La marquise de Brinvilliers, Madame Lafarge, Violette Nozière, Marie Besnard... Accusées et parfois condamnées à tort, ces femmes ont défié les mœurs d'une société patriarcale pour échapper à un sort cruel. Le portrait de 13 grandes empoisonneuses de l'Histoire qui n'avaient peut-être que le poison pour s'affranchir... L'ambitieuse impératrice Agrippine, la futile marquise de Brinvilliers, la cupide Catherine Voisin, la subversive Violette Nozière, l'austère et pieuse Marie Besnard... Toutes ces femmes restent auréolées d'une légende maléfique pour avoir tué leurs proches, et pas n'importe comment : par le poison. Or, l'empoisonnement implique ruse et préméditation. Longtemps considéré comme un crime spécifiquement féminin, il est à ce titre plus sévèrement réprimé que le meurtre dans le Code pénal. Il est vrai que les hommes avaient d'autres moyens d'éliminer loyalement leurs ennemis, en duel ou à la guerre, y gagnant au passage un certain prestige. Qu'elles aient agi par amour, orgueil, vénalité ou vengeance, les treize criminelles évoquées dans ce livre ont suscité une même indignation horrifiée. Condamnées par les tribunaux, caricaturées par la société patriarcale et encore aujourd'hui ignorées du féminisme, elles furent cependant les premières à se révolter avec force et vigueur contre l'emprise d'un père ou d'un mari. Quelles circonstances les ont conduites à passer à l'acte ? Quels étaient leurs mobiles ? Gérard Morel raconte la vie de ces femmes qui scandalisèrent leur époque, mais pour qui le poison fut l'unique et discrète issue vers l'indépendance et la liberté.
trochę szkoda że historie były takie dość mocno fabularyzowane, chociaż to aż tak mnie nie denerwowało, natomiast jestem bardzo rozczarowana że historie ograniczały się do terenu Francji :( przyznaję że nie czytałam opisu więc może tam jest to zaznaczone ale po tytule myślałam że to historie ze świata
Czy zło naprawdę potrzebuje siły czy wystarczy kropla, której nikt nie zauważy?
Książka, która zamiast krzyczeć o zbrodni, opowiada o niej szeptem. To podróż przez wieki, w której śmierć nie przychodzi nagle, lecz sączy się powoli, niemal niezauważalnie. Autor prowadzi czytelnika przez historie kobiet, które zamiast brutalnej siły wybrały coś znacznie bardziej podstępnego — truciznę. Choć każda z tych opowieści jest inna, wszystkie łączy jedno. Zło ukryte pod pozorami codzienności.
Największą siłą tej książki jest jej koncepcja — połączenie historycznego reportażu z psychologiczną analizą. Każda bohaterka to osobna historia, kontekst i inne motywacje, ale z czasem zaczyna wyłaniać się wspólny schemat. Toksyczne relacje, społeczne ograniczenia lub desperacja. Autor nie usprawiedliwia, ale próbuje zrozumieć, pokazując, że trucizna przez wieki była nie tylko narzędziem zbrodni, ale też formą ucieczki lub walki w świecie, który nie dawał kobietom wielu innych możliwości.
Z czasem jednak ta powtarzalność zaczyna działać na niekorzyść książki. Kolejne historie, choć oparte na różnych postaciach, zaczynają się ze sobą zlewać. Podobne motywy, podobne mechanizmy działania, podobne zakończenia. Brakuje większej różnorodności, szczególnie że większość opowieści skupia się na jednym obszarze geograficznym i podobnym okresie historycznym. To sprawia, że zamiast rosnącego napięcia pojawia się pewna przewidywalność, która osłabia efekt całości.
Mimo tego „Trucicielki” pozostają intrygującą i momentami naprawdę niepokojącą lekturą. To książka, która pokazuje, że największe zbrodnie nie zawsze są spektakularne. Nie wszystkie historie szokują, nie wszystkie zostają w pamięci, ale całość tworzy obraz świata, w którym granica między ofiarą a sprawcą bywa zaskakująco cienka.
Ce livre est vraiment très intéressant et je peux vous dire qu'avoir un titre pareil entre les mains ne passe pas inaperçu. J'ai vraiment apprécié découvrir ces histoires de femmes qui ont trouvé LA solution pour éliminer les nombreuses personnes qui leur faisaient du mal. Utilisation de plantes toxiques dénichées chez des "sorcières" , d'arsenic en pharmacie pour éradiquer les rats.
☠️Mariage forcé, battues, humiliées, violées, comment ne pas avoir de la compassion, de l'empathie pour ces femmes soumises en sachant ce qu'elles ont subies. L'empoisonnement, un moyen de se défendre qui était l'arme redoutable et passait la plupart du temps incognito. Elles sont malignes, astucieuses voire même talentueuses si j'ose le dire malgré le poison qu'elles administraient. Alors oui, elles sont devenues des meurtrières mais peut-on vraiment les nommer ainsi lorsqu'il s'agit de légitime défense ?
3,5 ⭐ Zarazem ciekawe i dosyć monotonne. Żałuję, ale nie zapamiętam dużej części tych historii (już mi się mieszają w głowie). Niektóre z nich podobały mi się zdecydowanie bardziej, dlatego może trafne byłoby stworzenie takiego zbioru z mniejszą liczbą relacji. Na duży plus podsumowanie autora, który wyraźnie nie ocenia, tym bardziej nie tępi kobiet skłaniających się do drastycznych środków z uwagi na ich skomplikowane i często trudne sytuacje.
Nie polecam. Pisane z tezą usprawiedliwiającą kobiety nawet za wielokrotne morderstwa czasami totalnego patriarchatu, w których żyły. Opisane kobiety tylko Francuski nie mordowały tylko mężów pijaków ale dla zysku truły członków swojej rodziny i to często bez skrupułów czy kary. A najbardziej "niewinne" według tej książki są trucicielki zawodowe pomagające tylko swoim klientkom pozbyć się niechcianych mężów gloryfikując to jako początki feminizmu i siły kobiet.
Spodziewałam się, że w tej książce znajdą się najsłynniejsze trucicielki, a tymczasem to opowieść o wydarzeniach z Francji. Do tego jest to fabularyzowane, więc to opowieści na podstawie wydarzeń historycznych. Fajnie, że to opowieść o kobietach, ale po takiej książce oczekiwałam również jakiś większych wzmianek na temat samych trucizn, więc trochę mi zabrakło wiedzy naukowej.
Na pewno nie nazwałabym tego literaturą faktu. Są to raczej opowiadania inspirowane wiedzą historyczną. Podzieliłabym tę książkę na pół. Pierwsza połowa była wciągająca. W drugiej połowie widać było że pomysł na książkę się wyczerpał.
Książka skupia się praktycznie wyłącznie na Francuzkach. I w sumie ok ale we wstępie jest napisane tak jakby chodziło o większy przekrój. Jeżeli interesuje Was historia Francji to spoko, ja się znudziłam
Nie zauważyłam, że to francuski autor, gdybym to wiedziała, to nie sięgnęłabym po te książkę. Po moich traumatycznych przeżyciach z tym narodem naprawdę nie mam ochoty zgłębiać ich historii.
Nie do końca trafia do mnie przedstawianie morderstw jako czynów "niemalże feministycznych" + zawiodło mnie przedstawienie w tej książce praktycznie tylko Francuzek