Dziadek zamknął dziewczynę w pokoju, by obronić ją przed człowiekiem, który nazywał ją Roszpunką.
Królewna jednak otwierała okno, dla królewicza, który miał ją chronić..
Cora Brown, odkąd pamięta, była zakochana w sąsiedzie. Pewnego dnia on nawiązuje z nią kontakt i od tamtego czasu przychodzi każdej nocy, by spędzić z nią czas na rozmowie. Kiedy wreszcie się do siebie zbliżają, Cora odkrywa jego sekret i opuszcza rodzinne miasteczko, by już nigdy nie spotkać chłopaka, który złamał jej serce. Niestety musi wrócić do Rushville, a to, co tam przeżyje, złamie ją po raz kolejny.
Noah był dzieckiem, któremu nie brakowało pieniędzy. Niemal od zawsze obserwował swoją sąsiadkę. Gdy nadarza się okazja, zdobywa jej sympatię. Uczucie przeradza się w miłość, ale zostaje zmuszony do zrobienia okropnej rzeczy, która przekreśla jego przyszłość z Corą. Kiedy dziewczyna znika, Noah przewraca do góry nogami okoliczne miasteczka, lecz nie może jej znaleźć. Gdy Cora wraca po latach, chłopak postanawia się zemścić za skrzywdzenie go. Nie pomaga jednak fakt, że jego złotowłosa dziewczyna ma córkę, która jest jego małą kopią.
Tajemnice z przeszłości wychodzą na jaw, a jedynym ratunkiem dla bohaterów jest miłość, która ciągle tli się w ich sercach.
Najlepszym słowem opisującym tą książkę jest chyba cringe, bo dokładnie to czułam czytając ją. Żadnego kibicowania bohaterom, żadnych emocji, wciągnięcia. Nie spodziewałam się że będzie taka słaba. Ta książka była zła na wielu poziomach.. Zaczynając od stylu pisania, najpierw nie zwróciłam uwagi że autorka jest Polką i myślałam że to słabe tłumaczenie...liczne powtórzenia, nawet tych samych fraz i słowo "robaczku", które na 200 stronach padło 47 razy... Bohaterowi nijacy, on typowy toksyczny ale tylko dla niej dobry, a ona typowa płaczka, nie chce nawet pisać że wyciągnięci z wattpadowego fanfiction bo mam wrażenie że tam lata temu czytałam tam lepiej zabudowanych bohaterów 🥲 Nie mają praktycznie żadnego charakteru, a ich relacja absolutnie żadnej głębi, czytając to mialam wrażenie że zostałam wrzucona do książki, której brakuje sporo poczatkowych stron, które jakikolwiek zbudowały by historię. Tutaj wszystko działo się bez ładu i składu, jest wiele niedopowiedzeń, a akacja toczy się głównie na rozmowach bohaterów, które są monotonne. Dobrze że książka była tak krótka bo inaczej bym nie przebrnęła.
"Kiedy córce spadła gorączka, bez problemu przespała resztę nocy. Rano zjedliśmy śniadanie, a teraz siedzę na tarasie i popijam piwo, patrząc, jak dziewczyny bawią się w piaskownicy."
TYPOWY POLSKI OJCIEC CORE 😭
co ja mogę powiedzieć, nie dowiedziałam się za dużo o przeszłości głównych bohaterów - przez co kompletnie nie uwierzyłam w ich wielką miłość. A wydarzenia składające sie na teraźniejszość to była zabawa w kotka i myszkę.
czemu wgl mówili na siebie "stado" "pilnuj swojego stada" WTF TO BARDZO ŹLE BRZMIAŁO.
Główna bohaterka też mi się nie podobała, nie wiem dlaczego ale została zrobiona w dziwny sposób - niby była młoda ale brzmiała jakby miała z 50 i trójkę odchowanych dzieci 😭
ale plot twist był fajny i szybko się czytało i nawet przez połowę fajnie się bawiłam - no mogło być gorzej.
Jak zawsze uległam okładce, opis był ciekawy nawiązujący do kultowej baśni, a gdy książka trafiła w moje ręce okazała się przepiękna, jak i inne wychodzące spod skrzydeł tego wydawnictwa. Cudowna szata graficzna, która wręcz woła, żeby lekturę wziąć do ręki. Jest to przede wszystkim romans z oznaczeniem 17+, więc nieco zahaczamy też o literaturę młodzieżową, czego potwierdzeniem jest cała masa zamieszczonych w tej lekturze wartości.
Cora odkąd pamiętała była zakochana w swoim sąsiedzie. Ten był tak zwanym niegrzecznym chłopcem, pochodzili z dwóch różnych światów, różniło ich dosłownie wszytko, jednak to nie przeszkodziło im w budowaniu potajemnej relacji, która niestety nie skończyła się bajkowo. Gdy na jaw wszyły sekrety Cora zniknęła z rodzinnego miasteczka. Po latach jest jednak zmuszona do powrotu w rodzinne strony, jednak nie wraca sama. Wszyscy wokół szykują się na nadciągającą burzę, jednocześnie mając nadzieję na szczęśliwe zakończenie.
Powiem szczerze, że spodziewałam się, że historia będzie bardziej bajkowa czy baśniowa, a nawet, ze będzie nawiązywała do fantastyki, tutaj było moje pierwsze zaskoczenie, bo jest ona jak najbardziej realna i tylko troszkę podkoloryzowana. W treści pojawiają się nawiązania do Roszpunki, z którą utożsamiana jest główna bohaterka, która będąc nastolatką była otoczona ochroną. Życie jednak zmusiło ją do radykalnych kroków, które po latach sprowadzają ją do początku własnej wędrówki. Tutaj właśnie zaczyna się właściwa fabuła, gdzie główni bohaterowie stają naprzeciwko siebie, oboje z bagażem doświadczeń, a jedno z nich postawione jest też w nowej nieznanej sobie sytuacji. Autorka daje nam także wgląd do przeszłości, choć takie przeskoki w czasie nie są moimi ulubionymi, jednak tutaj mi się podobały, były one wyszczególnione i bardzo zgrabnie wplątane w fabułę za co ogromny plus.
Na szczególną uwagę w tej książce zasługuje podejście do macierzyństwa, rodzicielstwa czy do samych kobiet. To najbardziej oczarowało mnie w tej lekturze, autorka tak pięknie i cudowanie opisuje rolę matki i kobiety, pokazuje jej codzienność i zmaganie się z problemami. Pokazane jest to do czego jest zdolna zdesperowana kobieta, na jak wielkie poświęcenie jest gotowa dla swojego dziecka czy rodziny. W tym wszystkim każda z nas znajdzie coś z czym sama zmaga się na co dzień, jest to naprawdę wzruszające i poruszające, to stanowi w pewnym sensie magię i kwintesencję tej powieści. Dla młodszych czytelniczek może być lekcją i wartością, której powinny się uczyć i dążyć do jej osiągnięcia.
Sama fabuła jest bardzo ciekawa i wciąga już od pierwszych stron. Choć poruszane są tutaj zarówno trudne jak i kontrowersyjne tematy to książkę czyta się bardzo lekko i szybko, ja przeczytałam w ciągu jednego wieczoru. Zrobiła na mnie bardzo dobre wrażenie i naprawdę mi się podobała. Większość fabuły była przewidywalna, jednak też są tutaj elementy, które mogą zaskoczyć. Relacja głównych bohaterów w moim odczuciu jest dość dziwna, i nie do końca mnie przekonuje, pełna jest kłótni, wzajemnych oskarżeń i niedopowiedzeń, a po jednej rozmowie bardzo szybko wchodzi na nowy poziom, tutaj moim zdaniem wszystko dzieje się nieco za szybko i zabrakło mi dopracowania wątków.
Lektura jest bardzo fajna i wartościowa, ma pozytywny wydźwięk. Troszkę przypomina komedię romantyczną, bo i jest uroczo, jest dramatycznie, momentami erotycznie ale jest to ujęte w bardzo subtelny sposób. Książka opowiada nieco bajową historię, czyta się bardzo przyjemnie i można się przy niej dobrze bawić. Mi się podobało i serdecznie polecam.
Dziś o historii, która poniekąd nawiązuje do znanej nam bajki/baśni - "Roszpunki". Niemniej jednak nie odnajdziecie tu niczego z fantastyki, a ludzkie życie, które nie było usłane różami.
Cora poznała Noah, kiedy była bardzo młoda. Już wtedy oddała mu swoje serce. Każda minuta, którą wspólnie spędzali była wykradziona z codziennego życia, które toczyli. Zbliżali się do siebie coraz bardziej, a kiedy dziewczyna myślała, że nic nie zmieni się na gorsze, bohaterka odkryła sekret, który ją złamał, a za jedyny ratunek uważała ucieczkę . Po latach wraca, ponieważ to, co miało być lepsze, okazało się wpadnięciem z deszczu pod rynnę. Piekło było prawdziwe.
Przyznam szczerze, że ta książka wywołała we mnie mieszane uczucia. Z jednej strony bardzo chciałam wiedzieć co i jak, poznać przyczyny, które spowodowały konkretny bieg wydarzeń. Z drugiej jednak coś między mną a tą historią nie zaiskrzyło.
Lubię styl Autorki, ponieważ to nie jest pierwsze jej dzieło, które przeczytałam, właśnie dlatego nie miałam jakichkolwiek oporów, żeby sięgnąć po kolejne.
Wiem, jak bywa z nami czytelnikami. Mamy różne gusta, czasami nasz nastrój też ma wpływ na to, jak odbieramy dane książki. Może to też była kwestia w tym konkretnym przypadku, nie wiem.
Uważam, że całość została napisana dobrze, ale zabrakło mi chyba odrobiny treści na rozwinięcie niektórych wątków. Wiem, że bohaterowie mają za sobą wspólną przeszłość, więc nie muszą od nowa budować relacji, ale mimo to, dla mnie to był pewnego rodzaju skok na głęboką wodę.
Bardzo podoba mi się nawiązanie tytułu do fabuły. Pomijając już znane porównanie do historii Roszpunki, odzwierciedla on to, co czytelnik będzie mógł odkrywać krok po kroku wraz z wykreowanymi postaciami.
Autorka pokazała, jak chwiejne może być życie, kiedy budowane jest na sekretach, kłamstwach. Do czego może doprowadzić zawiść i chęć zemsty. Jak bardzo mogą na tym ucierpieć niewinne osoby.
Mamy tu też przedstawiony ten rodzaj miłości, która jest w stanie przezwyciężyć nawet największe przeciwności, upływ czasu, wybacza przeszłość. Nie odnajdziecie tu idealnych bohaterów i mnóstwa słodkości. Paulina zabiera nas do świata, w którym są oni podobni do nas - mają wady, popełniają błędy, ale dla tych, których kochają - poświęcą wszystko, co mogą.
Najważniejsze jest przesłanie, które ta historia za sobą niesie, które Paulina nam też bezpośrednio przekazuje. Poświęcenie się jest czymś wspaniałym, największym oddaniem. Niemniej jednak nie będzie możliwe, jeśli nie poświęcimy się również sami sobie.
,…-Ale bądź moją przystanią, Coro. Bądź tym kimś, kim ja nie potrafię być dla siebie”
Ach, cóż to była za podróż literacka! Pełna emocji i niespodzianek! A wszystko to za sprawą powieści „Wieża kłamstw”. Autorka zabrała mnie w emocjonującą podróż, gdzie były burze i sztormy, ale też słońce i spokojna toń. To współczesna interpretacja Roszpunki, którą musicie przeczytać ❤️
Muszę przyznać, że książka okazała się na tyle zajmująca, że w ciagu jednego dnia ją przeczytałam, co nie zdarza mi się zbyt często. Pierwsze co przychodzi mi do głowy po lekturze tej historii to ogromna siła kobiet. To głównie o walce głównej bohaterki Cory jest ta książka. Kobieta zakochuje się w swoim sąsiedzie, z którym spotyka się potajemnie w nocy. Jednak przez splot różnych wydarzeń Cora Brown opuszcza rodzinne miasteczko, bo nie chce już więcej znać chłopaka. Po latach wraca do rodzinnego miasteczka i do dziadka, który okazuje się, że już nie żyje. Spotyka również swoją wielką miłość. Noah chce zemścić się na dziewczynie, ale okazuje się to trudne, bo ma z nią córkę. Jakie tajemnice wyjdą na jaw? Czy Noah i Cora mają szansę na wspólną przyszłość i szczęście? Musicie przekonać się sami 🙌
,,Tęsknimy, gdy go nie ma, a umieramy, kiedy odchodzi, jeśli jednak już z nami zostaje, odradzamy się i spalamy jednocześnie”
,,Wieża kłamstw” to emocjonalna historia, która wciąga czytelnika do świata relacji międzyludzkich i międzypokoleniowych. Autorka w mistrzowski sposób kreśli portrety bohaterów, ukazując ich wewnętrzne zmagania, lęki i dylematy. Ta piękna opowieść o dorastaniu, miłości, przyjaźni, o wyzwaniach jakie stawia przed nami życie. Książka mocno chwyta za serce i sprawia, że nie raz łezka kręci się w oku.
,,Wieża kłamstw” to zachwycająca, pełna nadziei i pozytywnego przesłania emocjonalna podróż. W książce znajdziemy nieoczekiwane zwroty akcji, które sprawią, że ciężko się od niej oderwać. Wielka zaletą książki jest jej życiowa mądrość i wątki o dorastaniu, odwadze, niezwykłej sile kobiet czy walce o swoją rodzinę.
,,Moja Cora. Pozwala się skrzywdzić, by chronić tych, których kocha”
Ogromnie doceniam również, iż powieść ta skłania do refleksji nad własnym życiem. Po jej przeczytaniu zadawałam sobie pytanie: czy tak jak Cora umiałabym zostawić za sobą wszystko, co bolesne? ,,Wieża kłamstw” to powieść refleksyjna, które wciąga czytelnika w wir pytań i gdybań o ludzką moralność, sprawiedliwość, poczucie winy, odpowiedzialność i decydowanie o swoich losach. Jak nasze decyzje wpływają na innych? Czy da się odciąć od przeszłości?
Autorka prowadzi czytelnika przez życie bohaterów bez oceniania i wydawania wyroków. To my sami możemy ocenić i spróbować wydać osąd. Tylko czy to, aby na pewno jest proste?
,,Wieża kłamstw” to mądra, poruszająca książka, która daje nadzieję i ukazuje niezwykłą siłę i odwagę kobiet. Czytajcie! Naprawdę warto ❤️
,,Nic nie dzieje się bez powodu. Przykre wydarzenia nas kształtują. Kiedy jednak jesteś z kimś naprawdę, z miłości, przekonujesz się, że życie może być przyjemnością, bo masz obok wsparcie”
"Udaję skałę, chociaż jestem gliną. Deszcz mnie nie obmywa, on ściera mnie z powierzchni ziemi".
Cora mieszka z dziadkiem. A ten, żeby ja chronić, zamyka dziewczynę w pokoju. Jednak ona otwiera swoje okno i serce przed swoim sąsiadem. Ten przychodzi do niej nocami i spędzają czas na rozmowach. Kiedy się do siebie zbliżają a Cora widzi z Noah'em swoją przyszłość, chłopak pokazuje prawdziwe oblicze. To zmusza dziewczynę do opuszczenia domu dziadka....
Noah ma z pozoru wszystko. Bogactwo i dom, pozycję. Jednak chłopakowi podoba się zamknięta w "wieży" sąsiadka. Początkowa sympatią do dziewczyny, zmienia się w miłość a ta przechodzi w nienawiść, kiedy dziewczyna znika.
Kiedy Cora wraca do Rushville, Noah postanawia zemścić się na dziewczynie. Sprawę jednak komplikuje mała dziewczynka, która jest jego wierną kopią...
Przyznam szczerze, że bardzo zaskoczyła mnie ta książka. Czy zawiodła? Zdecydowanie nie! Zawsze powtarzam, że książki z którymi w jakiś sposób się utożsamiamy, czyta się inaczej. Przeżywa się je bardziej. Powodują łzy i niezliczoną ilość zapisanych cytatów, bo stety lub niestety widzimy w nich siebie.
I choć sytuacja Cory i Noah nie odzwierciedla mojej sytuacji, to już macierzyństwo jak najbardziej. To jak Paulina przedstawiła tutaj rolę mamy, która dla swojego dziecka jest w stanie zrobić wszystko, jest odzwierciedleniem moich uczuć. Jak wiele czasem trzeba poświęcić, żeby zobaczyć szczęście i uśmiech na twarzy maluchów.
Co oprócz macierzyństwa? Intrygi, bolesne doświadczenia, niewyjasnione sytuacje i niedopowiedzenia, które zmieniają bieg wydarzeń. Tajemnice przeszłości, ból, cierpienie ale i miłość.
Polecam gorąco i dziękuję za możliwość poznania historii Cory i Noah ❤️ Zostanie ze mną na długo ❤️
"Wieża kłamstw" Pauliny Zaleckiej to opowieść, która wciąga czytelnika od pierwszych stron, prowadząc przez meandry młodzie��czych uczuć, bolesnych rozczarowań i tajemnic, które potrafią zaważyć na całym życiu. To historia pełna emocji, namiętności, trudnych wyborów i konsekwencji, które czasem musimy ponosić, nawet jeśli minęły lata.
Cora Brown to bohaterka, która od pierwszego spotkania zaskarbiła sobie moją sympatię – subtelna, wrażliwa, a jednocześnie odważna i silna, zmuszona zmierzyć się z przeszłością, która odcisnęła na niej głębokie piętno. Jej relacja z Noah – chłopakiem z sąsiedztwa, bogatym, ale zagubionym – to opowieść o miłości, która miała być na zawsze, a została przerwana przez zdradę, niedopowiedzenia i lęk. Paulina z ogromnym wyczuciem i literacką gracją buduje napięcie między bohaterami, sprawiając, że czytelnik z zapartym tchem śledzi ich losy. Powrót Cory do rodzinnego Rushville staje się nie tylko próbą zmierzenia się z dawnymi uczuciami, ale też konfrontacją z tajemnicami, które domagały się ujawnienia.
Autorka doskonale oddaje klimat małego miasteczka – pełnego pozorów, ukrytych dramatów i sąsiedzkich spojrzeń, które potrafią być bardziej raniące niż słowa. Narracja jest płynna, styl bogaty, a emocje przedstawione z niezwykłą intensywnością.
"Wieża kłamstw" to nie tylko opowieść o złamanym sercu, ale też o odwadze, by stanąć w prawdzie – nawet tej najbardziej bolesnej. To historia, która porusza, zostaje w myślach długo po przeczytaniu i przypomina, że największe rany potrafi uleczyć tylko miłość.
“Wieża kłamstw” Pauliny Zaleckiej to współczesna wersja baśni o Roszpunce, pełna emocji i tajemnic.
Cora Brown, po stracie rodziców, dorasta pod opieką nadopiekuńczego dziadka, który izoluje ją od świata. Mimo to nawiązuje relację z sąsiadem, Noah, który potajemnie odwiedza ją nocami. Gdy na jaw wychodzi bolesna prawda, Cora ucieka z rodzinnego miasteczka. Po latach wraca, by zmierzyć się z przeszłością i ochronić córkę, co prowadzi do trudnej konfrontacji.
Noah bogaty sąsiad Cory, który zdobył jej zaufanie i miłość, lecz jego decyzje zniszczyły ich przyszłość. Po jej zniknięciu szukał jej bez skutku. Powrót Cory budzi w nim chęć zemsty, zwłaszcza gdy odkrywa, że ma córkę łudząco do niego podobną.
Podobają mi się momenty z przeszłości, jesteśmy w stanie zrozumieć zachowania bohaterów i motywy jakimi się kierowali.
Chociaż nie jestem matką, to ta historia pokazuje jak wiele można poświęcić dla swojego dziecka i jego bezpieczeństwa.
Końcówka mnie dosłownie zmiażdżyła i takiego obrotu spraw kompletnie się nie spodziewałam..
[współpraca reklamowa] Nie mam pojęcia co stało się w tej książce, ale chyba nawet nie chcę spróbować tego zrozumieć.
Zazwyczaj staram się szukać jakichkolwiek pozytywów w książce, którą czytam, ale niestety tutaj jedyne co było ciekawego to opis z tyłu. Już od pierwszych stron wiedziałam, że styl pisania autorki nie przypadnie mi do gustu, jednak im dalej tym było gorzej. Skończenie tej książki było dla mnie męką i wielkim wyzwaniem dla mnie było nie zostawienie jej i zapomnienie o jej istnieniu.
Jeśli chodzi o fabułę to była totalnie bez sensu. Spora część książki była dla mnie nie do końca zrozumiała. Próba tworzenia wielkich zwrotów akcji, które sprawiały, że książka byłą jeszcze bardziej tragiczna. Podczas czytania jedyną emocją jaką odczuwałam było znużenie. W żadnym momencie nie czułam nawet cienia sympatii do bohaterów, ani nie byłam ciekawa, co wydarzy się dalej. Po prostu czytałam słowo po słowie starając się nie zasnąć.
Bohaterowie byli bardzo słabo wykreowani i bardzo toksyczni. Każdy ma jakieś swoje miejsce w społeczeństwie, ale to tyle, żaden się nie wyróżnia i nie jest kimś, kogo bym zapamiętała.
Samo zakończenie, w którym nagle wiele, więcej niż przez całą książkę razem wzięte jest bardzo naciągane. Tak jakby przez całą książkę zapomnieć, że ma się coś dziać i wszystko upchnąć w dość słabej jakości zakończeniu. Już dawno nie cieszyłam się aż tak, że skończyłam czytać jakąś książkę i mogę wreszcie wyrzucić ją z mojej pamięci.