Wojtek. Robi karierę w niemieckiej korporacji, jest mężem i ojcem coraz rzadziej wracającym do Polski, za to coraz bliżej zaprzyjaźnionym z koleżanką z pracy.
Malina. Żona Wojtka. Z wykształcenia prawniczka, z wyboru pani domu, interesuje się dekoracją wnętrz, czas dzieli między pisanie bloga a zakupy.
Karolina. Przyjaciółka Maliny. Nieco znudzona redaktorka w największym polskim wydawnictwie, wciąż w stanie wolnym.
Daniel. Brat Karoliny. Ambitny młody prawnik, wspólnik w dużej kancelarii, ceni sobie niezobowiązujący seks.
Dagmara. Wydaje debiutancką powieść i idzie na kompromis z własnym talentem.
Konrad. Kochający syn, obowiązkowy pracownik, czuły kochanek, człowiek, który ma wszystko. A może nawet więcej.
Sześć postaci i sześć splecionych z sobą historii. Nikt nie jest tym, kim się wydaje. Katarzyna Zyskowska-Ignaciak wraz ze swoimi bohaterami, zagubionymi trzydziestokilkulatkami, przemierza współczesny świat pozorów.
Absolwentka dziennikarstwa i marketingu. We wczesnej młodości z równym zapałem grała na pianinie, nagrywała piosenki dla dzieci, tańczyła, malowała i pisała. Po latach pozostała jednak wierna ostatniej z tych pasji. Poza pisaniem książek uwielbia żeglować, chodzić z plecakiem po górach, nocami dyskutować z przyjaciółmi przy winie o religii i polityce, objadać się orzeszkami w czekoladzie, siedząc w kinie, i urządzać rowerowe pikniki w warszawskich parkach. A w listopadowe wieczory odkrywać zapomniane, rodzinne historie.
Jakim cudem tak dobra książka dopiero teraz pojawiła się w Audiotece? Dekadę od jej wydania czytelnicy dopiero teraz mogą ja zauważyć i docenić. Ktoś zrobil autorce świństwo, bo to świetny kawałek literatury zasługujący na uznanie.
Nigdy nie sadzilam, ze kultura emo jednak nie umarla. Okladka troche przypomina te szalone lata dwutysieczne gdy w dobrym guscie bylo wrzucenie takiej fotki na nasza-klase. Tylko zyletki w ustach brakuje albo lzy splywajacej po policzku. Tresc koresponduje z oprawa i choc chwilami stara sie uderzac w melancholijne tony to przez wieksza czesc czasu jest po prostu smutna i popiskujaca zalosnie. Ostatnie 150 stron czytalam juz tylko jednym okiem bo to nieustanne marudzenie i narzekanie jakie to zycie nie jest zle zaczelo mnie mierzic. Na domiar zlego wieksza czesc powiesci dzieje sie w Warszawie i zasciankowy kompleks czkawka wraca az do ostatniej strony. Szykujcie sie na "polaczkow" odmienianych przez wszystkie przypadki. Osobiscie tego nie znosze i w pewnym momencie musialam sama siebie przekonac, zeby za tych "polaczkow" nie dac jednej gwiazdki bo jednak powiesc nie jest az taka zla. Ale o tym na koniec.
Mamy szostke zyjacych w Warszawie bohaterow. Niby pieknych, bogatych i wplywowych ale skrycie dreczonych przez osobiste demony. Ich zycia przeplataja sie by spotkac sie w momencie kulminacyjnym gdy maski opadna a nasi niezbyt sympatyczni bohaterowie beda musieli skonfrontowac sie ze swoimi problemami. Konstrukcja moim zdaniem jest genialna i nawet pomysl, zeby ostatnia scene rozegrac jak w greckiej tragedii wydawal mi sie ciekawy. Autorka jest oczytana i interesujaco bawi sie slowem, powiesc plynie gladko i tylko chwilami przerywaja ja momenty potwornie wulgarne, obsceniczne. Co to za powiesc, ktora nie szokuje, prawda? Beda wiec trzaskajace jak korki szampana cnoty (sformulowanie zaczerpniete z ksiazki), mechaniczno-fizjologiczne opisy scen erotycznych oraz rynsztokowe slownictwo wcisniete troche na sile i wedlug mnie nie pasujace do ogolnego stylu narracji. Problemy bohaterow, ktore stanowia glowna kanwe powiesci, sa dosyc typowe dla wspolczesnej klasy sredniej - zatracenie w pogoni za pieniadzem, udawanie swojego zycia w mediach spolecznosciowych, alkoholizm, trudne macierzynstwo, problemy malzenskie, klopoty z narkotykami, zachowania autodestrukcyjne, klopoty z nawiazaniem blizszych relacji z drugim czlowiekiem i jeszcze kilka innych, ktorych tu nie wymienilam. Problemow tyle, ze mozna byloby nimi obdzielic kilka ksiazek ale poniewaz sa one stloczone w jednej sprawiaja wrazenie bardzo powierzchownych i badzmy szczerzy, w pewnym momencie ta wyliczanka zaczyna juz troche nuzyc.
Bylam tez nieco zszokowana, gdy zauwazylam, ze w powiesci wydanej w renomowanym wydawnictwie ktos osmielil sie uzycz slowa "whiskacz" (pisownia oryginalna) albo sformulowania "slodko-pierdzacy". Potem juz troche znieczulona na te dziwolagi jezykowe i tylko wzdrygalam sie czytajac o tym jak to sie "kruzuje na rowerze" albo "kastruje glowy" z jakichs mysli. A moze to dopuszczalne i tylko ja sie czepiam.
Podsumowujac: chyba trudno pozostac obojetnym na ta ksiazke. Ma potencjal.
Pojawiło mi się jako nowość na Legimi, a jest to książka napisana w 2014 roku- co się czuje czytając, jako ze był to czas "boomu" mediów społecznościowych, pierwszych wyścigów szczurów korporacyjnych, zachłyśnięcie się komsumcjonizmem, kasa, blichtrem.. i "Warszawka"..
Historie sześciorga młodych ludzi, około 30-stki, których losy w taki czy inny sposób splatają się ze sobą. Jeśli chodzi o relacje to taka trochę telenowela brazylijska- ten kocha tą, a ta znowu przespała się z tym, a tamten zrobił dziecko tej.
Pejzaże emocjonalne są złożone, ale miałam wrażenie, że jednak trochę przerysowane: Traumy z dzieciństwa kształtujące wybory, które potem powodują cierpienie; nakładanie masek i udawanie szczęścia; uciekanie od siebie w narkotyki, alkohol, seks, i imprezy; mechanizmy obronne utkane z pozorów. Każda z postaci zaprzedaje w ten czy inny sposób duszę diabłu, albo idzie na kompromis, narusza swoją wewnętrzną integralność - a wszystko to ma swoją cenę. Autorka odziera ten świat z pozorów i iluzji- ciekawa jest ostatnia scena, dość surrealistyczna, teatralna, ale bezlitośnie odkrywająca prawdę.
Niektóre wydarzenia widzimy z perspektywy kilku postaci.
Bardzo podobało mi się pióro autorki- dosadny, plastyczny, pełen trafnych metafor język, i płynna narracja.
Zadziwiająco dobrze się to czytało, bo niby taka opowiastka, ale zgrabnie napisana i wcale niezły rys psychologiczny. I dobre zakończenie, nieoczywiste, dopięte, spójne.
Trochę nie wiem jak ocenić tą książkę, dobrze się ją czytało, fajny pomysł z połączeniem losów wszystkich bohaterów i różnymi punktami widzenia tych samych zdarzeń ale ostatecznie książka mnie przytłaczała, brakuje mi w niej odrobiny oddechu, takiego promyczka nadziei, co prawda zakończenie jest niby otwarte ale pozostawia czytelnika z poczuciem że nic nie będzie już dobrze. Dla mnie ostatecznie trudna lektura ale wartościowa.