Każdy jest K. w Wilde`owskiej dekadenckiej grze.
Przyszli po K. W końcu przyjdą po każdą jednostkę. W świecie Kafki reguły obowiązują tylko po to, by dowieść ich własnej bezcelowości. Niewinność nie istnieje. Każdy zostaje wezwany, często bez powodu i bez ostrzeżenia. Procedura objawia się nagle, bez dramatycznego antraktu, bo strukturą jest tu absurd, a nie logika. Tu nie liczy się tożsamość, lecz sposób, w jaki zostajesz odczytany przez cudze spojrzenie.
Społeczny wzrok stanowi narzędzie egzekucji, tym skuteczniejszej, że bezkrwawej. Społeczny wzrok stanowi narzędzie egzekucji – wystarczy spojrzenie innych. Wyrok staje się zbędnym kuriozum w przypadku samego oskarżenia. Sąd u Kafki nie jest instytucją, lecz metafizycznym mechanizmem, którego działanie wymyka się rozumowi. W świecie Kafki walka z niesprawiedliwością kończy się nie klęską, lecz trwaniem w stanie nieustannego oskarżenia. Przegrana i jej świadomość są tu jedyną dopuszczalną formą istnienia. Wyrok zawsze pozostanie dla skazanego arbitralny, bezsensowny i niesprawiedliwy, ale akceptowalny. To chyba najbardziej istotna lekcja Kafki: walka z niesprawiedliwością nie kończy się klęską, lecz trwałą niepewnością. Przegrana jest stanem ciągłym, nie jednorazowym wydarzeniem. Czas nie przynosi ulgi. Ostatecznie ściera nawet poczucie własnej niewinności. Jedno potknięcie wystarczy, by system uznał winę za oczywistą.
Skaza wyradza się nie tyle z czynu, co z samego uczestnictwa w życiu. A kiedy przychodzi moment oskarżenia, pozostaje tylko trwanie. Człowiek zaczyna uczestniczyć w rytuale własnego potępienia – analizuje każdy gest, każde słowo, jakby próbował znaleźć w nich ukryty klucz do winy.
Kiedy to nadejdzie, pozostaje tylko otoczyć się tym. Unurzać i podtopić w iście Wilde`owskiej dekadenckiej grze. Przyjąć bezkres cierpienia i niezrealizowanych możliwości. Kafka pokazuje, że czekanie może być formą tortury, a świadomość winy istnieje, zanim jeszcze padnie oskarżenie. Oczekiwać nieuchronnego dźwięku dzwonka, który przekreśli istnienie. Przesiąkać samą strukturą domniemanego grzechu.