W wielkiej machinie wojny pojedynczy człowiek zdaje się nieistotny. Cierpienie dotyczy wszystkich, także tych najbardziej bezbronnych.
Ewa trafiła do sierocińca jako dwulatka. Dyrektorka, Wanda, wszystkich wychowanków otacza troskliwą opieką, Ewę jednak obdarza szczególną pieczą i miłością.
Wybuch wojny dla dzieci oznacza huk spadających bomb, ale nie od razu wpływa na ich codzienność.
Zaangażowana w konspirację dyrektorka oraz jej prawa ręka, kucharka Anna, dokonują cudów, by podopieczni jak najmniej cierpieli. Wszystko nagle się zmienia, gdy
Wanda zostaje aresztowana.
Dorastająca Ewa pomaga, jak potrafi. Kradnie na targowisku warzywa, czasem kawałek boczku. Zanosi konspiracyjne dokumenty. Naraża się, aż w końcu…
Wojna zapisana w podręcznikach to tylko opis bitew i militarnej taktyki. Nie przeraża tak, jak los człowieka walczącego o worek ziemniaków dla dwudziestu sierot.
Nie trwoży tak, jak los krzywdzonej dziewczynki. Nie wyciska łez tak, jak strata poniesiona przez pojedynczego człowieka, przez dziecko.
•• W wielkiej machinie wojny pojedynczy człowiek zdaje się nieistotny. Cierpienie dotyczy wszystkich, także tych najbardziej bezbronnych. ••
▪️𝗥𝗘𝗖𝗘𝗡𝗭𝗝𝗔 ▪️
Przeczytałam już trochę książek, gdzie akcja rozgrywała się w czasie II wojny światowej. Każda z nich w pewnym stopniu trafiła do mojego serca, jednak nic nie trafia do mnie bardziej, jak historia wojenna, gdzie dużą rolę odgrywają dzieci. Bezbronne istoty, które znalazły się w miejscu, gdzie wojna rozsiała swe sidła i same nie będę w stanie przetrwać.
Z pomocą przychodzą im dwie bohaterki : Wanda - dyrektorka sierocińca i Anna - kucharka. Obie kobiety narażając własne życie walczą o każdy dzień, o jedzenie i o to, by dzieci przeżyły ten okrutny okres. W dodatku Wanda i Anna starały się przekazać im potrzebną wiedzę, taką jak świadomość narodowa czy udzielały im pewnych wskazówek dotyczących ich bezpieczeństwa. Wybuch wojny dla dzieci oznacza huk spadających bomb, a one starają się przekazać im promyk nadziei. Wszystko nagle się zmienia, gdy Wanda zostaje aresztowana… Poznajemy również historię Ewy, jednej z podopiecznych, która jako dwulatka trafiła pod opiekę Wandy. Dziewczynkę cechowała niezwykła mądrość i zaradność. Dorastająca Ewa pomaga, jak potrafi. Kradnie na targowisku warzywa, czasem kawałek boczku. Zanosi konspiracyjne dokumenty.
„Ocalenie” Agnieszki Lis to historia, która zostanie ze mną na dłużej. Podziwiam odwagę i upór w dążeniu do celu głównych bohaterek, które z całych sił walczyły o to, by dzieci przetrwały, nie raz narażając własne życie. Tym razem autorka przestawiła historie, która dosłownie łamie serce. Jest smutna i bardzo przejmująca. Być może trochę za smutna, ponieważ z każdej strony wylewały się emocje, które czasami ciężko było udźwignąć. Autorka zręcznie buduje więzi między bohaterami i splata ich ze sobą.
Historie o kobietach zawsze wywołują we mnie mnóstwo emocji. Szczególnie te opowiadane z czasów wojny. Zawsze czytając takie książki wyobrażam sobie, jakby to było gdybym to ja była na ich miejscu… Każda z tych kobiet nie wahała się, by stanąć do walki w obronie bezbronnych dzieci. I dziś są dla nas swoistym przykładem godnej postawy każdego człowieka. Podziwiam ich niezłomną chęć niesienia dobra i woli walki. 🖤 „Ocalenie” to niesamowicie emocjonalna historia, która zawładnie sercem każdego czytelnika. Ta historia wyciągnęła ze mnie wszystkie emocje, jakie jestem tylko w stanie okazać. I długo o niej nie zapomnę! 🌿 Zakończenie wskazuje, że być może będzie kolejna część, także czekam 💚
Powiedz mi, czy zabiłabyś, aby ocalić życie? Powiedz mi, czy zabiłabyś, aby udowodnić swoją rację? Zniszcz, zniszcz, spal, niech to wszystko spłonie Ten huragan wciąga nas wszystkich pod ziemię
Mama Ewy Margerita nie mogła zaopiekować się swoją ukochaną córeczką, ponieważ odsiadywała wyrok więzienia za odebranie komuś życia. Kim buła wcześniej, nie wiadomo, jednak nazwisko kobiety było znane i stało się pożywką dla prasy. Dwuletnia wówczas dziewczynka trafiła do warszawskiego sierocińca ulokowanego w dzielnicy Marymont. Tam trafiła pod opiekę dwóch przyjaciółek- dyrektorki Wandy i jej przyjaciółki, kucharki Anny. Obie traktowały swą wychowankę jak córkę. Ta zresztą okazała się wyjątkowo mądrą i ambitną osóbką i pomagała w domu jak mogła. Początkowo wybuch wojny był dla dzieci abstrakcją ,a dopóki nad wszystkim czuwali Wanda oraz jej przyjaciel, pracownik magistratu Władysław. Niestety , wszystko było w miarę dobrze , póki nie nastały rządy Karla Eberharda. Wśród wojennej zawieruchy Ewa dojrzewała i zmieniała się bez wytchnienia walcząc o wolność Ojczyzny. Pewnego dnia , gdy jej życie było zagrożone ocalił ją nieznany młody mężczyzna, który później przedstawił się jako Edward. Jak tam znajomość odmieni życie bohaterki? Czy wśród bestialstwa może rozkwitnąć coś najcenniejszego na świecie? Po książki pani Agnieszki sięgam zawsze z ciekawością, a czytanie ich wciąga niczym wir i nie pozwala odłożyć powieści nawet na moment. Wojenna rzeczywistość , cierpienie i brutalność łączą się z miłością, pragnieniem wolności i nadzieją. Już nie mogę się doczekać dalszych losów bohaterów i mam nadzieję, że autorka nie każe nam czekać zbyt długo . 💚🩶