Cwany złodziej z pięknym uśmiechem i gładkimi kłamstewkami. Samotna podróżniczka z krwawymi tajemnicami. Te dwa światy łączy jeden cel – zuchwała kradzież, która rozwiąże wszystkie ich problemy.
Uwikłana w serię przestępstw i zmuszona do opuszczenia kraju, Arabela trafia do Hiszpanii. Chce tu odnaleźć babcię, której nigdy dotąd nie spotkała, a która jako jedyna może ochronić ją przed przeszłością. W obcym mieście szybko pakuje się w pierwsze kłopoty. Na ratunek przychodzi jej czarujący złodziej.
Uwodzicielski uśmiech i błysk w oku otworzyły przed nim już wiele serc. Jednak Arabela wydaje się zaskakująco odporna na jego urok. Tiago, zaintrygowany sytuacją dziewczyny, zaprasza ją do swojego nietypowego świata i oferuje pomoc. Oczywiście nie za darmo.
Słowo honoru złodzieja liczy się najbardziej. Przecież chęć pomocy musi być dla niego cenniejsza niż rodowe skarby Arabeli... Prawda?
HALO CO TU SIĘ WYDARZYŁO??? ej nie to było tak dobre skdhsksks świetnie się bawiłam przysięgam, kocham poprowadzony tutaj wątek found family i przede wszystkim uwielbiam humor tej książki‼️😭 ekipa złodziei, tajemnice, hiszpania… czego chcieć więcej hm???
Klimat? Niesamowity! Fabuła? Kompletnie szalona (and i love it) Romansik? 👀 No fajny był co tu dużo mówić! - nie nachalny tylko płynący z biegiem całej historii, wszystko było dla mnie dosyć naturalne i nie wymuszone na potrzeby historii Humor? Totalnie mój Bohaterowie? Przezabawni i w tym wszystkim bardzo „prawdziwi”! Motyw found family wyszedł tutaj świetnie!
Słuchałam w podróży. No i gdyby nie to że nie widziałam nigdzie informacji że jest to tylko pierwsza część byłaby zachwycona. Ale nie znoszę kiedy nie ma wyraźnej informacji że jest to seria. Autorka bardzo mnie wkręciła w historię tych bohaterów. Motyw tajemnicy wybił się na wierszy plan ponieważ motyw romansu dla mnie jest dosyć kiepski. Nie czuję chemii między bohaterami. Owszem kilka fajnych słów Tiaga ale hipokryzja głównej bohaterki nie do zniesienia. Słuchając miałam wrażenie jakby opowieść była o dwóch kobietach. Arabella w Anglii - poważna, jakby starsza, zapracowana, prezeska firmy - Arabella w Hiszpanii- gówniara, hipokrytka w dodatku głupiutka. No kupy się to nie trzymało. Ale całokształt mi się podobał
“Ruszyli ku wyjściu, a ona wciąż trzymała w dłoni pięćdziesiąt centów, które od teraz miało przypominać jej, że nie jest jedną z nich”.
[ reklama ] @wydawnictwopapieroweserca
𝐓𝐫𝐢𝐠𝐠𝐞𝐫 𝐰𝐚𝐫𝐧𝐢𝐧𝐠𝐬: naruszenia prawa, sceny intymne, zażywanie środków odurzających, przemoc fizyczna i psychiczna
Czytając “Boga złodziei” po raz pierwszy, zupełnie nie spodziewałam się, że ta książka dosłownie zwali mnie z nóg. Tiago powalił mnie na kolana i absolutnie nie mam mu tego za złe. Przepadłam, zwłaszcza dla jego uwodzicielskiego uśmiechu.
Historia zaczyna się, gdy Arabella przybywa do miejsca, w którym ma nadzieję odnaleźć swoją babcię – kobietę, której nigdy nie miała okazji poznać, a która może okazać się jej jedyną nadzieją. Już na starcie wpada w kłopoty, ale wtedy na scenę wkracza Santiago.
Kilka wymienionych zdań wystarcza, by Tiago postanowił jej pomóc. Oczywiście nie za darmo. Nie wie jednak, jak krwawe tajemnice skrywa Arabella.
Od pierwszych stron “Boga złodziei” akcja nabiera zawrotnego tempa. Razem z Arabelą zostajemy wrzuceni na głęboką wodę, a każde wyjście z tej sytuacji wydaje się niemożliwe. Jedyna nadzieja? Babcia Ari, która może okazać się jej wybawieniem.
Co jednak szczególnie mnie zachwyciło, to sposób odkrywania tajemnic. Autorka nie zasypuje nas informacjami, lecz stopniowo ujawnia sekrety Arabeli, przeplatając teraźniejszość w Hiszpanii z przeszłością, która zmusiła ją do ucieczki. A najlepsze? Cofamy się do samego początku, czyli do pierwszego wydarzenia, które zapoczątkowało całą lawinę, by krok po kroku dojść do punktu kulminacyjnego.
A język? Absolutnie mnie oczarował. Rzadko zdarza się, by autor już pierwszą przeczytaną przeze mnie książką tak mnie zachwycił, ale Karolina Urbaniec tego dokonała. Opisy są tak sugestywne, że czułam tę historię całą sobą, ale też zapragnęłam odwiedzić miejsca, w których byli bohaterowie, by jeszcze mocniej zatrzymać ich przygodę w sercu.
Jednym z moich ukochanych motywów w “Bogu złodziei” jest found family i, Jezu, został poprowadzony tak dobrze, że momentami chciało mi się płakać. Więź paczki Tiago i sposób, w jaki przyjęli Ari, to było najzwyczajniej niesamowite. Choć… nie wszyscy od razu jej zaufali, a pewne błędy Santiago z przeszłości nie ułatwiały sprawy.
Jeśli chodzi o relację Tiago i Arabeli? To jak bomba z opóźnionym zapłonem. Chemia między nimi iskrzyła już od pierwszego spotkania, ale nie miała ujścia, wręcz nie powinna go mieć… Aż w końcu napięcie sięgnęło zenitu i doszło do wybuchu, którego nie dało się powstrzymać. Kocham ich za to, jak potrafili sobie docinać na każdym kroku, a potem… No cóż, resztę musicie dopowiedzieć sobie sami. Powiem tylko tyle: to było tak dobre, że aż boli. Ilekroć o tym myślę, czuję, jak kolana mi miękną.
Humor w tej historii to absolutny majstersztyk. Naprawdę, czuję się, jakby ktoś w końcu w pełni rozumiał mój styl żartów. Karolina, kocham Cię za te wszystkie sarkastyczne komentarze, cięte riposty i genialne wstawki. Nadal śmieję się na samo wspomnienie niektórych scen, zwłaszcza tej z wężem.
Na koniec zostawiłam chyba najlepszą część, czyli poszukiwanie skarbu. Tajemnica rodzinna Arabeli została skonstruowana tak dobrze, że do tej pory nie mogę się pozbierać. Zagadka stopniowo nabiera kształtu, odsłaniając mroczne sekrety. A obok tego mamy dreszczyk emocji, niebezpieczeństwo, zabawę. Mieszanka, od której nie sposób się oderwać.
Jednak “Bóg złodziei” to coś więcej niż przygoda. To historia o ludziach, którzy wiele przeszli, ale odnaleźli rodzinę, nie tę z krwi, lecz tę, którą sami stworzyli. Dla Arabeli ta podróż stała się czymś więcej niż ucieczką. Dzięki Tiago i reszcie po raz pierwszy mogła oddychać pełną piersią i odkryć sens życia. Nie musiała już oglądać się za siebie ani martwić się tym, czy spełnia oczekiwania innych.
Jeśli szukacie historii, która przeniesie Was w gorący letni klimat, dostarczy adrenaliny i rozpali Wasze zmysły – “Bóg złodziei” to odpowiedź na te wszystkie pragnienia.
“Tak, to dokładnie ten zapach, pomyślała. Morskie fale skąpane w promieniach słońca”.
Byłam naprawdę pozytywnie nastawiona na tę historię. Zwłaszcza, że patronką jest osoba której cenie polecajki. Fragmenty, które wstawiała, naprawdę mnie zaciekawiły. Opis również to zrobił. Wyczekiwałam swojego egzemplarza, by zacząć czytać. Gdy tylko znalazłam chwilę, wzięłam się za czytanie. I niestety cały entuzjazm opadł bardzo szybko. Nie umiałam od samego początku wkręcić się w fabułę. Styl pisania autorki nie bardzo mi podszedł, a długość rozdziałów, nie pomagała mi w tym. Naprawdę chciałam polubić się z tą historią. Niestety, nie udało się i jest mi z tego powodu bardzo przykro. Naprawdę sądziłam, że będzie to mój nowy ulubieniec. No niestety nie tym razem. Naprawdę ta historia w moich oczach miała ogromny potencjał, niestety nie został on moim zdaniem w pełni wykorzystany. Odnosiłam również wrażenie, że niektóre wydarzenia w tej pozycji działy się zbyt szybko i chaotycznie, przez co niejednokrotnie musiałam wracać, do poprzednich fragmentów, by zrozumieć w pełni co się w tej książce dzieje. Czasem też po prostu mnie nudziła i musiałam się zmuszać do jej kontynuowania.
Przechodząc do bohaterów to przez większość książki mnie irytowali, nie umiałam się z nimi polubić mimo moich ogromnych chęci. Arabella czasem zachowywała się jakby była dzieckiem, a nie osobą dorosłą. Chciałam zrozumieć jej postępowanie i dlaczego tak robiła a nie inaczej niestety nie zyskała ona mojej sympatii. Robiła jedno a drugie myślała i nie była konsekwentna w swoich decyzjach. Czasem po prostu zachowywała się głupio i nieodpowiedzialnie. Nie miała w sobie niczego co by sprawiło, że zmieniłabym o niej zdanie.
Thiago to bohater którego myślałam, że polubie. Niestety tak się nie stało. A szkoda. Jego wymiany zdań z główną bohaterką zamiast mnie śmieszyć częściej po prostu mnie drażniły i miałam ochotę zamknąć książkę i do niej nie wracać. Do samego końca miałam wrażenie, że nie poznałam go w pełni przez co jego postać nie zainteresowała mnie na tyle bym zmieniła o nim swoje zdanie.
Co do relacji wyżej wymienionej dwójki to nie do końca jestem do niej przekonana. Akcja nie skupia się bezpośrednio na wątku romantycznym. Jednak nie poczułam tego czegoś co mogłoby tą dwójkę do siebie przyciągnąć. Za bardzo w moich oczach się różnili. Ale może autorka ma na to jakiś pomysł i w kontynuacji wszystko ulegnie zmianie.
Jedyne co w tej pozycji naprawdę mnie zaciekawiło to zagadki i odkrywanie kolejnych tajemnic. Byłam szczerze tym zainteresowana i chciałam się dowiedzieć o co w tym wszystkim tak naprawdę chodzi. Urzekł mnie również klimat Hiszpanii. Kocham ten kraj więc fajnie było o nim przeczytać w tej historii. Nie czytałam książki w której akcja dzieje się właśnie tam co było też fajnym powiewem świeżości. I czymś całkowicie innym od książek, które czytam najczęściej.
Ja niestety nie polubiłam się z tą historią. Jednak zachęcam Was do samodzielnego wyrobienia swojej własnej opinii bo może akurat Wam się spodoba. I będzie to Wasz nowy ulubieniec. Nie jestem do końca pewna czy będę chciała sięgnąć po kontynuację mimo, że zakończenie pozostawiło mnie z naprawdę wieloma pytaniami.
Jedna z najlepszych książek jakie kiedykolwiek przeczytałam! Fabuła interesująca, oryginalna i pełna. Bohaterowie wykreowani znakomicie. A dodatkowo humor w niej zawarty dostarcza dużo frajdy. 💗
Książka, w której przygoda goni przygodę? Yes, please. Zapraszam na recenzję „Boga Złodziei” od Karoliny Urbaniec. Rozsiądźcie się, przedstawię Wam Tiago Torrensa 🖤
Ta książka jest trochę jak „jest 10/10, ale jest złodziejem”. Tiago, czyli główny bohater tej powieści, to chodzący flirt. Jest cwany, zadziorny, uroczy, ale potrafi również omamić i przy okazji… okraść. Główna bohaterka - Arabela, na pierwszy rzut oka jest lekko zagubiona. Poznajemy ją, gdy od razu po przyjeździe do Hiszpanii pakuje się w kłopoty, a z kolejnymi stronami książki okazuje się, że dziewczyna skrywa również swoje własne tajemnice. Wydaje się ostrożna, lekko chłodna, ale dzięki „przypadkowemu” spotkaniu z Tiago zaczyna się otwierać. Dlaczego na samym wstępie zadałam pytanie o moralnie szarego bohatera? Tego musicie przekonać się sami! Jeżeli poszukujecie książki, która poza wątkiem romantycznym dostarczy Wam również innych emocji, dobrze trafiliście. Wartka, dynamiczna akcja, różnorodne plot twisty, wielowymiarowość bohaterów, a także świetny humor zapewnią Wam dobrze spędzone godziny z tą historią. Dodatkowo, to, co zdecydowanie może przekonywać, to lekki, przystępny język - przez tę książkę się płynie. A pamiętajmy, że sama akcja dzieje się w słonecznej Hiszpanii, której w tej książce jest naprawdę, naprawdę dużo! Dajcie znać, czy atmosfera lata, słońca, plaży, przygody i genialnie wykreowanych książkowych bohaterów do Was przemawia! 🖤
Lubicie romanse z wątkiem tajemnicy? Jeśli tak, to mam idealną propozycję!
Arabela musi uciekać. Nie może zostać w swoim kraju. po tym co się wydarzyło z jej rodziną. Wyjeżdża do Hiszpanii w poszukiwaniu babki, która może jej pomóc zrozumieć przeszłość.
Tiago jest niezwykle przystojnym i zadziornym złodziejaszkiem, razem ze swoją paczką przyjaciół zajmuje się niewinnymi występkami… a raczej jak sami wierzą, kradzieżami w imię wyższego dobra. Pierwszy raz spotyka Arabelę ratując ją z nieprzyjemnej sytuacji, a to dopiero początek ich wspólnej drogi pełnej zagadek, tajemnic rodzinnych i ukrytego skarbu…
To jest jeden z lepszych romansów jakie przeczytałam! I myślę, że Wy też go pokochacie! ”Bóg złodziei” to niezwykle angażująca i emocjonująca historia ze złodziejem oraz uciekinierką w roli głównej. W tej książce aż kipi od napięcia! Zarówno tego romantycznego jak i fabularnego. Relacja Tiaga i Arabeli zaczyna się dość niewinnie, od jednego małego występku, a kończy na poszukiwaniach skarbu rodowego dziewczyny. Ich przepychanki, humor oraz docinki to coś niesamowitego!
Uwielbiam kiedy w książkach dostajemy pełne spektrum emocji. Chcę czytać historię, na których będę się śmiać, płakać, wzdychać do ulubionych bohaterów i przeżywać każdy zwrot akcji. Gwarantuję, że „Bóg złodziei” Wam tego dostarczy! Oprócz iskrzącego uczucia dostajemy zgraną paczkę przyjaciół, których połączyła ciężka przeszłość. To właśnie sprawiło, że są zżyci, skoczą za sobą w ogień, a nawet wykradną najpilniej strzeżony artefakt…
Ukradłabym dla tej książki całą wieczność, bo jeden wieczór to zdecydowanie za mało. Połączenie płomiennego romansu, motywu found family w najlepszym wykonaniu i tajemnicy artefaktu rodzinnego sprawiło, że książka stała się nieodkładalna, a Tiago i Arabela na długo pozostaną w moich sercach. To moralnie szarzy bohaterowie, nie wszystkie decyzje, które podejmą będą słuszne. Często balansują na granicy, popełniają błędy i są po prostu ludźmi, a nie kolejnymi wyidealizowanymi postaciami. Dzięki temu, jako czytelniczka mogłam się utożsamić z wieloma uczuciami i procesami myślowymi.
Jeśli szukacie fenomenalnego romansu z tajemnicą, napięciem, pełną skalą emocji i bandą złodziei to znaleźliście dobry tytuł. Zapiszcie i zapamiętajcie, że „Bóg złodziei” jest tylko jeden!
Mój początek z tą książką był dość niepewny, opis mnie niesamowicie zachęcił, lecz pierwsze 50 stron nie za bardzo mnie do siebie przekonywały, lecz tak się cieszę, że kontynuowałam przygodę z grupą postaci, bo czym dalej tym lepiej, a sam koniec i plot twisty, które zostały nam zaserwowane? Przepraszam bardzo, ale to za dużo, tak się nie powinno kończyć książki, czekam z niecierpliwością na następny tom, mam nadzieję że pojawi się jak najszybciej.
Zacznę od tego co nie do końca mi się podobało, jednak zaznaczę, że to nie był zły zabieg, bo on naprawdę wnosił dużo do powieści i sprawił, że łatwiej było mi zrozumieć postać Arabeli, jej zachowania i podejścia do niektórych spraw, a mianowicie chodzi mi o retrospekcję związane z jej ex, pokazywały one, manipulacje poprzez kontakt cielesny, nieprzyjemne zachowania, lecz to po prostu wzbudzało we mnie dużo zniesmaczenia i przykrości. Jeśli chodzi o przeszłość to również sprawa z ojcem dziewczyny jak i długami w firmie, nie spodziewałam się obrotu jaki przybrała sytuacja, całego natężenia które zmusiło Arabelę do ucieczki.
Gdy dziewczyna pojawia się w innym kraju poznaje Tiaga, chłopaka który ratuje ją z sytuacji z taksówkarzem, zabiera ją ze sobą i poznaje ze swoimi przyjaciółmi, na początku sądziłam, że to trochę za szybko, że ta otwartość choć inna kultura jest, aż nazbyt wyrazista, lecz z czasem przestałam zwracać na to uwagę (choć na końcu moje rozterki miały swoje wytłumaczenie, które mnie dosłownie wmurowało, taki zachowanie w ogóle nie przeszło mi przez myśl) bo ci bohaterowie tworzyli razem tak świetną grupę, a dziewczyna zaczęła się w niej tak dobrze odnajdywać, poznawać trudne historie innych, jak i sama zaczęła się otwierać. Ciężko było mi polubić Matiasa, bo z jednej strony rozumiałam jego obawy, ale z drugiej ta jego niechęć była czasami za bardzo niegrzeczna, lecz właśnie poznanie jego przeszłości zmieniło moje postrzeganie jego postaci, choć nie ukrywam, że moim ulubieńcem został Rico, ten chłopak skradł mi serce, swą otwartością i radością, mam nadzieję, że w następnej części będzie go jeszcze więcej.
Świetnie się bawiłam, gdy mogłam wraz z postaciami przebywać różne przygody, gdy dochodzili do legend związanych ze zwojami, jak i poszukiwaniami między innymi babci dziewczyny, wszystko co wychodziło po drodze, nowe intrygi było intrygujące, miałam wrażenie, że ta akcja jest wyważona, nie było momentów które by mnie przytłaczały ani nudziły, więc jestem naprawdę pozytywnie zaskoczona.
Relacja pomiędzy Arabelą i Tiagiem mi się podobała, czego się raczej nie spodziewałam, po poznaniu łatki chłopaka, jak i dość spicy momentów, myślałam że skupi się wyłącznie na s€ksie lecz tam było też uroczo, pojawiały się proste gesty, a chłopak od początku był miły dla dziewczyny, nie przejawiał toksycznych zachowań, dbał o nią.
Jeśli poszukujecie książki, która ma ciekawą fabułę, potrafi zaskoczyć zwrotami akcji, a przy okazji przedstawia naprawdę zagraną grupę ludzi, którzy stworzyli rodzinę to zachęcam do sięgnięcia.
To książka zupełnie inna od tych, które czytałam w ostatnim czasie. Spodziewałam się znanego mi schematu romantycznego, a dostałam przygodówko-obyczajówko-kryminał z wątkiem romantycznym w tle. To taki powiew świeżości, miła odmiana i zaskoczenie. Autorka napisała powieść, którą czyta się bardzo dobrze, a dwie linie czasowe tylko potęgują siłę dostarczanych nam emocji. Mam jednak z tą powieścią mały problem, który raczej wynika z tego, iż obecnie wolę nieco inny rodzaj literatury i absolutnie nie jest to winą samej książki. Ale o tym później.
Arabela wplątała się w niemałe kłopoty, przez co trafiła do... Hiszpanii. Pragnie odnaleźć babcię, której nigdy nie poznała, a która może bardzo pomóc jej w wydostać się z tarapatów, w jakie się wpakowała. Dziewczynie problemy są chyba pisane, bo zaraz po przybyciu do obcego kraju, spotyka ją fala nieprzyjemności, z których ratuje ją niejaki Bóg Złodziei. Intrygujący chłopak proponuje jej pomoc w odnalezieniu babci w zamian za pewną przysługę. I od tej chwili Arabela wkracza do świata Tiago — świata niebezpiecznego, ale równie pociągającego, co sam chłopak.
Jeżeli lubisz książki, w których zawarte są dwie osie czasowe, to czytaj, nie zastanawiaj się nawet. Mnie osobiście bardziej podobał się wątek, który dotyczył życia Arabeli przed przybyciem do Hiszpanii. Część dziejąca się w teraźniejszości jest bardzo dynamiczna. Chwilami trochę się w niej gubiłam i traciłam wątki, ale jakoś odnajdywałam właściwe tory, żeby ponownie wskoczyć w odpowiedni wagon i jechać do finału.
To historia dla tych, którzy lubią motyw found family — bo właściwie nim stoi cała fabuła. A zakończenie! No proszę Państwa, zakończenie nietuzinkowe i nakazuje nam być cierpliwymi w oczekiwaniu na kolejny tom.
Polecam Wam tę książkę, bo jest naprawdę dobrze napisana. Polecam szczególnie tym, którym nie przeszkadza nagromadzenie działań postaci i szybkie tempo akcji, boo...
…może trochę, jak na mój gust, za dużo się tu działo, a może zwyczajnie nie trafiłam z odpowiednim czasem na nią. Miewałam chwile lekkiego zmęczenia materiałem, nie będę Was oszukiwać, że cały czas świetnie się bawiłam i czułam się zaangażowana w dziejące się wydarzenia. Żałuję, że nie poczułam w stu procentach tego czegoś. Nie będzie to kurtuazją, jeżeli napiszę, że najlepiej przekonać się osobiście, bo po pierwsze to prawda, a po drugie mnie ta książka naprawdę się podobała, ale zwyczajnie sięgnęłam po nią w momencie, w którym wolę nieco inną dynamikę, inny typ literatury i przez to nie potrafię docenić i ocenić jej najwyżej jak się da. I tyle. Nie odradzam absolutnie, a przeciwnie — polecam, bo jestem pewna, że wielu osobom się spodoba i to dużo bardziej niż mnie.
Bóg złodziei to powieść, która od pierwszych stron oczarowała mnie swoją intensywnością i klimatem. Autorka, znana z zamiłowania do budowania nastroju pełnego napięcia i emocji, stworzyła historię, która łączy w sobie elementy romansu, przygody i tajemnicy. To literatura obyczajowa z mocnym akcentem sensacyjnym, podana w tak żywy i obrazowy sposób, że trudno oderwać się od lektury. Fabuła rozgrywa się głównie w Hiszpanii, w świecie pełnym kontrastów: pięknych widoków i gorących uliczek, ale także niebezpieczeństw i skrywanych sekretów. Na pierwszy plan wysuwa się historia Arabeli, młodej kobiety, która ucieka przed cieniem swojej przeszłości i trafia do miejsca, gdzie los stawia ją na nowo przed pytaniami o zaufanie, miłość i odwagę. Spotkanie z Tiago, charyzmatycznym złodziejem, staje się punktem zwrotnym w jej życiu. Arabela jest postacią niezwykle wyrazistą, pełną sprzeczności, ale i siły. Z jednej strony widać w niej kruchość, wynikającą z bolesnych doświadczeń, z drugiej determinację i wolę walki o siebie. Tiago natomiast, ze swoim nieco cynicznym urokiem i tajemniczą aurą, wciąga czytelnika w grę emocji, gdzie granice między dobrem a złem zacierają się coraz bardziej. Powieść podejmuje tematy miłości, samotności, poszukiwania własnej tożsamości i odwagi w konfrontacji z tym, co nieznane. To także opowieść o wolności, tej zewnętrznej, ale przede wszystkim wewnętrznej, którą zdobywa się dopiero wtedy, gdy odważy się spojrzeć w oczy własnym demonom. Styl Karoliny jest dynamiczny, a jednocześnie obrazowy. Autorka potrafi jednym zdaniem oddać nastrój miejsca, by chwilę później rozpędzić akcję w zawrotnym tempie. Język jest prosty w odbiorze, ale niepozbawiony subtelnych metafor, które dodają mu głębi. Dzięki temu książka jest przystępna, a zarazem literacko atrakcyjna. Najmocniejszą stroną Boga złodziei jest atmosfera, tajemnicza, sensualna, pełna napięcia i namiętności. Zwroty akcji nie pozwalają ani na moment odłożyć powieści na bok, a psychologiczna prawda bohaterów sprawia, że ich losy naprawdę przejmuje się do serca. Jednym drobiazgiem, który można by uznać za słabszy, są momenty, kiedy tempo nieco zwalnia, a autorka zatrzymuje się dłużej nad opisami.
Osobiście ta książka mnie poruszyła. Zaskoczyła mnie nie tylko fabułą, ale też tym, jak silnie potrafiłam wczuć się w emocje Arabeli. Zapamiętam ją przede wszystkim jako historię o poszukiwaniu siły w sobie i o tym, że nawet w najbardziej mrocznych okolicznościach można znaleźć światło.
[ #współpracareklamowa z @wydawnictwopapieroweserca ] 🖇️
MOŻE ZAWIERAĆ SPOJLERY‼️
• Ocena: ★★★★★ Od początku przeczuwałam, że ta książka będzie genialna i miałam rację. Była dobra. Świetna! Naprawdę świetna. Od pierwszych stron wciągnęłam się w historię Arabeli. Na początku jest ona bardzo tajemnicza, nie wiemy co się stało ani dlaczego uciekła ze swojego kraju do Hiszpanii. Tam poznaje przystojnego Santiago i wyrusza razem z nim w podróż za rozwiązaniem zagadki swojej rodziny. Zaczynając od samego gatunku książki mamy tutaj połączenie thrilleru/kryminału z romansem i przygodą. Czy było spicy? Myślę, że nie. A szkoda, bo Tiago, przedstawiony jako casanova troszkę na tym ucierpiał. Oczywiście jest on charyzmatyczny i pełen humoru jak i dwuznacznych dowcipów. Od razu go polubiłam, ale myślę, że nikt mi się nie będzie dziwił. Co do Arabeli - trochę mnie irytowała, jednak staram się ją zrozumieć i postawić w jej sytuacji. Motyw found family Tiago i jego paczki - jak dla mnie naprawdę dobrze napisany. Widać było u nich takie ciepło i miłość jak u prawdziwej rodziny. Rico piroman mnie niesamowicie rozbawił. Sam klimat książki, czyli słoneczna Hiszpania niesamowicie uzależnia i sprawia, że aż samemu chce się tam żyć. Akcja powieści rozgrywa się dość sprawnie. Nie narzekałam na nudę podczas czytania, a wręcz przeciwnie - nie mogłam się oderwać. Poszukiwanie skarbu niesamowicie mnie kupiło - jestem wielką fanką takich wątków i to było dla mnie jak najbardziej na plus. Ciutkę zabrakło mi tej chemii między głównymi bohaterami, jednak nie będę marudzić, ponieważ zakończenie tej historii wynagradza mi wszystko. Nie mogę się doczekać dalszych losów Arabeli i Tiago, szczególnie, że gdy wszystko się wyjaśniło, to za chwilę znów się pokomplikowało. Jeszcze autorka zostawiła nas w tak emocjonującym momencie! Ta książka przyprawiła mnie o rollercoaster emocji. Tych dobrych, jak i gorszych ze względu na moje ogromne współczucie do tragedii bohaterów. ,,Bóg złodziei’’ tak mi się podobał, że do tej pory zastanawiam się, kiedy dowiem się co dalej. Osobiście bardzo polecam. Pełna humoru, charyzmy i zagadek powieść idealna!
(Współpraca reklamowa) Do ciepłej Hiszpanii trafia Arabela. Dziewczyna, która nagle pojawia nie wiadomo skąd i dlaczego. Z plecakiem, w którym kryją się ubrania poplamione krwią i z czymś jeszcze. Przyjechała tutaj, by odnaleźć swoją babcię i liczy, że to ona poda jej rękę, kiedy cały świat właśnie się zawalił. Ale czy ją znajdzie? Czy ona jej pomoże? Jednak w tym wszystkim jest sama.
Przy incydencie z taksówkarzem pojawia się Tiago. Chłopak, który ratuje ją i od pierwszych chwil potrafi skraść serce. Jest urokliwy, pewny siebie, a do tego ZŁODZIEJ. I wiecie co? Chyba naprawdę mam słabość do takich bohaterów. 🤭
Ich historia od początku pachnie niepewnością i tajemnicą. Tiago z paczką przyjaciół, z których każdy nosi w sobie trudną przeszłość. Arabela, która dopiero uczy się, czym jest ból i samotność. Dwa różne światy, które próbują połączyć się razem, żeby dojść do celu.
Ogromnym plusem były dla mnie fragmenty z przeszłości. Autorka wplotła je tak, że nie przytłaczają, ale fajnie uzupełniają całość. Cofamy się do starego życia bohaterki, odkrywamy, co przeżyła i dlaczego jej ścieżki zaprowadziły ją właśnie tutaj. To sprawia, że wszystko nabiera sensu, a my powoli układamy puzzle jej historii.
„Bóg złodziei” to książka, którą pochłonęłam w dwa dni. Czytało mi się ją lekko, komfortowo, a jednocześnie wciągnęła mnie tak mocno, że nie mogłam odłożyć jej na bok. Poznajemy tu nie tylko relację Arabeli i Tiago, ale całą ekipę, której losy splatają się ze sobą w wyjątkowy sposób.
I ta końcówka… Mocna, emocjonalna, zostawiająca niedosyt i milion pytań. Były momenty, kiedy kochałam Tiago całym sercem, by właśnie w tym momencie go znienawidzić i znowu pokochać. Moje emocje w trakcie tej lektury to był prawdziwy rollercoaster.
To historia o zaufaniu, zdradzie, o nadziei na lepsze jutro i o tym, że po każdej burzy może wyjść słońce. Może jeszcze nie w tym tomie… ale mam ogromną nadzieję, że w kolejnym.
Ja zżyłam się z każdym bohaterem i już nie mogę się doczekać, co przyniesie „Bogini Błędów”. 💙
Zacznę od pytania, które jest niedorzeczne w tej sytuacji: Dlaczego o tej książce jest tak cicho? 🤠
Rozgrzewający, hiszpański klimat, dobrze rozbudowany wątek found family i jeszcze Tiago! Oh, Tiago… jesteś doprawdy zadziornym Hiszpanem.✨👀
Nie jestem w stanie zliczyć, ile razy podczas czytania poczułam motylki w brzuchu, ile razy się śmiałam i ile razy zastanawiałam się, jak autorka napisała to z taką wyrafinowaną lekkością!🥹
O czym jest ta książka?
Poznajemy tutaj historię Arabelli, która wpadła w poważne tarapaty, dlatego też ucieka przed nimi prosto do malowniczej Hiszpanii, gdzie ma nadzieję odnaleźć swoją babcię, która, jak sądzi, jest w stanie jej pomóc.
Tam, na lotnisku, z niezręcznej sytuacji ratuje ją Tiago.
Tiago jest kieszonkowcem, który swoimi „zasługami” zyskał przezwisko Hermes, Bóg złodziei. Chłopak pomaga Arabelli w poszukiwaniach jej babki i przygarnia ją pod swój dach, gdyż w pewien sposób utożsamia się z tym, co ona przeżywa. Sam wie, jak to jest być bez grosza przy duszy.
Coś, co bardzo mi się podobało, to to, jak Hermes przezywał naszą bohaterkę! 😫
„Mała zguba” – przecież to takie urocze!💝
Jeśli chodzi o bohaterów pobocznych, takich jak paczka przyjaciół Tiago, to jestem bardzo zadowolona z wyważenia ich charakterów! Po prostu coś cudownego. Czy samo to, że książkę udało mi się przeczytać w jeden dzień, jest wyznacznikiem tego, jak bardzo spodobała mi się ta książka? Mam nadzieję.🙋🏼♀️
Ta końcówka? Kryminał, ja chcę wiedzieć, co dalej. Motyw poszukiwań też jest tutaj świetnie rozwinięty! Nie mogę się doczekać rozwiązania tej małej zagadki.
Podsumuję to tak:
Bardzo pomysłowe, zabawne i choć nie znam osobiście Karoliny, to czuć, że przelała w tę historię swój charakter! Jedyny minus to kilka literówek i błędów stylistycznych, ale jestem w stanie przymknąć oko.
3,5/4⭐️ kurcze nie wiem, muszę się jeszcze zastanowić.
Ogólnie książka mi się podobała, była lekka. Przyjemnie się ją czytało, ale równie dobrze słuchało się jej w audiobooku.
Fabuła nie jest skomplikowana, ale mimo to jest angażująca. Jest sporo tajemnic i bohaterowie nie dostają wyjaśnień na tacy co jest super. Tak na prawdę cały czas coś się dzieje, więc historia jest dynamiczna. Książka daje mi vibe Outer Banks, więc kolejny plus, bo uwielbiam ten serial. Bohaterowie są naprawdę fajni, przyjemnie mi się o nich czytało i podążało za ich losami. Mam drobne „ale” do głównej bohaterki, co u mnie niestety zdarza się dosyć często, także problem raczej jest po mojej stronie xd. Książka jest zabawna, parę razy zdarzyło mi się parsknąć śmiechem i bardzo często się uśmiechałam. Plot twisty na końcu, super. Nie spodziewałam tego co tam się wydarzyło i szczerze nie mogę się doczekać drugiego tomu. „Bóg złodziei” będzie idealną książką na lato.
Jeśli chodzi o wątek romantyczny to chyba właśnie z nim mam największy problem. W miarę polubiłam Arabelle i polubiłam Tiago, ale razem lubiłam ich najbardziej w momencie kiedy dopiero się poznawali, a później jak już zaczęli coś do siebie czuć to niekoniecznie mnie to kupiło. Ale sam wątek miłosny między nimi jest dobrze poprowadzony, nic nie dzieje się za szybko, więc super. Sceny erotyczne też były w porządku.
Styl pisania autorki jest naprawdę przyjemny. Nie ma niepotrzebnych opisów dzięki czemu przez książkę się płynie. Dobrze wykreowała bohaterów, więc chyba nie ma się do czego przyczepić.
Dobrze się bawiłam, chcę wiedzieć co będzie dalej i o co chodzi ze skarbem. Jestem ciekawa jak potoczą się losy bohaterów i co ich czeka. Koniec „Boga złodziei” zostawia nas z wieloma niewiadomymi, więc drugi tom zapowiada się obiecująco.
Zaczynając tę książkę nie miałam co do niej chyba żadnych oczekiwań. Kupiła mnie ona swoim opisem, który bardzo mnie zaciekawił i chciałam się po prostu dobrze bawić. Muszę przyznać, że nie zawiodłam się. Opisana historia jest wręcz niesamowita, ma fantastyczny klimat, który przenosi nas prosto do Hiszpanii a sama fabuła jest wręcz genialna i wciąga od samego początku.
Poznajemy tutaj Arabele, która nie ma za sobą łatwego życia. Uwikłana w serię przestępstw opuszcza kraj udaje się do Hiszpanii chcą odnaleźć babcie, którą nigdy wcześniej nie widziała. Będąc w obcym miejscu dziewczyna dość szybko pakuje się w kłopoty a na ratunek przychodzi jej pewien złodzej...
Tiago jest zaintrygowany sytuacją dziewczyny i chce jej pomóc. Zaprasza ją więc do swojego domu gdzie Arbela poznaje jego przyjaciół, którzy nie witają jej zbyt ciepło i traktują jako chwilowe zmartwienie. Mimo tego chcą jej pomóc w odnalezieniu babci. I choć cała ta sytuacja ma być chwilowe to dość szybko okazuje się, że ich drogi splotą się na znacznie dłuższy czas niż przewidywali.
To co mnie urzekło w tej historii to ilość tajemnic, intryg oraz napięcia jak i humoru. Przez tę historię zapragnęłam polecieć do Hiszpani. Czytając po prostu czułam się jakbym tam była. Cały klimat tego miejsca został wspaniale przedstawiony a opisy emocji czy też myśli bohaterów sprawiały, że odczuwałam wszystko razem z nimi.
Żaden z przedstawionych tu bohaterów nie miał łatwego życia. Każdy z nich wiele przeszedł jednak mimo trudności odnaleźli swoją prawdziwą rodzinę, nie tę z krwi lecz tę, którą sami sobie wybrali. Widać, że w każdej sytuacji mogą na sobie polegać i cokolwiek by się nie działo staną za sobą nawzajem murem.
Książka jest po prostu przecudowna i z niecierpliwością czekam na kolejny tom. Z całego zerca polecam wam ,,Boga złodziei" bo naprawdę warto poznać tę historię.
Niedawno obrałam taktykę nienastawiania się w żaden sposób na książkę, zwyczajnie po to, żeby się nie zawieść, co niestety miało miejsce przy kilku ostatnich tytułach. Dlatego jakie ogromne było moje zdziwienie gdy się okazało, że ta książka to absolutna petarda!
Klimat Hiszpanii wyczuwalny jest niemal na każdym kroku, co potęguje doznania, jakie otrzymujemy przy jej czytaniu.
Dobra, od początku... lubię takie historie, które owiane są pewną tajemnicą, gdzie z każdym małym szczegółem łączymy wszystko w całość. Dokładnie tak było w tym przypadku. Arabela wciąga nas w swój świat w momencie, gdy ten się zawali i odczuwamy to razem z nią. Jednak nie dowiadujemy się od razu, co stoi za przyczyną jego unicestwienia. Natomiast szybko pojawia się osoba, która może spowodować, że zacznie go ponownie składać do kupy.
Tiago to postać, której nie da się nie lubić, zresztą… wszystkie postaci ze złodziejskiej ekipy przypadną wam do gustu, mogę to zagwarantować. Szczególną sympatią obdarzyłam też Rico, polubiłam tego wariata kochającego się w ogniu. Z chęcią przeczytałabym coś, gdzie on grałby główną rolę. (Karolino, moja droga imienniczko weź to pod uwagę😳)
Arabela zdecydowanie jest jedną z tych postaci, które nie będą was irytowały i sprawiały, że będziecie się denerwować na każdym kroku. Przepadnięcie razem z nią. Dla pewnego złodziejaszka, który potrafi rozśmieszyć i zawładnąć sercem w mgnieniu oka. A może ksywka Boga złodziei wzięła się też z tego, że tak łatwo kradnie nasze serca?
Czułam tu też klimat Domu z papieru, zdecydowanie na mniejszą skalę, ale tamci złodzieje również zagościli mocno w moim sercu, więc nie ma co się dziwić, że dla tych stworzonych w tej powieści również znalazło się miejsce.
Nie będę wam tu więcej zachwalać tej książki, sięgnijcie po nią i sami przekonajcie się, że naprawdę warto!
Mam wrażenie, że książki o podobnej tematyce cieszą się ostatnio dużą popularnością na naszym rynku. Sama czytałam ostatnio kilka z nich i muszę przyznać, że „Bóg złodziei” naprawdę mnie zaskoczył. Arabela ma mroczną przeszłość, przed którą ucieka. Jej jedynym ratunkiem jest babcia, która jako jedyna może jej pomóc się od niej uwolnić. Niespodziewanie na jej drodze staje szajka złodziei, którzy oferują pomoc – choć nie bezinteresownie.
Z czasem Arabela zaczyna się otwierać i czuje się wśród nich bezpiecznie. Razem podążają śladami tajemniczej zagadki, która może uczynić ich bogatymi. Książka prowadzona jest dwutorowo – teraźniejszość przeplata się z wydarzeniami z przeszłości, które doprowadziły bohaterkę do obecnego momentu. Bardzo lubię ten motyw – stopniowo poznajemy kolejne elementy układanki, co dodaje historii głębi. Dzięki temu lepiej rozumiemy, co ukształtowało Arabelę – a niektóre wydarzenia są wręcz wstrząsające.
Książka pięknie ukazuje motyw found family. Bohaterów łączy trudna przeszłość, która zmusiła ich do życia na marginesie. Więź między nimi jest silna i autentyczna – nie zawahają się wskoczyć za sobą w ogień. Arabela szybko staje się częścią tej niecodziennej rodziny.
W książce pojawia się również wątek kryminalny – bohaterowie próbują rozwiązać zagadkę skarbu, co pozwala nam jeszcze głębiej poznać historię rodziny Arabeli. Wątek romantyczny oparty jest na motywie enemies to lovers i został świetnie poprowadzony. Między bohaterami czuć realną niechęć, która nie jest wymuszona ani sztuczna – to prawdziwe tarcia, które powoli przekształcają się w coś więcej.
Plot twisty? Zdecydowanie mnie zaskoczyły! Kompletnie się ich nie spodziewałam. Zakończenie sugeruje, że kolejny tom będzie jeszcze bardziej emocjonujący – dlatego czekam na niego z niecierpliwością.
Od razu widać, że książka została dokładnie zaplanowana od początku do końca. Autorka miała świetny pomysł i konsekwentnie go zrealizowała. Muszę przyznać, że bawiłam się naprawdę dobrze – i z ogromną chęcią sięgnę po kolejny tom tej serii.
Widziałam, że @rudy_zgredek napisała, że ta książka jest trochę jak: „jest 10/10, ale jest złodziejem” i TOTALNIE SIĘ Z TYM ZGADZAM! Dlatego pilnujcie swoich portfeli i serc, nadszedł Bóg Złodziei!
Arabela (zrobię wszystko, żeby ludzie nazywali ją Jogobelą🤣) przyjeżdża do Hiszpanii z plecakiem nasiąkniętym krwią, jej jedynym celem jest nie dać się złapać i odnaleźć babcię, której nigdy nie poznała. Wszystko poszłoby gładko, gdyby nie to, że ktoś zablokował jej karty kredytowe, a natrętny taksówkarz nie chce jej puścić bez zapłaty. Z opresji ratuje ją Santiago Torres, podaje się za chłopaka Ari (tak, to kolejna ksywka dla Arabeli) i płaci za taksówkę. Nie wspomina jednak, że są to pieniądze prosto z portfela samego taksówkarza! W ten sposób zaczyna się podróż Arabeli po Hiszpanii, dzięki której odkryje prawdziwy sens życia, nauczy się nie patrzeć za siebie i w końcu oddychać w pełni.
Niestety więcej wam nie mogę powiedzieć, bo zaraz Karola będzie na mnie krzyczeć, że znowu spoileruję 😅
Natomiast mogę was zapewnić, że Bóg Złodziei skradnie wasze serca. Zapragniecie pojechać do Hiszpanii i przeżyć taką przygodę jak Ari i Tiago. Nie zapomnijcie jednak zabrać ze sobą chusteczek, końcówka może was przyprawić o zawroty głowy i nagłe wybuchy płaczu. Dzięki płynnemu stylowi autorki zanurzycie się w hiszpańskiej kulturze, wybierzecie się na akcję złodziejską i poczujecie pełnię życia.
Jeśli macie problemy z ciśnieniem zalecam przed lekturą skontaktować się z lekarzem lub farmaceutą, autorka, wydawnictwo ani patronki nie biorą odpowiedzialności za nagłe zawały i złamane serca!
To właśnie tu, do Hiszpanii, z zamiarem odnalezienia swojej babci, która jako jedyna jest w stanie pomoc jej z trudną przeszłością, przyjeżdza Arabela. Dosłownie chwilę po dotarciu na miejsce wpada w tarapaty, z których ratuje ją przystojny, miejscowy chłopak - Tiago. W tym momencie, nie zdając sobie jeszcze z tego sprawy, trafia do nietypowego świata, w którym czekają na nią nie lada wyzwania, wzloty i upadki.
Początkowo dziewczyna jest skryta i ostrożna, jednak z biegiem czasu otwiera się na nowo poznanych ludzi, a przyjaciele Tiaga stają się również bliscy jej samej. Każdy z bohaterów skradł moje serce za swoją autentyczność, humor i oryginalność. Ich po prostu nie da się nie lubić.
W tej książce oprócz romansu znajdziecie również elementy kryminału i przygody. To powieść ociekająca sekretami, które wiążą się też z niebezpieczeństwem, do tego nagłe zwroty akcji i plot twisty, których nie zabraknie. Skoki adrenaliny gwarantowane!
Ode mnie jak zawsze duży plus za zastosowanie dwóch linii czasowych, uwielbiam ten zabieg w książkach, bo przybliża nam przeszłość bohaterów dzięki czemu możemy poznać ich lepiej.
Oprócz tego autorka świetnie oddała klimat Hiszpanii, a my dzięki niej możemy poznać różne ciekawostki dotyczące tej lokacji, kultury oraz zwyczaje ich mieszkańców. Jeśli więc jesteście gotowi na pełną emocji przejażdżkę, rozwiązywanie tajemnic i rosnące napięcie z każdą kolejną stroną, to koniecznie musicie sięgnąć po tą książkę. I jeszcze to zakończenie.... Uwielbiam. Czekamy na kolejną część!
Mam ostatnio nosa do naprawdę świetnych historii. Przede wszystkim, nieszablonowych. Przyznaję, że zawsze jak sięgam po nieznaną mi autorkę, mam obawy, czy będę usatysfakcjonowana. Jak było tym razem?
Zacznę od tego, że @karolina_urbaniec trafiła na listę moich ulubionych autorek już na samym początku historii Tiaga i Arabeli. Tak jestem #teamtiago i nie zmienił tego nawet jeden z plot twistów, po których miałam ochotę pozbawić go jego cojones.
To historia, w której każdy znajdzie coś dla siebie. Mamy tajemnicę, poszukiwanie skarbu, romans, ale i gangsterskie porachunki. Wszystko to osadzone w słonecznej Hiszpanii. Gdzieś trafiłam na opinię, że w ogóle nie czuć tego klimatu. Ja czułam. Bardzo. Zwłaszcza, że niecały miesiąc temu wygrzewałam cztery litery nieopodal Alicante.
Bohaterowie świetnie wykreowani, ale uwaga - moralnie szarzy. I choć pozornie wydawaliby się totalnymi egoistami, dawno nie spotkałam w książce tak pięknie opisanej przyjaźni. Przyjaźni na śmierć i życie. Dosłownie. Takiej, której mam wrażenie w obecnych czasach próżno szukać. Mamy zderzenie dwóch światów. Złodzieja i dziewczynę z dobrego domu. Gwarantuję Wam, że przez cały czas będziecie się zastanawiać, które z nich w istocie chowa więcej trupów w szafie.
A Rico… matko i córko, zaadoptowałabym. No, może bez zapalniczki 🤪
Koniecznie czytajcie „Boga złodziei”, ja wyczekuję drugiego tomu z niecierpliwością, a Karolinie gratuluję świetnej historii. Myślę, że bardzo się spodoba fanom „Domu z papieru”.
🪙Czasem trafiam na takie książki, które po prostu wiem, że będą dobre, jeszcze za nim je zacznę. "Bóg Złodziei" zaintrygował mnie już od momentu, gdy zobaczyłam zapowiedź premiery. Po prostu wiedziałam, że muszę przeczytać tą książkę. I nie rozczarowałam się.
🪙Karolina stworzyła historię, która porywa od samego początku. Prolog o chłopcu, który ukrywał się w wiatraku, gdy życie dawało mu w kość? Klimat Hiszpanii? Bezczelny złodziei, który ratuje bohaterkę na samym początku? To mieszanka, z którą jeszcze się nie spotkałam, a trafiła w moje gusta idealnie.
🪙Największy atut tej książki to dla mnie bohaterowie. Każdy z nich był dopracowany i każdy z nich sprawiał, że jeszcze bardziej pochłaniała mnie ta historia. Zarówno złoczyńcy jak i poboczni bohaterowie byli dopracowani i widać to było przez całą książkę.
🪙Dodatkowo akcja, która nie zwalnia (zupełnie jak byki, przed którymi uciekali bohaterowie w jednej ze scen), tajemnice, które intrygują i bolesna przeszłość bohaterów, która dodaje nieco mrocznego klimatu. To wszystko było dla mnie napisane w punkt.
🪙 Zdecydowanie jest to książka, którą pokochają fani seriali "Outerbanks". Więc jeśli chcecie, by pewien chłopak znany w hiszpańskim miasteczku jako Hermes, skradł wasze serca już od pierwszego zdania to polecam "Boga Złodziei". Czekam na kolejną część! ❤️
Czy można zaufać zupełnie obcemu chłopakowi, który dodatkowo nie kryje się ze swoim fachem?
Jedna z niewielu książek, którą przeczytałam w jeden dzień i dosłownie nie mogłam się oderwać od czytania. Znałam już twórczość autorki, więc wiedziałam, ze książka będzie hitem, ale nie sądziłam, że okaże się aż tak dobra.
Autorka doskonale oddała klimat miasteczek w Hiszpani. Nie jest to tylko suchy opis lokacji, ale coś więcej. Poznajemy zwyczaje rodowitych mieszkańców oraz wiele różnych ciekawostek. Naprawdę czuś, jakbyśmy przenieśli się do tamtych miejsc. Nie brakuje także nawiązań do klasyków, takich jak Don Kichot.
Wątki tajemnic, romansu i akcji są doskonale wyważone, dzięki czemu przez książkę się po prostu płynie.
Bohaterowie są bardzo oryginalni. Pomimo tego, że każdy z nich jest całkowicie inny ich charaktery doskonale się dopełniają i ekipa tworzy naprawdę piękną całość.
Autorka ostrzega nas, że Tiago i jego cwaniacki uśmiech są w stanie skraść nie tylko portfel, ale i nasze serca. Nie ostrzegła nas jednak, że inni bohaterowie jej książki mają takie same umiejętności.
Książka na pewno spodoba się wszystkim fanom serialu Outer Banks. Jeśli lubicie motywy rodzinnych tajemnic, found family i mnóstwo akcji to zdecydowanie powinniście sięgnąć po tę pozycję.
Książka zapowiadała się super. Bohaterowie fajnie wykreowani, a dialogi były momentami serio śmieszne.
SPOILERY:
Jednak kiedy główna bohaterka zabiła swojego ojca na przestrzeni dwóch stron, popychając go(czytelnik nawet nie zdążył się zorientować, co się stało), to już zaczęłam mieć lekkie wątpliwości.
Drugie prawie zabójstwo kiedy dźgnęła PRAWIE bezpodstawnie nożem swojego męża, który co prawda był dla niej zły itp. itd., ale no ludzie, dźgnąć kogoś nożem w żebra? Już bardziej realistyczne byłoby udo, ramię, cokolwiek, ale kto normalny dźga kogoś w żebra, kiedy on nawet nie chciał jej zabić? Dodam też, że była to normalna dziewczyna a nie żadna zabójczyni.
Scena erotyczna, która dzieje się w trakcie ważnej misji, przez którą zostają złapani. Co proszę? Serio nie można było się powstrzymać? Jeszcze na dodatek główna bohaterka więcej chemii miała z Matiásem niż z tym Tiago.