Czy wszystko jest tym, czym się wydaje? Rozgrzany od czerwcowego słońca Kraków. Michał Szelężny, trzydziestopięcioletni nauczyciel historii, znajduje zwłoki swojej sąsiadki Marii Stranowskiej. Policja uznaje, że kobieta popełniła samobójstwo, jednak mimo to Szelężny próbuje zbadać jej przeszłość i zrozumieć, co doprowadziło ją do tak dramatycznego kroku. Kolejne odkrycia jednak coraz bardziej zaciemniają obraz sytuacji… Znany z „Zagadki drugiej śmierci, czyli klasycznej powieści kryminalnej o wdowie, zakonnicy i psie” komisarz Filip Wracz wraca w nowym wcieleniu. Dokąd zaprowadzi go śledztwo w sprawie samobójstwa Marii Stranowskiej? Czy nierozwikłana przed laty sprawa zaginięcia Basi Kasperskiej ma związek ze śmiercią kobiety? Uwielbiana przez czytelniczki i czytelników Karolina Morawiecka, autorka bestsellerowego cyklu powieści kryminalnych o wdowie, powraca! Tym razem będzie poważnie. Śmiertelnie poważnie.
Jak bardzo to było złe... Tak jak uwielbiam serię o wdowie po aptekarzu, zakonnicy i psie, napisanej z humorem, werwą, pomysłem, z życiem tętniącym w bohaterach, a nawet w śliniącej się dożycy, tak tu historia i wypełniający ją ludzie są na przeciwległym biegunie wspominanej serii. Owszem, gdzieś tam tli się w nich życie, gdzieś rysuje charakter, ale jest to dosłownie szkic, często niespójny, węgielkiem zdmuchiwanym przez wiatr. Do tego ciężki wątek nieudolnych zalotów dziewczyny do chłopaka, który nie zdaje sobie z nich sprawy, w dodatku bez określonego finału ich skutku budził antypatię do obojga (narzucająca się dziewczyna i chłopak ślepy na jej anse wieszczą kłopoty i dla dobra ich obojga mam nadzieję, że jednak (nie)zainteresowany skończył jednak z tą drugą). A sam "wątek kryminalny" wije się jak tasiemiec, nie zwinny wąż; śledztwo każdego, kto próbuje je prowadzić opiera się na suspensie, że komuś coś tu nie pasuje (tylko, co...?), że coś tu się nie zgadza (tylko, co...?), że gdzieś ktoś coś przeoczył (tylko, co...?). Jak by tego było mało nie ma w narracji nawet cienia cienia humoru (powtórka słowa "cienia" nie jest przypadkowa). Jedyne, co dobre, że udało mi się przeczytać tę książkę w dwa dni, choć biorąc pod uwagę, że rzadko mam dwa wolne dni, w czasie których mogę przeczytać całą książkę, to jednak mała pociecha. Większą jest mi świadomość, że mam przed sobą czwartą część serii o wdowie i zakonnicy.