Zachwycający reportaż👍.
Witold Szabłowski ma niesamowity dar zjednywania sobie ludzi, którzy dzielą się z nim swoimi opowieściami, a on w fascynujący sposób przekazuje je swoim czytelnikom.
"Rosja od kuchni... to fantastyczna podróż po Rosji od strony kuchni. Mam jednak wrażenie, że gotowanie i kuchnia jest tylko pretekstem do opowiedzenia o najważniejszych, przełomowych wydarzeniach w historii Rosji XX w.
W opowieściach kucharzy, kucharek oraz krewnych kucharzy gotujących dla "najważniejszych" wyłania się obraz dramatycznych losów tego kraju.
Autor zabiera nas w niesamowitą wyprawę od ostatnich posiłków cara Rosji, Mikołaja II i jego rodzimy, po ostatnią wieczerzę ZSRR na której podjęto decyzje mającą doprowadzić do jej rozpadu.
Szabłowski zamiast rozdziałów serwuje nam talerze, które prezentują dania wykwintne, choć znacznie więcej tu kuchni prostej i takiej "z niczego" jak podczas Wielkiego Głodu, czy oblężenia Leningradu.
Wielki Głód jaki zaserwował Stalin Ukrainie to jedna z najbardziej porażających kart tej opowieści. Takie dania jak zupa z igieł sosnowych, kory i szyszek, czy chleb z pokruszonej słomy, upieczony z kaszą jaglaną i nasionami konopi uratowały miliony ludzkich istnień.
W reportażu poznajemy potrawy ze stołu Lenina i Stalina, kucharza Wiktora Biełajewa, który gotował na Kremlu dla Breżniewa, Gorbaczowa, Jelcyna i Putina.
Poznajemy Poline Iwanowna (dane zmienione) i jej gulasz z dzika przygotowany na ostatnią kolacje ZSRR. Polina do tej pory żałuje, że nie dodała arszeniku do tego dzika.
Jest smutna historia dziewczyn gotujących dla likwidatorów skutków wybuchu w elektrowni jądrowej w Czarnobylu. Jest opowieść o pierwszych kosmonautach i pionierskiej "kosmicznej" kuchni.
Jest smakowita kuchnia krymskich Tatarów okraszona ich ciężkimi losami i opowieść Niny, która całkiem przypadkiem została wojskową kucharką w Afganistanie.
Ciekawą historią jest sprawa kucharza Spirydona Putina, dziadka Władymira Putina, który jakoby gotował dla samego Lenina i Stalina. Jednak okazuje się, że prawda wymieszana jest z mitem, który doskonale obrazuje jak działa od kuchni rosyjska propaganda.
I choć przyznam że rosyjska kuchnia mnie nie zachwyciła; jest dość prosta oparta na płodach tego kraju, to kilka przepisów zwróciło moją uwagę i mam zamiar je wypróbować, chociażby pasztet sztrasburski- przepis z kuchni carskiej, czy czebureki krymskich Tatarów.
Rosja to kraj, którego do końca nie umiem pojąć, zrozumieć i polubić, ale ta opowieść przyprawiona kulinarnymi i niekulinarnymi smaczkami jest niesamowita.
To książka o ludziach, o gotowaniu i wielkiej historii Rosji. Ogromnie polecam.