Ziutku, łajzo jedna, mały psychopato, miłości mojego życia! Mój piękny kudłaczu o czarnych, mądrych oczach. To ja, Wojtek Borsuk, twój pan, z którym dzielisz życie, nadstaw uszu i posłuchaj, co mam ci do powiedzenia.
Opowiem ci o starzejących się mężczyznach: sfrustrowanych samotnością, znużonych życiem, zirytowanych polską szarzyzną i światową głupotą. Opowiem ci o tym, co się stało z tym krajem, jak wszystko zbrzydło i zidiociało. Mógłbym nawet powiedzieć, że spsiało, ale to nieprawda. Bo pies jest najlepszym, co może się przytrafić człowiekowi. Opowiem ci o zapomnianych geniuszach, zmarnowanych talentach, upadłych autorytetach. O mężczyznach, którzy uwierzyli że mogą zatrzymać czas, ale nie zauważyli, że ich świat już spłonął doszczętnie. O kobietach, które chciały żyć wiecznie, ale nie zrozumiały, że są już martwe.
A ty, Ziutku, chciałbyś po prostu mieć dobre życie, bo każdy normalny pies i każdy człowiek chce mieć dobre życie. A zarazem większość z nas, ludzi, wkłada ogromny wysiłek w to, żeby je spieprzyć i umrzeć samotnie.
zachwyciłam się- wspaniała pozycja przepełniona życiowymi refleksjami podkręcona lekką dawką bolesnego, dość mrocznego humoru. forma monologu do własnego psa wspaniale się tu sprawdziła, przypominała mi bardzo traktat o łuskaniu fasoli- mam wrażenie, że jest to idealna forma, by przekazać swoje szczere myśli. chwilami się śmiałam, chwilami byłam przytłoczona i chciało mi się płakać- książka wspaniale obrazuje naszą rzeczywistość, przyszłość i codzienne problemy. polecam!!
Varga, okiem totalnego mizantropa, w formie monologów ze swoim psem trafnie i sardonicznie dowcipnie opisuje naszą przaśną rzeczywistość. Np.:
Syn przyjaciela ‘był kompletnie impregnowanym na jakąkolwiek wiedzę i całkowicie pozbawionym ciekawości świata imbecylem’.
‘Sport to wysilona plemienność mężczyzn w średnim wieku w tym celu zakładających na głowy wikińskie hełmy z rogami’.
‘W literaturze następowała inwazja śmieciowych książek o niczym, za to fantastycznie się sprzedających, zwłaszcza że działo się to w królestwie analfabetów. Im więcej ludzi miało problem ze zrozumieniem instrukcji obsługi pralki, tym więcej sprzedawało się literackiej tandety’. Co prawda Tomasz, przedstawiciel wyższej klasy średniej przeczytał kiedyś Houellebecqa, ‘ale jedynie Cząstki elementarne, bo wszyscy musieli je przeczytać, ale nie podobały mu się i uznał ich autora za psychopatę oraz zboczeńca’. Etc, etc.
Główny wątek to opis rozpadu zasadniczo przecież udanych, ale emocjonalnie wypalonych małżeństw, samego narratora i jego przyjaciela Tomasza, które ograniczały się już tylko do mieszczańskiej stabilizacji. Tomasz fatalnie pogrąża się w nowym nie rokującym związku z młodszą kochanką. Sam narrator w inny sposób dochodzi do racjonalnie przemyślanego egzystencjalnego ukojenia. Zaskakujące zakończenie.
"Sens życia, kiwaczku, znajduję w opiece nad tobą, w naszych spacerach po dzielnicy, gdy akurat nie odbija ci szajba. W naszych zabawach piłeczką i piszczącą świnką i w tym momencie, gdy widzę, jak zasypiasz spokojny i przepełniony poczuciem bezpieczeństwa."
Niesamowita pozycja przepełniona intelektem i bardzo trafnymi uwagami na temat społeczeństwa i życia, które Varga wplątuje w opowieść o nieudanej(?) historii życia tłumacza i jego przyjaciela Tomasza. Osadzony we współczesnej Warszawie monolog jak z "Traktatu o łuskaniu fasoli" Myśliwskiego. Naturalistyczny, przepełniony goryczą, ale i urokami samotnego życia z ukochanym psem. Nigdy nie czytałam tak pieknego tekstu - hymnu do psa.
"No patrzże, mały idioto, próbuję pokazać ci prawdę o tym kraju, o jego mieszkańcach, prawdę o kulturze życia codziennego, życia społecznego, o tradycji i nowoczesności a jeśli chodzi o prawdę o miłości i porządaniu, to porozmawiamy później."
Varga jest jednym z nielicznych polskich autorów, na nową książkę których cierpliwie wyczekuję. Śmiejący się pies nie rozczarowuje - napisany wartkim stylem monolog mizantropa-gawędziarza, podszyty cierpkim humorem, brawurowo wadzi się z życiem i polskością.
Jak to w tyradach i monologach zazwyczaj bywa nasz główny bohater się powtarza, przechwala hipokryzją i ostatecznie trochę męczy, mimo że ładnie się wysławia i parę mądrości ma jednak do przekazania.