"Niewidzialna korona" to bezpośrednia kontynuacja "Korony śniegu i krwi". Wieści o śmierci króla Przemysła II rozchodzą się z prędkością światła, a oczy niejednego władcy zwracają się ku niedawno zjednoczonemu Królestwu. Jedni chcą zdobyć całość dla siebie, innym zależy jedynie na uszczknięciu części ziem. Kto zajmie miejsce zmarłego władcy: Władysław Łokietek, książę Kujaw; Henryk Głogowski, jeden ze śląskich książąt; a może panujący w Czechach Vaclav II? Pośród niekończących się potyczek politycznych i militarnych, zasadnym wciąż pozostaje pytanie, kto stoi za spiskiem, który doprowadził do śmierci Przemysła.
Podobnie jak w pierwszej części cyklu, w "Niewidzialnej koronie" czytelnik obserwuje wydarzenia z wielu perspektyw. Najwięcej czasu poświęcono oczywiście najistotniejszym bohaterom - Vaclavowi II, Władysławowi Łokietkowi, Rikissie (córce Przemysła II) oraz przedstawicielom rodu Zarembów - choć także inne osobistości - zarówno te znani z "Korony śniegu i krwi", jak i nowe - mają do odegrania pewne role. Fakt, mnogość postaci, często o podobnych lub identycznych imionach, nadal trochę utrudnia lekturę, ale im dalej w powieść, tym łatwiej.
Na plus zaliczam bardziej czytelną linię czasową. W tym tomie podział na lata jest wyraźny, dzięki czemu przeskoki w akcji nie utrudniały mi lektury aż tak bardzo jak w "Koronie śniegu i krwi". Podobało mi też przedstawienie świata w odcieniach szarości; ukazanie, do czego skłonni są ludzie - królowie, książęta, biskupi - gdy bardzo im na czymś zależy. Podobało, choć jednocześnie przerażało, ponieważ ukazywało, jak niewiele świętości istnieje w ludzkim życiu i jak prawdziwym jest stwierdzenie, że apetyt rośnie w miarę jedzenia.
Przez to mam dość ambiwalentny stosunek do bohaterów. Z jednej strony doceniam ich wielowymiarowość i pomysłowość, z drugiej - mało któremu potrafię kibicować.
Za niewielki minus uznaję jednak większą ilość scen erotycznych, które - w moim odczuciu - nie do końca znajdują uzasadnienie w fabule. Rozumiem chęć ukazania dynamiki relacji pomiędzy postaciami, ale myślę, że wystarczyłaby informacja, że do czegoś doszło, lub urwanie akcji "tuż przed". Nie przeszkadzało mi to w znacznym stopniu, bo też sceny nie są opisywane bardzo szczegółowo, ale myślę, że "Niewidzialna korona" mogłaby się bez nich obejść.
Jak więc wypada druga odsłona "polskiej 'Gry o tron'"? Bardzo przyzwoicie: umiejętnie łącząc wydarzenia historyczne z fantastyką, Elżbieta Cherezińska utkała wciągającą sagę, pełną intryg, romansów i starć o władzę. Bez wątpienia sięgnę po trzeci tom, ciekawa dalszego ciągu.