"Wilczy hak" kupiłam ponad rok temu. Tak naprawdę robiąc to pod wpływem chwili, ponieważ zawsze interesowała mnie II wojna światowa to uznałam, że thriller szpiegowski, jeszcze podparty prawdziwymi zdarzeniami mnie zainteresuje. Zaczęłam czytać od razu i... rozczarowałam się, a przynajmniej przez pierwszą część książki - około 150 stron. Wprowadzenie do właściwej akcji było długie i żmudne, przeskakiwanie między bohaterami męczyło mnie. Nie byłam pewna, kto jest kim. Kto dla kogo walczy i o co w tym wszystkim chodzi. Odłożyłam książkę i postanowiłam jej więcej nie ruszać.
Jednak wczoraj, dałam jej drugą szansę. Nie zaczęłam od początku, tylko od chwili w której skończyłam, bo (o dziwo) mimo upływu czasu dalej pamiętałam bohaterów. Gdzieś tam utkwili mi w pamięci. Pozostałą część książki pochłonęłam szybko.
Akcja rozkręca się w drugiej części książki. Wszystkie pionki są rozstawione na szachownicy, każdy ruch ma znaczenie. Obserwujemy to grę umysłów dwojga młodych ludzi. Kibicujemy głównemu bohaterowi, a jednocześnie jesteśmy w stanie zrozumieć motywy działania SS-mana.
Co prawda nie mam doświadczenia (dużego) w czytaniu thrillerów, ale ten zaliczam do całkiem udanego. Przynajmniej na razie. Styl autora jest dobry, choć czasem długość opisów mnie osobiście zabijała (ale do Tolkiena jeszcze mu daleko).