"Ale czym jest miłość życia w porównaniu z miłością śmierci? A śmierć go kochała, w przeciwieństwie do życia."
"Ceremoniarz" to trzeci i ostatni tom losów komisarza Lichego. Nie jest to powieść wielogatunkowa a rasowy kryminał. I to jaki! Wielowarstwowa, skomplikowana intryga wciąga od pierwszych stron, a każdy kolejny trop jedynie bardziej komplikuje i tak zawiłe śledztwo. Nie ma tu przekoloryzowanych postaci rodem z filmów akcji, nie ma naciąganej policyjnej roboty. To odarty z naiwności, logiczny ciąg przyczynowo-skutkowy ukazujący zarówno pracę organów ścigania, jak i poczynania chuliganów, przestępców, samozwańczych obrońców sprawiedliwości.
Nie udało mi się odkryć sprawcy, a rozwiązanie intrygi było dla mnie sporym zaskoczeniem. Wyborny plot twist.
Powieść skomponowana jest w dużej mierze z porównań, metafor, trafnych przemyśleń dotyczących bieżących wydarzeń, jak i problemów życia codziennego. Niektóre są lapidarne, dosadne, niczym (parafrazując Autora) gów*o, które pier*nęło w wentylator. Inne wdzierają się "pomiędzy czułe uściski liryki i dramatu". Rewelacyjne zestawienie prostego przekazu z poetyckim stylem, które daje niezwykle wrażenie.
"– I dalej ją kochasz?
– Zamieniła mnie we wrak człowieka. Nie, poczekaj. To niesprawiedliwe. Ja od dawna byłem wrakiem. Ona mnie po prostu zezłomowała."
Mimo tych wszystkich głębokich dywagacji postać Lichego została jakby ograniczona, spłacona. Choć udało mi się wsiąknąć w jego umysł we wcześniejszych tomach, to w tym nie czułam mentalnego przywiązania. Nie tak, jak wcześniej. O jego problemach nie czytałam z takim zaangażowaniem, nie miałam ochoty gadać do czytnika, wierząc, że Lichy dostosuje się do moich rad. Dla jasności — nie było źle, ale nie tak genialnie, jak we wcześniejszych częściach.
Wracając do trafnych przemyśleń:
"Wchodzi pani czasem na portal Lubimyczytać? Książki pana Kastora mają tam zwykle ocenę pomiędzy pięć a pięć i pół. To bardzo słaba ocena. Przy każdej pojawia się kilka tysięcy jedynek. Kilka tysięcy. Plus masa niepochlebnych komentarzy, często z nowych kont. Zgłaszamy to do administratora, oczywiście, ale to walka z wiatrakami."
Nic dodać, nic ująć. Administratorze LC — Twoje poczynania stają się legendarne. No ale to nie miejsce...
Te przemyślenia dotyczą hejtu, z którym muszą się mierzyć pisarze. Wnioski pokrywają się z moimi, ale jest tego zbyt wiele, żeby cytować.
Co do zakończenia serii jest to kilka perspektyw, które zaczynają się od kolejnych z pięciu zwrotek kawałka Kaśki Sochackiej "Wiśnia" i wizualizują stany emocjonalne bohaterów. Zakończenie przyjmuję bez zastanawiania się, co bym chciała ja, jako czytelnik. Autor podjął decyzję, którą akceptuję. Choć w posłowiu wspomniał, że nie jest w stanie definitywnie stwierdzić, czy jego wyobraźnia nie przywoła ponownie Lichego, to osobiście obawiam się, że historia stałaby się abstrakcyjna, a to właśnie umiejętność ukazania realizmu jest największym talentem Grzegorza Brudnika. Skala autentyzmu poraża i sprawia, że zostawia trwały ślad w umyśle czytelnika.
"I stali tak chwilę. I pewnie staliby dłuższą, ale znowu epika wdarła się pomiędzy czułe uściski liryki i dramatu."