Di M sappiamo poco, solo l'inizio del suo nome, che non è più un bambino, che è in spiaggia e vorrebbe essere come il mare, che ha gli occhi azzurri, che a volte è triste, che a volte urla ma non ha voce, che pensa molto e si fa moltissime domande: C'è qualcuno dall'altra parte? C'è qualcuno lì, dove scompaiono le onde? Qualcuno come me? E come sta laggiù? Anche a lui viene detto che è piccolo? E come si può essere così tristi con un sole come questo? E così felici allo stesso tempo? Joanna Concejo scrive e illustra una storia delicata e profonda, che punta verso il basso, alla ricerca di sé e sale in alto, al cuore, alla testa, per raccontare la rabbia, il dolore e la felicità dell'animo umano. Età di lettura: da 6 anni.
Ideą stojącą za powstawaniem picturebooków jest przekazywanie różnorodnych treści za pomocą obrazu i przy użyciu jak najmniejszej (lub zerowej) liczbie słów. Obrazy mogą być bogate w szczegóły i barwy, lub przeciwnie, może je cechować pewna prostota. Do tej ostatniej kategorii należą prace autorstwa Joanny Concejo.
W tej książce ilustracje są sztandarowe dla artystki – utrzymane w chłodnych kolorach i rysowane delikatną kreską – które, oceniając swoim niewyrobionym artystycznie okiem, uważam po prostu za piękne. Co ciekawe, mam wrażanie, że rozminęłam się jednak z przekazem, jakie niosła, ponieważ po lekturze doszłam do zupełnie innych wniosków, niż jest to określone w opisie na okładce (z którym zapoznałam się dopiero po zamknięciu książki). Może to też dowodzi bogactwa interpretacyjnego, jakie niosą z sobą takie formy dzieła.
Trudno ocenić książkę która nie ma tekstu. Tak, jest pięknie wydana i morze tu przedstawione na kartkach odzwierciedla nadmorskie wspomnienia. Ale czy to wystarczy aby to było wydane jako książka i moc ja oceniać?
3.5 Książka jak wspomnienie lata. Z perspektywy dorastającego chłopca, który z jednej strony mierzy się już z doroślejszymi emocjami (smutek, frustracja, złość), z drugiej wraca do czasów dziecięcej beztroski i czasu spędzonego wówczas na plaży (znalezionych z dziadkiem skarbów, piaskowego miasta z dziecięcej wyobraźni, gdzie po ulicach grasują kolorowe dinozaury).
Ładna, ale nie przemówiła do mnie na tyle, żeby zostać w głowie na dłużej.
Pierwszym co zrobiłam przed przystąpieniem do lektury było włączenie playlisty z odgłosami morza, a później już po prostu byłam M. Postacią, która stoi na brzegu morza, tęsknie spogląda na horyzont i myśli. Myśli o wszystkim, o sobie i o innych, gdzieś po drugiej stronie.
Piękna kolorystyka, piękny przekaz, dla mnie na 5⭐️. Teraz tylko przeczytać książkę jeszcze raz, tym razem nad prawdziwym morzem. Dla mnie twórczość Joanny Concejo to tegoroczne odkrycie.
Nie wiem. Z jednej strony jest przepiękna, ale z drugiej strony nie ma w ogóle tekstu. Nie jestem w stanie jej ocenić, bo nie ma z czego. Jak "Życie" było można ocenić bo jednak o czymś opowiada, to "M jak morze" nie opowiada o niczym. Mógłbym ją ocenić pod względem ilustracji, ale nie sięgałem po książkę by pooglądać sobie obrazki, tylko przyswoić treść. Strasznie żałuję, że wydałem na nią 30 zł
Mój pierwszy picturebook i nie wiem jak się to robi, ale najwyraźniej jakoś się to robi, że opowieść, która prawie nie ma tekstu, wzbudziła mnie więcej emocji niż większość książek, które przeczytałam. Trudno to opisać słowami, ale jak powiem, że ta książka wchodzi do mojego zestawienia 3 przedmiotów, które ocaliłabym z pożaru mieszkania, to to opisuje dużo!
книжка-картинка йоанни консехо — однієї з моїх улюблених сучасних ілюстраторок і просто єдиної, сторінками чиїх книжок мені хочеться обклеїти стіни, раз уже просто розчинитися в них неможливо.
тут дуже мало тексту й нема сюжету: просто хлопчик стоїть на березі, переживає втрату, уявляє себе іншим, уявляє іншого, який міг би жити по той бік великої води. але воно таке неймовірно гарне, водночас сонячне і меланхолійне, що навіщо йому сюжет.