Minęło siedem długich lat, od kiedy Sharp ostatni raz widział Rosalie Watson. Przez ten okres znalezienie dziewczyny pozostało dla niego priorytetem. Poświęcił czas, pieniądze i wszystko, co ważne w życiu, żeby ją odnaleźć.
Na próżno.
Przekonał się, że los bywa przewrotny. Wybrał zawód niepasujący do zasad, których się trzymał. Zamiast łamać prawo, postanowił go strzec jako agent FBI.
Teraz Sharp musi zająć się sprawą makabrycznego morderstwa w Carlsbad. Tymczasem do miasteczka wracają starzy znajomi. Spotkanie po latach wydaje się przypadkowe, ale szybko staje się jasne, że tak nie jest.
Pojawia się także nowa osoba. Tajemnicza blondynka o imieniu Iris.
Książka zawiera treści nieodpowiednie dla osób poniżej osiemnastego roku życia.
Nakręciłam się zbyt mocno na tę historię. Ogólnie książka bardzo chaotyczna. Odczułam takie wrażenie jakby autorka na siłę chciała pisać między wierszami, dodać napięcia i określić kilka rzeczy wieloma niewiadomymi. Wątek FBI. Go było jakby go nje było. Mam wrażenie że był w ten pracy raz i na tym się konczy. Kogoś zabijają a ten umywa od tej sprawy rece🙃 I NIC NIE ROBI W KIERUNKU JEGO ZNALEZIENIA mimo że zdawałoby się ze robi Końcówka???? O co chodzi z Willem? JAK on niby miał współpracować z Rosalie??? A wogole określenie później Rosalie morderczynią???? Albo ta jej ciotka była tym nim???? NIGDZIE NIE BYŁO JEJ NIGDY WSPOMNIANEJ. Albo jakim cudem ona miała współpracować z jakimiś jej znajomymi? Nikt nigdy nie mówił że ma jakąś ciotkę, więc skąd nagle taki obrót spraw? PÓŻNIEJ ŻE TO NIBY JEDNAK ROSALIE?????? Później epilog i przedostatnie rozdziały? TO TAK BARDZI NIE MIAŁO WSZYSTKO SENSU główna bohaterka jest tak bipolarna, że jestem w szoku że tak się da. Raz nie chce, raz chce, raz to, raz tamto. Absurdem jest dla mnie to, że zmieniła tożsamość?? Jak taka osoba w ogóle została prawnikiem??? W tej książce absurd goni absurd No po prostu nie Na siłę na siłę jeszcze bardziej na siłę Daje 2,5/5 z sentymentu.
This entire review has been hidden because of spoilers.
3,5/5⭐️ Na wstępie chciałabym zaznaczyć, że recenzja "The Final Lie" będzie bardzo ogólna i bez konkretów. Dlaczego? To książka, którą niezwykle łatwo jest zaspojlerować, a tego właśnie chcę uniknąć. Chyba pierwszy raz recenzuję coś w tak ostrożny sposób. Natomiast dzięki temu nie musicie się obawiać i spokojnie możecie przejść do dalszej części tego tekstu.
Zastanawiałam się czy najpierw powinnam zacząć od pozytywów czy może jednak od negatywów. Bo niestety, ta książka według mnie wypadła najsłabiej z całej serii. Nie było źle, ale myślę, że po finale spodziewałam się czegoś więcej.
Jak zwykle klimat był świetny, choć tych przerażających fragmentów w moim odczuciu było mniej. A może autorka zwyczajnie oswoiła mnie już z tematyką poruszaną w serii Liars i nie robi na mnie już takiego wrażenia? Nie wiem. Nie można jednak Jessice odmówić wyobraźni i ciekawych pomysłów na poprowadzenie akcji. Zdarzyło się, że wyłapałam w fabule pewne nieścisłości czy absurdy, które odrobinkę mi przeszkadzały, ale ze względu na notkę na początku książki stwierdziłam, że przymknę na nie oko.
Plot twisty... Sporo ich tutaj. W końcu to ostatni tom, prawda? Pewne rzeczy przewidziałam, inne nie, ale koniec końców chyba spodziewałam się czegoś innego. Rozumiem zamysł i wierzę, że niektórym może on bardzo przypaść do gustu, jednak ja nie zostałam fanką pewnego odkrycia. Uważam, że całość uratował tak naprawdę epilog, który określiłabym słowem "ikoniczny". Książka dostała za to ode mnie pół oceny w górę, bo tak bardzo spodobało mi się zakończenie serii.
Bohaterowie natomiast to dla mnie ciężki temat. Pojawiła się pewna postać, która irytowała mnie od samego początku i ta irytacja z każdym kolejnym rozdziałem tylko się pogłębiała. W teorii powinnam podejść do tej postaci inaczej ze względu na pewne okoliczności, ale mam wrażenie, że one również powinny mieć na nią całkiem inny wpływ. To jednak dla wielu może być kwestia sporna.
Natomiast bardzo podobała mi się perspektywa Sharpa i to, jak pokierowała jego historią Jessica. Ta książka według mnie należała do niego. Bałam się, że po zakończeniu z poprzedniego tomu główny bohater może obrać bardzo złą ścieżkę i cieszę się, że tak bardzo się myliłam. A co do postaci drugoplanowych, to byli dla mnie neutralni przez większość książki i nie wiem czy mogłabym coś szczególnego o nich napisać.
Czy polecam? Mimo stosunkowo niskiej oceny jak najbardziej polecam. Chociażby dlatego, że seria jako całokształt była dla mnie niezłym emocjonalnym rollercoasterem w domu strachów i jej zakończenie rekompensuje mi wszystkie jej niedoskonałości. Są to książki oryginalne, angażujące i potrafią wywołać całe mnóstwo emocji, a o to moim zdaniem właśnie chodzi. Na pewno zostanie mi w pamięci na długo.
JAPIERDOLE co to było?!!!! Ja mam tak rozjebany mózg i psyche. Nie wierze, że tu dosłownie wszystko miało sens i większe znaczenie. Jessica, jesteś jebanym geniuszem.
Pobiegłam po te książkę w mokrych włosach i śmierdzącą bo nie zdążyłam się wykąpać i do teraz ją czytałam także to coś dużo więcej niż miłośćXD teraz parę słów ode mnie, ale muszę ostrzec, że dalej jestem lekko oszołomiona i przytłumiona🥴
Nie wiem od czego zacząć chyba pogratulować świetnego zakończenia serii i pierwszą skończoną historię foksi💙
Bawiłam się świetnie mimo, że na niektóre z teorii większość z nas wpadła już dawno, albo przewinęły się one na tiktoku czytało się świetnie. Niebanalne twórcze😋
Ta para zostanie już w moim sercu, pamiętam jak uwielbiałam ich na wattpadzie a teraz przeczytałam ich historię na papierze po prostu jestem tak bardzo wzruszona ich historią, i jak długa, i ciężka ona była.💙🗡️
Ps nie bawiłam się dobrze, kiedy patronki i autorka nad dręczyły tymi fragmentami halo, ale mogę powiedzieć, że jak ktoś też się bał jak ja to nie wszystko jest takie na jakie przedstawiają dacie radę i promise
w końcu poznałam odpowiedzi na wszystkie moje pytania (a było ich wiele). ten tom był tak bardzo dobry… wybitnie dobra seria, ale boze ja tak bardzo nie chcę się z nimi rozstawać 💔
1.5 Ale ta część była rozczarowująca. Myślałam że z tym zaginięciem Rosalie to będzie coś zupełnie innego a nie że ona została porwana i przetrzymywana w mieście w którym mieszkała. I co jak jej szukali to nie pomyśleli żeby przeszukać też miasteczko??? I potem stwierdziła że odetnie się od wszystkich tak po prostu. I nawet nie powiedziała Sharpowi którego przecież tak kochała . I niby chciała go chronić i innych ale no naprawdę??? Myślałam że może ona straciła pamięć czy coś i myślała że jest Irys. Dalej myślałam ON to będzie ojciec Rosalie, a to była jakaś jej niby ciotka o której nigdy wcześniej nie było nic wspomniane, więc jak dla mnie to bez sensu że okazało się że ON jest nią akurat. I jak dla mnie bezsensowny był jej powód stalkowania Rosalie. I co nagle Will żyje??? I współpracuje z nią a później z Rosalie??? Bo ja chyba czegoś nie zrozumiałam. Ale Rosalie była tak bardzo nie do zniesienia w tej części. Dawno nikt mnie tak nie denerwował. I totalnie nie rozumiem sensu pierwszej części epilogu. Wiem że to był niby sen ale po co to było żeby dosłownie za chwilę okazało się że jest z Rosalie tak naprawdę XDD
This entire review has been hidden because of spoilers.
to zdecydowanie była inna historia, niż te po które sięgam zazwyczaj. wszystkie wątki zostały perfekcyjnie zamknięte, informacje zostały przekazane w taki sposób, że nie miałam problemu
ze zrozumiem o co chodzi, pomimo tego, że było to trochę skomplikowane, to łączyło się w tak idealny sposób, że aż byłam w szoku. dodatkowo plot twisty, a szczególnie ten na końcu>>>
im speechless fr
pomimo tego, że nie byłam z tą serią od samego początku i polubiłam ją tak naprawdę całkiem niedawno, to i tak po skończeniu the final lie czuję jakąś dziwną pustkę, której nie umiem wyjaśnić😭 strasznie polubiłam się z sharpem, jakby kocham go fest, a rosalie pomimo tego, że mnie czasami denerwowała, to rozumiałam ją i cały czas czuję do niej jakieś przywiązanie oraz sympatię
jessica wykonała zdecydowanie genialną robotę przy tej serii. mam ochotę jej jakąś nagrodę za to kupić, i swear🏆
nie mogę się doczekać jej kolejnych książek, które zdecydowanie będą jednymi z najbardziej wyczekiwanych przeze mnie premier🙂↕️🙂↕️🙂↕️
🥀”Kiedyś powiedziałeś, że ja jestem światłem, a ty mrokiem. Teraz jest na odwrót. Ty jesteś moim świecącym złotem, Sharp.”🥀
Minęło 7 długich lat, podczas których 𝑺𝒉𝒂𝒓𝒑 uczył się, jak żyć bez 𝑹𝒐𝒔𝒂𝒍𝒊𝒆. Odciął się od nielegalnych działaności i został agentem FBI. W Carlsbald w końcu zapanował względy spokój, lecz nie na długo. Przyszedł czas na rundę finałową. Mieszkańcy zaczynają ginąć w brutalnych okolicznościach i czas, aby odświeżyć stare znajomości właśnie nadszedł.
𝑹𝒆𝒄𝒆𝒏𝒛𝒋𝒂: Nadszedł koniec pewnej ery. Koniec serii, bez której nie byłoby mnie tutaj na bookmediach. Kiedy pewnego czerwcowego dnia w 2023 roku natknęłam się na The First Lie na Wattpadzie, w życiu nie pomyślałabym, że w 2025 roku na moim regale będą stały 4 tomy tej historii. A jednak to się stało. Jessica, jestem dumna i przeszczęśliwa. Sięgaj gwiazd.
Zakończenie Ignite The Lies złamało mi serce. Tak bardzo chciałam, żebyśmy w końcu dostali więcej chwil Sharpa i Rosalie, ale Jessica zburzyła moje marzenia jak domek z kart. Rosalie zaginęła i ciężko było mi się mentalnie przygotować na The Final Lie. Żadna z moich teorii się nie sprawdziła. Po części to dobrze, a po części czuję się trochę…zawiedziona.
Czułam w kościach, że finałowe odkrycie będzie czymś, co totalnie odbierze mi mowę i obróci mój świat w proch. Byłam przygotowana na potoki łez i walenie głową w ścianę. Tak się jednak nie stało… (przynajmniej po części).
Nie wiem, czy to kwestia już i tak ekstremalnie wysoko zawieszonej poprzeczki w kwestii plot twistów, fabuły i zagadek, czy może ja czegoś nie zrozumiałam? Dla mnie po prostu zwieńczenie całej tej historii nie ma sensu i się nie klei. I chociaż boli mnie serce, to muszę to napisać, bo właśnie to czuję.
Czymś, co dla mnie uratowało ten tom, jest zdecydowanie Sharp. To, jaką przeszedł metamorfozę przede wszystkich wewnętrzną, było czymś cudownym. Wszystkie słowa które padały z jego ust roztrzaskiwały mi serce na kawałki. Czułam jego ból, żal, niezrozumienie i wszystkie jego działania były dla mnie w 100% zrozumiałe. Po tym tomie kocham go jeszcze bardziej niż wcześniej.
Niestety nie mogę tego powiedzieć o Rosalie. Jestem świadoma przez jakie piekło przeszła, czego doświadczyła i jaki wpływ to na nią miało. Nie mogę jednak zrozumieć jej zachowania względem Sharpa. Według mnie była bardzo nie fair w stosunku do jego osoby. On również wiele stracił przez te siedem lat. Była dla niego opryskliwa, odpychała go, oczekiwała od niego pełnej współpracy i zaufania, a jednoczenie sama nie dawała mu tego w zamian. Przykro się to czytało, bo on zrobiłby dla niej naprawdę wszystko. Starałam się postawić w jej sytuacji i kibicować jej, aby trzymała się postanowienia i stawiała teraz tylko na siebie, ale po prostu nie mogłam.
Jeśli chodzi o samą fabułę to ten mroczny klimat był mocno odczuwalny. Miałam przez tą książkę dosłownie dwa dni z rzędu tak chore sny, że budziłam się w środku nocy. Ewidentnie mocno oddziaływuje na psychikę i wprawia człowieka w stan niepokoju. Za to oczywiście ogromny plus.
Cieszę się z takiego zakończenia i mimo, że liczyłam na większe fajerwerki to mam do tej serii tak wielki sentyment, że piszę tą recenzję naprawdę z ogromnymi wyrzutami sumienia.
To była cudowna podróż pełna wzlotów i upadków. Szczęścia i łez. Chwil spokojnych i mrożących krew w żyłach. Pięknej, ale trudnej miłości. Miliona kłamstw, ale jedna prawda: nasze zawsze. na zawsze.
Jestem ogromną fanką serii i z niecierpliwością wyczekiwałam tej części. Przed rozpoczęciem lektury zagłębiałam się w opinie i nie rozumiałam czemu ostatni tom oceniany jest jako najsłabszy, niestety po zakończeniu muszę się z nimi zgodzić. Przez większość czasu miałam wrażenie, że w tej książce nie ma innych postaci niż Rose, Sharp I prześladowca. Pozostałe postacie mimo, że istotne w kontekście fabuły, były niemal niewidoczne. Druga sprawa jest taka, że nie zrozumiałam kompletnie pierwszej części epilogu, być może jestem za głupia i nie umiem czytać między wierszami, ale dla mnie to wygląda jakbyśmy mieli sobie zakończenie wybrać sami. Czy ktoś jest w stanie mi to wytłumaczyć?
This entire review has been hidden because of spoilers.
ZOSTALAM OKLAMANA!!! ta ksiazka jest tak idealnie zaplanowana, nie moge w to uwierzyć w to kim byl ON. kocham ta serie calym sercem „Nasze zawsze” ps. plakalam a ja praktycznie nigdy nie placze na ksiazkach
Są takie pożegnania na które nikt nie jest gotowy. Są historie, które zostawiają w sercu i głowie trwały ślad. Są również takie pozycje, które wywołują mase emocji i wspomnień. Takie właśnie jest "The Final Lie". Gdy 27 marca 2023 roku zaczęłam czytać "The First Lie" na Wattpadzie, nie spodziewałam się, że tak bardzo przepadne dla tej historii oraz bohaterów. A każda kolejna część będzie zdobywać jeszcze bardziej moje serce. Może było cicho u mnie o historii Rosalie i Sharpa, ale to nie zmienia faktu, że ta historia ma w sobie coś, co sprawiło, że jeszcze bardziej chciałam zanurzyć się w mroku, kłamstwach, bólu, radości, strachu i zagadkach, które niejednokrotnie złamały mi serce.
Po zakończeniu "Ignite the Lies" byłam szalenie ciekawa ostatniego tomu a zarazem tak bardzo się tego bałam. Kompletnie nie wiedziałam czego mogę się spodziewać. Miałam mnóstwo teorii a każda kolejna była jeszcze bardziej szalona i przerażająca od poprzedniej. Więc gdy widziałam sporadycznie fragmenty patronek zastanawiałam się czy, aby na pewno, chcę to przeczytać. Jednak, gdy przyszedł mój egzemplarz to mimo moich ogromnych obaw, wzięłam się za jej czytanie. Nie spodziewałam się, że już na samym początku pojawią się łzy. A jednak. Towarzyszyło mi podczas czytania tej pozycji naprawdę wiele emocji. Od samego początku nie ma czasu na nudę, a każda kolejna strona sprawiała, że nie mogłam przewidzieć kolejnego kroku stalkera oraz tego co jeszcze zaplanował w swojej chorej grze. W pewnym momencie przestałam ufać komukolwiek bo każdy stał się dla mnie podejrzanym i nie wiedziałam do końca kto ma dobre zamiary a kto wręcz przeciwnie.
Wszystkie zwroty akcji, plot twisty sprawiały, że jeszcze bardziej otwierałam oczy ze zdumienia. Miałam swoje własne teorie. Jednak gdy kilka z nich się sprawdziło nie sądziłam, że zamiast radości i szczęścia będę czuła ogromny ból rozdzierający serce i wyleje na tych scenach tak wiele łez. Miałam ochotę w pewnym momencie rzucić książką i skończyć czytać. Bo to było dla mnie za wiele. Podobało mi się, że wszystkie wątki i pytania które czytelnik mógł mieć na przestrzeni całej serii dostały swoje odpowiedzi i rozwinięcie. Dzięki czemu czytelnik nie ma poczucia, że coś zostało pominięte. Ta część według mnie była najlepsza. I pod względem kreacji bohaterów, akcji, wszelkich plot twistów kończąc na emocjach, które wywoływała.
Sharp po wydarzeniach z końcówki poprzedniej części nie jest już tym samym chłopakiem. Pewne sytuacje zostawiły na nim trwały ślad. Poświęcił wszystko by odnaleźć kogoś kto zauważył w nim dobro nawet wtedy kiedy on sam tego w sobie nie widział. Bolało mnie serce, gdy czytałam jego perspektywę. Było mi tak niewyobrażalnie przykro bo życie zamiast mu choć minimalnie odpuścić dokopywało mu jeszcze bardziej. Nic już nie było takie samo. A nawet jeśli myślał, że to koniec to nie wiedział jak bardzo się mylił. Nie zdawał sobie sprawy jak wiele rzeczy go czeka. Oraz sytuacje, które pozostawią dźwięk łamanego serca.
Przybycie tajemniczej Iris niczego nie ułatwia. Wiele spraw jeszcze bardziej się skompiluje. Czytelnik dostanie jeszcze więcej pytań i zasieje wiele wątpliwości i zagadek. Nic nie będzie takie samo. A chora gra stalkera nabierze jeszcze bardziej chorego tempa. Nie zatrzyma sie przed niczym. Będzie jeszcze bardziej bezwzględny w swoich czynach. Ma swój chory plan który chce zrealizować i nic go przed tym nie powstrzyma.
Mogłabym jeszcze wiele pisać o tej części. Ale uważam, że musicie samodzielnie to przeczytać by zrozumieć o czym mówię. Nie chcę również dodać żadnego spoileru bo to naprawdę może zniszczyć frajdę z czytania a tego bym chciała uniknąć za wszelką cenę. Mogę jedynie zagwarantować rollercoaster emocji, zwroty akcji i plot twisty, które mogą złamać Wam serce. A dlaczego ? Odpowiedzi poznacie sięgając po "The Final Lie". Musicie też pamiętać, że jest to książka dla czytelników pełnoletnich a na początku znajduje się ostrzeżenie z którym zapoznajcie się w pierwszej kolejności.
Nie do końca dociera do mnie, że naprawdę przeczytałam ostatnią część i już nigdy nie przeczytam jej po raz pierwszy nie wiedząc co mnie w niej czeka. Zazdroszczę wszystkim, którzy będą czytać to po raz pierwszy.
Chcę również podziękować autorce za możliwość recenzowania całej serii. To naprawdę wiele dla mnie znaczy i czuje ogromne wzruszenie. Jestem z Ciebie niesamowicie dumna i jestem przekonana, że jeszcze niejednokrotnie twoje historie będą wywoływać we mnie mnóstwo emocji.
Jak uwielbiałam tę serię, tak finałowy tom ogromnie mnie rozczarował. Akcja nie trzymała się kupy, wątek poruszany w poprzednich tomach nagle zmienia się o 180° bez żadnych wyjaśnień bądź dopasowania do wcześniejszych wątków. Ciotka, której nikt nie zna, nagle pojawia się ni stąd ni zowąd, bohaterka zachowuje się jak niedojrzała nastolatka, mimo dorosłego wieku. Nic w tej książkę się nie klei i nie pokrywa z poprzednimi tomami, a wątek stalkera jakby na siłę zrobiony jako plot twist. Nic nie wskazywało na taki obrót sytuacji, więc nie jestem w stanie zrozumieć rozwiązania. Wątek Sharpa w FBI? Nijak poruszony, był może ze dwa razy w pracy, z czego raz sobie wyszedł, a kolejny rozmawiał z Rose. Wg mnie, akcja mogłaby się zakończyć na poprzedniej części, tutaj niestety można odczuć, że większość jest robiona na siłę, byleby zaskoczyć i wpleść jak najwięcej. Dodatkowo jest cholernie chaotyczna. Szkoda, że tak potoczyły się losy jednej z moich ulubionych serii...
Tylko i wyłącznie z sentymentu daje tej części 3/5
This entire review has been hidden because of spoilers.
JESSICA O MOJBOZE do tej pory najlepsza czesc to bylo dla mnie the first lie 2 ale to… chyba przebiło, na poczatku myslalam ze sie zawiode na calym wątku rosalie ale nie nie, poczekałam i bylo warto był ból nawet wiekszy niz myslalam wiec superXD to z iris tez nabrało sensu WSZYSTKO TU MA SENS SZCZEGOLNIE WYTLUMACZENIE STALKERA DA FAK ja bylam w takim szoku niektore rzeczy zgadlam niektore nie ale to przeroslo jakiekolwiek moje oczekiwania fr genialne dalej nie moge przezyc tego z jej przyjaciolmi hitnelo
2.5, zdecydowanie najlepsza część. zakończenie trochę rozwaliło mi głowę. jednak śmieszyło mnie, że zmiana koloru włosów i oczu sprawiła, że nikt z mieszkańców nie poznał rosalie. trochę niemożliwe akurat.
Ciężko mi będzie tutaj cokolwiek napisać, ale muszę przyznać, że kończę tą książkę, a jednocześnie serię z ogromnym uśmiechem na twarzy i ciepłem w sercu. Mimo, że czasami czepiałam się jakiś rzeczy i że te książki gdzieś mają swoje wady to mam wrażenie, że teraz to wszystko odchodzi na bok, bo to ile radości sprawiało mi czytanie, to jak bardzo byłam wciągnięta i zaangażowana w tą historię przewyższa nad wszystkim. Z tym tomem nie było inaczej, jak tylko miałam wolną chwilę to siadałam i chłonęłam tą książkę, żeby tylko poznać rozwiązanie całej tej tajemnicy. I przyznam, że to była moja największa obawa, że będzie to absurdalne, bo w końcu jaki problem można mieć do nastolatki, żeby tak niszczyć jej życie? Ale całe szczęście jak dla mnie rozwiązanie tego wątku pasowało do tej książki i przede wszystkim mnie usatysfakcjonowało. I moment, w którym wszystko się łączyło w jedną, spójną całość i jak wszystkie puzzle wskakują na swoje miejsce, uwielbiam! Co do głównych bohaterów, to nie mogę pisać tutaj za wiele, żeby nie zaspojlerować, ale w tym tomie wyjątkowo skradli moje serce, w końcu poczułam większą więź z nimi i nawet był moment, w którym się popłakałam.. Był to jednak taki powiew świeżości, każde z nich starsze o 7 lat doświadczeń i wiadomo, że trochę się oni zmienili, ale jednocześnie w ich spotkaniach czuć było "starych" ich i to było piękne. Całe te wydarzenia, które miały miejsce w trakcie tych 7 lat nie przeszły kompletnie bokiem, co mnie cieszy, bo byłoby to conajmniej dziwne i dobrze, że jednak mogliśmy obserwować te zmagania z samym sobą i dylematy bohaterów. Chociaż muszę przyznać, że chciałabym tego trochę więcej, a szczególnie więcej odczuć Sharpa względem wszystkich tych wydarzeń. Zabrakło mi tego, ale w sumie też rozumiem, że nie na wszystko możemy sobie pozwolić, jak mamy tyle wątków w książce. Bo jednak nie jest to typowy romans, bo tak samo jak on ważny jest też thriller i tajemnica, więc jak na to, że nasza uwaga jest podzielona na te kilka wątków to wszystkie one wyszły naprawdę dobrze i mi się podobały. Może były jakieś niedociągnięcia, jak ten wątek FBI, ale już przymknę na to oko, bo wiele innych rzeczy było bardzo dobrych i przy tym to wydaje się nie mieć znaczenia. Standardowo jak przy każdym innym tomie, uwielbiam klimat tych książek. Mrok, tajemnice, kłamstwa, brutalność, ale też światełko nadziei i głębokie uczucie. I oczywiście nie zabrakło też tego, że bałam się chodzić w nocy po mieszkaniu xd Będę wracać do tych książek na pewno myślami i będę tęsknić za tymi emocjami, klimatem, ale też bohaterami. 4,5/5 ⭐️
Przy recenzji poprzedniego tomu pisałam, że to może pójść w albo złą stronę, albo w bardzo dobra. No cóż.. 😅
No to nie wyszło dobrze. W sensie były niektóre wątki, które w jakimś stopniu mają sens, ale no ja się zawiodłam. Tożsamość JEGO dla mnie naciągana. No to nie wyszło. Więcej miałoby to sensu gdyby za wszystkim stał Connor Davis.
Kolejną sprawa, autorka chyba mimo swojego młodego wieku nie była w stanie przedstawić jak myślą dorośli ludzie, bo wszyscy zachowywali się dokładnie jak nastolatkowie. W żaden sposób nie byli bardziej odważni. Rose jest absolutnie nie do zniesienia. Podejmuje pełno irracjonalnych decyzji, których ona sama nie rozumie.
Sharp to najgorszy agent FBI ever. On w ogóle miał jakieś szkolenie? Niby wysportowany, ale w fizycznych potyczkach no leży. Broni nie pilnuje, Rose mu ją zabrała. Albo są w pościgu, a ten co… broń w kuchni zostawił. On był totalnie nieogarnięty.
Generalnie jest tu cała masa absurdów. Cały dom ludzi, a oni nie mogą sobie z jedną osobą poradzić. Ej no serio. Ja rozumiem że stalker nieobliczalny, ale nawet w obliczu kilku dorosłych facetów on robił z nimi co chciał.
Epilog miał być z twistem, ale dla mnie pierwsza część zupełnie niezrozumiała. Myślałam że to dwa różne zakończenia, a nie że pierwszy to sen. Dlaczego niby miałby myśleć o innej kobiecie jako matce swojej córki? Nie no to się kupy nie trzymało.
A Rose to psychopatka, a Sharp masochista.
A i na koniec.. początek miał totalnie vibe rundy 5.
Jak napisałam recenzje to zaczęłam się zastanawiać dlaczego dałam 2,5⭐️ chyba dlatego że ta telenowela wciąga 😂