Opowieść o miłości, przyjaźni i stracie w czasach, gdy zubożałe i upokorzone Niemcy wstawały z kolan, a pełni nadziei i pychy niemieccy chłopcy i dziewczęta wierzyli, że świat stoi przed nimi otworem… Tymczasem on runął, a pod gruzami legło całe ich dotychczasowe życie.
Krótko przed wybuchem II wojny światowej najlepsza partia w mieście – Matilde Berg, córka majętnego bankiera z Breslau – pragnie poślubić Hansa. Działacz Hitlerjugend, syn cukiernika z okrytej złą sławą dzielnicy, nie podoba się ojcu dziewczyny. Zakochani szukają więc pomocy u gestapowca Lischki, nie dostrzegając jego nieczystych intencji.
Wkrótce Hansa porywa wojenna zawierucha, a rodzice Matilde trafiają do obozu. Pozbawiona bliskich dziewczyna będzie musiała stawić czoła dorosłości i przetrwać koszmar oblężenia Festung Breslau.
Czy jej miłość do Hansa wytrzyma próbę czasu? Czy życie ma sens, kiedy tracisz wszystko, co kochasz? Kim jest Matilde Berg i kim się stanie, żeby przeżyć?
Po wielu latach inna Matylda zada te pytania pewnemu emerytowanemu milicjantowi. Razem odkryją historię tytułowej Niemry, nieodłącznie związaną z niemieckim Breslau i polskim Wrocławiem.
To tylko niewielka część słów, którymi opisałabym "Matilde".
Część z Was zapewne wie, że literatura o tematyce historycznej, to nie jest gatunek, po który sięgam najczęściej. W szkole byłam totalną nogą z historii i pewna antypatia do tego przedmiotu pozostała we mnie do dzisiaj. Nie oznacza to, że z góry skreślam książki mówiące o czasach dawno minionych.
"Matilde" zainteresowała mnie niemal od razu. Ciekawą okładką, sposobem jakim mówił o niej Autor, opisem oraz faktem, że to debiut literacki @r.a._olek_autor. Lubię sięgać po pierwsze "dziecko" osoby, która wkracza do literackiego świata jako stwórca tego książkowego.
Historia Matildy Berg wciągnęła mnie niemal od pierwszych stron. Przyjemna lekkość narracji, nie przytłaczająca w trudnych i brutalnych momentach. Rzetelny research, który nie zalewa czytelnika historycznymi informacjami. Fabuła nie pozostaje z tyłu na rzecz tła powieści. Dobre tempo opisywanych zdarzeń i akcji.
Za każdym razem, gdy sięgam po tego typu literaturę, boję się nudnych momentów. Rozwleczonych opisów, które dla mnie nic nie wnoszą. Cieszę się, że w "Matilde" udało się ich uniknąć i całość przeczytałam z niesłabnącą ciekawością.
Życzyłabym sobie, aby tak wyglądały wszystkie debiuty. Napisane z pasją i rzetelnością "starych wyjadaczy". Niecierpliwie czekam na dalsze losy. Tak, "Matilde" to pierwszy tom serii "Niemra" - chętnie przeczytam ich jak najwięcej.
To jedna z tych książek, które czyta się, powtarzając sobie "no dobrze, jeszcze tylko jedna strona i już idę spać...." a później kolejna strona, kolejna i kolejna.... I tak już do końca, bo akcja nie zwalnia. Ona pędzi jak rozpędzony pociąg w stronę ideologicznej przepaści i fabularnego mroku! Bardzo dobrego mroku! Powieść jest bardzo dynamiczna, akcja zmienia się w zasadzie ze strony na stronę, a dzięki temu czujemy bardzo wyraźnie chaos opisywanych wydarzeń i niezwykłą niestabilność czasów, w których przyszło żyć bohaterom! "Matilde" to zdecydowanie perełka dla miłośników rzetelnej historii i dobrego researchu! Autor bez wątpienia przyłożył się nie tylko do oddania klimatu epoki, ale także z ogromną pieczołowitością odzwierciedlił język, jakim posługują się bohaterowie w zależności od swojej grupy wiekowej, przynależności etnicznej czy statusu klasowo-ekonomicznego! Bohaterowie są pewnego rodzaju everymanami - kliszowymi reprezentantami swoich czasów i środowisk, a dzięki temu mamy poczucie, że nie tylko poznajemy historię Matilde i Hansiego, ale w zasadzie każdego nastolatka ogarniętego "skazą" faszystowskiej ideologii, której bardzo łatwo ulec, kiedy tak wiele obiecuje i tak wysoko cię stawia. Bardzo dobry, bardzo dojrzały, bardzo mądry debiut!
Nie od dziś wiadomo, że jestem ogromną fanką literatury wojennej i nie potrafię przejść obojętnie obok powieści z tego gatunku. Historie te są zawsze pełne emocji i wzruszeń, często nawiązują do autentycznych wydarzeń, stając się niejako lekcją historii i zazwyczaj na dłużej zapadają w pamięci czytelnika. „Matilde” autorstwa R. A. Olek to debiutancka powieść, która od razu przykuła moją uwagę. Po przeczytaniu opisu fabuły, rozgrywającej się w czasach II wojny światowej, poczułam się skutecznie zachęcona do lektury.
Na krótko przed wybuchem wojny Matilde Berg, córka majętnego bankiera z Breslau, pragnie poślubić Hansa, syna cukiernika z okrytej złą sławą dzielnicy. Młody mężczyzna, członek Hitlerjugend, według ojca Matilde nie jest odpowiednią partią dla jego córki. Młodzi są gotowi zrobić wszystko, by być razem; korzystając z pomocy gestapo Lischki, nie dostrzegają jego nieczystych zamiarów. Wkrótce Hans zostaje wysłany na front, a rodzice Matilde trafiają do obozu. Pozbawiona bliskich, Matilde może liczyć jedynie na wsparcie służącej Jadwigi. Wspólnie muszą stawić czoła dorosłości i przetrwać nadchodzącą zawieruchę oraz koszmar oblężenia Festung Breslau.
„Matilde” autorstwa R. A. Olek to niezwykła literacka podróż do czasów II wojny światowej. Jestem oczarowana zarówno historią, jaką autor przelał na papier, jak i jego niebywałym kunsztem pisarskim oraz wiedzą historyczną. Narracja, którą snuje autor, jest napisana z rozmachem i precyzją; autor zadbał o każdy szczegół, by jego powieść nie tylko wciągnęła czytelnika w wir wydarzeń z czasów II wojny światowej, ale także wzbudziła głęboko skrywane emocje i poruszyła najczulsze strony serca. Z zapartym tchem przewracałam kolejne strony, zachwycona pięknym językiem; R. A. Olek w sposób niezwykle obrazowy kreśli przed nami wydarzenia z czasów II wojny światowej. Plastyczne opisy realiów życia przed i w czasie wojny niejednokrotnie wzbudziły we mnie zarówno zachwyt, jak i trwogę – przedwojenny Wrocław oraz życie jego mieszkańców zostały opisane w sposób niezwykle realistyczny. „Matilde” to powieść, która zachwyca, ale i przeraża swoją autentycznością – jest bolesna, wstrząsająca i przede wszystkim nad wyraz prawdziwa. Bohaterowie są wykreowani bardzo autentycznie, autor nie upiększa i nie ubarwia bohaterów, wręcz przeciwnie, kreśli przed nami obrazy osób owładniętych ideologią nazizmu, surowych, pozbawionych skrupułów. Dodatkowo pokazuje, jak ogromny wpływ na młodych ludzi miała propaganda oraz ideologia nazistowska, jak łatwo było nimi manipulować. „Matilde” to bezsprzecznie jeden z najlepszych debiutów w literaturze wojennej, jakie miałam przyjemność przeczytać. Napisana pięknym językiem, dopracowana w każdym detalu, wciąga czytelnika od pierwszych stron i trzyma w napięciu do samego końca. R. A. Olek oddał w ręce czytelników powieść nietuzinkową, która na tle innych pozycji z tego gatunku wyróżnia się tym, że autor nie romantyzuje wojny, nie skupia naszej uwagi na wątku miłosnym łączącym bohaterów, lecz na samej wojnie i związanym z nią okrucieństwie. Zachęcam, zwłaszcza miłośników dobrej literatury wojennej, do zapoznania się z tą debiutancką powieścią. Jestem przekonana, że będziecie nią zachwyceni równie mocno, jak ja. Piękna, fascynująca, niepowtarzalna. Polecam.
Miałam niezwykłą przyjemność zapoznać się przedpremierowo z debiutem literackim R.A.Olek „Matilde”.
Autor zaprasza czytelnika do przedwojennego Breslau gdzie przedstawia nam postać Matilde Berg, młodej dziewczyny, która wkraczając w dorosłość zaczyna czuć pierwsze porywy serca. Jej ojciec pragnie innej przyszłości dla swojej córki, a już na pewno innego wybranka. Najlepszą partię w mieście stać na więcej niż biednego syna cukiernika dodatkowo ślepo zapatrzonego w nazistowską ideologię. Miłość jednak potrafi sprzeciwić się każdemu, kto spróbuje stanąć jej na drodze. Z pomocą gestapowca Lischki młodzi zakochani usuwają nieprzychylne im przeszkody w postaci rodziców Matilde, nie do końca zdając sobie sprawę jakie konsekwencje będzie miał ten krok.
Wybucha wojna, Hans jako świeżo upieczony szeregowiec Waffen SS trafia na front, a Matilde pozostawiona sama sobie musi zmierzyć się z dorosłością i późniejszymi działaniami wojennymi.
Powieść „Matilde” łączy w sobie romans, dramat i powieść historyczną. Autor z wielką dbałością odtwarza realia czasów wojennych gdzie ukazuje codzienne życie mieszkańców Breslau jak i późniejsze jego oblężenie. Dodatkowo w niezwykle barwny sposób pokazuje jaki wpływ na młode jednostki miała propaganda i ideologia nazistowska oraz jak łatwo udawało się zindoktrynować młode i chłonne umysły.
Dla mnie jest to niewątpliwie perełka wśród literatury z tematyką wojenną. Pierwszy raz trafiłam na książkę obyczajową, która nie romantyzuje wojny i nie łączy Polek czy Żydówek z oficerami niemieckimi. Ponadto nie jest to książka jednoliniowa gdyż historię tytułowej Niemry poznajemy z opowieści dwóch nieznajomych sobie osób, które przez przypadek i po latach spotkały się nad tym samym grobem.
Książka trzyma w napięciu do ostatniej strony, jest dopracowana, sprawia, że czytelnik chce poznać historię Matilde już, natychmiast, w tym momencie. Połyka słowo za słowem, przewraca kolejną stronę, zaczyna kolejny rozdział, dochodzi do ostatniego zdania…i zdaje sobie sprawę, że musi czekać na kolejny tom. Naprawdę - chciałabym już mieć za sobą spojrzenie na całą historię. Oczekuję z niecierpliwością kontynuacji, a autorowi gratuluję niesamowitego debiutu!
To trudna opowieść, ale i wielobarwna, pokazująca brutalną historię, która wcale nie jest przerysowana. Jak wyglądała wojna z perspektywy Trzeciej Rzeszy?
Główna bohaterka – Matilde Berg – jest nastoletnią córką znanego bankiera, mieszkającą w Breslau. Niczego jej nie brakuje, choć czasy są coraz bardziej niepewne. Pewnego dnia, podczas wizyty u cukiernika, została zaczepiona przez bandę nastolatków, którzy chcieli ukraść jej torbę. Na pomoc przyszedł jej jednak Hans – syn cukiernika. Dziewczyna od razu obdarzyła go sympatią. Zaczynają się widywać, a Matilde jest w niego coraz bardziej wpatrzona. Oboje są też zafascynowani głoszonymi przez Hitlera ideologiami. Wspólnie, w przyszłości, chcą założyć prawdziwą niemiecką rodzinę. W ich planach przeszkadza jednak ojciec Matilde. Chłopak zostaje wysłany do pracy z dala od Breslau, lecz nie osłabia to uczuć bohaterki. Wkrótce wybucha wojna, a Hans trafia na front. Atmosfera zaczyna się zagęszczać, a to dopiero początek…
Na samym początku mocno rozwinięty jest wątek romantyczny. Wydaje się on nieco schematyczny i przewidywalny, jednak – jak się potem okazuje – wcale nie było tak, jak mogło się na pierwszy rzut oka wydawać. W późniejszej części wątek ten schodzi na dalszy plan, ustępując brutalnej rzeczywistości wojny. Autor dobitnie pokazał, jak wyglądało życie w Trzeciej Rzeszy oraz w jaki sposób prano mózgi niemieckiej młodzieży, nawołując do walki o wolność dla „prawdziwych Niemców”. Jednak to, co wydarzyło się później, przerosło wszystkich.
Matilde z początku była naiwną nastolatką, przez co nie polubiłam jej postaci, jednak z czasem dojrzała, co bardzo mi się podobało. Mogliśmy towarzyszyć jej przemianie, obserwując, jak okoliczności, w jakich przyszło jej żyć, kształtują ją na nowo.
Ta książka wzbudza emocje – i to raczej nie z rodzaju tych „miłych”. Przyznam szczerze, że lektura nieraz sprawiała mi ból czy złość, gdy bezsilnie patrzyłam na losy bohaterów. No ale chyba o to chodzi w takich książkach, więc absolutnie nie postrzegam tego jako wady – jedynie chcę na to zwrócić uwagę.
„Matilde” to dopiero pierwszy tom historii o Matyldzie. Jak potoczą się jej dalsze losy? Tego jestem ciekawa i czekam na kolejny tom!
Są takie pozycje, które wywołują w czytelniku prawdziwy wachlarz skrajnych, obezwładniających emocji i zostawiają po sobie ślad w sercu już na zawsze. „Matilde”, pierwszy tom cyklu „Niemra” autorstwa R.A. Olka, zdecydowanie do nich należy. Jak każda opowieść osadzona w czasach brutalnej wojny, wywołuje zarazem szok, niedowierzanie, niepokój. I choć już każdy z nas ma na swoim koncie wiele historii wojennych, to jednak owe przeszywające doznania wciąż są tak świeże i silne, że aż niemal namacalne. Książka wybitnie podkreśla potęgę doktryny, która obezwładnia człowieka, a także skłania do zadumy nad ludzką naturą i wszelkimi granicami, które pod wpływem tak miażdżącej ideologii, regularnie się przesuwają w tym złym kierunku...
Jestem absolutnie zachwycona warsztatem pisarskim utalentowanego Autora! Czytający z każdą kolejną stroną zatraca się coraz mocniej w doskonale nakreślonej historii, dlatego kartki same przelatują przez palce. Błyskotliwy styl sprawia, że zachłannie płyniemy po kolejnych słowach, z zapałem połykając słowa. Ta niezwykła, przejmująca lektura funduje czytelnikom emocjonującą i odurzającą podróż w czasie oraz przestrzeni, w efekcie czują niemal, jakby wszystkie zdarzenia, szczególnie te rozdzierające duszę na pół, oglądali niczym naoczni świadkowie.
Klimat, w jakim utrzymana jest ta nietuzinkowa historia, jest niewiarygodnie odurzający, zarazem fascynuje, jak i przeraża, porusza najczulszą strunę. Na ogromne brawa zasługują również kreacje bohaterów. To ludzie, którzy w obliczu wojny i jej okrucieństwa, starają się za wszelką cenę przetrwać, to wreszcie młode osoby ślepo zafascynowane groźną niemiecką ideologią, zdolni do największych poświęceń.
„Matilde” to doskonałe połączenie konkretnej porcji okrutnej historii z lawiną skrajnych, odurzających emocji, które skruszy wiele czytelniczych serc. Zaskakująca, nostalgiczna, wzruszająca do łez i trzymająca w niemiłosiernym napięciu, dopełniona wspaniałymi kreacjami bohaterów, odurzającym klimatem oraz niebywale błyskotliwym piórem! Prawdziwa uczta literacka! Polecam gorąco.
„Nazywam się Matylda Górna i jestem martwa. Tak napisano na grobie, na który właśnie patrzę.” Tym razem przychodze do was nie z recenzją kryminału czy romantasy, ale z książką historyczno-obyczajową. „Matilde” jest pierwszym tomem cyklu #Niemra. Akcja dzieje się w moim kochanym Wrocławiu, a raczej w Breslau w latach 1938-1945. Uwielbiam książki w tym klimacie. Główną bohaterkę, Matilde Berg, poznajemy jako nastolatkę z dobrego, zamożnego domu, która zakochuje się w Hansim, synu właściciela cukierni. Opócz pierwszej miłości łączy ich coś dużo większego. Idea. Idea wspaniałych, silnych Niemiec. Oboje są bardzo zaangażowani w działalność na rzecz swojego kraju i oboje są zdeterminowani stworzyć modelową aryjską rodzinę, wbrew rodzinie Matilde. Pierwszy raz spotykam się z książką, która pokazuje czas II wojny od strony Niemców. Mimo, że stoją oni po zwycienskiej stronie, wcale nie oznacza to braku dramatów w ich życiu. Możemy zrozumieć, że ówczesna administracja podobnie traktowała wrogów systemu. I tak samo jak Żyd czy Polak, tak i Niemiec mógł trafić do obozu koncentracyjnego i tam zginąć. Oczywiście „łatwość” trafienia tam znacznie się różniła. Książka, przynajmniej mi, pozwoliła przypomnieć sobie, że okupant niemiecki to nie było 100% ludności niemieckiej. Że pośród znaczącej liczby osób wierzących w Hitlera, byli też tacy, którzy się z nią niezgadzali. I albo płynęli z prądem, albo się jej sprzeciwiali i ponosili konsekwencje. Najlepszym przykładem jest los Hansiego. Mimo ogromnej wiary w wielką Rzeszę i zaagażowania, nie odniósł sukcesu. Porażające jest również to jak wiele analogi widać do tego co dzieje się teraz obok nas i w świecie. Mnie to przeraża. Bo przecież historia kołem się toczy. Książka jest genialna. Świetny pomysł i świetna realizacja. Duża dawka wiedzy historycznej, którą ja jeszcze dodatkowo momentami pogłębiałam. Czekam niecierpliwie na dalszy ciąg.
Spotykałam się do tej pory z książkami, w których historia była tylko tłem. Tu nie ma mowy o takim określeniu. Tu historia, a dokładnie czasy II wojny światowej, są najważniejsze. To one wpływają na całe życie młodziutkiej Matilde Berg. To one ją kształtują. To one wpływają na zmiany w jej charalketrze, nastawieniu i myśleniu. . Matilde jest Niemką mieszkającą ze swoją rodziną we Wrocławiu. Jest zafascynowana rozwijającą się potegą niemiecką, przywódcą jakim staje się Hitler. Popiera działania niemieckie. Nie szczędzi słów na ludność żydowską. Poniekąd otrzymujemy odwróconą perspektywę od tej do której przywykliśmy. . Fabuła prowadzi nas przez cały okres wojenny (lekko przed, lekko po) i losy Matilde. Wiemy jak żyła, wiemy kiedy umarła, choć tej części historii nie otrzymujemy w tej książce – pozostaje nam czekać na kolejny tom. . Czy Matilde odzyskała spokój przed śmiercią? Jak potoczyły się jej losy? A kim są ludzie, którzy spotkali się nad jej grobem? . Z ogromną ciekawością wypatruję kolejnej części. Pierwszy tom nie był łatwy pod kątem emocjonalnym. Był trudny, przerażający, wstrząsający i tak bardzo przejmujący. . To jest ten typ książki o której chciałoby się powiedzieć, że jest wspaniała i się ją uwielbia, ale tematyka w niej zawarta nam na to nie pozwala. Możemy się zachwycić wspaniale wykreowanymi postaciami, w które aż chce się wierzyć że naprawdę istniały. Język i styl pisania jest bardzo przystępny przez co, aż płynie się przez książkę. . Polecam z całego serca.
„Matilde” R.A. Olka to powieść, która wciąga cicho, niemal niepostrzeżenie, a potem zostawia czytelnika z ciężarem myśli i wzruszeniem. Autor prowadzi nas przez losy młodej dziewczyny w świecie, który rozpada się szybciej, niż ktokolwiek mógł się spodziewać. To opowieść o uczuciach wystawionych na próbę, o złudzeniach, które boleśnie zderzają się z rzeczywistością, i o dojrzewaniu w czasie, gdy nie ma na nie miejsca.
Matilde pochodzi z uprzywilejowanego domu, ale wojna bardzo szybko odbiera jej poczucie bezpieczeństwa. Miłość do Hansa, pełna młodzieńczej wiary i nadziei, zostaje brutalnie skonfrontowana z historią, ideologią i ludzką podłością. Autor pokazuje, jak łatwo zagubić się w świecie pozorów i jak wysoką cenę płaci się za zaufanie niewłaściwym ludziom.
Ogromnym atutem książki jest tło historyczne – Breslau i późniejszy Wrocław są tu nie tylko miejscem akcji, ale niemym świadkiem dramatów, strat i przemian. Poruszające jest także to, jak autor prowadzi Matilde przez kolejne straty, zmuszając ją do dorosłości w świecie, który nie daje drugich szans.
„Matilde” to historia o tym, kim jesteśmy, gdy zostaniemy pozbawieni wszystkiego, co znane. O sile, która rodzi się z bólu, i o tożsamości, którą trzeba zbudować na nowo. To książka niełatwa, ale bardzo potrzebna – zostająca w sercu na długo po ostatniej stronie.
R.A. Olek ma już za sobą debiuty w antologiach: fantastycznych, grozy, romansowych czy obyczajowych. Taki zakres pozwolił mu w szczególny sposób zadbać o różnorodność w swoim debiucie książkowym "Matilde".
Od początku czuć, że każdy szczegół jest ważny, a zarazem autor nie przytłacza czytelnika nadmiarem informacji. Jest to romans, obyczaj i ksiażka przygodowo-historyczna zarazem - na szczęście nie zaznałam tutaj nawet chwili nudy!
Czy debiut autora jest udany? Bardzo. Nie mogłam oderwać się od lektury, a przecież to dopiero pierwsza część. Nie mogę doczekać się kontynuacji i jestem bardzo ciekawa co autor ma jeszcze interesującego do opowiedzenia.
"Matilde" debiutanta R.A. Oleka to wstrząsająca historia z trudną miłością w tle - młoda kobieta zakochuje się w członku Hitlerjugend, na krótko przed wybuchem wojny. Ta miłość przysporzy jej wiele cierpienia, trudności, a czytelnik powoli będzie odkrywał historię jej i rodziny.
To trudna książka z ważną historią w tle, pokazująca zmiany dziejące się nie tylko na świecie w tamtym czasie, ale również w sercu głównej bohaterki. Autor ma lekkie pióro, więc czyta się bardzo szybko, a sama opowieść niesamowicie wciąga. Ogromnie polecam!
Na początku myślałam, że książka została napisana przez zagraniczną autorkę. Później, że po prostu przez autorkę, a tu okazało się, że "Matilde" stworzył mężczyzna. Byłam totalnie zaskoczona bo wszystko tutaj się zgadza: przejmujący romans, skomplikowani bohaterowie i wciagająca pełna tajemnic historia. Nie można obok "Matilde" przejść obojętnie, jak ktoś lubi opowieści z II wojną światową w tle to się nie zawiedzie!
Nic wcześniej nie słyszałam o tej książce i autorze. Domówiłam z innymi pozycjami aby mieć darmową wysyłkę, ale jak przyszła to zabrałam się jako pierwsza. Ogromne zaskoczenie, okazało się, że to najlepsza książka z wybranych! Poruszająca fabuła, pełna żywych postaci! Autor co chwile oczarowuje i zaskakuje zwrotami akcji i przemyśleniami. Jedna z najciekawszych pozycji z podobną tematyką. Przeogromnie polecam!
Uwielbiam powieści, w których wybory bohaterów są trudne a ich skutki nie zawsze będa zadowalajace. Szczególnie kiedy te wybory są logiczne, choć często podyktowane emocjami bohaterów a nie przemyśleniami. Jest w tym coś z prawdziwego życia, gdzie nie wszystko nam się udaje. Widać, że autor wszystko sobie przemyślał i zna swoich bohaterów. Rzadko trafiają się takie debiuty!
"Matilde" genialnie przedstawia jak ciężkich wyborów trzeba dokonywać w momentach ekstremalnych. Dla głównej bohaterki przeddzień wojny właśnie taki jest. Już od pierwszych słów książki "Nazywam się Matylda Górna i jestem martwa." czuć jaki będzie klimat tej powieści: przytłaczający, refleksyjny i pełen przygód.
Doskonała opowieść o miłości, trudnościach losów i sile nazistowskiej propagandy. Ogromnie się zdziwiłem kiedy okazało się, że debiutant napisał tak wciągającą i zaskakującą powieść. Czuć, że wszystko jest tu na swoim miejscu, przemyślane na każdym kroku i napisane lekkim piórem. Nie mogę doczekać się kolejnych tomów!
Jedna z tych powieści, od których po prostu nie idzie się oderwać. Wzruszająca, zaskakująca, zawiła fabularnie i przez to wszystko wciągająca do tego stopnia, że po lekturze nie mogę doczekać się kolejnych tomów. Mam nadzieję, że autor szybko je napisze!
Rzadko trafiam na książki, w których już od początku wiem, że będą mi się podobać. Zupełnie inaczej było z Matilde. Wciagnęłam się w ten świat od pierwszych stron i każdym rozdziałem podobała mi się bardziej i bardziej. Ogromnie polecam bo to ciekawe połącznie romansu z opowieścią historyczna!
Fabuła zaskakująca i wciągająca. Bohaterowie stawiani przed trudnymi wyborami, które mogą zmienić całe ich życie. Akcja jest bardzo wartka i czyta się szybko, choć tematyka bardzo trudna. Nie mogę doczekać się kolejnych tomów i na pewno sięgnę po wszystko od p. Oleka!
Książki z historią II WŚ w tle to mój konik. Uwielbiam te opowieści. Dają ogromne możliwości fabularne. Nie inaczej jest z Matilde. To zaskakująca historia, wzruszająca i zmuszająca czytelnika do chwili zastanowienia i refleksji. Trochę powolna w akcji, ale nadrabia ciekawymi bohaterami
Dla fanów książek historycznych. Dla wielbicieli wartkiej akcji i trzymających w napięciu scen. Dla czytelników lubujących się we wzruszających fabułach oraz dla tych, którzy szukają w książkach trochę refleksji i ciekawych przemyśleń. Po prostu polecam "Matilde" każdemu kto lubi dobrą książkę :)
Niesamowita i zaskakująca historia. Wzrusza, pobudza i po prostu wciąga. A główna bohaterka to skomplikowana i nietypowa postać. Czekam na kolejne tomy!
"Matilde" to książka idealna na weekend. Wywołuje emocje, zaskakuje. Po prostu nie da się oderwać, aż się nie skończy. Najlepsza książka przeczytana w tym roku!
Zaskakujące i nieczęste w polskiej literaturze spojrzenie na II wojnę światową z "drugiej strony". To sprawiło, że ten eksploatowany temat zyskał inny wydźwięk. Dobrze się czytało
4.5⭐️ Na krótki weekendowy urlop postanowiłam zabrać "Matilde. Ależ to było dobre ...Znalazłam w tej książce wszystko co lubię ! Powieść i tło historyczne, wątek romantyczny ( dość nietypowy muszę przyznać jak wspomniałeś na targach w Krakowie; ), kryminalny. Odnalazłam też w niej dzisiejsze czasy i fascynację ideologiami ,cudzym myśleniem i kłamstwem ... Kłamstwem, które powtarzane staje się prawdą .Książka zaskakująca ! Jak dobrze, że od razu kupiłam drugi tom.