Księżniczka Amara została uprowadzona z Malcenzy i poślubiona synowi władcy wrogiego kraju. Kousan, jako wierny służący, podąża za swoją panią.
Oficjalnie, by otoczyć ją opieką. Nieoficjalnie, by pomóc zorganizować jej ucieczkę oraz powrót do ojczyzny. Przybycie niechętnego małżonka księżniczki, księcia Basela, stanowić będzie jednak przełom w jego misji. Kousan jest w stanie posunąć się do wszystkiego, by ocalić swoją panią.
Dałam sobie dzień po przeczytaniu, by się upewnić co do moich odczuć. Zdecydowanie zmarnowana szansa rozbudowania książki, którą daje self-publishing, a może zabrakło pomysłu? Całość mi się nie klei, a główny bohater jest jak miotająca się nastolatka- ciężko go było znieść. Poczułam ulgę, gdy skończyłam czytać.
Obiektywnie: zdecydowanie naciągana historia. Subiektywnie: wyciągnęła mnie z zastoju czytelniczego i pochłonęłam ją w 5 godzin (mega szybko jak na mnie) Dlatego wyciągam średnią ocenę i daje 3 ⭐️
no cóż.. wierzcie lub nie, ale te jedną gwiazdkę stawiałam z OGROMNYM bólem serca, bo pomimo braku wygórowanych oczekiwań, bardzo się zawiodłam.
ale po kolei; po pierwsze (i najważniejsze!) nie czułam choćby grama chemii między Baselem a Kousanem. miałam wrażenie, że ich 'silne' uczucie wzięło się znikąd i w żaden sposób nie rozwinęło się na przestrzeni historii. prawda jest taka, ze jedyne co otrzymujemy to sceny ich cielesnych zbliżeń, których w książce jest niepotrzebnie dużo. dla równowagi nie dostajemy ani głębokich nocnych rozmów, ani spokojnie spędzonych dni, o których wspomina pod koniec nasz narrator - nie dostajemy ich, więc w jaki sposób mam uwierzyć w późniejsze 'kocham cię' bohaterów? dodatkowo strasznie mnie odtrącało jak Kousan do ostatniej strony nazywa SWOJEGO UKOCHANEGO(!!!!) panem. okej, rozumiem że mu służy, ale na bogów, jeśli rzeczywiście bohaterowie darzą się uczuciem, to powinni chyba traktować się na równi i z szacunkiem chociażby w przestrzeni prywatnej!😐😐 dodatkowo fakt, ze książę NAWET NIE ZAPROPONOWAŁ, by jego kochanek mówił do niego po imieniu/bez formalności, aż do rzeczywistego uwolnienia, był dla mnie wstrętny i absurdalny.
a jeśli o absurdach już mowa; uważam, że w tej historii nic nie trzymało się tak właściwie kupy; król, który obwinia swoich synów o to, że ci nie chcą się mordować o koronę?? inny król, który ni z gruchy ni z pietruchy drze mordę na Kousana, bo poprosił o najlogiczniejszą rzecz, o jaką może poprosić sługa władcę? Niby dorośli mężczyźni, a zachowują się jak niespełna rozumu dzieci. również porwanie Amary też mnie niezwykle dziwi; jakim na bogów cudem porwali JEDYNĄ DZIEDZICZKĘ króla, a ten bez mrugnięcia okiem przystał na warunki porywaczy. rozumiem kwestię strachu o jej życie, ale do cholery przez całą książkę robicie rzeczy, które bez dwóch zdań mogą sprowadzić na nią śmierć??? na dodatek ostateczny powrót Amary i Kousana do ojczyzny za nic mi się nie zgadza ze wszystkim czego dotąd się dowiedzieliśmy o świecie. czy naprawdę wszyscy szukali zbiegów po stolicy, gdy ich nieobecność była czymś pewnym? dlaczego ten dziwny, chory, 'agresywny' król nie wysłał oddziałów od razu do Malcenzy?? Wcześniej porwali raz to czemu niby nie mogą zrobić tego ponownie? za nic w świecie tego nie zrozumiem.
niestety, nie podobała mi się również kreacja bohaterów, co poskutkowało moim brakiem sympatii do większości z nich (większości, bo akurat serce bym oddała dla mojego cudownego Sarduriego i kochanego, wspaniałego Faisala!!!!🩷); często mnie irytowali, mieli dziwne, nagłe i bezsensowne wybuchy złości/zazdrości, cechowali się okropną nielogicznością działań i jakąś chorą dwubiegunowością
ale ale ale! może to będzie coś zaskakującego, ale mimo wystawionej jednej gwiazd i wszystkich moich zastrzeżeń, przez większość książki bawiłam się naprawdę dobrze:) uważam, że warto sięgnąć po tę pozycję, bo prawdopodobnie moja ocena wynika też z braku przychylności do stylu pisania osoby autorskiej (niestety jakoś mi nie podszedł...), więc jeśli ktoś lubi twórczość Silencio, to zapewne i ta powieść przypadnie mu do gustu
This entire review has been hidden because of spoilers.
3.5⭐️ Brakowało mi dworskiego klimatu po Nissaiu, więc bez chwili wahania podjęłam się tej pozycji. Okazała się ona ciekawa, dobra. Jak zawsze pióro Silencio to majstersztyk, nie idzie się od tego odciągnąć (dosłownie przeczytałam to za jednym razem), fabuła angażująca (chociaż ma ona swoje niedociągnięcia), bohaterowie w miarę okej (niestety zabrakło tutaj chyba jakiekolwiek chemii pomiędzy postaciami). Nie brakuje tutaj humoru, oj zdecydowanie nie. Największym minusem jest chyba to, że książka jest ZA KRÓTKA! Niestety wszystko co się tutaj dzieje odbywa się w niesamowicie szybkim tempie. Z chęcią przeczytałabym coś dłuższego, z większą ilością szczegółów. Na końcu nie czułam takiego przywiązania do którejkolwiek z postaci, a szkoda.
Bardzo przecięta, ale całkiem przyjemna historia. Czułam się, jakbym czytała takie bardzo niezobowiązujące fanfiction. Styl autorki to plus pod tym kątem, że całość czytało się błyskawicznie i lekko. Bez szału, ale na jesienny wieczór całkiem okej.
Szczerze mówiąc oczekiwałam przyjemnego średniaka i właśnie to dostałam - lekką historię w dworskim otoczeniu, bez mocniej rozbudowanego świata czy wielu postaci. Czytało mi się dobrze, chociaż bez większego napięcia, nie licząc pojedynczych momentów na końcówce. Najbardziej zabrakło mi tutaj chemii między bohaterami, na którą mocno liczyłam. Tymczasem Basel całkowicie zniknął w tej historii, do tego stopnia, że zaraz po przeczytaniu ledwo pamiętam jego imię. Gdyby nie to, moja ocena zapewne byłaby sporo wyższa.
Nie jestem pewien jaka ocena byłaby odpowiednia - z jednej strony książkę się czyta szybko (jeden dzień) i przyjemnie, ale z drugiej jest to, w mojej ocenie, najsłabsza książka od Silencio (a przeczytałem ich całkiem sporo).
Bohaterowie wydają mi się dość płascy, w większości stereotypowi, świat przedstawiony właściwie nie był opisany, a przykładem idealnym jest kwestia buntów i sytuacji politycznej w królestwie - nie wiadomo o nich prawie nic oprócz tego, że istnieją.
No i szczytem była dla mnie
Dodatkowo romans wydawał się wymuszony i wydarzył się, według mnie, zdecydowanie zbyt szybko. Fabuła była dziurawa i bardzo przewidywalna, a zachowanie postaci takich jak królowie wręcz zbyt groteskowe.
Ogólnie trochę się zawiodłem, mimo że zazwyczaj staram się podchodzić do rzeczy bez oczekiwań, ale jakoś poprzednie książki od tej osoby autorskiej ustawiły poprzeczkę znacznie wyżej (bardzo polecam "Pustkę"!).
Zgadzam się z każdą negatywną opinią poniżej. Między głównymi bohaterami nie było chemii, uczucia się wywiązały dosłownie z niczego, dziury fabularne i dużo sytuacji, które miały przyśpieszyć rozwój fabuły, ale nie rozwinięte na tyle by miały do końca sens. Mimo wszystko książka Silencio to książka Silencio więc nie dało się jej odłożyć na później i pochłonęłam ją za jednym razem. Jednak widać, że pomimo lat pracy nad ta książka nie pomogło to zbytnio finalnemu dziełu, tak jak wiele książek ma jakieś dziury fabularne, ale przynajmniej mamy chemię między głównymi bohaterami tak jednak tutaj był mocno odczuwalny jej brak.
Lekka i szybka lektura na wieczór (wieczór czyli noc xd). Przyjemnie się czytało, choć muszę przyznać, że brakowało paru rzeczy, jakie były dla mnie istotne. Nie mogłam się wczuć w relacje bohaterów i zdecydowanie można było nieco bardziej rozbudować świat. Ale jeśli miała być to właśnie taka lekka i nie aż tak bardzo angażująca powieść, to pasuje idealnie.
Przez większość czasu miałam wrażenie, jakbym nie czytała książki od Silencio...? Konflikty związane z postaciami takimi jak Sarduri czy lord dowódca wydawały się bardziej wymuszone przez fabułę, niż przez ich faktyczne osobowości. Nie wspominając już o jednonocnej chorobie naszego głównego bohatera, która ścięła go z nóg w wyjątkowo ważnym dla fabuły momencie tylko po to, żeby następnego dnia magicznie ozdrowiał. Książka w pierwszej połowie sprawiała wrażenie, jakby gdzieś się spieszyła. Wydarzenia następowały po sobie w zawrotnym tempie, przez co brakowało mi dokładniejszych opisów miejsc akcji, emocji postaci oraz lepszego zobrazowania relacji między bohaterami. Na szczęście w drugiej połowie książka zaczęła bardziej przypominać typową dla Silencio twórczość, którą mimo wszystko bardzo cenię.
3,5⭐️ Wydaje mi się że miałam zbyt duże oczekiwania co do autorki, patrząc na inne tytułu, jednak mimo wszystko książka przyjemna, szybko się ją czyta, podoba mi się złożoność postaci i to że nie są one wzorowane na stereotypach.
moglaby byc lepiej rozbudowana ale szczerze o dziwo w chuj dla mnie smieszna byla xdddddd troche stracony potencjal imo lepsze sa dluzsze ksiazki od silencio ale na jedno popoludnie zeby sie posmiac idealna xddd