Ta seria jest cudownie magiczna. Gdy tylko zobaczyłam ją w zapowiedziach, wiedziałam, że muszę po nią sięgnąć. Ben odnajduje tajemniczą maskę. Zakłada ją i ponownie trafia do świata magii oraz zagadek. Jedynym problemem jest to, że nie może jej zdjąć. Elizabella zaginęła, podobnie jak inne dzieci. Coś czai się w cieniu, a czas nieubłaganie ucieka. Wraz z nowymi sprzymierzeńcami Ben musi przejść przez niebezpieczne próby, by odkryć prawdę, uratować Wreathenwold i uwolnić się od maski, zanim zakończy się Przesilato.
Ta seria to moje prawdziwe odkrycie. Idealnie się w niej odnalazłam. Ben bardzo tęskni za Wreathenwold, a jedyną osobą, z którą może o tym porozmawiać, jest jego mama, która ostatnio coraz częściej go zbywa. Chłopiec jednak znajduje sposób, by ponownie dostać się do tamtego świata. Wtedy wszystko nabiera tempa. Ben zostaje wciągnięty w wir wydarzeń, a na jego barkach spoczywa los zaginionych dzieci.
Wątek pięciu prób został poprowadzony znakomicie, a ja uwielbiam taki motyw w książkach. Fabuła jest spójna i przemyślana, nie ma w niej chaosu ani zagubienia. Pojawia się wiele zwrotów akcji, które nadają historii dynamiki. Poznajemy też nowych bohaterów, świetnie wykreowanych, choć z nutą niepewności co do ich prawdziwych intencji.
Świat alternatywny, który stworzył autor, jest niezwykle barwny i dopracowany. Nie mogę wyjść z podziwu, jak cudowną krainę oddał w nasze ręce. Książka oprócz wartkiej akcji i interesującej fabuły porusza też trudne tematy, które mogą dotyczyć każdego z nas. Jednym z nich jest wątek separacji, mogący być trudny dla młodszych czytelników, ale jednocześnie stanowiący doskonały punkt wyjścia do rozmowy o emocjach i rodzinie.
Zakończenie było bardzo intensywne. Wiele się działo, a ja nie mogłam oderwać się od lektury.
Ta książka przeznaczona jest dla młodszych czytelników, ale ja całkowicie przepadłam w tej serii. Bawiłam się wyśmienicie podczas czytania i aż trudno mi sobie wyobrazić, jaką radość musi dawać młodszym odbiorcom.