Skrupulatnie obmyślony plan Victorii Clark nabiera rozpędu. Dziewczyna zobowiązała się do rzeczy trudnych, niekiedy niemożliwych – wszystko po to, aby przekonać własną matkę, upartą Joseline Clark, że się zmieniła.
Jednym z takich zobowiązań jest znoszenie obecności Nathaniela Sheya. Relacje między dwojgiem młodych dorosłych nie są najlepsze. Przyzwyczajeni do kłótni Victoria i Nathaniel muszą zaprezentować się mieszkańcom Naperville i przede wszystkim swoim rodzicom jako para przyjaciół. A to nie takie proste, skoro problem stanowi nawet oddychanie tym samym powietrzem. Ponieważ jednak są nieposkromieni i oboje zdecydowani doprowadzić plan do końca, spędzają razem sporo czasu, dzięki czemu coraz częściej wdają się w niewygodne dyskusje, jeszcze więcej się kłócą i przekraczają kolejne granice.
Relacja z księciem Naperville znalazła się w pierwszej fazie rozkwitu i staje się dla Victorii mocno kłopotliwa. Dziewczyna zaczyna doświadczać tego, czego za wszelką cenę starała się unikać – wychodzi z cienia i wzbudza zainteresowanie kilku pozornie niezwiązanych ze sobą osób.
Tymczasem problemy wciąż się piętrzą. Nathaniel musi ćwiczyć swoją pewność siebie. Victoria wie, że najlepszym sposobem na to będą randki. Udawane randki, dzięki którym trzeci dziedzic imperium Mitchellów wyzbędzie się stresu.
Pozostaje tylko jeden kłopot… Kto będzie jego partnerką?
Książka dla czytelników powyżej osiemnastego roku życia.
Ale telenowela XD Niech ktoś wyśle Vic na terapię błagam 🙏🏻 Nate chce wiedzieć w końcu o chuj ci chodzi xd Cameron słoneczko nie zmieniaj się 🫶🏻 RIP Marcel 💔 Czy mogę się już dowiedzieć o kij chodzi z tym szpitalem? Dlaczego Nate był takim chujem 4 lata temu i powiedział co powiedział? Co ma się stać na tym rodzinnym bankiecie? To brzmi niepokojąco i dlaczego jego matka chce tam Vic? Czy dowiemy się CO SHEY ROBIŁ W TYM KANTORKU W OGÓLE? Kto to jest Darren? Czy Sophie ma jakieś znaczenie? Pojawi się w ogóle czy to było takie żeby Victoria znalazła się w tym szpitalu? Czy oni w końcu przestaną się kłócić? XD Ja myślałam, że jestem pamiętliwa, ale Victoria jednak wygrywa, chociaż jakbym usłyszała takie słowa… Dobra jednak byłabym pamiętliwa. Jak ona jeszcze raz przygryzie tą śluzówkę policzka to ją po prostu wygryzie XD dziwię się że tam jeszcze coś zostało XDD To się czyta jak paradokument x turecka telenowela, jakby zmieszać Ukrytą prawdę z jakimś Zbuntowanym Aniołem, ale hej ja wiedziałam na co się pisze xdd zaskakująco szybko się to czyta ale jak kogoś drażnią powtórzenia to wyjdzie z siebie przy tej książce
to jest prawdziwy ROZKWIT, mam jeszcze wiecej pytan i nie moge wytrzymac czekania na kolejny tom przysiegam to bylo takie genialne, zabawne i nie zlicze ile razy mialam ochote krzyczec z ekscytacji przez pochyłą czcionke (kaska smieje nam sie w twarz)
5⭐️ bo to vic i shey, a ja wróciłam do domu bawiłam się świetnie (ale niestety muszę przyznać, że strasznie rozwleczone to było :/) KASIA DAWAJ JUŻ FAZĘ 2
Rozczarowująca. Nie miałam zawyżonych oczekiwań, bo pierwsza część, choć zabawna i niezobowiązująca, nie stała się moim ulubieńcem. Wierzyłam, że pogłębimy wątki, poznamy bohaterów, ruszymy w końcu jakimś tropem (mniej lub bardziej frasobliwym), ale tak się nie stało. Mielimy wiecznie to samo - kłócą się, obrażają, trochę poznają przy okazji; to wszystko. Bohaterowie są okropni. W tej części tracimy Camerona, który staje się nieco płaski i przyczepiony na doczepkę. To duża wada, bo lubiłam go w ostatniej części. Jego kłótnie z Chrisem są tandetne, a przypominam, że to są dorośli ludzie. Te kłótnie przypominają mi bardziej spór przedszkolaków, który w gruncie rzeczy nie ma sensu, ale dziecko nie rozumie, że nie musi rozmawiać z kimś kogo nie lubi. Główna bohaterka jest strasznie niewiarygodną narratorką. Widzę wszystkich przez pryzmat jej nienawiść. Domyślam się, że to celowy zabieg, ale nie potrafię przywiązać się do żadnego z bohaterów. Byłoby to może właściwe gdybym dostała niezwykle charyzmatyczną główną bohaterkę albo wciągającą, przewrotną fabułę. Nie dostaję tego. Victoria jest okropna. Lubię bohaterów wątpliwych moralnie i takich, których nie da się polubić. W pierwszej części to nawet lubiłam, ale w tej Victoria zachowuje się jakby chwilę temu uciekła z pod mostu, a i tam pewnie nie panuje taka patologia Serio laska kłóci się z przypadkowymi, nachlanymi ludźmi w randomowy wtorek i chcę się z nimi bić? Przez całe dwie książki wpajano mi obraz silnej, wyrachowanej dziewczyny, która wie kim jest i nie interesuje jej opinia innych ludzi. Ale to nie prawda. Główna bohaterka jest przewrażliwiona na punkcie swojego wizerunku. W innym wypadku nie wchodziłaby w te wszystkie kłótnie, nie drążyłaby tematu w związku z przeszłością jej i Nate, i nie zachowywałaby się jak rozpieszczona gówniara, gdy ktoś jest po prostu uprzejmy. I nie kłóciłaby się po usłyszeniu dennego tekstu nachlanej kobiety spotkanej na drodze w środku nocy. Victoria nie jest silna. Jest przebiegła, sprytna, ale niezwykle słaba. Drwi z Nathaniela, bo zachowuje się dokładnie tak samo - jak małe szczenię spuszczone ze smyczy; rozwydrzony bachor, który nie potrafi posprzątać swoich zabawek z piaskownicy. Jest agresywna, złośliwa i absolutnie antypatyczna. Nie potrafię z nią empatyzować. I w tym tkwi problem. Nie wierzę w to, że ktokolwiek chciałby spędzać z nią czas. Jej humor czasami mnie bawi, nie narzekałam przebywając tę drogę w jej głowie, ale nie wierzę w to, że tak mało wystarczy aby kogoś zatrzymać na dłużej. Ta książka prawie nic mi nie oferuje - trochę śmiechu i zapomnienia o teraźniejszości. To wszystko. Fabuła jest rozwleczona i całkiem irracjonalna. Niewiele się dzieje, w kółko to samo. Lubię slow burn, ale problem nie tkwi w wolno rozwijającym się romansie, a w tym co się dzieje pomiędzy, w tym co kształtuje ten romans. Rozmowy są trochę nietęgie, krępujące, nie oferują mi też zbyt wiele. Czułam się trochę jakbym była niechcianym widzem. Zważając na przeszłość głównych bohaterów może ma to sens - tak czy inaczej nie daje mi to żadnej satysfakcji, sprawia mi tylko dyskomfort Plus za to, że naprawdę czuć, że to bogaci, rozpuszczeni gówniarze I niektóre sytuacje są naprawdę nietypowe (mówię o Tobie Marcel)
Bawiłam się mimo wszystko całkiem dobrze, bo to po prostu przyjemna rozrywka, ale meh Aha, i naprawdę nie lubię Nathaniela (być może to wina niewiarygodnego narratora, ale wciąż)
czy ja coś w ogóle muszę mówić? bitter zdobył moje serce pod każdym jednym względem. ta historia to moje roman empire i nie spodziewałam się, że jeszcze kiedykolwiek tak strasznie pokocham jakąś książkę, ale wtedy pojawiła się kasia i bitter😭
kocham wykreowanie bohaterów. świata. przedstawienie oraz wymyślenie historii. mniejsze i większe nawiązania. pstryczki w nos. dużo pstryczków w nos. to jak wszystko jest połączone i z czasem ma coraz większy sens. kasia to po prostu geniusz. nathaniel i victoria zawładnęli moim sercem, umysłem i duszą. ta historia zdecydowanie jest wyjątkowa oraz piękna na swój własny unikatowy sposób. dawno nie odczuwałam AŻ TAKICH emocji podczas czytania. kasia pizgacz robisz to dobrze. bardzo dobrze. przerażająco idealnie dobrze. kocham cię kobieto za tę historię jeszcze bardziej, a nie sądziłam, że to w ogóle możliwe…
victoria i nathaniel? ja na kolanach, dla ich obu. nigdy nie było książki, w której utożsamiałabym się z dwójką głównych bohaterów podobnie mocno, a tutaj tak jest. jestem mieszanką sheya i clark. moje dzieci, z którymi utożsamiam się, jak z mało kim.
chciałabym, żeby ktoś kiedyś kochał mnie (i patrzył na mnie) tak, jak ja bittera🥹 nie mogę się doczekać kolejnych tomów🙂↕️
ta historia zostanie ze mną na zawsze, a bycie jakąś małą jej częścią jest jak spełnienie jednego z moich najwyższych marzeń, za co jestem niewyobrażalnie wdzięczna💜
Nate dalej w formie nawet w innej rzeczywistości. Vic zabawna czasami jesteś ale już skończ proszę z tym odpychaniem od siebie wszystkich. ZAKOŃCZENIE, NATE WIEM ŻE NAPEWNO MIAŁEŚ POWÓD ALE TY IDIOTO JEBANY CO TY Z NIĄ ZROBIŁEŚ
jestem ponownie zakochana w tym co stworzyła Kasia. bohaterowie, niezależnie od uniwersum, za każdym razem kradną moje serce i sprawiają ze na mojej twarzy pojawia się uśmiech 🥹💜
pióro Kasi uwielbiam od dawna i tutaj nie było inaczej. jej historie są wyjątkowe i za każdym razem potrafi wywołać we mnie całą gamę emocji. uwielbiam to jak wplecione zostały elementy, które wyraźnie nawiązują do pewnych wątków z trylogii Hell i są świetnym smaczkiem dla jej czytelników 🥹
jeśli chodzi o bohaterów jedną z moich absolutnie ulubionych bohaterów jest Victoria Clark, która ponownie skradła moje serce. jest ona ciężką, złożoną postacią, która aby polubić trzeba dobrze zrozumieć, ponieważ osoby które tego nie zrobią, bądź nigdy nie znalazły się w podobnej sytuacji, łatwo będzie im ją znielubić.
klimat tej serii jest świetny, dobre opisy pozwalały mi idealnie zwizualizować sobie otoczenie w jakim znajdowali się bohaterowie przez co odczuwałam wszystko kilka razy bardziej.
nie mogę doczekać się kolejnego tomu 🥹
🚨spoiler🚨
motyw drugiej szansy jest jednym z moich ulubionych, dlatego jestem bardzo ciekawa jak potoczy się to w przypadku trylogii Bitter, a przede wszystkim nie mogę doczekać się momentu, w którym Vic i Nate szczerze ze sobą porozmawiają na temat sytuacji sprzed 4 lat. Ich rozmowa, która została przytoczona na samym końcu książki złamała mi serce i pozwoliła jeszcze mocniej zrozumieć to jak zachowuje się Victoria :((❤️🩹
nie bylam zachwycona pierwsza czescia i niestety przy drugiej sytuacja sie nie poprawila. wszystko bylo dla mnie rozwleczone na sile, z jednej strony duzo sie dzialo, ale z drugiej nic. troche mnie zmeczyla ta ksiazka.
uwielbiam hell i uwielbiam kasie, ale jednak ‚bitter’ nie bedzie moja ulubiona seria. dam szanse kolejnej czesci, bo chce poznac rozwiazanie wszystkich niedokonczonych watkow, ale nie mam duzej presji zeby od razu po premierze czytac.
wiekszosc konwersacji victorii i nate’a polegala tylko na wyzywaniu siebie, jedynie ostatni rozdzial byl duzym plusem bo przeprawdzili najbardziej dojrzala rozmowe z calych 500 stron🤷🏻♀️ przez to, ze victoria palala nienawiscia do praktycznie wszystkiego i wszystkich nie stala sie moja ulubiona narratorka, chcialabym przeczytac pov nate’a. pozostali bohaterowie niczym sie nie wyrozniali.
podobaly mi sie lekkie nawiazania do trylogii hell🥹
patrzenie na to, jak z każdą książką warsztat Kasi jest coraz lepszy to czysta przyjemność. tom pochłonięty w jeden wieczór, nie mogłam się oderwać i co może być troszkę kontrowersyjne - uważam historię Victorii i Nathaniela za lepszą w tej wersji (nawet jeśli to dopiero tytułowy „rozkwit”) niż w trylogii „Hell”.
owszem, znowu zdarzają się powtórzenia, wspominanie prostych czynności, ale czerpię z czytania tego niezrozumiałą przyjemność, a o czerpanie przyjemności przecież w czytaniu chodzi.
lubię, gdy akcja dzieje się powoli, ale w takim tempie, które nie jest nużące, dlatego dobrze czytało mi się tą część, tak dużo rozmów, nawet jeśli zadziało się mniej.
mały minusik, ale może podchodzę tu zbyt realistycznie, nie byłabym w stanie uwierzyć, że ludzie tak łatwo zmieniają zdanie, godzą się itp. - pisząc to mam na myśli głównie zachowanie Mii.
SPOILER: szacunek dla Kasi za tak subtelne, niewyidealizowane, a przy tym wystarczająco sugestywne opisanie zaburzeń odżywiania, z którymi zmaga się Victoria. czytanie tego poruszyło mnie gdzieś tam w środeczku.
Jestem totalnie zakochana, przeczytałam to od razu i nie żałuję. Nathaniel i Victoria w każdym uniwersum są moimi ulubieńcami, a nasza kochana jedenastka nigdy nie zawodzi. Nie mogę doczekać się kolejnej części, bo to idzie w naprawdę dobrą stronę. I rzeczywiście jest to totalny SLOW BURN i nigdy tego w książkach nie lubiłam. Jednak Kasia zrobiła to cudownie, a wprowadzenie bohaterów jest naprawdę dobre. Poznawanie paczki jest idealne, ale jednak to duet naszej natorii jest przecudowny. Książka zawiera wszystkie moje ulubione motywy, enemies to lovers, fake dating i second chance, po prostu kocham wszystko co wyjdzie z ręki Kasi i każda kolejna książka mi to po prostu udowadnia.
Szkoda, że mogę dać tylko 5 gwiazdek, bo dałabym zdecydowanie więcej. Tutaj dosłownie wszystko ROZKWITA. Nie zliczę ile razy się uśmiechnęłam czytając to. Miałam ogromne obawy sięgając po Bittera, że będzie mi się ciężko czytać przez Hell, które kocham. Ale hell ma teraz ogromną konkurencję, bo to co się dzieje w Bitterze…Kasia, jesteś niesamowita i twoja twórczość ewidentnie już do końca zostanie moją ulubioną. 💜
Nic nie jest w stanie określić mojej miłości do tej książki. Pierwsza część, faktycznie, była tylko wprowadzeniem. Niewielkim prologiem, który pokazał prawie tyle, co nic. Dopiero tu, Kasia zaczęła odkrywać kolejne karty, chociaż robiła to strasznie powoli. Pokochałam Nate'a i Victorię jeszcze bardziej. Myślałam, że po trylogii "Hell" moja miłość do Nathaniela osiągnęła już swoje maximum. Bitter robi z niemożliwego możliwe!
JAPIERDOLEEEEEEEEEEEEE CO TO ZA ZAKOŃCZENIE!!!!!! BOŻE ALE TA KSIĄZKA BYLA CUDOWNA I KOMFORTOWA I WOGÓLE ŚWIETNIE NAPISANA I KOCHAM BITTERKA CALYM SERCEM💜🖤