"Nikt mi tego nie powiedział i nikt mnie nie ostrzegł, że pierwsza noc w więzieniu jest najgorsza. Zanim zapadnie zmierzch, siedzisz zamknięty w celi, widzisz, jak z każdą minutą gaśnie światło dnia, i czujesz, że skrada się mrok. Prawie go słyszysz. Otula świat, przenika przez twoją skórę, wchodzi w głąb ciebie i wypełnia duszę. Czujesz się porzucony, bezbronny i samotny. Modlisz się w myślach, klepiesz pacierze, składasz przyrzeczenia i obietnice, błagasz o łaskę i nagle zdajesz sobie sprawę, że Bóg cię nie słyszy, bo dawno temu opuścił to miejsce. Zostałeś sam."
Powieść Krzysztofa Spadło "Skazaniec. Na pohybel całemu światu" to wciągający obraz przedwojennego systemu penitencjarnego, widzianego oczyma młodego chłopaka skazanego na dożywocie – Ropucha.
Pierwszoosobowa narracja pozwala na "wejście w skórę" bohatera, poznanie jego myśli, zamierzeń, wspomnień, przeżyć. Z tych kawałków, jak z puzzli, układamy historię Ropucha i jego pobytu na oddziale dziesiątym zakładu karnego we Wronkach.
Ropuch snuje swoją opowieść po upływie wielu lat, na zasadzie swobodnej retrospekcji. Wie już, co było później, niekiedy ma pokusy żeby nieco przyspieszyć narrację, wybiec za daleko w przód. Każdorazowo wraca jednak do chronologii stopniowo odsłaniając przed nami kolejne zdarzenia, przybliża relacje ze współosadzonymi, zarówno kumplami, jak i wrogami, klawiszami, pracownikami zakładu karnego, przełożonymi. I choć początkowo jedynie możemy domyślać się za co otrzymał tak surowy wyrok, trudno nie polubić bohatera i nie sekundować mu w niezwykle trudnym więziennym życiu. Bo zarówno wymiary kar pozbawienia wolności orzekanych przez sądy w latach dwudziestych, jak i warunki w zakładach karnych odbiegały "nieco" od nam współczesnych.
Ciekawym zabiegiem jest umieszczenie w tekście odwołań do kluczowych wydarzeń z dziejów Polski i świata, pokrywających się z czasem odbywania przez Ropucha kary. Można też dostrzec w relacjach i problemach więziennej społeczności echo relacji i problemów trapiących młode polskie państwo i polskie społeczeństwo poza więziennymi murami np. stosunek do Romów, rozwój ruchu robotniczego, ruchów narodowych, szalejąca inflacja.
Akcja toczy się dość wartko pomimo umiejscowienia w zamkniętej przecież przestrzeni zakładu karnego, a książka wciąga i czyta się ją dość szybko.
Przeszkadzać mogą jedynie dwie rzeczy – po pierwsze nieco zbyt współczesny i nieadekwatny do wykształcenia i pozycji społecznej język bohaterów, po drugie słaba korekta, znalazłam błędy ortograficzne, a to niestety, niewybaczalne i za to ucinam jedną gwiazdkę.
Mam nadzieję, że pozostałe tomy "Skazańca" będą pod tym względem bardziej dopracowane.
Zaczęłam czytać z negatywnym nastawieniem. Po kilkudziesięciu stronach przerazilam się, że autor będzie chciał chamsko "zerżnąć" 'Skazanych na Shawnshank' Kinga. Na szczęście nie wydarzyło się to, a mnie historia ze strony na stronę coraz mocniej wciągała i wciągała. A finał, który mocno zaskakuje, zmusił mnie do powstania z łóżka i ściągnięcia kolejnej części. Polecam. Nie jest to literatura faktu na pewno, trochę nierealne są pewne elementy, ale w ogólnej konkluzji czas spędzony nad tą książką w żadnym wypadku nie jest czasem straconym!
Ksiazke przesluchalem w formie audiobooka. Przypadla mi bardzo do gustu.
Akcja toczy sie w okresie miedzywojennym. Bohater laduje w wiezieniu skazany na dozywocie za popelnienie morderstwa.
Ksiazka zawiera sporo faktow historycznych, opisana w dosc realistycznym kontekscie historycznym. Bardzo mi to przypadlo do gustu i podziwiam autora za to. Musial przeprowadzic dosc gruntowny "research", widac do golym okiem.
Niestety, bez zachwytu. W ciągu całej historii dzieje się tak niewiele, że aż się dziwie, że udało mi się skończyć tę książkę. Nawet do lektora da się przyzwyczaić (Leszek Wojtaszak), który, choć ma dość ciężki głos, dobrze intonuje i świetnie "gra" różne postaci. Jeśli ktoś poszukuje "audiobooka do sprzątania" to chyba dobry wybór, bo nawet jak umknie fragment, to nic się nie straci. Po prostu, powieść obyczajowa, tyle że osadzona w więzieniu,w latach 20 zeszłego wieku