To, czego nie można było wykrzyczeć światu, zostało zakopane w ziemi.
Tuż po rozpoczęciu II wojny światowej Emanuel Ringelblum, trzydziestodziewięcioletni historyk, nauczyciel i działacz społeczny, zaczyna gromadzić informacje o życiu Żydów pod okupacją niemiecką. Niedługo potem zaprasza do współpracy innych – podobnie jak on historyków i społeczników, a także ekonomistów, literatów, przedsiębiorców. W getcie warszawskim powstaje tajna organizacja Oneg Szabat ("Radość soboty"), która ma zbierać dowody na istnienie żydowskiego świata: relacje, dzienniki, prywatną korespondencję, teksty literackie, zdjęcia, rysunki, prasę, dokumenty urzędowe, programy teatralne, kartki na żywność... Kiedy wiadomo już, że koniec getta jest bliski, grupa wtajemniczonych ukrywa zgromadzone archiwum pod ziemią. Spośród kilkudziesięciu osób zaangażowanych w prace Oneg Szabat wojnę przeżyją trzy. I tylko jedna z nich będzie wiedziała, gdzie ukryto Archiwum Ringelbluma.
Marta Grzywacz przywraca pamięć o archiwistach Oneg Szabat i ich heroicznej pracy. Hersz Wasser, Eliahu Gutkowski, Izrael Lichtensztajn, Szymon Huberband, Rachela Auerbach i inni nie mieli złudzeń co do własnego losu, ale zbierali świadectwa żyjących z myślą o potomnych. Zdawali relację z własnej zagłady.
To była bardzo dobra i bardzo trudna książka. Nie jest to moja pierwsza książka z tematyki Zagłady, ale jedna z tych, które poruszyły mnie bardzo mocno. Może to były opisy powoływania Archiwum i zbierania materiałów, może same relacje świadków, może wszystko jednocześnie, ale kilka razy miałam łzy w oczach. Ogrom poświęcenia i pracy jaki Ci ludzie włożyli w to, że udokumentować nie tylko zagładę Żydów w getcie, ale i życie tam jest godny pochwały. Świetna książka.
„Radość soboty” Marty Grzywacz to wstrząsająca i poruszająca opowieść o ludziach, którzy w samym sercu warszawskiego getta postanowili zachować dla przyszłych pokoleń prawdę o życiu i śmierci Żydów pod okupacją. Autorka przywraca pamięć o członkach tajnej grupy Oneg Szabat, którzy – wiedząc, że sami nie przetrwają – dokumentowali rzeczywistość wokół siebie z niezwykłą determinacją.
To książka o odwadze cywilnej, o głodzie prawdy silniejszym niż strach przed śmiercią, o heroizmie cichym i bezimiennym. Grzywacz pisze o ludziach takich jak Emanuel Ringelblum, Hersz Wasser czy Rachela Auerbach, którzy zamiast broni wybrali kartkę papieru i ołówek, wierząc, że choć oni zginą, ich słowa przetrwają.
„Radość soboty” to coś więcej niż książka historyczna – to literacki pomnik, który uczy, wzrusza i zmusza do refleksji. Lektura obowiązkowa dla każdego, kto chce naprawdę zrozumieć, czym była Zagłada i jak ogromną siłę ma ludzka pamięć.
Dziękuję autorce za tę książkę - książkę która ścięła mnie z nóg, tak trudną dla mnie do przebrnięcia, choć temat Zagłady nie jest mi obcy. Bardzo doceniam ogrom merytorycznej pracy włożonej w reportaż. Przez całą lekturę, ze ściśniętym gardłem i oczami pełnymi łez czułam ogromną wdzięczność za wnikliwą pracę archiwistów Oneg Szabat, którzy zadbali o to, aby przez kolejne dekady niósł się głośno głos wszystkich tych, którzy nie mogli wówczas przekazać poza więziące ich mury swojej historii.