Byłem pod jej wrażeniem i wiedziałem, że dla Elise Stratford zrobiłbym absolutnie wszystko.
Elitarna szkoła, znajdująca się nieopodal dawno zapomnianego angielskiego miasteczka Seabrook Haven, skrywała w swoich zakamarkach wiele sekretów. Jeden z nich miał na zawsze połączyć losy dwojga rywalizujących ze sobą uczniów.
Elise Stratford była jedną z najbogatszych i najbardziej niedostępnych dziewczyn w Haven High. Michael Blackwood wydawał się mieć kompletnie gdzieś sprawy dotyczące statusu społecznego i fakt, że jako jedyny ze swojego rocznika uczęszczał do szkoły dzięki stypendium naukowemu oraz układom ojca, szeryfa, z dyrektorem. Do tego bywał złośliwy, cyniczny i nie dało się go zaszufladkować.
Elise i Michael od razu zapałali do siebie żarzącą, olbrzymią, pulsującą… niechęcią. Przez dwa lata nauki psuli sobie szyki. Aż do tej jednej nocy, kiedy zupełnym przypadkiem stali się partnerami w zbrodni.
Książka zawiera treści nieodpowiednie dla osób poniżej szesnastego roku życia.
Twórczość Julki Kubickiej jest czymś absolutnie wyjątkowym. Nie są to dla mnie zwykłe książki, a po prostu arcydzieła. Żadna do tej pory mnie nie zawiodła i jestem niesamowicie wdzięczna, że dostałam szansę patronowania czterech z nich. „Dla Elise” to historia, która od samego początku mnie porwała i praktycznie na samym starcie wiedziałam, że Michael i Elise mocno zawrócą mi w głowie i skradną moje serce. Więc przede wszystkim dziękuję tobie, Julka, za tę możliwość i zaufanie!🥹
Trzeba przyznać, że „Dla Elise” to dość niecodzienna i niespotykana historia. Dwójka nastolatków, którzy w szkole są największymi rywalami, przypadkowo… za☠️ija człowieka. W dodatku byłego chłopaka Elise. Pierwszy cios zadał Michael, stając w obronie dziewczyny, jednak to drugi cios, który zadała Elise, powalił Chada na ziemię. Jedna sytuacja i noc z nią związana, podczas której ta dwójka się przed sobą otwiera, a przy okazji przechodzi mnóstwo załamań nerwowych, wystarczyła, aby coś między nimi uległo zmianie. Od tego czasu oprócz niechęci do siebie, dzielą też wspólną tajemnicę. Tylko co, jeśli to nigdy nie była niechęć, a skryta fascynacja i pożądanie tej drugiej osoby? W końcu nienawiść i miłość dzieli cienka granica…
Relacja Michaela i Elise potrafi doprowadzić do szaleństwa. Ta dwójka jest intrygująca, nieprzewidywalna i zwyczajnie ciekawa. Napięcie między nimi (na przykład w trakcie sceny na bankiecie w bibliotece👀), nieustanne dogryzanie sobie, ale też dziwa potrzeba przebywania w swoim towarzystwie. Kocham w ich relacji to, że im wystarczyła zwykła rozmowa, bo LUBILI ze sobą rozmawiać. Rozmawiali o głupotach, swoich problemach, ulubionych książkach, muzyce - to było cudowne.
Michael jest moją ulubioną postacią w tej książce. Zauważyłam, że mam z nim dużo wspólnego i w pewnym sensie się z nim utożsamiam, dlatego jest bliski mojemu sercu. Jest troskliwy, opiekuńczy, inteligentny, samodzielny, potrafi grać na instrumentach, czyta książki, jest zabawny, a dla swoich bliskich spaliłby cały świat i poszedł w najkrwawszą wojnę. To ten typ bohatera, który stawia dobro innych ponad swoje własne. Mike cały czas przejmował się problemami swoich przyjaciół, nie myśląc w tym wszystkim o swoich. Cieszę się, że Julka wykreowała go na postać, która MA uczucia i to widać. Nie jest obojętny, chłodny ani egoistyczny. Ma gorsze momenty, chwile słabości, potrafi płakać. Jest jednym z moich ulubionych książkowych bohaterów ever❤️🩹
Elise w moich oczach trochę jest jak motyl ze złamanym skrzydłem - chce latać, ale jest jej ciężko. Bohaterka ma w sobie coś, co sprawia, że ciężko jest jej nie polubić. Jest równie inteligentna i mądra co Michael, jednak ich sytuacja rodzinna oraz status materiały diametralnie się różnią. Elise pomimo posiadania ogromnej posiadłości i obojga rodziców, jest biedna, samotna i skrzywdzona. Dla rodziców bardziej jest produktem niż ich dzieckiem, przyjaciół praktycznie nie posiada, a jej życie przypomina scenariusz napisany przez matkę i ojca. Jest mi jej po ludzku szkoda, chociaż będę z wami szczera i powiem, że przy pierwszym pojawieniu się bohaterki myślałam, że jej nie polubię.
Motyw „found family” w „Dla Elise” jest fenomenalnie poprowadzony. To chyba mój ulubiony książkowy motyw, który wywołuje we mnie łzy, piski i krzyki, więc uwierzcie mi, kiedy mówię, że warto przeczytać tę książkę choćby ze względu na found family. Michael, Landon, William, Collin, Esther i Caroline tworzą grupę przyjaciół, a każde z nich wnosi do tej grupy coś od siebie. Każde z nich ma również swoją historię, tajemnice i problemy. Jestem ciekawa, jak rozwiną się ich relacje w kontynuacji, bo pod koniec tej książki było… ciekawie i emocjonująco. Tak czy siak, ta piątka (+ Elise wraz z Theo) sprawiała, że uśmiech nie schodził mi z twarzy.
Nawiązania do rzeczy, które kocham całym sercem, jak przykładowo seria All for the Game, trylogia Okrutnego księcia, zespół One Direction czy 5 Seconds of Summer, sprawiły, że ta książka stała się mi jeszcze bliższa. To drobnostki, a jednak wywoływały ogromny uśmiech na mojej twarzy.
„Dla Elise” zawiera w sobie trochę satyry. Sama historia jest zabawna, wielokrotnie śmiałam się do łez w trakcie czytania. Czytałam „Dla Elise” w momencie, w którym miałam trochę gorszy czas i to właśnie ci bohaterowie poprawiali mi humor. To dosłownie książka, po którą sięgałam, aby poczuć się lepiej. Niektóre żarty bohaterów były tak głupie i niedojrzałe, ale jednocześnie zabawne, że mimowolnie parskałam śmiechem, nawet gdy byłam w miejscach publicznych czy komunikacji miejskiej.
Wiele emocji odczuwałam podczas czytania historii Michaela i Elise, co z resztą nie jest dla mnie czymś dziwnym, bo mam tak przy każdej książce Julki. Przede wszystkim dużo komfortu i zrozumienia, ale też współczucia, ekscytacji i radości.
Nie mogę się doczekać drugiego tomu, bo zakończenie pierwszego pozostawiło mnie z jednym wielkim znakiem zapytania. „Dla Elise” to coś innego, wyjątkowego. Nie spotkałam się jeszcze z podobną książką na rynku wydawniczym.
A tobie, Julka, jeszcze raz dziękuję! Cudownie się obserwuje twój rozwój i jestem mega dumna, że kolejne twoje papierowe dziecko ujrzało światło dzienne 🥹🤍
nawet nie wiecie jak mi smutno ze mi nie siadło😭 byly momenty gdzie cos mnie bardziej zaciekawilo czy sie zasmiałam ale to takie pojedyncze sceny w ogóle mnie to nie wciągnęło nudziłam się chociaz kocham styl pisania julki wciaz to z historią sie nie polubiłam niestety
"Dla Elise" to historia, którą miałam okazję poznać już w czasach jej publikowania na Wattpadzie. Do sięgnięcia po nią zachęciły mnie ciekawe motywy. Nie miałam wobec niej żadnych oczekiwań — nie spodziewałam się, że tak szybko mnie wciągnie, a tym bardziej, że z taką ekscytacją będę wyczekiwać kolejnych rozdziałów. Fragmenty publikowane przez patronki sprawiły, że nie mogłam się doczekać, aż w końcu sięgnę po papierowe wydanie i poznam te rozdziały, które wcześniej nie były nigdzie opublikowane.
Nie wiem, co takiego mają w sobie książki Julki, ale ewidentnie jest w nich coś, co sprawia, że nie potrafię się od nich oderwać. Jej styl pisania, sposób opisywania emocji, umiejętność wchodzenia w głowy bohaterów oraz ich kreacja nadają historiom wyjątkowego charakteru. Różnią się od wielu książek obecnych na rynku wydawniczym — może właśnie dlatego tak bardzo je lubię. Jeszcze ani razu się nie zawiodłam i tak samo było tym razem.
Choć zazwyczaj nie jestem fanką długich opisów czy rozdziałów, tutaj zupełnie mi to nie przeszkadzało. Płynęłam przez tę książkę, nawet nie zauważając, kiedy dotarłam do ostatniego zdania. Ani przez moment się nie nudziłam. Od pierwszej strony byłam całkowicie zaangażowana w tę historię i z ogromną przyjemnością przewracałam kolejne strony.
Kto by pomyślał, że jedna sytuacja może tak wiele zmienić w życiu Elise i Michaela? To naprawdę oryginalny sposób na rozpoczęcie historii. Nie spodziewałam się, że to właśnie ten wątek tak mnie wciągnie i że będę z takim zainteresowaniem śledzić jego rozwój. Wrogowie stają się partnerami w zbrodni, połączonymi wspólnym sekretem. Nie zdają sobie sprawy, że to właśnie ta tajemnica ich zbliży — ale czy na pewno?
Klimat książki zrobił niesamowite wrażenie. Nie potrafię przestać się nim zachwycać. Autorka wykonała kawał świetnej roboty.
Elise to dziewczyna z bogatego domu. Nauka jest dla niej bardzo ważna. Często zakłada maski — czasem łatwiej ukryć pęknięcia niż je pokazać. Nie wszystko jest takie, na jakie wygląda. Bardzo ją polubiłam. Podobało mi się, jaka była — jeśli na czymś jej zależało, potrafiła zrobić naprawdę wiele, by osiągnąć swój cel.
Michael to syn szeryfa. Po śmierci matki mieszka tylko z ojcem. Choć nie mają tyle pieniędzy co Elise, są szczęśliwi na swój sposób. Jako że chłopak uczy się na stypendium, robi wszystko, by udowodnić, że zasługuje na miejsce w elitarnym liceum. Nie ukrywa, że nie przepada za Elise. Rywalizują ze sobą niemal we wszystkim — ich codziennością są docinki i wzajemne dogryzanie. Polubiłam go. Ma w sobie coś, co sprawia, że trudno nie darzyć go sympatią.
Bardzo spodobał mi się sposób, w jaki Julka przedstawiła relację między nimi oraz to, jak zmieniało się ich nastawienie względem siebie. Choć początkowo sobie nie ufali, z czasem otworzyli się i powierzyli sobie nawzajem swoje sekrety. Nie spodziewali się, że ich życie zmieni się aż tak bardzo — a jednak. Nie wszystko było tak kolorowe, jak mogłoby się wydawać.
Nie mogę nie wspomnieć o cudownym motywie found family. W tej książce został on przedstawiony tak pięknie, że jestem po prostu zachwycona. To było poruszające, jak mimo przeciwności Michael mógł liczyć na swoich przyjaciół. W trudnych chwilach stanowili dla siebie ogromne wsparcie. Nawet jeśli różnili się w wielu kwestiach, wiedzieli, że mając siebie nawzajem, przetrwają wszystko.
Zakończenie totalnie mnie zszokowało. Nie spodziewałam się, że historia pójdzie w takim kierunku. Potrzebuję kontynuacji — muszę poznać odpowiedzi na swoje pytania i dowiedzieć się, co wydarzy się dalej!
Jeśli zastanawiacie się, czy sięgnąć po tę książkę — tak, zdecydowanie! Polecam ją z całego serca. Ja osobiście bawiłam się przy niej naprawdę świetnie.
absolutnie uwielbiam pióro kubickiej, więc to nic dziwnego, że kocham tą książkę (jak każda jej inną) pewnie będę się powtarzała, ale JAKIE TO BYŁO DOBRE KUBICKA KOCHAM CIE TY JESTEŚ GENIALNA, ALE BŁAGAM DAJ MI JUŻ 2 TOM
2,5 Szczerze podobało mi się naprawdę ale jakoś nie wciągnełam się tak bardzo nie działo się też aż tak dużo a ten plot twist na końcu to trochę się spodziewałam. Lubię relacje mike'a i elise i jestem ciekawa co będzie dalej
[Books_of_the_stars] Są książki, które się podobały. Są książki, które się kochało. I są takie, które stają się częścią ciebie. Są takie historie, które od pierwszych stron wnikają w twoją duszę, otulają cię swoimi słowami i zostają w tobie na długo, może nawet na zawsze. Dla mnie Elise i Michael to właśnie taka historia. Nie wiem, jak mam ubrać w słowa to, co czuję, bo czuję za dużo. Nie wiem, jak wytłumaczyć, dlaczego ta książka stała się moim domem. Wiem tylko jedno – to coś więcej niż dobra książka. To przeżycie. Elitarna szkoła, mroczna tajemnica i los, który połączył dwoje wrogów Haven High – szkoła dla elit, miejsce, w którym status społeczny znaczy więcej niż charakter. Położona w pobliżu dawno zapomnianego miasteczka Seabrook Haven, ma w swoich murach więcej sekretów, niż ktokolwiek mógłby przypuszczać. A jeden z nich na zawsze zmienił życie Elise Stratford i Michaela Blackwooda. Elise – bogata, niedostępna, owiana aurą perfekcji. Wydaje się zimna i wyrachowana, ale czy tak naprawdę ktoś zna prawdziwą Elise? Czy ktoś kiedykolwiek spojrzał poza jej maskę? Michael - Jedyny, który trafił tu dzięki stypendium. Nie obchodzi go opinia innych, nie dba o bogactwo i przywileje, które definiują Haven High. Jest sarkastyczny, złośliwy, inteligentny i… cholernie trudny do zaszufladkowania. Nie pasuje do tego świata i nawet nie próbuje. Od pierwszego dnia Elise i Michael byli wrogami. Ich rywalizacja trwała dwa lata – pełna sarkazmu, docinek, prób udowodnienia, kto jest lepszy. Aż do jednej nocy, jednej decyzji, jednego momentu, który sprawił, że już nigdy nie mogli wrócić do tego, co było wcześniej. Zbrodnia, która ich połączyła Nie chcieli tego. Nie planowali. A jednak stali się wspólnikami w zbrodni. I od tej chwili wszystko się zmieniło. Z każdym kolejnym rozdziałem napięcie rosło. Tajemnica była coraz większa. Czułam się, jakbym sama była częścią tej historii, jakbym razem z nimi próbowała rozwikłać tę sytuację. Autorka mistrzowsko budowała napięcie, przeplatając teraźniejszość z momentami z dnia zbrodni. Każda scena była jak kolejny element układanki, a ja – podobnie jak bohaterowie – nie mogłam oderwać się, dopóki nie poznałam prawdy. Rivals to lovers, jakiego potrzebujemy Nie będę udawać – jestem absolutnie zakochana w relacji Elise i Michaela. Ich napięcie było tak namacalne, że czułam je w każdym zdaniu. To nie była relacja, która rozwijała się szybko i bezproblemowo. Wręcz przeciwnie – pełna walki, ironicznych ripost, spojrzeń, które mogłyby zabijać i emocji, które nie dawały im spokoju. Ich rozmowy były inteligentne, ostre, pełne emocji. Każda ich interakcja sprawiała, że moje serce biło szybciej. Ich relacja była tak dobrze poprowadzona, że nie było tu miejsca na sztuczność. Nie było wymuszonego zakochania, nie było nagłego „kocham cię” po trzech spotkaniach. Była autentyczna walka z własnymi uczuciami, była niechęć do przyznania, że ktoś, kogo się nienawidziło, nagle staje się najważniejszą osobą. Jeśli miałabym wybrać jeden moment, który najbardziej mną wstrząsnął, to byłby to bal charytatywny. Wiedziałam, że ta scena będzie ważna. Czułam to od pierwszych stron. Ale nie spodziewałam się, jak bardzo mnie rozwali. Napięcie między bohaterami było tam na absolutnie najwyższym poziomie. Każdy gest, każde spojrzenie, każde słowo miało znaczenie. Atmosfera była tak gęsta, że mogłabym ją kroić nożem. Ich spotkanie w bibliotece, to co się tam działo i prezent dla Michaela. Nie spodziewałam się, że finał tej książki tak mną wstrząśnie. Kiedy dotarłam do ostatnich stron, siedziałam w ciszy, próbując uporządkować myśli. Ale nie mogłam. Bo to, co się wydarzyło, zmieniło wszystko. Czułam się, jakbym została z dziurą w sercu. Jak mam teraz wytrzymać w napięciu, czekając na kolejną część? Jak mam funkcjonować, kiedy nie wiem, co będzie dalej? To nie była zwykła książka. To było przeżycie. Styl, który sprawił, że przepadłam Jestem osobą, którą łatwo zmęczyć długimi opisami. Ale tutaj? Każde zdanie było idealne. Autorka ma niesamowity talent do budowania atmosfery. Jej opisy nie były zwykłymi opisami – były żywe, pełne emocji, plastyczne. Czułam się, jakbym tam była. Jakbym szła korytarzami Haven High. Jakbym słyszała bicie serca Elise, gdy patrzyła na Michaela. To było coś więcej niż świetnie napisana historia. To była magia. Nie wiem, dlaczego ta książka nie jest jeszcze hitem. Nie wiem, dlaczego nie mówi o niej cały świat. Bo powiem jedno – powinien. To nie jest tylko kolejna historia o nastoletnich bohaterach. To nie jest tylko romans. To nie jest tylko thriller. To coś więcej. To książka, która wzrusza, wciąga, bawi, boli. To książka, która sprawia, że zapomina się o rzeczywistości. To książka, która jest moim domem. Elise i Michael to nie tylko bohaterowie. To uczucie, które zostaje w sercu. To najlepsza książka tej autorki. Moje wszystko. I jeśli jeszcze jej nie czytaliście – musicie to zmienić.
𝐃𝐥𝐚 𝐄𝐥𝐢𝐬𝐞 pokochałam już od pierwszego rozdziału wrzuconego na Wattpada. Ta historia dosłownie mną zawładnęła i przejęła moje myśli na długi czas. Teraz, gdy ponownie wróciłam do historii Michaela i Elise, tym razem na papierze (🥹😭), jedynie utwierdziłam się w fakcie jak genialna jest to książka. Początkowo miałam obawy, czy uda mi się odrazu wkręcić w fabułę, skoro znałam już znaczną część rozdziałów, jednak zniknęły one tak szybko, jak zaczęłam czytać.
Historia Michaela i Elise jest wyjątkowa i zapewniam, że nieprędko znajdziecie podobną książkę. Jak pewnie wiecie, kocham w książkach Julki przede wszystkim styl pisania, który pokochałam już przy jej pierwszej czytanej przeze mnie książcę. Tym razem nie było inaczej i styl pisania ponownie skradł moje serce i bardzo umilił czas czytania. Mimo obecności wielu opisów, które dodawały głębi całej historii i pozwoliły lepiej zrozumieć nam przedstawiony świat, książkę czyta się naprawdę szybko i niezwykle przyjemnie. Dodatkowo obecny w tej pozycji humor sprawiał, że momentami śmiałam się jak głupia. Wszystkie przypisy mające na celu odzwierciedlanie uczuć bohaterów, czy konwersacje, jakie ze sobą przeprowadzali doprowadzały mnie do wręcz do łez.
Relacja łącząca głównych bohaterów jest bardzo nietypowa i przepełniona różnymi sprzecznymi emocjami. Z początku Michael i Elise są tylko szkolnymi rywalami, traktują siebie jedynie jako konkurencję. Dość szybko się to jednak zmienia, a gdy przychodzi co do czego dowiadujemy się, że emocje jakimi bohaterowie darzyli siebie nawzajem, wcale nie są tak negatywne jak z samego początku ich relacji.
Jestem ogromną fanką tego, w jaki sposób Julka przedstawiła w tej historii motyw 𝐟𝐨𝐮𝐧𝐝 𝐟𝐚𝐦𝐢𝐥𝐲. Czytanie o tym jak zgrana była ekipa głównych bohaterów, to jak pomagali sobie nawzajem, sprzeczali się, kłócili, a mimo to mogli na sobie polegać było cudownym doświadczeniem.
Podczas czytania tej pozycji towarzyszyła mi cała masa różnych emocji. Ekscytacja, strach, szczęście i smutek przeplatały się wraz z przewijanymi stronami. Zdecydowanie historia Burberry i Michaela już na zawsze pozostanie w moim sercu, bo skradła jego kawałek bezpowrotnie.
Pod względem estetycznym również uwielbiam tą książkę pod każdym możliwym aspektem. Okladka, wyklejka, początki rozdziałów i wszystkie inne detale są po prostu cudowne i bardzo pasujące do treści, a ja przepadłam dla nich równie mocno co dla samej historii.
Podsumowując, 𝐃𝐥𝐚 𝐄𝐥𝐢𝐬𝐞 to historia, która dostarczy wam masy wrażeń i pozwoli oderwać się na chwilę od rzeczywistego świata. Podczas czytania przeniesiecie się do świata oczami nastolatków, dla których prawdziwą rodzinę stanowią przyjaciele i będziecie mogli przeżyć bardzo emocjonujące wydarzenia, w tym ukrywanie pewnej zbrodni...
WHAT THE F*** KUBICKA CO TO ZA EPILOG???!!!! Okej podsumuje całą książkę: 🖤 Jest to przepiękna historia miłosna, charaktery postaci są przecudowne i dodatkowo wszystko jest takie… Słodkie, zabawne, niewinne ale i PRAWDZIWE. Zakochana jestem.
6/5 - JEZUSIE NAZAREŃSKI, JAKIE TO BYŁO DOBRE! jestem naprawdę oczarowana wykreowanym światem, bihaterami, wydarzeniami. zdecydowanie Julka powinna pisać książki 16+, to jest ,,TO". więcej w recenzji! 😛💚
„Dla Elise” było już 5 książką, którą miałam przyjemność czytać spod pióra Julki. Jej książki od dawna były dla mnie czymś wyjątkowym, dlatego byłam wręcz pewna, że i przy tej pozycji odnajdę to, czego szukam w książce. Ta opowieść była mi już polecana podczas publikowania jej na wattpadzie, jednak moje zderzenie z historią Michaela i Elise nastąpiło dopiero na papierze.
Od pierwszych stron czułam komfort i wkręcałam się w cudowny klimat nadmorskiego miasteczka Seabrook Heaven. Mimo tajemnicy i zbrodni, która jest głównym elementem fabuły, nie było w tym wszystkim brutalności. Książka była wciągająca i z każdą stroną pragnęłam coraz bardziej zagłębiać się w cały ten świat.
Postać Michaela Blackwooda stała mi się bliska już od samego początku. Wiele jego pozornie błahych przemyśleń i słów wydawało mi się znajomych i mogę powiedzieć, że po części się z nim utożsamiłam. Pokochałam jego poczucie humoru i sposób bycia, który był bardzo przyciągający i sprawiał, że pragnęłam poznać każdy jego sekret. Podobało mi się to, że były pokazane jego momenty radości i chwilowego szczęścia, ale także chwile, w których sobie nie radził i dopadały go czarne myśli oraz świadomość, że to on ratuje wszystkich, a nikt nie jest w stanie uratować jego.
Elise Stratford budowała wokół siebie aurę wrednej kujonki, która lubi uprzykrzać ludziom życie. Poznając jej osobę okazało się jednak, że jest bardziej krucha niż mogłoby się wydawać. Dziewczyna chowała swoje problemy za fasadą obojętności. Czytając o tym co ją spotkało i o tym, jaki stosunek do niej mają jej rodzice zdawałam się rozumieć jej zachowanie. Z jakiegoś powodu mam słabość do jej osoby i mam nadzieję, że wraz z następnym tomem poznam ją jeszcze lepiej.
Relacja Michaela i Elise stała się dla mnie czymś, co chciałam poznawać i czytać więcej i więcej. Julka Kubicka ma słabość do niekonwencjonalnych wątków miłosnych i w tym przypadku również byliśmy jego świadkiem. Szkolni rywale, których dzieliła nienawiść i których połączyła wspólna zbrodnia. Jak się okazało znaleźli oni nić porozumienia i pod wpływem emocji zaczęli się przed sobą otwierać. Kocham to, w jaki sposób ze sobą rozmawiali i w jaki okazywali swoje uczucia. To, że życie każdego z nich było w rękach drugiej osoby ze względu na ich wspólną tajemnicę sprawiało, że świadomie do siebie lgnęli. Z kolejnym tomem mam nadzieję na jeszcze większy rozwój ich relacji.
Motyw found family w tej historii bardzo mnie urzekł. Każdy z paczki jest zupełnie inny od reszty, jednak w razie potrzeby potrafią być jedną zgraną ekipą i mimo kłótni i różnic są w stanie ruszyć sobie na pomoc. Szczególnie moją uwagę w ekipie przykuł Landon, który swoją miłością do Taylor Swift przebijał jakikolwiek inny związek w tej książce.
Humor w książkach Julki jest dla mnie czymś niepowtarzalnym i wyjątkowym. Fabuła oparta na zbrodni w połączeniu z żartami typu „twoja stara” sprawia, że może wydawać się to absurdalne, jednak pozwala się to oderwać od poważnej tematyki książki i daje przestrzeń na chwilę uśmiechu.
Mimo często długich opisów książka wcale mnie nie nudziła. Dodawały one głębię historii oraz bohaterom i sprawiały, że jeszcze bardziej mogłam się wkręcić w fabułę. W tym przypadku każde zdanie i dialog miało znaczenie, które mogliśmy poznawać z każdą stroną.
„Dla Elise” było dla mnie przejściem do całkiem innego świata. Świata sekretów, tajemnic, miłości i namiętności. Czytając zdarzało mi się gubić we własnych myślach, bo ta książka tak bardzo mną zawładnęła, że zapominałam, gdzie jestem. Nieskończoność emocji jakie przeżyłam podczas poznawania tej historii sprawiło, że była ona jedną z lepszych jakie było mi dane przeczytać w ostatnim czasie. Jeśli potrzebujecie masy wrażeń i czegoś, co nieodwracalnie przejmie wasz umysł, to ta pozycja jest właśnie dla was.
"– To nie jest ani normalne, ani w porządku – szepnąłem. (...) – Ale jeśli jutro albo kiedykolwiek poczujesz się tak jak teraz… – kontynuowałem – …wróć do mnie. Zawsze możesz do mnie przyjść, Elise."
Elise Stratford i Michael Blackwood nigdy nie byli przyjaciółmi, zawsze byli największymi rywalami w Haven High. Żarliwe dyskusje, walka o najlepsze oceny to jedyne, co łączy tę dwójkę. Oboje tylko odliczają dni do czasu, aż minie ich ostatni rok wspólnej nauki i będą mogli zakończyć znajomość. Żadne z nich nie przypuszcza, że początek wakacji wszystko zmieni... Teraz Elise i Mike połączy coś zupełnie innego niż rywalizacja, mroczna tajemnica i jej konsekwencje...
Po wakacjach w liceum wszyscy są poruszeni tajemniczym zniknięciem Chada Courtenaya, eks chłopaka Elise. Trwają intensywne poszukiwania, a dwójka głównych bohaterów musi ukrywać to, co wydarzyło się dwa miesiące wcześniej.
"Dla Elise" to kolejna świetna historia autorstwa Julii Kubickiej. Po raz kolejny autorka zdecydowała się ukazać głównych bohaterów jako postaci, które popełniły duży błąd, który może zaważyć na ich przyszłości. Elsie i Michael pochodzą z dwóch zupełnie innych domów, ich świat jest całkiem różny, jednak w chwili niebezpieczeństwa nie wahają się sobie pomóc, co może ich słono kosztować. Mimo iż zawsze ze sobą rywalizowali teraz, albo zaczną współpracować, albo skończą bardzo źle.
Elise choć pochodzi z bogatego domu, ma rodziców, nigdy nie zaznała miłości i prawdziwej przyjaźni. Rodzina dziewczyny skupia się na bogactwie i zawiązywaniu sojuszów. Mike od lat jest wychowywany tylko przez ojca, szeryfa. Zaznał ogromnej miłości ze strony matki i choć po jej śmierci życie jego rodziny bardzo się zmieniło nadal ma wokół siebie grupę bliskich przyjaciół. Jednak zarówno Blackwood, jak i Stratford często czują się samotni ze swoim problemami.
Autorka w genialny sposób wprowadziła nas czytelników w historię głównych bohaterów. Opisała ich przeżycia związane z wydarzeniami, które miały miejsce na początku wakacji, a także to z czym muszą mierzyć się później. Jakie są ich obawy, to czy uda im się ustalić wspólną wersję wydarzeń... Czy zbrodnia zbliży do siebie dwójkę rywali? W książce nie zabrakło tajemnic, intryg i wielu ciekawych zwrotów akcji, których zupełnie się nie spodziewamy.
Jak zawsze w książkach Julii Kubickiej nie zabrakło zakończenie, które wgniotło w fotel i spowodowało, że w napięciu pozostaje czekać na kolejny tom historii Elise i Michaela. Zdecydowanie Polecam 🔥
Elise Stratford oraz Michael Blackwood to dwójka uczniów, którzy ze sobą rywalizują. Nie raz rzucali w swoim kierunku docinkami oraz darzyli się niechęcią. Do czasu pewnej nocy. Noc, która zmieniła wszystko. Noc, podczas której stali się partnerami w zbrodni.
Z twórczością Julki Kubickiej miałam już okazję się zapoznać, jednak wówczas sięgając po jej debiut, totalnie się rozczarowałam, dlatego też bałam się kolejny raz przenieść do wykreowanego przez nią świata. Jednakże stwierdziłam, że przełamię się i postanowiłam przeczytać „Dla Elise”. Lektura skradła moją sympatię, jednak nie do końca spełniła moje oczekiwania.
Styl pisania autorki przeszedł OGROMNY progres od ostatniej książki, którą przeczytałam spod jej pióra. Sposób, w jaki została napisana historia Elise oraz Michaela był intrygujący. W książce są przeplatane rozdziały sprzed dwóch miesięcy z teraźniejszością i nie do końca mi się to spodobało w przypadku tej pozycji. Rozdziały z przeszłości opowiadające o zbrodni były zdecydowanie o wiele ciekawsze niż te z teraźniejszości. W pewnych momentach naprawdę się zanudzałam, przez co z trudem brnęłam przez kolejne strony.
Michael Blackwood zaintrygował mnie swoim wykreowaniem już od samego początku historii. Momentami roztapiał moje serce. MOMENT Z KARDIGANEM. OH WOW. Ten chłopak naprawdę się zakochał.🥹🥹
Natomiast bardziej zainteresowała mnie postać Elise Stratford. Ta dziewczyna ukrywa wiele, tak naprawdę prawie nic o niej nie wiemy. Przez co jeszcze bardziej pragnę ją poznać, zabiłabym za jej perspektywę😆 Mam nadzieję, że w kolejnej części dowiemy się o niej nieco więcej.
Relacja Michaela i Elise ma w sobie coś magicznego. Kilka razy przyłapałam się na tym, że miałam łzy w oczach, bo po prostu ta dwójka jest taka SKAKSJD.
Co do zakończenia. O BOŻE. Trochę podejrzewałam, że to właśnie może się wydarzyć, bo niestety coś tam przewinęło mi się na tiktoku, jednak wyparłam to jak najszybciej z pamięci, ale wracając… CO TO BYŁO?! Zakończenie książki w takim momencie powinno być surowo zabronione.
Podsumowując, myślałam, że bardziej spodoba mi się ta historia, jednak nie było tak źle, bo mimo niektórych rozdziałów, które w moim odczuciu nie były za ciekawe to znalazły się momenty, na których naprawdę dobrze się bawiłam np. rozdziały sprzed dwóch miesięcy. Z pewnością sięgnę po kolejny tom, gdyż jestem ciekawa dalszych losów naszych partnerów w zbrodni.
„Dla Elise” to książka, która od pierwszych stron wciąga w mroczny, tajemniczy świat elitarnej szkoły Haven High, gdzie status społeczny znaczy więcej niż cokolwiek innego. To tutaj, wśród uczniów z bogatych i wpływowych rodzin, wyróżnia się dwoje bohaterów – Elise Stratford, niedostępna perfekcjonistka, oraz Michael Blackwood, outsider, który znalazł się tu dzięki stypendium. Od początku pałają do siebie niechęcią i przez dwa lata nieustannie sobie dogryzają i ze sobą rywalizują. Wszystko zmienia się jednak pewnej nocy, gdy przypadkowo zostają uwikłani w zbrodnię, która na zawsze połączy ich losy..
Bohaterowie są świetnie wykreowani. Elise na pierwszy rzut oka wydaje się chłodna i wyniosła, ale z czasem okazuje się, że pod tą maską kryje się ktoś zupełnie inny. Michael to zupełne przeciwieństwo świata Haven High. Sarkastyczny, inteligentny, z dystansem do wszystkich reguł rządzących szkołą, nie boi się powiedzieć, co myśli, a jego sarkastyczne komentarze nadają książce lekkości. Relacja między nimi to prawdziwy rollercoaster emocji – pełna napięcia, ironicznych docinek i stopniowo rosnącej fascynacji. Nie ma tutaj sztucznego, nagłego zakochania – wszystko rozwija się naturalnie, powoli i z wieloma przeszkodami, co idealnie pasuje do tej historii i sprawia, że trudno się oderwać.
Julia Kubicka ma niesamowity dar do budowania atmosfery. Opisy, które w innych książkach mogłyby nużyć, tutaj są tak plastyczne i emocjonalne, że nie da się ich pominąć. Czujemy klimat nadmorskiego Seabrook Haven, słyszymy echo kroków w szkolnych korytarzach, niemal widzimy każde spojrzenie wymieniane między Elise i Michaelem.
Mimo że fabuła skupia się wokół tajemnicy i zbrodni, nie brakuje też humoru – dialogi bohaterów często bawią do łez, a ich przekomarzanki są jedną z największych zalet książki. Dodatkowo motyw „found family”, czyli przyjaciół, którzy stają się rodziną, dodaje historii ciepła i jeszcze bardziej angażuje w losy bohaterów.
To, co wyróżnia „Dla Elise”, to fakt, że nic tutaj nie jest oczywiste. Każdy rozdział przynosi nowe zwroty akcji, a napięcie rośnie aż do finału, który… no cóż, zostawia czytelnika w emocjonalnej rozsypce. Ostatnie strony sprawiły, że siedziałam w ciszy, próbując poukładać myśli. Uwielbiam te historie, pokochałam Elise i Mike’a całym sercem i z niecierpliwością wyczekuję dalszych tomów!! 😭❤️🩹
przysięgam, że ta książka jest genialna 🙏 duet Elise i Michaela jest po prostu nie do zastąpienia. pokochałam już ich od pierwszych stron. a odnośnie zakończenia… CO TO MA BYĆ?! NIE MOŻNA W TEN SPOSÓB KOŃCZYĆ KSIĄŻKI. GDZIE JA ZNAJDĘ TERAZ DRUGI TOM???
Młodzieżówka, elitarna szkoła i para, która zbliża się do siebie, bo… razem zabija człowieka? Dokładnie tak! To właśnie Dla Elise.
Elise i Michael, szkolni rywale, zbliżają się do siebie podczas jednej nocy… nocy, która na zawsze ich połączyła. Nocy, w której zrobili coś niewyobrażalnie złego. Teraz, mimo że wcześniej raczej za sobą nie przepadali, muszą sobie zaufać. Tej nocy ich świat obraca się do góry nogami. Ich uczucia, emocje wariują. Tej nocy zmienia się wszystko.
Spodziewałam się, że ta książka mi się spodoba – i faktycznie tak było. Tematyka trafiła w mój gust, a wykonanie okazało się naprawdę dobre. Julia w pełni wykorzystała swoje poczucie humoru, dzięki czemu nie mogłam powstrzymać się od śmiechu! Co z tego, że bohaterowie akurat wywozili zwłoki i zacierali ślady zbrodni – książka dalej bawiła. Ich rywalizacja nie kończy się nawet w takich okolicznościach, co sprawia, że całość jest jeszcze ciekawsza. Bo w końcu… rywalizacja przy pozbywaniu się zwłok to dość specyficzny forma rywalizacji, no nie? XD
Historia rozgrywa się na dwóch liniach czasowych – w teraźniejszości, gdy bohaterowie wracają do szkoły po wakacjach, oraz dwa miesiące wcześniej, w tę feralną noc, kiedy wspólny sekret na zawsze ich połączył. Przeszłe wydarzenia odkrywamy stopniowo, chwila po chwili, przeplatając je ze współczesnymi scenami i próbując zrozumieć, jak to wszystko wpłynęło na Elise i Michaela. Czy są w stanie normalnie żyć z tym, co zrobili? Czy ta noc ich do siebie zbliżyła, czy wręcz przeciwnie – oddaliła?
Ciekawym zabiegiem jest narracja wyłącznie z perspektywy Michaela. Nie mamy dostępu do myśli Elise – nie wiemy, co czuje, czy jest szczera, ani czy dochowa tajemnicy. To dodaje historii dodatkowego napięcia.
A co do zakończenia… Tak, przewidziałam je, ale wcale mi to nie przeszkadza. Wręcz przeciwnie – teraz nie mogę się doczekać, jak ta historia potoczy się dalej!
miałem dać 4,5☆, ale japidi. zakończenie jest zbyt zajebiste, aby miało tylko taką notę. epilog jeszcze bardziej mnie rozłożył. kocham relację michaela i elise. te ich sprzeczki są tak intrygujące, a później tak płynnie przeradza się to w zakochanie, że aż tupałem nóżkami, gdy czytałem ich niektóre teksty. julia kubicka jak zwykle cudownie napisała tę powieść, a ta seria chyba będzie moją ulubioną spod jej pióra.
2,75/5⭐️ Była okej. Momentami nudna, rozdziały z przeszłości były dużo ciekawsze niż te z teraźniejszości. Humor w książce nie do końca mi podpasował i chyba ogólnie jestem już za stara na książki zawalone typowym młodzieżowym slangiem… końcówka do przewidzenia. Raczej szybko o niej zapomnę. Nie wiem czy przeczytam kolejny tom.
Edit: fajne były te nawiązania do literatury, piosenek, 5SOS i 1D 😃
“Dla Elise”, to książka, która skradła moje serce od pierwszych stron. Wciągająca historia, która trzyma w napięciu do ostatniej postawionej kropki. Tajemnice, które skrywa angielskie miasteczko Seabrook Heaven bywają przerażające. Jedną z tych tajemnic Michael i Elise muszą pilnie strzec. Jest to ich wspólny sekret, który pod żadnym pozorem nie może wyjść na światło dzienne, ponieważ może skończyć się to aresztowaniem dla dwójki nastolatków. Myślicie, że uda im się stać bacznie na straży i chronić się nawzajem? Rivals to lovers, dwa różne światy, choć tak bardzo do siebie podobne, perspektywa głównego bohatera, a przede wszystkim morderstwo. To wszystko znajdziecie w “Dla Elise”.
Główny bohater Michael Blackwood, to postać, z którą mogę utożsamiać się na naprawdę wiele sposobów. Przyciągnął mnie do siebie w sposób magnetyczny. Fakt, że cała książka jest pisana z jego perspektywy jest jak najbardziej na plus! Rzadko spotykam się z powieściami, w których to siedzimy tylko w głowie głównego bohatera. Możemy zauważyć tutaj jego każdą najmniejszą myśl. Sposób, w jaki opisuje Elise… Mamo, piszczałam jak wariatka, naprawdę. Jest inteligentny, utalentowany, a przede wszystkim opiekuńczy. Jak czasem walnął jakimś tekstem, to nie mogłam przestać się śmiać. Uwielbiam go pod każdym względem, a jego kreacja trafia prosto w moje serce. Czy ja muszę wspominać, że oddałam mu jakąś część serca? Nie? To dobrze, bo każdy kto mnie kojarzy ten wie, jak bardzo przepadam dla bohaterów spod pióra Julki. W tym przypadku nie mogło być inaczej.
Elise Stratford, to bohaterka, która za “bezuczuciową” osobą, kryje w sobie mnóstwo wrażliwości. Przedstawiona została bardziej z tej “wrednej” strony, ale kiedy zagłębi się w niej, widać jak smutna i uczuciowa jest. Bardzo się z nią polubiłam i również mogę śmiało stwierdzić, że uosabia cechy, które również posiadam, przez co bardzo się do niej zbliżyłam. Momentami widziałam w niej siebie. Mimo posiadania wysokiego statusu, dziewczyna nie mogła pochwalić się dobrymi przyjaciółmi, czy wspaniałą rodziną, co strasznie mnie frustruje, bo tak bardzo zasługiwała na wszystko, co najlepsze, a nie dostała nawet minimum. Pewna noc związuje ją i Michaela czymś niewidocznym na pierwszy rzut oka. Uwielbiam Elise i mam nadzieję, że w kolejnych częściach dostanie to, na co zasługuje, czyli szczęście.
Relacja głównych bohaterów była tak cudowna, że miałam ochotę wrzeszczeć.To, jak oboje wskoczyliby za sobą w ogień pokazuje, jak bardzo są do siebie podobni. Michael i Elise, to mocny duet, który jest absolutnie nieprzewidywalny. Kiedy myślałam, że wiem, do czego się posuną mój trop burzył się w sekundę. Napięcie między nimi jest tak namacalne, że czasem czułam się jakbym im po prostu przeszkadzała XD Choć oboje są z zupełnie innych światów, to mam wrażenie, że ich historia sprowadza się do tego, żeby kroczyli tymi samymi krętymi drogami. Scena na bankiecie w bibliotece… O wow, jedna z moich ulubionych (hihi). Ta dwójka z pewnością namiesza wam w głowach i to naprawdę potężnie.
Emocje, jakie dostarczyła mi ta książka są po prostu nie do opisania. Płakałam, krzyczałam, piszczałam, prawie rozwaliłam telefon, siedziałam w szoku, ale przede wszystkim się uśmiechałam. Książki Julii Kubickiej takie są. Przepełnione dziwnym, jednak zabawnym humorem i masą komfortu. Styl pisania Julki wprowadza nas w inny świat i sprawia, że wcale nie chcemy schodzić na ziemię. Jej książki są wyjątkowe i będę zawsze z uśmiechem wracać do każdej historii spod jej pióra. Ten jeden najmocniejszy plot twist? Zostałam wyrąbana z kapci. Czytałam na leżąco, a skończyłam na stojąco z buzią otwartą do rozmiarów porównywalnych co u dentysty. Byłam w szoku i nie wiedziała już kompletnie nic, dlatego z niecierpliwością czekam na kolejny tom!
Czy partnerzy w zbrodni mają jakiekolwiek szanse na chronienie wspólnie swojego brudnego, mrocznego sekretu? Czy Michael popełnił duży błąd popełniając zbrodnię na rzecz Elise? Czy ta tajemnica pozostanie tajemnicą?
“Dla Elise”, to młodzieżówka, którą z czystym sumieniem mogę polecić każdemu! Ja osobiście się świetnie bawiłam podczas czytania. Ten wykreowany świat i bohaterowie, to po prostu coś wyjątkowego. Z każdą kolejną książką Kubickiej przepadam coraz to mocniej i wcale nie jest mi z tym faktem źle! Czytajcie Elizke, a gwarantuje wam, że zakochacie się w tym równie mocno co ja.