaśnia jak istotne są brak oceny, aktywne słuchanie i dodatkowo proponuje wyrzucić do kosza “będzie dobrze” oraz “na twoim miejscu” osobom, które już samą rozmową pragną nieść pomoc tym, którzy tego potrzebują. To porządna publikacja, która ukazuje jak wiele można zrobić dla drugiego człowieka jedynie słuchając i rozmawiając.
Media regularnie donoszą o rosnącej liczbie osób potrzebujących wsparcia psychicznego oraz o nieproporcjonalnie małej liczbie specjalistów, którzy mogliby go udzielić. Ten problem potwierdzają dane towarzystw naukowych, lekarze oraz sami pacjenci. Jednak istnieje też forma pomocy, o której mówi się zdecydowanie za mało. Jest nią telefon zaufania – szansa otrzymania profesjonalnej konsultacji, po którą należy „tylko” zadzwonić.
Książka, która nie krzyczy, a mimo to zostaje z tobą na dłużej. To zbiór prawdziwych historii, fragmentów rozmów i refleksji osób pracujących na pierwszej linii emocjonalnego frontu. Autorka z delikatnością i ogromnym szacunkiem oddaje głos tym, którzy na co dzień słuchają innych. Nie znajdziemy tu taniej sensacji. Nie ma patosu.
Panuje tu cisza, uważność i bardzo ludzka prawda o tym jak wielką odwagą jest milczeć. Pozwolić drugiej stronie opowiedzieć swoją historię. Każdy rozdział to zapis doświadczenia. Zarówno dla odbierającego, jak i tego, którzy potrzebuje porozmawiać. Moment, w którym został dostrzeżony przez obcą mu osobę. Autorka nie ocenia, nie analizuje. Pozwala nam usłyszeć, jak wygląda świat z drugiej strony słuchawki.
Książka opowiadająca o odwadze, która jest cicha i codzienna. Historię, które pokazują jak wielką moc ma niesienie pomocy bez fajerwerków. Bycie dla drugiego człowieka w jego najtrudniejszym momencie. Opowieść o tym, że jedna rozmowa może zmienić życie drugiego człowieka. Autorka pokazuje, że gdzieś zawsze jest ktoś, kto jest chętny nas wysłuchać i pomóc.
(Wypożyczona z biblioteki) 4,5 Bardzo potrzebna książka - powinna być wręcz obowiązkową lekturą w szkole. Nie tyle otwiera oczy na to, czym telefon zaufania jest (okazało się, że moja wiedza na jego temat jest znikoma), ale także można w niej znaleźć wskazówki, jak rozmawiać z osobami w kryzysie w ogóle, jak udzielać pierwszej pomocy emocjonalnej, a czego unikać. Wiedzieliście, że powinniśmy wyzbyć się pytajnika „Dlaczego?”? Ja nie widziałam. Już wiem.
Wazna. Przedstawia telefon zaufania w inny sposób niż w mediach społecznościowych, chociaż porusza NIE TYLKO ten temat ale również jak komuś pomoc podczas kryzysu. Świetna jesli interesujecie się psychologia bądź zwyczajnie chcecie być w stanie pomoc swoim bliskim w trudnym okresie
Jaka to jest dobra książka! Mądra, ważna i potrzebna. Z książki można się dowiedzieć, jak funkcjonuje telefon zaufania, jak pracują konsultanci i jak ucztować, bo rozmowa jest jak uczta, prawda? To ostatnie biorę dla siebie. A całość zdecydowanie polecam, bo życie jest jakie jest.
Książka może zachęcić do rozmowy w telefonie zaufania. Czy ja kiedyś o tym pomyślałem, przed jej lekturą? Nie. Czy teraz dopuszczam taką możliwość? Nie wykluczam jej. Zdaje mi się, że jest to warta rozważenia alternatywa, gdy np. nie jest osiągalna wizyta u psychiatry w potrzebnym czasie, ale także, kiedy chcemy przygotować się do rozmowy z lekarzem. Albo „po prostu” porozmawiać, gdy jesteśmy z naszymi myślami sami. Inna rzecz, że zdecydowanie się na tę alternatywę wcale nie musi być prostsze. Ale to też jest zrozumiałe. Jest to także książka o tym, jak rozmawiać, o problemach, z osobą w kryzysie, na co dzień i „od święta”. Czemu nic nie powiedziałeś? Bo nie zapytałeś… I to wcale nie musi oznaczać, że ktoś się nami nie interesuje. Może nie wiedzieć, jak postąpić; uważać, że lepiej nie pytać, nie wtrącać się.
* Telefon z krótkim pytaniem „Jak się masz?” to bardzo ważny element dbania o zdrowie psychiczne naszych bliskich”. Unikamy sformułowania „Czy u ciebie wszystko w porządku?” * Rozmowę o problemach warto zacząć od prostego ABC: „Tego nie rób”, „To się ze mną dzieje”, „Tego od ciebie potrzebuję”. * Nie pytamy: „Dlaczego?” * Należy pytać o myśli sxmxbxjcze. To niezadanego pytania może zabraknąć.
Bardzo dobry pomysł, by każdy mógł dowiedzieć się czegoś więcej o tej inicjatywie i możliwości. Polecam!